Nigdy nie traktowałem swoich snów jak proroctw ani czegoś wyjątkowego, zawsze uważałem to za zbieg okoliczności. Ale ostatnio coś we mnie się ruszyło i zaczęły mnie nachodzić wątpliwości... dość, posłuchajcie.
Gdzieś w pierwszej lub drugiej klasie podstawówki śniło mi się że jestem w klasie, wieczór, na środku stoi osoba w białym ubraniu z długimi włosami. Widziałem też ten budynek jakby z lotu ptaka. Nagle gasną światła i ogarnia mnie ciemność, serce ściska, czuję ból, wchodzę z powrotem do środka, przytuliłem się do tej postaci i błagałem żeby mnie ocaliła. Nigdy wcześniej czegoś takiego się nie bałem. Nazwałem ją Jezusem, ale pewnie dlatego że rodzice wychowali mnie w religii, nie wiem czy to coś znaczy.
Potem zaczęło się robić ciężej. Piwnica w naszym domu powtarzała się w snach regularnie. Schodziłem tam i coś na mnie czyhało, nie potrafiłem tego określić. Czułem taki ból że gdybym mógł, zerwałbym skórę, wyrwał język, wydłubał oczy i to i tak by nie wystarczyło żeby to opisac. Z czasem to coś przybrało postać takich mapet, a kiedy je kopałem albo uderzałem, czułem jak fala przechodzi przez całe ciało.
W końcu udawało mi się wyzwolić i uciekałem na podwórze, gdzie czekała jakaś bestia, coś jakby pies. Zasłaniałem się rękami i budziłem się w nocy zlany zimnym potem. Nie mówiłem rodzicom, bo co miałem powiedzieć... inni śpią spokojnie, coś ze mną nie tak, musi przejść.
Były też oczywiście przyjemniejsze sny, szczególnie gdzieś w czwartej piątej klasie, całowanie koleżanek w szatni, gonienie między ubraniami, takie rzeczy 🙂
W moim pokoju we śnie otwierała się wielka dziura w podłodze i czułem z niej paraliżujący strach, bałem się wpaść. Albo biegłem z góry słysząc że coś mnie goni, wpadałem do domu a tam mama płakała i ojciec znowu coś nabroił. Uświadamiałem sobie że to sen, zamykałem oczy, czułem że coś się zbliża i budziłem sie na łóżku. Mama krzątała się w kuchni, wstawałem, ale coś było nie tak, z łóżka widziałem widmo które mnie dotknęło lodowatym dotykiem i znowu się budziłem. Albo śniłem że siostrę i brata wchłaniało białe bagno jak wapno. Były też sny o skakaniu, czułem wiatr w klatce piersiowej, z początku przerażające, potem całkiem fajna emocja.
Często pojawiała się też wielka czarna chmura jak przed burzą, zakrywała całe niebo, strasznie się jej bałem. Uciekałem do domu na otwartej przestrzeni.
Jeden sen zmienił mnie chyba trochę, szósta klasa mniej więcej. Wszedłem do sklepiku który dobrze znałem, w środku wielki kamień a na nim dziewczyna w białym ubraniu. Wiedziałem że jest martwa, ale bardzo chciałem ją pocałować. Drgnęła i się obudziłem. Potem zaczałem czuć jakby ktoś na mnie siedział, dłoń która mnie głaska, przyjemność między nogami... zacząłem się modlić jak umiałem, myślałem że to może demon i że w ten sposób można to pokonać. I odeszło. Teraz żałuję trochę, bo bym poczekał żeby sprawdzić co z tego wyniknie...
W pierwszej klasie gimnazjum sny trochę się zmieniły. Mapet już się nie bałem, rozrywałem je na strzępy i się śmiałem. Wyszedłem w jednym ze snów na zewnątrz i zobaczyłem trumny lecące w kierunku zachodu, podleciałem do jednej, miała takie wstążki w różnych kolorach, białe napisy czarne i kolorowe, nie pamiętam dokładnie. Nic wtedy nie czułem, byłem w totalnym skupieniu, niebo piękne i spokojne.
Potem zaczęły się sny o zakręcie przy którym stały tłumy ludzi. Nawiasem mówiac, pół roku temu trafiłem na ten zakręt w realu i jest tam cmentarz. To był początek czegoś dziwniejszego. Byłem duchem własnej rodziny i słyszałem jak lamentują nad stratą, potem dwóch typów chwyciło mnie i wrzuciło do wielkiego rowu czy grobu i czułem jak do mnie strzelają. Nie życzę nikomu takiego snu, to cholernie boli. Albo słyszałem że gdzieś szaleje zaraza, lub chodziłem po ziemi i bałem się robaków pożerających ciała. W pewnym śnie przyczepiła się do mnie
Może to być kobieta? Powtarzam za kimś kto wspominał tu wcześniej... nie wiem dokładnie skąd to mam, ale gdzieś to do mnie dotarło. Nie jestem w stanie powiedzieć kiedy zacząłem to sobie powtarzać w duchu.
Szczerze mówiąc, bardzo ciężko się to czyta. Może napisz raz jeszcze, spokojniej i bardziej przejrzyście, bo gubie się w tym co chcesz przekazac.
Hej, no faktycznie ciężko się tu połapać w tym wszystkim 🙂
Ale wiesz co, tak już bywa że rozum z emocjami gadają różnymi językami i jakoś nie mogą dojść do porozumienia 😉 widać tu wielkie przeżycia i jakąś wewnętrzną walkę... Może napisz tutaj o którymś z ostatnich snów? Bo jak to mówią, „co było a nie jest nie pisze się w rejestr” i szkoda żeby to przepadło!
Pozdrawiam ciepło 🙂
ja zawsze jak mi się coś przyśni to od razu szukam co to znaczy 🙂 ostatnio śniła mi się rybka i byłam ciekawa co to może oznaczac... okazało się że to zapowiedź dużego przypływu gotówki! i wiecie co, sprawdziło się 😀 no może nie jakiś mega wielki przypływ, ale 100 zł wygrałam na zdrapce więc coś jest na rzeczy ;P
Dużo ludzi o tym wspomina...
no to interesująca sprawa, muszę przyznać że trochę mnie to zaintrygowało 🙂
no powiem ci, że mnie to trochę wciągnęło... taki temat to naprawdę rzadkość, bo większość ludzi boi się o tym mówić otwarcie. ale ty to opisujesz jakby to było coś normalnego, co mnie szczerze zaciekawiło. serio, niesamowite jak bardzo granica miedzy snem a jawą potrafi się zatrzeć, i to w taki sposób że człowiek sam nie wie gdzie jest 🙂
no powiem szczerze, że mnie to też trochę wciągnęło 🙂 dziwna sprawa z tym wszystkim, ciekawa historia
Rzeczywiście intrygujące to wszystko, co tu opisujesz 🙂
Hmm, zastanawiające to i owszem, i ciekawe też... no właśnie, ciekawe 🙂
Hmm, no rzeczywiście zastanawiające i ciekawe to wszystko co tu opisujesz...
