Śnię o jakiejś osobie, wiem, że to mój kolega z pracy, czuję to totalnie, ale kiedy patrzę na twarz - to kompletnie ktoś inny. Obcy człowiek. I tak się dzieje już chyba trzeci raz z rzędu z tym samym snem. Rozmawiałem z kumplem, który miał identyczny sen i mówi, że u niego też tak było - znał osobę, ale twarz nie pasowała. Powiedział mi, że w jakimś słowniku snów wyczytał, że to znak zdrady. Ale ja kompletnie nie czuję, żeby mój kolega mi coś knuł. Zastanawiam się, czy te słowniki snów w ogóle mają sens, skoro dwóm różnym ludziom podają to samo znaczenie bez żadnego kontekstu.
Mnie się to przydarza bardzo często i zawsze myślałam, że to chodzi o to, że ta osoba kryje przede mną jakąś część siebie. Jakby sen pokazywał, że nie znasz jej naprawdę. Ale może się mylę, bo skąd mam wiedzieć, co tak naprawdę znaczy ta zamiana twarzy? Czy ktoś tu miał podobnie i potem okazało się, że faktycznie ta osoba coś ukrywała?
To, że we śnie nie dziwiłeś się tej zamianie, jest akurat bardzo ważne. Sen akceptuje rzeczy, które na jawie byłyby absurdalne, bo operuje inną logiką. Ale wróćmy do tych słowników - skąd właściwie wzięło się przekonanie, że jeden symbol znaczy to samo dla wszystkich? To mnie zawsze zastanawiało. Każdy człowiek ma inną historię, inne skojarzenia z twarzą, z tożsamością. Jak można to sprowadzić do jednej linijki w książce?
A jesteście pewni, że to był naprawdę "identyczny" sen? Ludzie czasem mówią, że coś jest identyczne, a potem jak się dopytasz, to okazuje się, że podobne, ale nie to samo. Jakie były szczegóły u twojego kumpla? Bo może właśnie te różnice są kluczem.
Ale właśnie - on czuł niepokój, ty nie. Czy to nie jest dowód na to, że emocja we śnie jest ważniejsza niż sam obraz? Bo może ten symbol czegoś innego naprawdę nie istnieje, tylko emocja przy nim decyduje o znaczeniu?
Dobra, ale to rodzi inne pytanie - czy te sny to w ogóle coś, co przychodzi z zewnątrz, jakaś informacja z wyższego wymiaru, czy to tylko nasz mózg przetwarza to, co przeżywamy? Bo jeśli to tylko mózg, to żaden słownik nie ma sensu. A jeśli to coś więcej, to może jednak jakieś wzorce istnieją?
Wtrącę się od innej strony. To zjawisko, kiedy wiesz, kto to jest, ale twarz nie zgadza się z tą wiedzą, ma swoją nazwę w psychologii snu - to jest dysocjacja tożsamości w marzeniu sennym. Pojawia się najczęściej przy relacjach, w których coś się zmienia albo jest niespójność między tym, jak kogoś postrzegamy, a tym, jak go znamy. Z perspektywy czakr można to też czytać jako zaburzenie w czakrze trzeciego oka - widzisz, ale nie przenikasz. Tylko że żaden słownik tego nie ujmie, bo to jest bardzo indywidualne.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie do Norberta - czy ta obca twarz miała jakieś charakterystyczne cechy? Była starsza, młodsza, wyraźna, rozmyta? Bo w numerologii twarzy w snach, szczególnie jeśli się powtarzają, przypisuje się inne znaczenia zależnie od tego, jak ją pamiętasz po przebudzeniu.
Ja mam podobne sny co jakiś czas i nigdy nie wiedziałam, co z nimi zrobić. Zazwyczaj po takim śnie coś się zmienia w tej relacji, nie zawsze źle, po prostu inaczej. Może to taka zapowiedź transformacji?
Słucham was i mam wrażenie, że prowadzenie takiego dziennika to trochę jak praca z numerologią - musisz być uczciwy wobec siebie, bo inaczej zawsze znajdziesz to, czego szukasz. Ale do tej twarzy wracam - czy jest jakaś metoda, żeby w ogóle zidentyfikować, skąd pochodzi taka nieznana twarz w śnie? Bo ona nie wzięła się z przypadku, prawda?
To pytanie o twarz jest ciekawe, bo w literaturze dotyczącej snów pojawia się teza, że twarze, które widzimy w snach, to zawsze twarze, które gdzieś spotkaliśmy - mózg nie generuje zupełnie nowych rysów. Czyli ta "obca" twarz kumpla może być tą z kawiarni, ulicy, tłumu. Ale to nie przekreśla pytania o znaczenie, bo czemu właśnie ta twarz w tym momencie?
Wracam do tego, co Norbert mówił wcześniej - twarz spokojna, może trochę starsza. W numerologii snów taka twarz kojarzy się z aspektem mądrości, nie zagrożenia. Gdybyś miał teraz powiedzieć, jakie uczucie miałeś po obudzeniu, nie podczas snu, ale zaraz po - co to było?
