Nie wiem jak to opisać, ale od jakiegoś czasu budzę się w środku nocy z bardzo silnym poczuciem strachu. Serce bije, oddech przyspiesza, a ja nie mam żadnego obrazu ze snu, nic konkretnego. Jakby ktoś wymazał wszystko poza tym uczuciem. Zastanawiam się czy to w ogóle można nazwać snem skoro nic nie pamiętam? Czy to możliwe, że ciało zapamiętuje coś, czego umysł nie jest w stanie zatrzymać? Czuję się głupio pytając, bo nie mam nic konkretnego do opisania, tylko ten strach.
To wcale nie jest głupie pytanie, sama przez to przechodziłam. To co opisujesz brzmi jak coś, co niektórzy nazywają przebudzeniem somnambulicznym albo stanem na granicy snu i jawy, kiedy świadomość wraca szybciej niż obrazy. Ciało faktycznie może przechować emocję bez narracji. Ale chciałam zapytać, czy to dzieje się o jakiejś konkretnej porze? Bo godzina pobudki może mieć znaczenie jeśli chodzi o fazy snu.
Moim zdaniem to klasyczny przypadek wizytacji. Takie pobudki z niewyjaśnionym strachem bez obrazu to często oznaka obecności jakiegoś bytu, który nie chce być widziany, ale daje znać o sobie przez emocje. Ciemność we śnie to jego żywioł. Polecałbym zabezpieczyć sypialnię przed zaśnięciem.
Godzina między drugą a czwartą to akurat bardzo specyficzny czas jeśli chodzi o czakry. Czakra splotu słonecznego i czakra serca są wtedy w innym trybie, ciało energetycznie spowalnia ale emocje mogą gwałtownie wypływać na powierzchnię. Mam pytanie, czy to uczucie strachu jest bardziej w klatce piersiowej czy raczej w brzuchu, w żołądku?
To akurat bardzo ciekawe, klatka piersiowa i gardło to czakra serca i czakra gardła. Blokada albo nagłe otwarcie którejś z nich potrafi wywołać dokładnie to, co opisujesz, czyli silną emocję bez kontekstu. Nie twierdzę, że to jedyne wyjaśnienie, ale warto zwrócić na to uwagę. Czy w ciągu dnia masz wrażenie, że coś tłumisz, nie mówisz czegoś wprost?
Ja bym też dodała do tego, że sen bez obrazów ale z silną emocją to nie jest rzadkość. Czasem podświadomość przetwarza coś głębokiego i nie ma potrzeby tworzyć żadnej sceny, sama emocja to przekaz. W runach jest coś co trochę to opisuje, Hagalaz, przełom przez chaos, i ona często pojawia się kiedy coś wewnątrz wymaga gruntownej zmiany, nawet jeśli na zewnątrz wszystko wygląda spokojnie. Czy masz wrażenie, że coś w twoim życiu utknęło w miejscu?
Wow, tyle odpowiedzi i każda daje do myślenia. Sama mam pytanie bo też czasem budzę się niespokojnie, czy można jakoś takie sny, albo raczej te uczucia po nich, interpretować przez karty? Próbowałam ciągnąć kartę rano zaraz po przebudzeniu ale nie wiem czy dobrze to robię.
Przepraszam, że wchodzę z głupim pytaniem, ale czy to w ogóle możliwe żeby ciało czuło strach bez żadnego powodu? Znaczy, bez snu, bez myśli, tak po prostu? Zawsze myślałam że emocje muszą mieć jakiś wyzwalacz, a tu piszecie że nie?
Mam takie wrażenie, że to co autorka opisuje to może być coś, co wymaga jakiegoś rytuału oczyszczającego przed snem, może to po prostu zbierają się negatywne energie w ciągu dnia i we śnie próbują się wyładować? Czy próbowałaś czegoś takiego przed spaniem?
Słucham tej rozmowy i przyszło mi do głowy coś innego. Czy masz coś nowego w sypialni, jakiś przedmiot, kamień, cokolwiek, co pojawiło się mniej więcej w tym czasie? Pytam, bo u mnie raz przez kilka tygodni miałam podobne przebudzenia i okazało się, że przyczyną był czarny turmalin, który trzymałam za blisko łóżka. Turmalin jest ochronny, ale potrafi też wyciągać emocje na wierzch bardzo intensywnie.
Naprawdę warto sprawdzić jaki to kamień. Kamienie do ochrony to bardzo szeroka kategoria i każdy działa inaczej. Czy możesz opisać jak wygląda, kolor, czy jest przezroczysty, matowy? Albo spytaj znajomą co to konkretnie. Nie każdy kamień ochronny jest odpowiedni dla każdej osoby i dla każdego miejsca.
A czy to nie jest tak, że takie sny bez obrazu to po prostu przepowiednie których jeszcze nie umiemy odczytać? Coś jak ostrzeżenie, że coś się wydarzy, a strach to tylko informacja, że powinniśmy się przygotować? Bo czytałam, że prorocze sny często nie mają formy, tylko emocję.
