Śniło mi się że byłam w jakimś pokoju, bardzo ładnie urządzonym, wszystko w odcieniach zieleni. Nagle podszedł do mnie kuzyn i zaprosił mnie do tańca (on naprawdę świetnie tańczy :). Miał na sobie jakieś nowe, eleganckie ciuchy. Poczułam taki wewnętrzny strach, że nie dam rady, że wyjdę na głupka. Powiedziałam mu że nie chcę bo nie umiem, a on na to że nauczy mnie wszystkiego. No i zaczełyśmy tańczyć. Wychodziło mi to raczej średnio, dużo razy się myliłam i w końcu powiedziałam mu że wolę robić coś innego. Podeszłam do ściany i zaczęłam malować na niej farbami ogromny kwiat w różnych zieleniach, tuż przy takich czarnych, kreconych schodach. Było tam też okno przez które wpadało słońce. Jak skończyłam, kuzyn przyszedł z ciocią i oboje powiedzieli że moje dzieło 🙂 jest naprawdę piękne.
Potem nagle sceneria się zmieniła. Szłam jakąś prostą droga, padał lekki deszczyk. W pewnym momencie na drodze pojawiły się poprzewracane drzewa, gęsto pokryte zielonymi liściami. Przeszłam przez nie normalnie, wyminęłam tę przeszkodę i znowu byłam na prostej drodze. Ale po chwili coś mi kazało się odwrócić. Przy tych drzewach stał jakiś chłopak i leciała mu krew z nosa. Wróciłam i spojrzałam na niego. Nie był może jakiś super przystojny, ale było w nim coś... nie wiem, takiego niezwykłego. Brązowe włosy, niebieskie oczy. I w pewnym momencie zdałam sobie sprawę że to mój znajomy, tyle że w realu ma brązowe oczy a nie niebieskie. Przez cały czas się do mnie ciepło uśmiechał. Potem zza drzew wyszli jacyś ludzie i coś mówili o obcinaniu włosów. I jakoś sama nie wiem jak znalazłam się w samochodzie, cała przemoczona, razem z tym chłopakiem.
I kolejna zmiana scenerii. Siedziałam w fotelu obok kosza na śmieci. Pojawił się ten sam znajomy, wyrzucił jakieś śmieci, podszedł do mnie i podał mi kartke z zapisanym słówkiem (niestety nie pamiętam jakim) i zapytał co ono znaczy. Zaczełam mu tłumaczyć i na tym koniec.
Z góry dzieki za pomoc 🙂
oj sporo tego tutaj... muszę to sobie poukładać w głowie i zebrać wszystkie te symbole do kupy 🙂 jutro napiszę, mam już jakiś pomysł na tę wizję
Ten sen mówi chyba dość jasno o tym, że nie ufasz własnym możliwościom. Wolisz trzymać się tego co już znasz i co jest bezpieczne, zamiast rzucić się na coś nowego co mogłoby cię rozwinąć, czy to fizycznie, duchowo albo intelektualnie.
Mężczyźni z twojego snu to twoje drugie ja. Ta część ciebie która ma potencjał, chce się rozwijać, piąć w górę. To właśnie ona popycha cię do podjęcia jakiegoś wyzwania którego się boisz. Ona wierzy że dasz radę i że to tylko kwestia czasu, ale ty chcesz widzieć efekty natychmiast i przez to się cofasz.
Ten drugi obraz, z powalonymi drzewami, to symbol przełamywania przeszkód. I co ciekawe, ty potrafisz przez nie przejść kiedy już się znajdziesz w takiej sytuacji. Ale samodzielnie stanąć przed wyzwaniem i je podjąć to wciąż za duży krok.
Krwawiący nos tego mężczyzny to według mnie symbol płaczu i poczucia niedoceniania. Ta część ciebie wie że sobie poradzisz, a mimo to pozwalasz żeby strach wygrywał.
Samochód sugeruje że ty i ta postać jesteście ze sobą nierozerwalnie połączeni, bo tak naprawdę jesteście jednością. Nie ma znaczenia czy to mąż, kuzyn czy ktokolwiek inny, bo mężczyzna w snach symbolizuje męską stronę psychiki, czyli rozum, porządek, karierę, wiedze. Kobieta z kolei intuicję i emocje.
Zielony kolor to nadzieja, wiosna, budzenie sie czegoś nowego. Przemiana.
Moja rada: podejmij to wyzwanie. Naprawdę, dasz radę, tylko musisz zacząć wierzyć w siebie i posłuchać tego co masz w środku.
