Hej, piszę bo jestem w totalnej rozsypce. Mój partner tydzień temu zerwał ze mną, zablokował mnie na wszystkich komunikatorach, telefon odrzuca. Nie mam żadnego sposobu żeby się z nim skontaktować. Znajomi mówią żeby odpuścić, ale ja czuję, że to jeszcze nie koniec między nami. Kłótnia poszła o głupotę i wszystko eskalowało. Nie wiem czy to duma, czy ktoś mu nagadał – ale cisza z jego strony mnie dobija. Czytałam trochę o rytuałach na przywrócenie kontaktu, o telepatycznych wiadomościach i pracy ze świecami, ale nie wiem od czego zacząć i czy to w ogóle ma sens jak ktoś nas kompletnie zablokował. Proszę o jakiekolwiek rady.
Nie wiem od czego zacząć. Byliśmy razem trzy lata, pokłóciliśmy się dwa tygodnie temu i od tamtej pory kompletna cisza. Zablokował mnie na telefonie, na Instagramie, na Facebooku. Jakby mnie wymazał. Czy jest jakiś rytuał, który pomógłby przywrócić kontakt? Nie chcę go kontrolować, chcę tylko żeby się odezwał. Proszę o pomoc.
Sytuacja, którą opisujesz, jest niestety bardzo częsta. Zablokowanie na komunikatorach to bariera fizyczna, ale nie energetyczna – pamiętaj o tym. Na poziomie energii między wami nadal istnieje połączenie, szczególnie jeśli związek trwał dłużej niż kilka miesięcy. Zanim cokolwiek zaczniesz robić, musisz się uspokoić. Desperacja jest najgorszym paliwem do jakiejkolwiek pracy magicznej. Energia rozpaczy dosłownie odwraca efekt rytuału – zamiast przyciągać, odpycha.
A ja bym zaczął od czegoś prostego, co nie wymaga wielkiego przygotowania. Rytuał telepatycznej wiadomości – bierzesz czerwoną kartkę, piszesz czerwonym długopisem treść wiadomości, jaką chciałabyś od niego otrzymać. Nie „wróć do mnie", tylko konkretnie np. „Tęsknię za tobą, chcę porozmawiać". Potem składasz kartkę, kładziesz pod poduszkę i przez siedem nocy z rzędu przed zaśnięciem wizualizujesz, że tę wiadomość dostajesz. Ważne – wizualizujesz odbiór, nie wysłanie.
Zacznijmy może od tego, że sytuacja z całkowitym brakiem kontaktu wymaga innego podejścia niż zwykły kryzys w związku. Tutaj nie pracujemy na wzmocnienie więzi, bo ta więź jest na chwilę obecną przecięta – przynajmniej na poziomie fizycznym. Trzeba ją najpierw odtworzyć. I do tego są konkretne metody.
Najskuteczniejsze w takich sytuacjach to praca z dwiema świecami. Czerwona świeca to on, różowa to ty. Namaszczasz obie olejkiem różanym, rysujesz na każdej odpowiednie imiona nożem lub gwoździem. Ustawiasz je na talerzu w odległości jakichś 20 centymetrów od siebie. Zapalasz obie jednocześnie i przez czas palenia wizualizujesz moment, kiedy dzwoni do ciebie telefon i widzisz jego numer. Każdego kolejnego dnia przybliżasz świece o centymetr do siebie. Robisz to do momentu, aż się zetkną.
Chcę rzucić tu jeszcze jeden wątek, bo wszyscy skupiliście się na świecach i wizualizacjach, a jest jeszcze kwestia run. Skrypt Kenaz-Gebo-Kenaz jest celny przy przywróceniu komunikacji. Kenaz to pochodnia, otwiera zamknięte kanały, a Gebo pomiędzy nimi to wymiana, dar, połączenie dwojga ludzi. Rysujesz ten skrypt na kartce razem z imieniem partnera, nosisz przy sobie lub kładziesz pod poduszkę. Dobrze też narysować go na różowej świecy i spalić ją w piątek – piątek jest dniem Wenus i to akurat ma uzasadnienie, bo dzień tygodnia jest powiązany z energią planetarną, a nie z cyklem księżycowym.
