To co opisujesz, to brzmi jak weryfikacja przez rozpoznanie a nie przez rekonstrukcję. Czyli nie próbowałeś dopasować jej opisu do swojego, tylko po prostu wiedziałeś. Czy ktoś tu miał podobne doświadczenie, to rozróżnienie wydaje mi się ważne dla całej dyskusji o tych postaciach bez twarzy, bo może te sylwetki też były czymś co się rozpoznaje a nie analizuje?
Ale poczekajcie, bo cały czas mówimy o progu i sylwetkach jakby to był jeden spójny sen, a jeszcze nie ustaliliśmy czy partnerka Nikodema w ogóle widziała te same sylwetki. Ona mówiła o progu, ale czy konkretnie wspomniała postacie bez twarzy?
No właśnie, i to jest chyba kluczowe pytanie całej dyskusji, prawda? Bo "nie dało się zobaczyć" i "bez twarzy" to mogą być dwie różne rzeczy. Jedno to kwestia wyrazistości snu, drugie to konkretna cecha postaci. Czy ktoś wie czy w tych badaniach nad snami wspólnymi w ogóle rozróżnia się te dwa przypadki?
Mnie tu zastanawia jeszcze jedno, ta neutralność przestrzeni i anonimowość postaci mogą wskazywać że oboje byliście w stanie między dwoma fazami, niekoniecznie razem ale w tym samym archetypowym miejscu. W astrologii jest coś takiego jak węzły Księżyca i to przejście między nimi... ale nie chcę odbiegać za daleko. Czy wasze relacje są teraz na jakimś przełomie?
To z tymi sylwetkami i tym co powiedziała partnerka, to mi przypomina jeden opis który czytałem przy runach, konkretnie przy Hagalaz. Runa przemiany i chaosu który porządkuje. Postacie bez twarzy w takim kontekście to mógłby być chaos jeszcze nienazwany, coś co czeka na formę. Nie twierdzę że to to, tylko że to skojarzenie mi tu siada.
Mam do Nikodema takie praktyczne pytanie bo już to tu ktoś poruszał ale nie padła odpowiedz, czy zapisaliście już coś osobno? Bo ta rozmowa jest bardzo dobra ale za dużo tu już wspólnych wspomnień i za chwilę nie będziecie wiedziec co kto naprawde czuł a co przejął od drugiej osoby. Nawet teraz coś możecie zapisać z pamięci osobno i porównać nie rozmawiajac o tym najpierw.
Ten pomysł z oddzielnym zapisem to dobry krok, nawet jeśli późny. Ale mam pytanie do Nikodema i do całej dyskusji, bo kręcimy się wokół weryfikacji, a trochę uciekł nam wątek z tytułu. Te sylwetki bez twarzy, czy dla ciebie w tym śnie były neutralne, czy jednak czułeś wobec nich coś konkretnego? Bo to może mieć znaczenie przy rozróżnianiu czy to były postacie przewodnie czy może coś innego.
Neutralne to za słabe słowo. Nie budziły strachu, ale też nie było ciepło. Była taka... świadomość że są i że to jest ważne. Jakby ich obecność sama w sobie była informacją, a nie to co robią.
To co opisujesz przypomina mi klasyczne opisy strażników progu w tradycji onirycznej. Nie złe, nie dobre, po prostu obecne i znaczące. Ale zastanawia mnie, czy partnerka mówiła coś o tym jak się czuła wobec tych sylwetek? Bo jeśli oboje mieliście to samo odczucie, to to by było mocniejsze niż samo podobieństwo miejsca.
Ten niepisany zakaz to bardzo znajome odczucie ze snów. Ja też czasem wiem w śnie że czegoś nie robię, nie dlatego że się boję, ale jakby to było oczywiste. Czy to może znaczyć że te postacie aktywnie coś komunikują przez samą swoją naturę, nawet bez słów?
Dobra, ale wróćmy do sedna, bo mnie interesuje praktyczna strona. Skoro Nikodem i jego partnerka mają już te opisy, nawet niepełne, to co teraz? Czekają na kolejny sen i sprawdzają? Czy jest jakiś sposób żeby zwiększyć szansę że znowu coś się nałoży?
