Mam ostatnio bardzo dziwne sny i nie mogę przestać o nich myśleć. Śni mi się, że trzymam w dłoniach różne przedmioty, najczęściej kawałki metalu, i nagle czuję jak zmieniają się pod palcami. Ołów robi się cięższy, cieplejszy, a potem widzę złoto. To nie jest jakiś mglisty obraz, to jest bardzo wyraźne, prawie fizyczne odczucie. Budzę się i mam wrażenie, że nadal czuję ten ciężar w dłoniach. I jeszcze coś, co mnie niepokoi chyba bardziej - w tych snach pojawiają się ludzie, których na pewno nie znam. Nie są to twarze znajomych, nie są to aktorzy ani nikt, kogo kojarzę. Są po prostu jacyś, a jednocześnie mam wrażenie, że ich skądś znam. Czy ktoś miał coś podobnego? Szukam sensu, bo czuję, że to nie są zwykłe sny.
To brzmi bardzo podobnie do tego, co sama przeżywałam kilka miesięcy temu! Też śnili mi się nieznajomi i też miałam to uczucie, że ich znam, jakby od zawsze. Powiedz mi - czy ci ludzie coś do ciebie mówią w tym śnie, czy tylko są obecni?
Przemiana ołowiu w złoto to stary symbol, znany z alchemii. Ale nie chodzi tylko o metale, to jest obraz przemiany wewnętrznej. Twoja podświadomość może próbować ci powiedzieć, że jesteś w środku jakiegoś procesu zmiany. Pytanie jest takie - czy w życiu masz teraz jakiś okres przejściowy, coś się kończy albo zaczyna?
Alchemia w snach to temat, w którym naprawdę nie warto się spieszyć z interpretacją. Zanim powiem coś więcej, chciałbym zapytać - jak długo masz te sny? To jednorazowe zdarzenie, czy seria?
To już jest coś. Powracający motyw to nie przypadek, podświadomość wraca do czegoś, z czym jeszcze nie skończyłaś. A ci nieznajomi - czy to są te same osoby za każdym razem, czy różne?
Ja myśle że to poczucie znajomości jest kluczowe. Można to rozumieć jako kontakt z tak zwaną wyższą jaźnią, swoim przewodnikiem, albo nawet kimś z poprzedniego życia. Wiem, że brzmi to dla niektórych abstrakcyjnie, ale takie sny nie biorą się z niczego.
Wróćmy na chwilę do samej przemiany metalu. Ten gest podania kawałka ołowiu przez nieznajomą postać i patrzenie, jakby czekała na coś, to jest bardzo wymowne. Jakby ktoś dawał ci coś surowego, niedoskonałego i chciał zobaczyć, co z tym zrobisz. Czy masz poczucie, że w tych snach to ty powodowałaś tę przemianę, czy ona zachodziła sama?
To co opisujesz z tym brakiem wysiłku jest akurat ciekawe. W pracach z symboliką snów spotkałem się z interpretacją, gdzie łatwość działania we śnie wskazuje na naturalną zgodność z kierunkiem, który podświadomość sugeruje. Innymi słowy, może ta przemiana jest czymś, do czego masz naturalne predyspozycje albo czymś, co już się w tobie dzieje bez oporu. Ale Seid pewnie ma na ten temat więcej do powiedzenia.
Czytam i mam takie pytanie, może naiwne - czy to w ogóle może być zwykły sen, który po prostu dobrze pamiętamy i szukamy w nim za dużo? Pytam szczerze, bo sama miewam bardzo żywe sny i zastanawiam się, kiedy zacząć je traktować jako sygnał, a kiedy po prostu odpuścić.
A powiedzcię mi, czy ci nieznajomi w snach mogą byc zupełnie innymi rasami niż my, innymi nacjami? Bo zastanawia mnie czy to ma jakieś znaczenie w interpreacji czy to nieważne?
Wracając do tego, co powiedziała Gosia o dłoniach i o tym, że była jakby samą świadomością i dłońmi. To jest dla mnie ważny szczegół. Dłonie w symbolice to jedno z silniejszych narzędzi przekazu. Coś, czym działasz, tworzysz, przyjmujesz. Że to właśnie przez nie zachodzi przemiana, to nie jest przypadkowy obraz. Gosia, czy masz w życiu wrażenie, że coś trzymasz w swoich rękach, że masz wpływ na to, co się teraz zmienia?
To co mówisz jest ciekawe, bo może właśnie dlatego sen pokazuje ci te dłonie i tę przemianę. Jakby próbował uświadomić ci, że jednak masz sprawczość, nawet jeśli tego nie czujesz. Że ta przemiana dzieje się przez ciebie.
