Witam wszystkich 🙂
Zgłaszam się tutaj w imieniu znajomej, która miała dość poruszający sen i poprosiła mnie żebym spytała w jej imieniu co to może znaczyć.
Treść snu jest mniej więcej taka: śniło jej się, że jest na Titanicu i nagle widzi jak pewna osoba skacze za burtę. Zaczyna płakać i biegnie w tamtą stronę, ale jest za późno. Sama też rzuca sie za nim w przepaść i w trakcie tego spadania czuje, że coś odbiera jej całą radość życia. Potem scena się zmienia i oboje są w parku. Ona jest szczęśliwa, on za jej plecami ciężko wzdycha, ma minę kogoś kto naprawdę cierpi. Kiedy się obudziła, była cała we łzach.
Próbowałam jej trochę wytłumaczyć to przez podświadomość, że sen jest pewnego rodzaju wentylem, przez który uwalniają się tłumione emocje i lęki... ale czuję, że to zdecydowanie niewystarczające wyjaśnienie i chciałabym żebyście Wy spróbowali wejść w to głębiej.
Czy jest tu ktoś kto potrafiłby to zinterpretować? I czy możliwe jest żeby wskazac też przyczynę takiego snu, co leży u jego podstaw? Bardzo mi na tym zależy, bo ta znajoma przeżyła to naprawdę mocno.
titanic jako symbol to dosyć oczywista sprawa, katastrofa, dramatyczny koniec, miłość która nie ma szans przetrwać. w kontekscie tego snu myślę że chodzi o to, iż ta relacja z tą osobą nawet jeśli jakoś się utrzyma, to nie będzie już taka jak na początku. zostanie z niej tylko jakaś namiastka, pozory normalności, ale oboje będą po prostu wykończeni tym całym związkiem. żadne udawanie że jest ok nie zmieni faktu że oboje wiedzą jak jest naprawdę. moim zdaniem nie ma sensu brnąć w coś takiego dalej, lepiej to po prostu zakończyć.
Takie sny zwykle zwiastują jakieś niespodziewane wydarzenia w życiu śniącego.
Nie wiem czy dobrze to rozumiem, ale... chyba chodzi o to, że źródłem tego wszystkiego jest czyjś ból. Czyjeś cierpienie, jakiejś innej osoby.
nowy związek, nowa miłość, tak to czytam przynajmniej