Ma znaczenie. Przy bliskich relacjach intensywna rozmowa przed snem może naprawdę wpływać na zbieżność tematów snów, nawet bez świadomej intencji. To nie jest czysta ezoteryka, to też po prostu bliskość emocjonalna. Ale mam pytanie, czy Nikodem wie w jakim znaku jest Księżyc u jego partnerki? Bo to co opisujecie z tym progiem brzmi jak coś co mogło się aktywować przy szczególnym tranzycie.
Wiem że to może być głupie pytanie, ale czy te postacie bez twarzy mogą być po prostu... losowe? Znaczy czy nie jest tak że mózg po prostu nie renderuje twarzy bo nie ma po co, i my tu szukamy głębszego sensu w czymś co jest technicznym ograniczeniem snu?
Ja bym dodał że w numerologii liczba postaci też może coś mówić. Nikodem, ile tych sylwetek było? Bo to mi wcześniej umknęło a może mieć znaczenie przy interpretacji czy to strażnicy, czy coś innego.
Trzy albo cztery to dość duża różnica numerologicznie. Trójka to dynamika i komunikacja, czwórka to granice i porządek. Przy strażnikach progu czwórka miałaby sens. Ale skoro nie wiesz dokładnie, to może partnerka pamięta ile ich widziała?
Nie musi się aktywnie zmieniać, ale sen może generować obecność bez konkretnej liczby. Nie trzy, nie cztery, po prostu kilka. Jakbyś próbował policzyć gwiazdy i za każdym razem wychodziło inaczej. Czy miałeś poczucie że ich liczba jest ważna, czy raczej sam fakt że są?
To co opisuje Pelagiusza_J jest bardzo zbieżne z tym co czytałam o snach pod Neptuna. Właśnie ta nieokreśloność, brak konturów, niemożność policzenia. Nikodem, a sprawdziłeś już tę datę w telefonie? Bo to by mi pomogło sprawdzić co się działo astrologicznie.
Ale wracając do tego co pytałam wcześniej, bo ciągle nie mam odpowiedzi. Jeśli Nikodem i partnerka chcą sprawdzić czy to się powtórzy, to jak długo mają to robić? Tydzień? Miesiąc? Bo jest jakaś granica po której można powiedzieć że to był jednorazowy przypadek?
Czytam ten wątek od początku i jedno mi nie daje spokoju. Partnerka Nikodema opisała jego sen, który on sam pamiętał tylko mgliście. Ale skąd wiemy że jej wersja jest dokładna, a nie uzupełniona jej własnym snem albo wyobraźnią? Nie mówię że kłamie, po prostu pamięć jest zawodna.
okej, to faktycznie jest mocniejszy argument. Bo jedno to ogólne podobieństwo snu, a co innego szczegół który nie był wcześniej wypowiedziany. Czy były inne takie nieomawiane wcześniej szczegóły?
A ja mam takie pytanei, trochę inne. Czy te postacie bez twazry mogły byc znajomymi albo rodziną Nikodema, tylko sen "zamazał" twarze? Bo może nie chodzi o żadnych strażników tylko o konkretnych ludzi z życia których podświadomość ukrywa?
Nikodem, to że nie czułeś znajomości tych postaci jest dla mnie informacją. Bo jeśli to były archetypy albo strażnicy z własnej psychiki, to zwykle jest jakiś cień rozpoznania, nawet bez twarzy. A skoro go nie było, to albo mamy do czynienia z czymś zewnętrznym względem ciebie, albo z bardzo głęboko wypartymi treściami. Powiedz mi jeszcze jedno, czy czułeś że one na ciebie patrzą, mimo że nie miały twarzy?
To jest niesamowite bo to brzmi jakby ona była obserwatorem tej sceny, a nie uczestnikiem. Jak ktoś kto patrzy z zewnątrz. A Nikodem był wewnątrz tego co się działo. Czy to może coś znaczyć, że mieli zupełnie różne pozycje w tym samym śnie?
