Śni mi się to biuro chyba od z pół roku. za każdym razem wygląda tak samo, długie korytarze, fluorescencyjne światło, takie zimne i brzęczące, i te biurka ustawione w rzędach. Siedzą przy nich ludzie w starych garniturach, jakby z lat siedemdziesiątych, i wypełniają jakieś dokumenty. Nie mówią nic. Jak tam wchodzę to czuję że mnie znają, ale nikt nie podnosi głowy. Raz podeszłam do jednego z nich i zobaczyłam że na kartce jest moje imię i data, ale nie mogłam odczytać co było napisane dalej. Obudziłam się z takim dziwnym poczuciem że coś zostało postanowione bez mojej wiedzy. Ktoś jeszcze śni takie miejsca? Biura, urzędy, archiwum, coś w tym stylu?
o matko to brzmi jak klasyczny sen o Hallu Akt albo poprostu o archontach prowadzących rejestry dusz. W numerologii jest taki koncept że życie ma swój "kontrakt" zapisany gdzies w niewidzialnej warstwie i czasem go w snach odwiedzamy. To ze nie mogłas odczytac daty moze byc wazne - byc moze nie jest jeszcze "zamknieta". ale to co mnie najbardziej zastanawia to te lata siedemdziesiate, ten styl ubrań. Czy czułas ze to nie jest teraz, ze to jakas inna epoka?
ciekawy sen, ale chciałem dopytac o jedno. mowisz ze czulas ze cie znaja. Skad to poczucie, cos sie dzialo, jakis gest, wzrok, albo to bylo bardziej takie wewnetrzne wiedzenie bez dowodu?
no dobra, ale biuro to biuro, nie? Moze po prostu za duzo roboty w robocie i mozg przetwarza stres? Nie mowie ze to niemozliwe ze ma jakies znaczenie, ale chyba najpierw warto sprawdzic prozaiczne wyjasnienia. Latanie sie sni ludziom ktorzy duzo pracuja, ucieczki tez. Biuro pasuje do tego schematu calkiem dobrze.
a ja mam pytanie bo nie wiem czy moj sen pasuje do tego tematu. Mnie sie sni archiwum, nie biuro, takie pelne pudeł po sufit, i tez jest ciemnawo i wiem ze gdzies tam jest moje pudlo ale nie moge go znalezc. Biegam miedzy polkami i szukam. Czuje taka desperacje. Czy to moze byc podobna symbolika, ten sam "urzad" tylko inaczej?
to jest strasznie ciekawy temat, bo ja nigdy nie pomyslalam o snach z biurami jako o czyms duchowym. Zawsze mi sie wydawalo ze to po prostu przepracowanie. Ale czytam wasze opisy i cos mi swita, bo mi tez kiedys snilo sie ze stoje przed okienkiem, takim jak na poczcie, i czekam na cos, i w pewnym momencie kobieta za szybą mi mowi ze "moja teczka jest niekompletna". I obudzilam sie z takim zulem, jakby mnie cos nie przyjelo. To moze byc cos podobnego?
hej, wchodzac od zewnatrz - te biura ze snow to mi sie troche kojarzą z konceptem "podrozujacego ego", sam nie wiem, ktory sam sobie tworzy biurokracje bo nie umie inaczej przetworzyc losu. czytałem cos o tym ze umysl buduje sobie metafory ktore pasuja do jego biezacego doswiadczenia, a dla kogos kto zna swiat biur to jest naturalna forma. Nie mowie ze to wyklucza cos wiecej ale mozna to tez tak czytac
u mnie zdecydowanie z przeszlosci. Te meble, to oswietlenie, swoją drogą, nawet maszyny do pisania zamiast komputerow. jakby ten urzad istnial poza czasem albo zatrzymal sie w jakims punkcie. Co tez jest dziwne bo w snach zazwyczaj nie zwracam uwagi na takie szczegoly, a tu sa bardzo wyrazne.
no wlasnie, mnie zastanawia czy mozna jakosc wplynac na to co sie w takim snie stanie. Znaczy, jesli to naprawde jakis "urzad duszy" to czy mozna they, nie wiem, swiadomie wejsc i poprosic o wglad do akt? Wydaje mi sie ze gdyby sie to udalo swiadomie to mozna by sie duzo dowiedziec. Da sie to zrobic przez świadome śnienie albo jakis rytuał przed spaniem?
czytam i zastanawiam sie czy u mnie to samo. Bo mnie sie sni ze czekam w kolejce do jakiegos okienka i kolejka sie nigdy nie koncy, zawsze jest kilka osob przede mna i biore numerek ale numerek sie nie zmienia. Myslalam ze to typowy lekowy sen o biurokracji zyciowej haha ale teraz widze ze moze miec inne znaczenie. Chociaz te sny mam glownie jak mam duzo stresu wiec Placyda moze ma racje z tym prozaicznym wyjasnieniem tez;)
ale czy to moze byc tez tak ze te biura i urzedy z snow to sa jakies straznicy albo istoty które przybraly taka forme? Jak w folklorze jest duzo istot ktore strzega granic, zapisuja wyroki i tak dalej. Moze podswiadomosc "ubiera" je w to co znamy i dlatego widza biuro a nie np. aniolow z ksiegami? To by tlumaczyo dlaczego wszedzie jest ten sam klimat, co ciekawe, ta sama zimna atmosfera.
