Sporo ludzi jest przekonanych, że sny to coś więcej niż zwykła aktywność mózgu w nocy, że to jakiś duchowy przekaz czy wskazówka z zaświatów. No i pojawia się pytanie czy rzeczywiście sny mogą nam pomagać w podejmowaniu decyzji, ostrzegać przed czymś, czy może jednak to po prostu podświadomość robi swoje i tyle.
Szczerze? Ja podchodzę do tego z dużym dystansem. Mózg przetwarza w nocy to co przeżyliśmy, co nas stresuje, czego się boimy i jakoś nie widzę powodu żeby doszukiwać się w tym nadprzyrodzonego źródła. Jak komuś przyśniło się że spotka dawnego znajomego i następnego dnia go spotkał, to pewnie zwyczajny zbieg okoliczności, a nie proroctwo.
Ale rozumiem, ze ludzie miewają sny które na nich bardzo mocno działają emocjonalnie, po których długo nie mogą dojść do siebie. Może macie jakieś konkretne przykłady, jakieś doświadczenia z tym związane? Chętnie poczytam, choć raczej nie zmienię zdania co do tych technik świadomego śnienia i całej tej otoczki wokół interpretacji snów...
Wrzuciłem też zdjęcie żeby was zachęcić 🙂
Sny są jak lustro... odbijają to, co nosimy w sobie, nasze lęki, pragnienia, niespokojne myśli i te głębsze, których za dnia nie chcemy słuchać. W tym sensie tak, mogą prowadzić. Mogą pokazywać drogę, której nie zauważamy gdy jesteśmy rozbudzeni i pochłonięci codziennym zgiełkiem.
