No ale żołądek nie pyta nas o zgodę, a tu mówimy o czymś co ma znaczenie, o przesłaniu. Jak coś ma do mnie mówić, to chyba muszę to usłyszeć świadomie, nie?
Trochę mnie niepokoi ta idea że coś się dzieje ze mną bez mojej świadomości. Czy to znaczy że nie mam nad tym kontroli? Bo jeśli sen mnie zmienia bez pytania, to trochę jakby ktoś wchodził do domu bez klucza.
Wracając do sedna - w tym wątku mówimy o snach które przynoszą to samo uczucie, ale niekoniecznie tę samą treść. I właśnie to jest ciekawe, że uczucie jest stałe jak oddech, a obraz się zmienia. Może to podpowiada że uczucie to jest ta 'prawdziwa' warstwa?
Cały czas myślę o tym co napisałam wcześniej, że to może być ja ze snu mówiąca do mnie z jawy. I teraz jeszcze bardziej to czuję. Bo to uczucie spokoju po moim śnie - to nie jest coś zewnętrznego. To brzmi jak mój własny głos, nie czyjś.
Czytam od początku tego wątku i mam jedno pytanie bo nie rozumiem - jak można rozpoznać swój własny głos we śnie? Bo ja chyba nigdy nie wiedziałem że coś czuję, aż dopiero jak mi ktoś powiedział że tak reaguję. Może nie umiem słuchać siebie?
Ja bym chciała zapytać jeszcze - czy to że mój sen zawsze kończy się tym spokojem, to znaczy że on jest już 'skończony' w sensie duchowym? Bo zastanawiam się czy kiedyś przestanie wracać i czy to będzie znaczyło że coś się dopełniło.
To jest bardzo ciekawe napięcie, które Miroslawa71 opisuje. Przywiązanie do snu, który leczy. Bo jeśli sen przynosi ulgę, to w pewnym momencie zaczyna się z nim identyfikować i pojawia się lęk przed jego końcem. Ale czy sen może przestać być potrzebny, jeśli nie wyobrażamy sobie bez niego?
To pytanie Tymianki to chyba sedno całej dyskusji o snach z powtarzającym się uczuciem. Czy ono zostaje z nami na stałe, czy tylko gości. Ja myślę że można to sprawdzić - czy to uczucie pojawia się też w momentach przebudzonych, w ciszy, bez snu w tle?
A ja mam pytanie trochę z innej strony - mój sen zawsze budzi mnie z poczuciem że coś zrobiłem źle. Takim cichym wstydem. I nie wiem czy to wiadomość że naprawdę coś zaniedbałem, czy to tylko jakiś mój stały niepokój który szuka formy. Jak w ogóle to rozróżnić?
To co pisze Blazej99 bardzo mi się zgadza z moim doświadczeniem. To uczucie jest jakby starsze niż obrazy. Jakby obrazy były tylko tłumaczeniem czegoś, co już i tak tam jest.
ale jak uczucie moze byc starsze niz sen? uczucie chyba jest reakcja na cos co sie sni, nie? nie rozumiem tej logiki
No ale to by oznaczało że sen jest czymś w rodzaju tłumaczenia, nie? Że dusza ma jakiś problem czy informację i produkuje sen żeby nam to jakoś pokazać. Rozumiem to dobrze?
Ja mam taki sen od dawna, budzi mnie zawsze z uczuciem straty. Nie żalu, właśnie straty - jakby coś zniknęło zanim zdążyłam zobaczyć co. I teraz po tym wątku zaczynam myśleć że może nie chodzi o żaden konkretny sen tylko o coś co noszę cały czas i co przez sen wychodzi. Czy to możliwe że nosimy emocje które nie mają jeszcze nazwy?
Słucham tego co piszecie i mam takie dziwne uczucie że ten wątek sam robi coś podobnego do tych snów - wraca do tego samego miejsca, ale za każdym razem z inną osobą i innym obrazem. Czy to tylko ja tak to czuję?
Nie tylko ty. Czytam od dłuższego czasu i mam wrażenie że to jest jeden z niewielu wątków gdzie ludzie naprawdę opisują to samo z różnych stron, nie tylko piszą co im się śniło.