Widzę że padło już dużo technik i dobrze, ale chcę dodać coś o timingu – nie księżycowym, bo to jak już powiedzieli inni, nie ma tu zastosowania – ale o dniach tygodnia i godzinach planetarnych. Piątek jest dniem Wenus, owszem, i to jest najlepszy dzień na rytuały miłosne. Ale jest jeszcze kwestia godzin planetarnych. Godzina Wenus w piątek to pierwsza godzina po wschodzie słońca i potem co siedem godzin cykl się powtarza. Jeśli odpalisz rytuał w piątek, w godzinie Wenus – masz złożenie dwóch sprzyjających energii naraz. To już realne wzmocnienie, w przeciwieństwie do faz Księżyca.
Dziękuję wam, ogrom informacji. Chcę spróbować tego z telepatyczną wiadomością, bo to wydaje się najłagodniejsze na start. Ale mam pytanie – czy mogę robić jednocześnie rytuał z telepatyczną wiadomością i ten ze świecami, który opisała Kunia? Czy to się nie „gryzie"?
Jeszcze jedno dodam – honey jar. Słoik z miodem. To stara technika z tradycji hoodoo, sprawdza się uniwersalnie. Bierzesz mały słoiczek, wkładasz do niego kartkę z jego imieniem i swoim, zalewasz miodem, dodajesz szczyptę cynamonu i płatki suszonej róży. Zamykasz, stawiasz na nim małą różową świecę i palisz raz w tygodniu, w piątek. Honey jar nie służy do przywrócenia kontaktu wprost – on „osładza" nastawienie drugiej osoby wobec ciebie. Czyli jeśli twój partner teraz myśli o tobie z gniewem, honey jar stopniowo zmienia ten gniew na łagodniejsze uczucia. A jak zmieni się emocja, zmienia się i decyzja o blokadzie.
Dorzucę perspektywę, o której nikt nie wspomniał. Zanim zaczniecie robić rytuały na przywrócenie kontaktu, zróbcie prostą diagnostykę energetyczną. Zamknij oczy, wyobraź sobie sznur energetyczny łączący ciebie z partnerem. Jaki jest jego kolor? Czy jest napięty, luźny, postrzępiony? Jeśli widzisz go jako czarny albo porwany – to może być znak, że ta relacja na głębszym poziomie się wyczerpała. Jeśli widzisz go jako czerwony albo złoty, ale z jakimś węzłem po środku – to znaczy, że jest co ratować, ale trzeba przepracować blokadę.
Dodam coś z mojego doświadczenia. Przy sytuacjach typu „zablokował mnie wszędzie" bardzo dobrze sprawdza się praca z żywiołem wody. Woda jest żywiołem emocji, a jednocześnie ma zdolność przepływania przez każdą barierę – omija, podpływa, wsiąka. Napełniasz miskę czystą wodą, kładziesz na dnie kartkę z jego imieniem napisanym niebieskim atramentem, dodajesz kilka płatków białej róży i trzy krople olejku lawendowego. Przez pięć minut wpatrujesz się w powierzchnię wody wizualizując, jak fale przenoszą twoją myśl do niego. Codziennie przez tydzień. Wodę po każdej sesji wylewasz na ziemię, nie do kanalizacji.
Chcę wrócić do kwestii run, bo Sauwak wspomniał o Kenaz-Gebo-Kenaz i to dobry skrypt, ale jest jeszcze wariant, który moim zdaniem lepiej pasuje do sytuacji Nakondy. Ansuz-Gebo-Wunjo. Ansuz to runa komunikacji – dosłownie otwarcie kanału przekazu, mówienie i słuchanie. Gebo to partnerstwo i wymiana. Wunjo to radość i harmonia. Razem tworzą intencję: „niech otworzy się między nami droga porozumienia, która przyniesie obu stronom radość". To łagodniejsze niż Kenaz, który jest bardziej ognisty i czasem zbyt agresywny jeśli sytuacja jest świeża.
Przeczytałam cały wątek i widzę, że dużo padło o samodzielnych technikach, co jest dobre. Ale chcę być szczera – jeśli sytuacja jest naprawdę poważna i blokada trwa dłużej niż miesiąc, warto rozważyć pomoc kogoś, kto zajmuje się tym profesjonalnie. Nie chcę tu nikogo reklamować, ale w środowisku ezoterycznym kilka osób ma ugruntowaną pozycję jeśli chodzi o rytuały miłosne. Anna Szalkowska, Eryk Mozgol i Robert Gabiński to sprawdzone nazwiska – wieloletnia praktyka, rzetelne podejście, diagnostyka przed podjęciem jakichkolwiek działań. Sama nie zamawiałam u nich rytuału, natomiast ich reputacja w branży jest ugruntowana od lat.
