Wydaje mi się że tak, latem były wyraźniejsze obrazy, bardziej jak filmy. Ale uczciwie mówiąc mogłam po prostu lepiej je pamiętać bo wstawałam z lepszym nastrojem i szybciej zapisywałam.
Hej a mam pytanie bo trochę gubie się w tym wątku - czy te sny bez obrazów zdarzają sie tylko jesienią czy przez cały rok? Bo Hilary74 na początku pisał o sezonowości ale potem rozmowa poszła w ciekne czakry i ciało i nie wiem czy to jest zjawisko typowo jesienne czy nie?
Czytałam gdzieś że jesień w wielu tradycjach to czas kiedy "zasłona" między światami jest cieńsza, i to podobno wpływa na sny. Ale nie wiem czy to jest coś potwierdzonego w ezoteryce czy tylko taka opowieść.
Właśnie. I tu może ktoś powinien zapytać - czy to w ogóle trzeba odróżniać? Może fizjologia i ta tradycyjna "cienka zasłona" to różne języki opisu tego samego?
Wracając do tego co Hilary74 napisał na końcu - że nie szukał, tylko zaczął zauważać - to jest dla mnie ważne rozróżnienie. Bo w praktyce to zmienia jak traktuję te doświadczenia. Kiedy coś samo się narzuca, to traktuję to inaczej niż kiedy próbuję coś wywołać albo zobaczyć. Ale mam pytanie do reszty - czy ktoś z was miał taki moment że sen bez obrazów był wyraźniejszy i bardziej zapamiętany niż typowy wizualny? Bo mi się to zdarza i nie potrafię powiedzieć dlaczego właśnie takie sny zostają.
Tak, zmienia. Czucie fizyczne w śnie - obecność, dotyk, temperatura - w wielu tradycjach interpretuje się jako kontakt z czymś zewnętrznym. Emocja jest częściej traktowana jako głos własnej podświadomości. Ale to nie jest twarda granica i sam bym nie stosował jej mechanicznie. Hilary74, a u ciebie te czucia jesienne - bardziej emocjonalne czy bardziej fizyczne?
Ma sens, bo to brzmi jak coś co w tarocie bywa opisywane przez karty ziemi - ta gęstość która jest jednocześnie czymś materialnym i czymś psychicznym. Nie wiem czy to dobra analogia dla snów, ale jakoś to rozumiem.
To jest właśnie to pytanie. I uczciwa odpowiedź jest taka, że większość metod interpretacji snów jest zbudowana wokół symboli wizualnych. Kiedy nie ma obrazu, zostaje ci samo doświadczenie emocjonalne. Pytanie które sam sobie zadaję - czy takie sny w ogóle wymagają "interpretacji", czy raczej jakiegoś innego podejścia?
Hilary74 - tak, mniej więcej o to chodzi. Pytanie nie jest retoryczne, pytam serio: czy po takim śnie czujesz że coś zostało w tobie, czy że coś zostało gdzieś tam i wróciłeś bez tego?
To co Hilary74 opisuje z tym "topnieniem w ciągu dnia" - czy to się zdarza częściej rano, czy te resztki czucia zostają też wieczorem? Pytam bo u mnie z snami o obecnościach jest tak, że coś zostaje szczególnie jeśli szybko zasnę tego samego wieczoru.
Wychodzi na to że każda tradycja mówi co innego i każde doświadczenie można interpretować jak się chce. Nie mówię że to bez wartości, ale gdzie jest jakiś punkt oparcia żeby nie interpretować wszystkiego dowolnie?
Ja mam pytanei - te sny bez obrazów macie zawsze czy raz na jakiś czas? Bo u mnie to było raz i byłam taka zaskoczona że w ogóle nie wiedziałam co z tym zrobić, trochę jak Pati_02 pisała. Ale zastanawiam się czy jak się to powtarza to jest inne?
To przypomina mi coś z kart - są układy gdzie wszystkie karty wychodzą odwrócone i wtedy mówi się że energia jest bardziej wewnętrzna, niewidoczna na zewnątrz. Może te sny bez obrazów to odpowiednik tego - wszystko odbywa się zbyt głęboko żeby mieć formę.
o! to jest ciekawe bo Hilary74 pierwotnie pisał o tym że sny zmieniają się z sezonem, a trochę od tego odeszliśmy. Czy to sezony same w sobie robią różnicę, czy może to że sezon to zmiana rytmu życia, światło, temperatura?
Wracając do tego co Hilary74 powiedział o przełomie jesień-zima. Mam podobnie - nie sny bez obrazów, ale ogólnie intensywniejsze sny jesienią. Zastanawiam się czy to nie jest po prostu kwestia ciemności, więcej czasu w nocy, może inaczej śpimy.
To może wróćmy do tego praktycznie. Hilary74, próbowałeś kiedyś zapisywać te czucia zaraz po przebudzeniu? Nie opisywać, nie interpretować - tylko zapisać jedno słowo, dwa, żeby nie przepadły? Pytam bo przy snach bez obrazów to może być jedyna forma "zakotwiczenia".
Słucham tej rozmowy i mam pytanie - czy można w ogóle rozróżnić pomiędzy takim snem bez obrazów a po prostu głębokim snem bez marzeń, z którego zapamiętuje się tylko nastrój po przebudzeniu? Jak Hilary74 wie że to był sen, a nie tylko nastrój poranny?
to co Hilary74 napisał o "miejscu skąd przyszło" jest bardzo ciekwe. Bo to sugeruje że gdzieś jednak "było", tylko nie wizualnie. Może to jest klucz do interpretacji - nie co się śniło, ale skąd to czucie przychodziło? Wrozbita, czy to ma jakiś odpowiednik w tym szamańskim podejściu?
