hej, wrzucam tu sen bo nie daje mi spokoju i chętnie usłyszę co ktoś o tym myśli.
śniło mi się że uciekam (skąd dokładnie nie pamiętam) i dobiegnę do jakiegoś urwiska. patrzę w dół i widzę krew - sporo jej, jakby innych uciekinierów tam było przed nami - i mocno wzburzoną wodę rozbijającą się o skały. jestem tam z kimś znajomym. osoba która nas goni zbliża się, czuję wyraźny strach. nie ma odwrotu, jedyne wyjście to skok w tą przepaść. robimy krok i... nie spadamy. idziemy po wodzie, albo właściwie nad wodą. dochodzimy do połowy i sen się urywa.
sprawdziłem kilka sennikow internetowych i wychodzi mi taki zestaw: krew to troska o kogoś bliskiego, wzburzona woda to nerwy i stres albo nawet coś poważniejszego, a chodzenie po wodzie to pomyślność i szczęście. no fajnie, tylko te interpretacje trochę sobie przeczą, bo co to ma znaczyć razem - martwię się ale będę szczęśliwy? 🙂
generalnie nie jestem wielkim fanem tłumaczenia snów ale ten akurat utkwił mi w pamięci bardziej niż zwykle i ciekaw jestem co inni z tego wyciągają
no właśnie, trochę mnie to zaintrygowało jak wpadłem na ten wątek 🙂 coś w tym jest, bo temat brzmi dziwnie ale jakoś tak ciągnie żeby poczytać więcej...
no to mam pytanie bo mnie to zaciekawiło... czy ktoś może więcej napisać na ten temat? bo trochę mało tu informacji żeby cokolwiek sensownie skomentować 🙂
