rany, chcę opisać coś, co mi się przydarza od jakiegoś czasu i nie wiem zupełnie jak to ugryźć. Miewam w nocy takie wizje - to nie są sny w normalnym sensie, bo jestem świadoma tego, że leżę w łóżku, ale jednocześnie widzę bardzo intensywne światło. Nie latarkę, nie słońce przez okno. To coś wewnętrznego, bijącego jakby z przodu twarzy, prosto w oczy. I to boli. Dosłownie fizycznie boli. Mruję powieki, zakrywam twarz, a ono nie znika bo jest "w środku". Kilka razy po takim epizodzie budziłam się z bólem głowy, który trwał do południa. Skąd to się bierze i ktoś się z tym spotkał? Nie interesuje mnie wersja że to migrena, pytam o stronę energetyczną tego zjawiska.
Ta twoja relacja - to światło, które nie ma zewnętrznego źródła a jednak boli - jest dosyć charakterystyczne dla pewnego rodzaju otwarcia, nazwijmy to roboczo: przebicia energetycznego. Nie musi to być nic gwałtownego w złym sensie, ale intensywność bólu sugeruje że coś się dzieje za szybko albo bez odpowiedniego "łożyskowania". Trzecia czakra oka, kiedy się aktywuje w sposób niekontrolowany, potrafi generować dokładnie takie doznania. Masz jakiś kontekst dla tych epizodów, tzn. czy działo się coś konkretnego zanim zaczęły się pojawiać? Nowe praktyki, intensywny kontakt z kimś bliskim, żałoba, silny stres?
O, to ciekawe. Ja miałam raz coś takiego, ale u mnie to było jednorazowo i nie bolało, bardziej takie... olśnienie? Siedziałam i nagle bardzo jasne światło i po chwili minęło. Ale nie wiedziałam co z tym zrobić. Teraz czytam że to może być ta czakra trzeciego oka i się zastanawiam, bo to akurat było zaraz po tym jak zaczęłam się interesować tymi tematami. Może to powiązane?
no dobra, apofylit to bardzo intensywny kamień, wiesz? Moja siostra miała go w sypialni i też nie mogła spać, ale u niej to były bardzo żywe sny, nie światło. Ja generalnie nie trzymam niczego mocniejszego niż różowy kwarc przy łóżku, bo te wszystkie wysokiej częstotliwości kamienie nocą potrafią narozrabiać. Ale żeby bolało - tego nie słyszałam. Czy to jest jakiś mocny ból, ostry, czy bardziej nacisk, pulsowanie?
Zatrzymajmy się na chwilę przy tym apofylicie, bo to ważne. Apofylit jest znany z tego, że ma bardzo wysokie wibracje i łączy się z wyższymi planami. Ale właśnie dlatego nie poleca się go trzymać w sypialni przez całą noc, szczególnie osobom, które jeszcze "kalibrują" swój system energetyczny. On pracuje cały czas, nie wylacza się jak lampa. Pulsujące światło od srodka, ból głowy przy przebudzeniu - to pasuje do przeciążenia, nie do ataku ani do czegoś złego. Przesunęłabyś go poza sypialnię na kilka tygodni i zobaczyła czy coś się zmieni?
No nie wiem, nie zgadzam się z tym że apofylit to od razu problem. Ja mam go przy łóżku od lat i nic. wiesz, mi się wydaje że takie wizje świetlne to może być kontakt, dosłownie ktoś próbuje nawiązać połączenie przez ten kanał świetlny. Sama miałam kilka lat temu coś podobnego i okazało się, że to była moja babcia, która odeszła rok wcześniej. Przyszła właśnie jako światło, nie jako postać. Może warto zapytać wprost podczas następnego epizodu - kto to jest i czego chce?
wybaczcie że wskakuję ale to jest trochę dziwne podejście, nie? tzn. jak coś boli i jest intensywne to pytamy o czego chce zamiast po prostu to zatrzymać? szczerze pytam bo nie rozumiem tej logiki
Wróćmy do sedna. To co opisujesz ma w różnych tradycjach różne nazwy, ale zjawisko jest podobne - nagłe, intensywne przebłyski lub zalanie wewnętrznym światłem podczas stanów pogranicza (ani sen, ani czuwanie). W tradycjach indyjskich opisuje się to jako jeden z objawów przebudzenia kundalini, szczególnie kiedy energia dociera do obszaru ajna. Ból w tym kontekście jest wskazówką, nie wrogiem - mówi że coś napotyka opór. Czy te epizody mają jakiś rytm, np. zdarzają się w określonych porach miesiąca?
To interesujące że Froen pyta o rytm miesiąca, bo ja od razu na to zwróciłam uwagę czytając opis. Intensywne wizje i ból przy przebudzeniu bardzo często nasilają się przy pełni albo w ciągu kilku dni przed nią. Masz może jakiś wzorzec? Pamiętasz kiedy to było ostatnio w stosunku do fazy księżyca?