Kilka źródeł, trochę z tradycji chińskiej numerologii fizjonomii, trochę z nowszych opracowań. Nie twierdzę, że to system zamknięty - raczej zbiór obserwacji, który pomaga zadać właściwe pytania. Ale to uczucie zagubienia po przebudzeniu może być równie ważne jak sam obraz. Czy to uczucie miało jakiś kierunek? Jakbyś szukał czegoś konkretnego?
Czytam tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie, może naiwne - czy ktoś z was miał taki sen więcej niż raz? To znaczy, czy ta sama obca twarz w miejsce kogoś bliskiego wróciła w kolejnym śnie? Bo zastanawiam się, co to by znaczyło, gdyby wracała.
Ja miałam, kilka razy. Za każdym razem inna twarz, ale ta sama sytuacja - wiedziałam, kto to jest, mimo że wyglądał inaczej. I za każdym razem coś się potem działo w tej relacji. Nie dramatycznego, ale coś.
Norbert, ale czy wy porównywaliście sny przed, czy po tym, jak jeden z was zaproponował interpretację? Bo to ma kolosalne znaczenie. Jeśli najpierw jeden mówi "to było zagubienie" i drugi potakuje, to nie wiemy, czy drugiemu też było zagubienie, czy po prostu się zgodził.
Chcę się upewnić, że dobrze to rozumiem - czyli jeśli dwie osoby mają "identyczny" sen, to możliwe, że mają identyczny motyw, ale niekoniecznie identyczne znaczenie? To by tłumaczyło, dlaczego Norbert i ten znajomy czuli to samo, ale nie musiało to u obu oznaczać tego samego.
To ciekawe pytanie, bo w numerologii i niektórych tradycjach onirycznych mówi się, że emocja po przebudzeniu jest ważniejsza od samego obrazu. Obraz możesz zapomnieć, emocja zostaje. Ale czy to zagubienie u ciebie i u znajomego pojawiło się w podobnym momencie życia? Czy obaj mieliście wtedy jakiś punkt przejścia?
To co Norbert opisuje z tym znajomym - że obaj byli w środku zmiany - brzmi podobnie do moich snów o mamie. Zawsze przychodziły w momentach, gdy coś się między nami przesuwało. Może ta obca twarz to nie jest informacja o drugiej osobie, tylko o nas samych w tej relacji?
To jest bardzo jungiowska interpretacja - obca twarz jako projekcja własnej nierozpoznanej części. Ale zanim wszyscy pójdziemy w tę stronę, chcę zapytać Norberta: kiedy we śnie rozmawiałeś z tym "kumplem-nie-kumplem", to jak się zachowywałeś ty? Czy byłeś sobą, czy też coś było inne?
To zmienia dość dużo. Jeśli we śnie byłeś spokojniejszy przy tej obcej twarzy niż przy prawdziwym kumplu, to może sen pokazywał ci nie zmianę w nim, ale to, jak ta relacja mogłaby wyglądać - albo jak ty chciałbyś, żeby wyglądała. Obca twarz jako wersja bez historii między wami.
To co Norbert mówi o tym spokoju we śnie - to jest bardzo konkretna wskazówka. Chcę zapytać: czy ten spokój był przyjemny, czy raczej dziwny? Bo jest różnica między snem, w którym brak napięcia czujesz jako ulgę, a takim, gdzie brak napięcia jest po prostu... inny, jakby nieswój.
Dobra, muszę się zastanowić. Chyba bardziej ulga. Coś w rodzaju - tak powinno być. Ale czy to nie jest trochę niepokojące? Że we śnie lepiej mi z kimś, kto wygląda jak mój kumpel, ale nim nie jest?
Nie powiedziałabym, że niepokojące. Powiedziałabym, że informacyjne. Sen nie ocenia relacji, tylko ją pokazuje. Jeśli z "wersją bez historii" czujesz ulgę, to pytanie brzmi: co w tej historii cię napina?
Ale jak to sprawdzić w praktyce? Serio pytam, bo to brzmi interesująco. Norbert powiedział, że obaj byli "w środku zmiany" - ale to jest tak ogólne, że pasuje do większości dorosłych przez większość czasu. Jak odróżnić synchroniczność od przypadku?
A mogę zapytać - czy wy porównywaliście te sny spontanicznie, czy jeden z was specjalnie powiedział "hej, miałem dziwny sen"? Bo mam wrażenie, że jeśli jeden z was aktywnie szukał podobieństwa, to mógł nieświadomie dopasowywać szczegóły.
On zaczął. Powiedział coś w stylu, że miał sen w którym rozmawiał z kimś bliskim, ale ta osoba miała inną twarz. Ja się wtedy zatrzymałem, bo miałem dokładnie ten obraz. To nie było tak, że szukałem podobieństwa - to przyszło samo.
