Zostaje może kwadrans, może trochę dłużej. Potem wszystko wraca do normy. Ale ten kwadrans jest bardzo specyficzny - mam wrażenie że widzę pewne rzeczy inaczej, ostrzej. Nie wiem jak to opisać żeby nie brzmiało dziwacznie.
Nie brzmi dziwacznie. To co opisujesz - ta chwilowa wyraźność - jest opisywana w wielu tradycjach jako rodzaj przebudzenia po przekroczeniu jakiegoś progu we śnie. Pytanie jest co się dzieje z tą jasnością. Czy cokolwiek postanawiasz w tamtym momencie? Albo cokolwiek ci przychodzi do głowy?
To zdanie jest ważniejsze niż cały sen. Serio. "Wiem gdzie jest wyjście, tylko nie idę w tamtą stronę" - to nie jest przypadkowa myśl po przebudzeniu. Czy masz jakiś pomysł do czego to mogłoby się odnosić? Nie w sensie snu, tylko w życiu?
Wróćmy do samego domu w tym śnie, bo chcę się upewnić że to nie ucieka. Ten dom ze zmienionym rozkładem - czy KiraK opisywała czy to jest jej obecny dom, dom z dzieciństwa, czy może coś pomiędzy? Bo to dość mocno zmienia interpretację.
To mój obecny dom, ale jednocześnie jakby nie do końca. Rozpoznaję że to mój dom, wiem że tam mieszkam, ale korytarz jest po drugiej stronie, są drzwi których nie ma w rzeczywistości. Takie przekonanie że to moje miejsce, tylko przestrzeń się nie zgadza.
To jest bardzo charakterystyczny motyw. Dom który jest "twój" ale nie zgadza się fizycznie - w symbolice oneirycznej dom to zazwyczaj psychika, jej struktura. Nieznane drzwi, przestawione korytarze mogą oznaczać że jest w tobie coś co jeszcze nie zostało odkryte albo włączone. Czy te nowe drzwi budzą lęk, ciekawość, obojętność?
Chwila, to jest chyba kluczowe co właśnie powiedziałaś. Sen mówi to samo co myśl po przebudzeniu? To chyba nie przypadek, prawda?
Chcę wrócić do tych nieznanych drzwi, bo w tym wątku pojawia się coraz więcej elementów które do siebie pasują. Dom jako psychika, niewidoczny ścigający jako Cień, drzwi których się nie otwiera, i ta myśl po przebudzeniu. To nie jest zbiór luźnych symboli - to jest jeden spójny komunikat. Pytanie jest czy KiraK ma poczucie co mogłoby być za tymi drzwiami, nawet jako intuicja, nie jako pewność.
Kiedy o tym myślę teraz, na trzeźwo - mam poczucie że za tymi drzwiami jest coś czego nie chcę zobaczyć. Nie z lęku przed czymś złym, bardziej z lęku przed tym że zobaczę coś co zmusi mnie do działania. Nie wiem czy to ma sens.
Ma ogromny sens. I myślę że to jest serce tego całego snu. Nie ucieczka przed zagrożeniem - ucieczka przed koniecznością wyboru. Ścigający jest niewidoczny bo tak naprawdę nie ma ścigającego. Jest tylko ciężar wiedzy że po drugiej stronie tych drzwi coś na ciebie czeka.
I to by tłumaczyło dlaczego te sny się powtarzają. Nie chodzi o rozwiązanie zagadki kto ściga - chodzi o to że sprawa jest nieukończona, dopóki te drzwi zostają zamknięte. Czy mam rację Nasturcja, czy to zbyt dosłowna interpretacja?
To co mówisz o zwalnianiu jest bardzo istotne. W wielu tradycjach oneirycznych seria snów to nie jest jedno przesłanie powtarzane w kółko - to jest narracja rozwijająca się w czasie. Jeśli na początku biegłaś przez schody, a teraz stajesz przy drzwiach, to coś się przesuwa. Pytanie jest w jakim kierunku i czy ty to inicjujesz, czy dzieje się samo.
To jest właśnie ta różnica między snem a refleksją po śnie i obydwie są ważne. Sam sen pokazuje mechanizm, a to co widzisz po przebudzeniu to już twoja świadomość próbująca go odczytać. I tutaj mam pytanie do pozostałych - czy według was ta zmiana w snach KiraK, to stopniowe zwalnianie, może być efektem samego wątku, że o tym mówi i to wpływa na śnienie?
To brzmi strasznie. Nie w złym sensie, tylko serio - jak możesz się bać czegoś czego nie widzisz bardziej niż czegoś konkretnego? To trochę jak bać się ciemności, nie tego co w niej jest.
Słucham tu trochę z boku i jedno mi nie daje spokoju - skąd pewność że ten lęk musi być metaforą czegoś psychologicznego? Może to po prostu stres z pracy albo przeciążenie i sen to tylko rozładowuje bez żadnej głębszej treści?
To jest bardzo dojrzała rzecz którą właśnie powiedziałaś. I myślę że to zmienia trochę optykę całego snu - to nie jest sen o strachu. To jest sen o wiedzy której jeszcze nie jesteś gotowa zaakceptować. Ścigający nie jest wrogiem. Jest przypomnieniem.
Mam pewne przeczucie, ale trochę trudno mi to nazwać. Chodzi o pewną decyzję którą od jakiegoś czasu odkładam. Nie chcę za bardzo wchodzić w szczegóły, ale... tak. Jest coś co wiem że wiem, a jednocześnie udaję że nie wiem. I to zdanie które napisałam właśnie brzmi absurdalnie, ale chyba rozumiecie co mam na myśli.
Rozumiemy i wcale nie brzmi absurdalnie. To jest bardzo konkretny stan - wiedzieć i jednocześnie nie chcieć tej wiedzy uznać. Mam jedno pytanie do tego: czy ta decyzja którą odkładasz pojawia się w twojej głowie też w ciągu dnia, nie tylko przez sen?
To jest właśnie ta funkcja snu o której rzadko się mówi wprost - on nie zostawia ci wyjścia. Za dnia masz tysiąc sposobów żeby uciec od myśli. W nocy zostajesz sam na sam. I stąd pewnie ta ucieczka w samym śnie - twój umysł odgrywa dokładnie to co robisz na jawie, tylko bez możliwości zmiany kanału.
Dobra, ale wróćmy do tej kwestii domu z innym rozkładem pomieszczeń, bo o tym właściwie mało kto mówił, a to był drugi element z opisu tematu. Jak to się ma do tej ucieczki? KiraK, ten dom to twój obecny dom, ten w którym mieszkasz, czy jakiś inny?
Dom we śnie to jeden z najbardziej klasycznych symboli - oznacza psychikę, tożsamość, to kim jesteś dla siebie. Jeśli wchodzisz do swojego domu i rozpoznajesz go, ale układ jest inny, to może znaczyć że tożsamość jest ta sama, ale coś w środku się przestawiło. Albo zaczyna się przestawiać i jeszcze nie wiesz jak to ogarnąć. A te drzwi które normalnie nie istnieją - to bardzo konkretny obraz nowej możliwości której jeszcze nie ma w twoim "normalnym" schemacie.