A ten nieznajomy, który ci podał metal, patrzył na ciebie w konkretny sposób? Bo jak mówisz, że jakby czekał, to zastanawiam się czy to była pochwała, oczekiwanie, a może ocena. To mogłoby dużo powiedzieć o tym, jaką rolę ta postać pełni.
To ciekawe, bo to neutralne skupienie to może być właśnie coś, co wskazuje na świadka, nie nauczyciela ani sędziego. Czy ktoś z was spotkał się z interpretacją, gdzie taka neutralna postać we śnie ma konkretne znaczenie w tarocie albo kabale?
Przy runach też jest coś podobnego. Runa Dagaz oznacza moment przełomu, gdzie coś stare zamienia się w nowe, i często w snach z takim motywem widzę ten symbol jako tło. Nie wiem, czy Gosia zna runy, ale gdybyś kiedyś chciała popatrzeć, to Dagaz mogłaby dużo mówić o tym, co teraz przeżywasz.
Nie szukam celowo, po prostu jak opisuję swoje sny i je rysuję, czasem widzę kształty w elementach scenerii. Ale to nie jest coś, co polecam szukać na siłę, bo wtedy można znaleźć wszystko.
Dokładnie, wcale nie musisz umieć rysowac. Ja kiedyś robiłam coś w rodzaju bazgrołów, kreski, kształty, nawet jak nie wiedziałam co rysuje. I właśnie w tych bazgrołach wychodziły mi rzeczy, których w opisie słownym nie było. Może warto spróbować chociaz raz po tym śnie?
Przy snach Gosi jest jednak konkret. Dłonie, metal, przemiana, postać. To jest materiał do pracy. Chciałam się zapytać, Gosiu, czy ten metal przed przemianą miał jakiś ciężar? Mam na myśli, czy czułaś ciężkość ołowiu w dłoniach, czy był lekki mimo że ołów?
To jest szczegół, który zmienia dużo w interpretacji. Ołów to materia, obciążenie, coś przyziemnego i trudnego do niesienia. Złoto lżejsze, a jednak wartościowsze. Jeśli ciężar odchodził razem z przemianą, to może sen mówi o pozbyciu się czegoś, co cię przygniatało, a nie tylko o przejściu na wyższy poziom. Czy ostatnio faktycznie coś z siebie zrzuciłaś?
A czy ta relacja i ta praca miały ze sobą coś wspólnego? Pytam, bo może sen nie dotyczy jednej z nich, tylko czegoś co było wspólnym mianownikiem.
I tu właśnie jest granica, której nie warto przekraczać na forum. Nie musimy znać szczegółów, żeby dyskutować o samym symbolu. Ołów-złoto to wystarczająco mocny obraz, który mówi coś niezależnie od konkretnego kontekstu życiowego. Alchemia traktuje tę przemianę jako opus magnum, opus magnum to jednak nie chodzi o metal, tylko o przemianę wewnętrzną samego pracującego.
I właśnie dlatego ten sen Gosi wydaje mi sie tak wyrazisty. Bo ona nie tylko widzi złoto, ona je tworzy. Własnymi dłońmi, w czasie rzeczywistym snu. To jest bardzo aktywna rola, nie obserwator przemiany tylko jej sprawca.
Przepraszam, że się wtrącę, bo dopiero czytam ten wątek. A ten Jung, to jego interpretacje snów da się jakoś połączyć z ezoterycznym podejściem? Bo słyszałem, że to jednak psychologia, nie ezoteryka.
Mnie bardziej ciekawi ten nieznajomy. Gosia mówiła, że obserwował proces, nie ją. Ale to on jej podał ten metal. Czyli jednak miał udział. Czy to nie jest sprzeczne?
To nie jest sprzeczne. W symbolice inicjacji często pojawia się postać, która wręcza, otwiera, daje impuls, ale potem odchodzi na bok. Nie jest świadkiem, bo przemiana należy tylko do tego, kto jej dokonuje. Gosia, czy ten nieznajomy coś mówił, zanim podał metal, czy wszystko odbyło się w milczeniu?
Cisza w śnie to jest coś osobnego. Nie wiem czy to sama to zauważyłaś, ale cisza często pojawia się dokładnie w momentach kulminacyjnych. Jakby sen wyłączał dźwięk żeby nic nie zakłocało tego co ważne.
No ale wróćmy do tego nieznajomego, bo trochę mi umknął. Gosia, mówiłaś wcześniej, że spotykasz we śnie ludzi, których nie znasz z życia. Ten konkretny to jednorazowa postać, czy widziałaś go w innych snach?