Chcę zapytać o coś praktycznego bo trochę gubię się w tej dyskusji - jeśli budzi mnie zawsze ten sam rodzaj uczucia, to co z tym robić? Znaczy, czy jest jakaś technika, cokolwiek, żeby to uczucie rozpoznać i może... przetworzyć? Czy tylko czekamy aż samo odpuści?
Ja się zastanawiam nad czymś innym. Ten mój wstyd który wraca - Goplana pytała czy jest jakiś konkretny obraz. Jest, ale zmienia się. I teraz mam pytanie: czy to zmienność obrazów nie świadczy właśnie o tym że uczucie jest prawdziwe, a obrazy są tylko... przypadkowe? Że mózg szuka formy dla czegoś czego sam nie rozumie?
Czytam ten wątek od rana i mam wrażenie że wszyscy opisują coś podobnego z różnych stron. Uczucie które wraca w tym samym kształcie, a sen tylko mu towarzyszy. Moje uczucie straty chyba należy do tej samej rodziny. I po raz pierwszy gdzieś w głowie pojawia mi się myśl że może ta strata nie dotyczy niczego z tego życia. Nie wiem skąd ta myśl, ale jest.
Wróćmy na chwilę do tego co Karolcia mówiła o ćwiczeniu z ręką na klatce piersiowej. Rozumiem że pytamy uczucie. Ale co jeśli zamiast odpowiedzi pojawia się po prostu kolejna emocja? Znaczy pytam, a dostaje w zamian coś jeszcze cięższego. Czy to znaczy że trafiłem w coś głębszego?
Słucham tego co pisze Jaromir63 i myślę że to wyczucie między 'ciągnie dalej' a 'zostań tu' to pewnie coś co przychodzi z praktyką. Ja bym nie umiała tego rozróżnić.
Wracam do pytania Blazeja99 z wcześniej, bo ono mnie nie odpuszcza. Czy uczucie które sen powtarza jest zawsze wiadomością? Albo inaczej - czy każde powtarzające się uczucie ze snu czegoś chce od nas? Może niektóre po prostu są. Może nie każde domaga się rozwiązania.
To co napisała Wrotycz... właśnie o to mi chodziło kiedy czytałam cały ten wątek. Może nie chodzi o to żeby to uczucie 'rozwiązać' albo 'przetworzyć'. Może chodzi o to żeby je w ogóle poczuć do końca, bez uciekania. I sen to umożliwia właśnie dlatego że za dnia jest trudniej.
Ale żeby nie uciec od tematu - jest tu ktoś kto miał taki sen z tym samym uczuciem i w pewnym momencie ten sen po prostu przestał wracać? Ciekawi mnie czy to w ogóle odpuszcza samo, czy trzeba coś zrobić żeby się skończyło.
Pytam bo mam wrażenie że ten wątek kręci się głównie wokół tego co uczucie znaczy, a mniej wokół tego czy kiedykolwiek przestaje. Mój sen z tym samym ciężarem wraca od lat i szczerze - chciałbym żeby w końcu odpuścił. Czy ktoś tu ma na to konkretną odpowiedź?
To nie jest złe pytanie, Bronek01 - ale zastanawiam się czy te dwa cele nie wykluczają się nawzajem. Jeśli sen wraca właśnie dlatego, że coś czeka na uwagę, to może odpuści dopiero kiedy ta uwaga się pojawi. Nie wiem czy można wymusić koniec snu bez wejścia w to co niesie.
To co opisujesz Anielka71 i Bronek01 - uczucie bez obrazu, coś niedokończonego - to mnie prowadzi do myśli o przerwanych wątkach. Nie koniecznie z tego życia. Są tradycje które mówią że dusza może nosić ze sobą coś co zostało urwane gdzieś wcześniej. I że sen jest jednym z nielicznych miejsc gdzie to wraca do głosu. Nie mówię że tak jest - ale to jedna z możliwości.
Słucham tej rozmowy o weryfikacji i myślę że może to nie jest pytanie które da się rozstrzygnąć. Że albo się przyjmuje takie myślenie jako możliwe, albo nie. Ale chciałam zapytać o coś innego - czy ktoś z was próbował rozmawiać z tym uczuciem wprost, w środku snu, kiedy jest się choć trochę świadomym?
