Witam wszystkich.
Chciałbym poprosić o pomoc w interpretacji pewnego snu. Rzadko pamiętam to co mi się śni, ale kiedy już coś zostaje w pamięci, to zazwyczaj są to rzeczy bardzo wyraziste albo po prostu dziwne. Ten ostatni miałem w wigilię i właśnie dlatego go zapamiętałem.
Stałem na podwórzu i obserwowałem piorun, który uderzył z jasnego nieba w okolice domu sąsiadów, rozświetlając wszystko wokół. I co ciekawe, zupełnie bezgłośnie. W tej samej chwili z domu wybiegła moja ciotka i patrzyła na to zjawisko jakby nic szczególnego się nie działo, bez najmniejszego zdenerwowania. Chwilę potem nastąpił drugi piorun, tym razem znacznie bliżej, jeszcze silniejszy, trwający dłużej i znów bez żadnego dźwięku. Pamiętam głównie ten oślepiajacy blask.
Na co dzień nie poświęcam snom szczególnej uwagi, ale ten jakoś nie daje mi spokoju. Zajrzałem do dwóch senników i okazało się, że piorun czy błyskawica mają tyle różnych znaczeń, że zgubiłem się kompletnie. Sam nie wiem co o tym myśleć.
Czy ktoś miałby jakiś pomysł co taki sen może oznaczać?
Z góry dziękuję i życzę przyjemnego weekendu 🙂
błyskawica to według mnie symbol niekontrolowanych wybuchów emocji, a to że widzisz je coraz bliżej domu sugeruje, że coś wyzwala w tobie silne uczucia - takie które cię przerażają albo dziwią, choc twoja rodzina zdążyła sie już do nich przyzwyczaić i właściwie nie reaguje.
warto byś sie przyjrzał sobie i temu co wywołuje w tobie taką złość, agresje albo inne emocje których nie kontrolujesz. zastanawia mnie czy ta ciotka ma z tym jakiś związek. pioruny pojawiają się przecież przy domach sąsiadów, nie bezpośrednio przy twoim - moze wiec te emocje są jakoś powiązane z tym co dzieje sie u innych ludzi, o czym pewnie rozmawiasz lub słyszysz w domu
