Wiecie, śniło mi się coś takiego co do tej pory nie wychodzi mi z głowy... mianowicie poród. I to jaki! Błyskawiczny, bezbolesowy, siłami natury, wszystko poszło gładko jak po maśle. Przez połowę tej nocy we śnie chodziłam i dziwiłam się, że już, że po wszystkim i że w ogóle nie bolało 🙂 Śmieszne trochę, bo ani w ciąży nie jestem, ani absolutnie jej nie planuję 😀
Próbowałam coś wygrzebać w sennikach ale każdy pisze coś innego, zupełnie jakby się ze sobą nie zgadzały... więc jestem w kropce. To co mnie niepokoi, to że mój ostatni charakterystyczny sen, o zębach właśnie, sprawdził się w najgorszy możliwy sposób, bo niedługo potem odeszła moja babcia...
No i teraz głowię się co ten poród może oznaczać. Może ktoś z was miał podobne sny albo zna się na tym lepiej ode mnie? Będę wdzięczna za każdą podpowiedź
Poród w snach najczęściej interpretuje się jako symbol nowego początku, jakiegoś twórczego okresu, może pojawienie sie czegoś nowego w życiu. Można to też czytać jako tęsknotę za zmianą w sprawach osobistych. Generalnie mówi się że to pozytywny znak.
Pytanie które warto sobie zadac przy takim śnie to raczej praktyczne: czego właściwie pragnę, co robię ze swoim życiem. Taka wewnętrzna odpowiedź może więcej powiedziec niż sama symbolika.
Ile można się tym zajmować serio...
Nie wiem, ale się dowiem 🙂