Kurcze, naprawdę nie śledziłam tego. Ale teraz jak myślę... chyba tak? To ostatnie mocne zdarzenie było jakieś pięć dni temu i chyba byłą pełnia albo tuż po. Muszę sprawdzić w kalendarzu. Froen, a co to znaczy jeśli to napotyka opór - opór czego, mojego ciała, mojej psychiki?
opór w tym znaczeniu to nie jest coś złego z ciebie. To może być niespójność między tym co chce się "otworzyć" a tym co ten człowiek jest gotów przyjąć na poziomie emocjonalnym lub energetycznym. Często kiedy ktoś ma nierozwiązane napięcia relacyjne - a wspominałaś o trudnym czasie z mamą - energie wyższe mają utrudnione przejście. Nie blokada patologiczna, po prostu korek na drodze. Można to rozumieć jak próbę komunikacji, która trafia na zamknięte drzwi i dobija się głośniej.
eh, to co Froen opisuje z tym korkiem - to mi cos daje do myslenia bo ja tez miałam intensywne sny podczas konfliktu z siostrą. Nie swiatło, bardziej głosy, ale tez bylo bolesnie i intensywnie. i kiedy sie z nia pogodziłam to wszystko zlagodniało samo. moze jest ten zwiazek miedzy napieciem w relacjach a tym co przychodzi w nocy?
Ten związek jak najbardziej istnieje i jest opisywany od dawna. Relacje bliskie to energetyczne mosty - i kiedy most się trzęsie, obydwie strony to czują, czasem nawet śpiąc. W kontekście tego tematu - to "światło które boli" może być właśnie taką transmisją przez powiązanie energetyczne z osobą, z którą jest napięcie. Nie atak, nie zły kontakt - po prostu intensywna, nieprzetworzona energia relacyjna szukająca rozładowania. Stąd może ten ból: to nie jest agresja, to jest ciśnienie.
hmm, ale wtedy skąd wiedzieć czy to relacja z mamą czy jednak jakiś kontakt z zewnątrz? bo jedno i drugie brzmi podobnie w opisie a jednak to zupełnie inne zjawiska chyba. jak to rozróżnić?
Czytam ten temat od początku i mnie zastanawia jedna rzecz - czy ktoś próbował w trakcie takiego epizodu wejść w to światło zamiast się bronić? Tzn. nie zakrywać twarzy, nie próbować zepchąć tylko po prostu... pozwolić? Pytam bo wydaje mi się ze jak cos boli to instynktownie się odpychamy a moze to wlasnie to odpychanie jest problemem 🙂
Pozwolenie na przepływ to nie to samo co oddanie kontroli. To ważne rozróżnienie. Kiedy mówię "pozwól" - mam na myśli przestań kurczowo chronić punkt wejścia, nie że masz się poddać czemuś nieznanemu. Jeśli masz teraz napięcie z mamą, to przepływ przez ten kanał może się wiązać właśnie z tym materiałem. Pytanie do ciebie, Sydonio - czy po tych epizodach budzisz się z jakimiś konkretnymi obrazami, słowami, uczuciami? Czy to tylko ból i dyskomfort, bez żadnej treści?
tylko czy to nie jest tak ze jak ktos jest energetycznie bardzo blisko nas, na przyklad mama, to ta energia morze wygladac prawie identycznie jak "kontakt z zewnątrz"? bo skoro jesteśmy połączone to granica jest rozmyta? pytam serio bo to mnie właśnie interesuje gdzie konczy sie więź a zaczyna coś innego
Walentynka trafia w sedno. Najgłębsze więzi emocjonalne tworzą coś co można by nazwać wspólnym polem energetycznym - i kiedy to pole jest wzburzone, oboje spiące mogą odbierać zakłócenia. Granica między "mama mi wysyła" a "nasza relacja wibruje" jest naprawdę bardzo cienka, czasem nieistniejąca. Sydonio - czy mama kiedykolwiek wspomniała że sama źle sypia albo ma intensywne sny w tym samym czasie co ty?
Ojej, właśnie sobie przypomniałam - ona mi mówiła że ma trudności z zasypianiem od kilku miesięcy. I że śni jej się rzeka, to samo, wielokrotnie. Ja o rzekach w tym czasie nic nie śniłam, ale... czy to znaczy że ona "wysyła" a ja odbieram to światło jako ten sygnał? Czy to zbyt duży skok?
to nie jest zbyt duzy skok, mi to wrecz brzmi bardzo spójnie. moja mama jak miałysmy zly okres to obydwie miałysmy dziwne noce i ona nigdy wgl w sny nie wierzyła a mi mówiła same z siebie ze cos ją nie puszcza w nocy. może to jest wlasnie to wspolne pole o którym Opaline pisze. rzeka twojej mamy i swiatlo u ciebie - dwie strony tego samego napięcia?
przepraszam ale skąd wiecie że rzeka mamy i swiatło u Sydonii to "dwie strony tego samego"? bo mnie to bardziej wygląda na zbieżność. mamy w tym samym czasie trudny sen i od razu to wiążecie. ja nie śpię dobrze gdy się stresuję i nikt blisko mnie nie wysyła żadnej energii, po prostu się stresuję. nie mówię ze to niemożliwe, naprawdę pytam dlaczego to jest bardziej prawdopodobne niż po prostu - obie przeżywają napięcie i stąd złe noce