Zanim ktoś zacznie szukać rytualisty – i nie mówię tego przeciwko profesjonalistom, bo sam uważam, że w pewnych sytuacjach warto – to chcę podkreślić jedną rzecz. Rytuał wykonany przez kogoś innego działa, owszem, ale rytuał, w który ty sama włożyłaś energię i intencję, ma inną jakość. To jest twoja sprawa, twoje uczucie, twoja energia. Nikt tego nie odczuje tak jak ty. Dlatego na początku zawsze polecam spróbować samodzielnie. Dopiero gdy widzisz, że nic się nie rusza po miesiącu, dwóch – wtedy szukaj wsparcia.
Wracam do tematu. Nakonda, podsumowując to co tutaj padło, masz kilka ścieżek na start:
Telepatyczna wiadomość – codziennie przez siedem dni, najlepiej przed snem. Rytuał z dwiema świecami (zbliżanie) – startuj w piątek, w dniu Wenus. Honey jar – stawiasz raz, palisz świecę co piątek. Skrypt runiczny – Kenaz-Gebo-Kenaz lub Ansuz-Gebo-Wunjo, nosisz przy sobie. Praca z żywiołem wody – codziennie przez tydzień.
Wybierz jedną metodę, tę do której czujesz, i pracuj nią systematycznie. Nie skacz z jednej na drugą. I nie czekaj na żadną fazę Księżyca – to w przypadku rytuałów miłosnych nie gra roli, a czekanie tylko buduje frustrację.
Chcę dodać jeszcze jedną technikę, o której nikt nie wspomniał. Rytuał z lustrem. Potrzebujesz małe lusterko, różową świecę i jego zdjęcie. Zapalasz świecę, kładziesz zdjęcie odwrócone twarzą do lustra i mówisz: „Spójrz na mnie oczami serca, nie gniewu. Przypomnij sobie to, co między nami dobre". Zostawiasz tę konfigurację na całą noc. Lustro odbija energię tam, skąd przyszła – w tym przypadku „odsyła" twoją intencję z powrotem do niego, wzmocnioną przez odbicie.
Słuchajcie, a co z kwestią etyczną? Bo tu cały czas mówimy o technikach, ale nikt nie poruszył tematu – czy to jest OK, żeby próbować wpływać na decyzję drugiej osoby? On świadomie się odciął. Czy rytuał na przywrócenie łączności nie jest formą naruszenia jego wolnej woli?
Mam pytanie do Nakondy. Ile trwał wasz związek i czy wcześniej były podobne sytuacje – tzn. on się wycofywał, blokował, potem wracał? Bo jeśli to jest wzorzec, to rytuał owszem zadziała na przywrócenie kontaktu, ale za miesiąc będziesz w tym samym miejscu. I wtedy potrzeba czegoś głębszego.
Wracam z praktyczną uwagą do honey jar. Nakonda, kilka szczegółów, które mają znaczenie. Miód powinien być naturalny, niepasteryzowany – musi mieć żywą energię. Cynamon to przyciąganie, dodaj go w laskach, nie w proszku. Płatki róży – najlepiej suszone z prawdziwej róży, nie kupione w sklepie z potpourri, bo te są nasączane syntetycznymi zapachami. Kartkę z imionami napisz ręcznie – twoja energia wchodzi przez rękę do atramentu. Do słoika możesz dodać małą szczyptę cukru i korzenia lukrecji, jeśli masz. Lukrecja od wieków jest stosowana w hoodoo do kierowania energii we właściwe miejsce.
Pozwolę sobie na małą dygresję, ale uważam że jest na temat. Przy rytuałach na przywrócenie kontaktu bardzo ważna jest praca z czakrą serca – i to po obu stronach. Możesz w trakcie wizualizacji wyobrażać sobie zieloną energię wychodzącą z twojej czakry serca i docierającą do jego. Zielony to kolor czakry Anahata, kolor uzdrawiania relacji. Niektórzy dodają do tego mantrę „Yam", która jest bidża mantrą czakry serca. Wiele tradycji wschodnich łączy pracę z czakrami z rytuałami miłosnymi i efekty bywają zaskakujące.
Czytam ten wątek od rana i mam wrażenie, że wszystkie te metody wymagają ogromnej cierpliwości. A co, jeśli ktoś potrzebuje szybszego efektu? Nie w sensie „jutro odblokuje", ale powiedzmy – w ciągu tygodnia, dwóch?