Wracając do kamienia, bo to mnie trochę zatrzymało. Sprawdziłam u znajomej i powiedziała, że to obsydian. Nosiłam go jako naszyjnik prawie cały czas, zdejmuję tylko do snu. Ale leży na szafce nocnej. Czy to w ogóle może mieć znaczenie?
Obsydian na szafce nocnej to naprawdę może mieć znaczenie. On zbiera energię, dosłownie przyciąga to, czego nie chcemy, i jeśli nie jest regularnie czyszczony, może to we śnie dawać o sobie znać. Jak długo go masz i czy znajoma mówiła cokolwiek o czyszczeniu?
Nie zrobiłabym tego pochopnie. Jeśli to obsydian, to odłożenie go na bok bez żadnego rytuału może zmienić coś w dynamice, ale niekoniecznie na lepsze. Sama miałam podobną sytuację z turmalinem i pochopne odłożenie nic nie zmieniło przez kilka nocy. Czy ktoś tu ma doświadczenie z obsydianem konkretnie, bo to jednak specyficzny kamień?
Obsydian to jedno, ale mnie bardziej zastanawia to, że znajoma dała ten kamień bez żadnych instrukcji. Nie mówię, że miała złe intencje, ale kamień przekazany z ręki do ręki niesie energię poprzedniego właściciela. Czy znasz tę znajomą dobrze? Jak długo ona miała ten obsydian zanim ci go dała?
Przepraszam, ale ja w ogóle nie wiedziałam, że kamień może wpływać na to jak śpimy. To jest fizyczne działanie, chemiczne, czy bardziej energetyczne? Pytam serio, bo to dla mnie kompletna nowość.
Weszłam w ten wątek przypadkiem i już trochę mi się kręci w głowie. Mam jedno głupie pytanie do bardziej doświadczonych, bo nie bardzo rozumiem: skoro obsydian ma być kamieniem ochronnym, to czemu miałby wywoływać strach? Ochrona przed czymś powinna chyba pomagać, nie straszyć?
Właśnie, i dlatego mówiłam żeby nie odrzucać go od razu. Ale z drugiej strony autorka nie wiedziała w co wchodzi, dostała go jako zwykły prezent. To jest trochę nieodpowiedzialne ze strony tej znajomej, że nie powiedziała jak z nim pracować. Czy możesz ją zapytać, czemu akurat ten kamień ci dała? Co miał u ciebie robić?
Nie byłaś naiwna, po prostu nie wiedziałaś. Większość ludzi dostaje kamienie jako biżuterię i nie myśli o tym głębiej. Ale skoro teraz już wiesz, to może warto na kilka nocy po prostu wynieść ten obsydian z sypialni, niedaleko, może do salonu, i zobaczyć czy coś się zmieni ze snem? Nie trzeba od razu robić ceremonii, żeby sprawdzić czy to ma znaczenie.
Dobra, posłucham. Dziś wieczorem wyniosę go do salonu i zobaczę co będzie. Tylko mam jeszcze jedno pytanie, bo to mnie trochę nurtuje: czy powinnam go jakoś przykryć, owinąć w coś, czy po prostu położyć na półce?
Ja po prostu kładłam na półce i tyle, nie robiłam z tego żadnego rytuału. Ale słyszałam że niekture owijają w czarną tkaninę, podobno to wycisza kamień. Nie wiem czy to konieczne, może ktoś bardziej doświadczony powie.
Czarna tkanina to dobry pomysł przy kamieniach, które chcemy wyciszyć na jakiś czas. Ale ważniejsze pytanie mam do Anusi: czy te przebudzenia ze strachem zdarzają się o podobnej porze w nocy? Bo to może być wskazówka, nie tylko o obsydianie.
Przepraszam że wchodzę, ale co to jest ta godzina duchów? Słyszałam nazwę, ale nie wiem co dokładnie oznacza w kontekście ezoteryk.
Wydaje mi się że to jest ta późniejsza pora, może czwarta, może piąta. Ale naprawdę nigdy nie sprawdzałam dokładnie, żałuję teraz że nie notowałam. Czy powinam zacząć zapisywać?
Zdecydowanie zacznij zapisywać, i to nie tylko godziny. Chodzi mi o to, żeby zaraz po przebudzeniu, jeszcze w tej półsennej chwili, napisać cokolwiek: fragmenty obrazów, emocje, nawet pojedyncze słowa. Mózg bardzo szybko cenzuruje to co wynosimy ze snu, więc im szybciej zapiszesz, tym więcej zostaje. Masz jakiś notes przy łóżku?
Mam takie pytanie do ogółu, bo nie dawało mi spokoju od paru postów: jeśli obsydian wyciąga na powierzchnię to co w nas siedzi, to czy to nie znaczy, że te sny i ten strach były w Anusi wcześniej, tylko uśpione? Czyli kamień nie jest przyczyną, tylko lustrem?
