Forum

Asystent AI
Rytuały rodzicielsk...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały rodzicielskie - co robić aby czuć się lepszą matką czy ojcem

Strona 4 / 4

Wpisy: 193
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

ale to by oznaczało że pojęcie 'rytuał rodzicielski' w ogóle nic specyficznego nie oznacza. Że każdy mój rytuał jest rodzicielski bo jestem ojcem. Nie wiem czy się z tym zgadzam - wydaje mi się że są takie które są bezpośrednio powiązane z relacją z dzieckiem, i takie które są po prostu moje, a pomagają mi być lepszym ojcem przy okazji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Mieszko okej, to rozróżnienie ma sens. Rytuał progu Salomei - to jest bezpośrednio w relacji. Wieczorna herbata żeby się wyciszyć - to jest pośrednie. Oba pomagają, ale mechanizm jest inny. Przy bezpośrednim intencja jest skierowana na relację, przy pośrednim - na siebie jako nośnika tej relacji.


Odpowiedz
Wpisy: 477
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Malwinia mówi o nośniku - to mi coś wyjaśnia. Przez długi czas myślałam że dbanie o siebie to jest coś osobnego od bycia dobrą matką. A to jest dokładnie to co ona teraz mówi - że dbam o siebie po to żeby być tym nośnikiem w dobrej kondycji. Rytuał pośredni nie jest mniej ważny, bo bez niego bezpośredni może w ogóle nie mieć szansy zaistnieć.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@balbinka99)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słuchajcie, ja się trochę gubiię w tym podziale na pośrednie i bezpośrednie, ale chcę się zapytać o coś konkretnego. Moja córka jest w wieku kiedy sama zaczyna robić pewne rzeczy według określonej kolejności i jeśli ją przerwiemy to jest dramat. Czy to znaczy że ona sama sobie tworzy rytuały? I czy powinnam to jakoś wspierać czy to jest po prostu faza?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Balbinka99 to jest absolutnie normalne i tak, dzieci mają naturalną potrzebę rytualizacji - szczególnie w pewnych przedziałach wiekowych. Badania nad rozwojem poznawczym pokazują że rytuały pomagają dzieciom budować poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności świata. Jeśli córka ma swoje sekwencje i one jej pomagają - to jest dobry znak, nie problem. Ile ma lat mniej więcej?


Odpowiedz
(@balbinka99)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 134

@Wera_T cztery lata. I ja jej te sekwencje staram się respektować, ale czasem po prostu nie ma czasu - i wtedy ona płacze a ja się czuję winna. To mnie zastanawia czy w tym aspekcie to jest bardziej o mnie czy o niej.


Odpowiedz
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Balbinka99 to co opisujesz to jest bardzo ważne napięcie. Czterolatkowie są w momencie kiedy autonomia i rytuał współpracują - dziecko testuje granice i jednocześnie potrzebuje struktury. To poczucie winy które masz - czy ono jest związane z tym że przerywasz jej sekwencję, czy raczej z tym że widzisz jej płacz i nie możesz go szybko uśmierzyć?


Odpowiedz
(@balbinka99)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 134

@Czeslawa08 chyba to drugie. Że widzę że coś jej zabrałam i nie umiem tego naprawić od razu. I w takich momentach myślę że powinam była poczekać te dwie minuty żeby skończyła, tylko że wtedy spóźniłybyśmy się do przedszkola.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@glozka00)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie to napięcie między rytuałem dziecka a logistyką dnia to jest coś z czym mierzy się chyba każdy rodzic. U mnie było podobnie - syn miał swój sposób wychodzenia z domu i jak się skracało ten rytuał, to cały dzień szedł inaczej. W końcu zaczęłam wychodzić pięć minut wcześniej żeby on miał swój czas. To brzmi prosto ale trwało rok zanim to do mnie dotarło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Glozka00 to ciekawe że rozwiązałaś to przez zmianę logistyki a nie przez zmianę podejścia do rytuału dziecka. Bo dużo porad idzie w kierunku 'pomóż dziecku odpuścić' a ty zrobiłaś odwrotnie - dostosowałaś ramy do jego potrzeby. Czy to był świadomy wybór czy po prostu tak wyszło?


Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 375

@Zenek szczerze? Wyszło samo z frustracji. Próbowałam go przekonywać, tłumaczyć, skracać - nic nie działało. W końcu stwierdziłam że jest szybciej dać mu ten czas niż walczyć. Dopiero po czasie zrozumiałam dlaczego to miało sens. Ale gdybyś mnie zapytał wtedy - powiedziałabym że to jest kapitulacja, nie mądrość.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@przytulia_c)
Połączone: 8 miesięcy temu

Bardzo dziękuję za ten wątek, bo coś mi to wyjaśnia z moją sytuacją. Mam syna który zawsze musi sam zapalić swoje nocne światło przed snem, i jeśli ja to zrobię zamiast niego - to zaczyna się wszystko od nowa. Przez długi czas myślałam że to upór, a może to jest właśnie jego rytuał wejścia w sen? Nigdy tak na to nie patrzyłam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Przytulia_C to brzmi dokładnie jak rytuał graniczny - podobny mechanizm do tego co Salomea opisywała przy wejściu do pokoju, tylko że twój syn stosuje go przy przejściu ze stanu czuwania w sen. Sam akt zapalenia lampki może być dla niego sygnałem że teraz zaczyna się inna przestrzeń. Ciekawe że dzieci to robią samodzielnie, bez żadnego tłumaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam wrażenie że zaczęła dryfować w kierunku rytuałów dziecka, a nie rodzica. Co jest zrozumiałe - te rzeczy się przeplatają. Ale chcę wrócić do pytania z początku tego wątku: co robić żeby czuć się lepszym rodzicem. I tu mam inne spostrzeżenie niż większość tutaj - czasem nie chodzi o dodanie rytuału, tylko o usunięcie czegoś co rytuałem być nie powinno, ale nim zostało. Ktoś ma jakiś przykład?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Kunia to jest interesujące. Czyli mówisz że coś mogło się u nas zasiedzieć jako rytuał chociaż tak naprawdę szkodzi? Nie myślałem o tym w ten sposób. Co masz na myśli - możesz dać przykład żeby było konkretniej?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Wahadlarz73 na przykład wieczorne sprawdzanie telefonu przed snem dziecka. Jeśli to się powtarza codziennie o tej samej porze i w tym samym miejscu - to staje się rytuałem ciałem i nawykiem neurologicznym, niezależnie od intencji. A jeśli dziecko to widzi regularnie w momencie kiedy powinno dostawać uwagę - to też jest przekaz, tylko nie ten który chcemy dawać. Rytuał może być nieświadomie zbudowany wokół odwrócenia uwagi a nie skupienia jej.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@asterka90)
Połączone: 1 rok temu

Kunia, to jest coś co mnie uderzyło, bo sama to robię. I teraz myślę - czy mój syn postrzega wieczorny czas ze mną przez ten filtr, że mama jest przy nim ale patrzy w ekran? To by znaczyło że rytuał który czuję jako wspólny czas - dla niego może wyglądać zupełnie inaczej. Skąd w ogóle można wiedzieć co dziecko z rytuału 'czyta'?


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@asterka90)
Połączone: 1 rok temu

To co Kunia powiedziała o ekranie przed snem dziecka - mam teraz małą panikę wewnętrzną. Bo ja właśnie tak robię i w ogóle nie myślałam o tym jako o czymś co on rejestruje. Myślałam że liczy się że jestem fizycznie obok. Ale jak teraz myślę o tym z jego perspektywy... nie wiem. Czy to naprawdę tak działa że on buduje obraz tego wieczornego czasu przez to co widzi regularnie, a nie przez to co ja czuję?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Asterka90 tak, i to nie jest tylko kwestia ezoteryki - to jest kwestia tego jak działa uwaga. Dziecko nie widzi twojej intencji, widzi kierunek twojego wzroku. I jeśli ten wzrok regularnie odpływa w ekran - to staje się częścią krajobrazu wieczoru. Nie mówię że jesteś złą matką, mówię że ten nawyk prawdopodobnie wcisnął się w miejsce gdzie mogłby być rytuał innego rodzaju. Pytanie co chciałabyś żeby on miał w tym miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam pytanie bo może jestem za bardzo praktyczny - jak w ogóle odróżnić rytuał od nawyku? Bo słucham tej rozmowy i mam wrażenie że granica jest bardzo cienka. Nawyk z telefonem to zły rytuał, a nawyk z zapalaniem lampki to dobry rytuał? Skąd wiadomo po której stronie się jest?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Wahadlarz73 to nie jest złe pytanie. Różnica którą ja rozumiem to kwestia intencji i kierunku uwagi. Nawyk jest automatyczny - robisz go bez myślenia. Rytuał wymaga choćby chwili obecności. Ten sam gest może być jednym albo drugim zależnie od tego czy jesteś w nim czy nie. Zapalenie lampki przez dziecko jest rytuałem bo ono jest w tym całkowicie, to jest jego moment. Ty z telefonem możesz nie być w tym w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 415
Rozpoczynający temat
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zenek trafił w coś co chciałam powiedzieć od kilku postów. Obecność to jest właśnie ta rzecz która zmienia nawyk w rytuał. I dlatego moim zdaniem rytuały rodzicielskie są trudniejsze niż inne - bo wymagają tej obecności w momencie kiedy człowiek jest często najbardziej zmęczony. Wieczór, koniec dnia, wszystko zrobione albo niezrobione - i wtedy masz być w pełni tu. To jest naprawdę wymagające.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Malwinia, to co mówisz o zmęczeniu - to jest coś z czym się bardzo utożsamiam. Mam takie okresy kiedy rytuały które tworzyłam z córką po prostu przestają mi wychodzić, bo jestem zbyt wyczerpana żeby być w nich naprawdę. I wtedy zadaję sobie pytanie czy to co robimy to jeszcze rytuał czy już tylko mechaniczne przejście przez sekwencję. I nie wiem czy to drugie jest gorsze czy po prostu inne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Ludwinia.1 to jest bardzo ważne rozróżnienie. Bo jest taka tradycja w rytualistyce - zarówno tej magicznej jak i tej bardziej antropologicznej - że rytuał ma swoją wartość nawet kiedy wykonawca nie jest w pełni obecny. Sama forma niesie znaczenie. Ale w kontekście rodzicielskim zastanawiam się czy to działa tak samo, bo dziecko reaguje na ciebie, nie tylko na sekwencję.


Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Czeslawa08 właśnie to mnie ciekawi. Bo córka rozpoznaje kiedy jestem zmęczona, ale mimo to te nasze rytuały jakoś działają - ona nadal wychodzi z nich spokojniejsza niż gdyby ich nie było. Więc może forma coś robi sama w sobie? Albo może wystarczy że jestem fizycznie, nawet jeśli wewnętrznie jestem trochę gdzie indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Myślę że tu chodzi o to co w ezoteryce nazywamy 'zakotwiczeniem'. Powtarzalna sekwencja buduje pewien kod energetyczny i to działa niezależnie od stanu wykonawcy. Podobne mechanizmy opisują w jodze i w systemach tantrycznych - sam gest ma moc. Więc nie musisz być w stu procentach present żeby rytuał działał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Swarog89 'kod energetyczny' to brzmi trochę jak skrót myślowy który może prowadzić na manowce. Bo jeśli ktoś na tej podstawie dojdzie do wniosku że może być całkowicie nieobecny byle powtarzał gesty - to chyba nie o to chodzi. W badaniach nad rytuałami rodzinnymi to co naprawdę ma znaczenie dla dziecka to wzajemność, nie samo powtórzenie. Forma wspiera, ale nie zastępuje relacji.


Odpowiedz
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Zenek no dobrze, może za bardzo uogólniłem. Ale nie twierdziłem że obecność jest bez znaczenia. Mówiłem że forma też coś wnosi. To nie jest sprzeczne.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do pytania Ludwinii - mam podobnie i to co mi pomogło to taka mała zmiana w podejściu. Przestałam wymagać od siebie pełnej obecności na poziomie energetycznym każdego wieczoru. Zamiast tego staram się zaznaczyć moment wejścia w rytuał - dosłownie biorę oddech i mówię sobie w głowie że teraz zaczyna się ten czas. To nie zawsze działa idealnie, ale daje jakieś przebudzenie z autopilota.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@balbinka99)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 134

@Wera_T to brzmi wykonalnie. Bo ja właśnie mam problem z tym że jak jestem zmęczona to wszystko staje się automatyczne i nie wiem kiedy weszłam w tryb robota. Masz jakiś sygnał dla siebie że właśnie tak się dzieje? Że odpłynęłaś?


Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Balbinka99 u mnie najlepszym sygnałem jest to że przestaję słyszeć co córka mówi - słyszę dźwięki ale nie treść. Jak to zauważam to wiem że gdzieś wyleciałam. Wtedy staram się zrobić ten oddech jeszcze raz. Nie zawsze mi to wychodzi ale świadomość tego że tak się dzieje już jest czymś.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam inne pytanie do tej rozmowy - czy ktoś z was celowo budował rytuał od zera, z pełną intencją od początku? Bo z tego co słyszę, większość z tych rytuałów o których mówimy wyłoniła się organicznie. A mnie zastanawia czy jest jakaś różnica między rytuałem który wyrósł sam a takim który świadomie zaprojektowałem.


Odpowiedz
Wpisy: 415
Rozpoczynający temat
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mieszko, to jest dobre pytanie. Ja jeden raz próbowałam zbudować rytuał z dzieckiem od podstaw, przemyślany, z jasną intencją. I wiecie co? Córka go odrzuciła po trzech razach bo był za bardzo mój a za mało jej. Najtrwalsze rzeczy które mamy - wyłoniły się z jej inicjatywy albo z przypadku. Może to coś mówi o tym jak rytuały w ogóle działają w relacjach.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@przytulia_c)
Połączone: 8 miesięcy temu

to jest coś o czym w ogóle nie myślałam - że dziecko może rytuał odrzucić bo nie jest jego. Mój syn ma swoje rzeczy przy zasypianiu i ja je respektuję, ale nigdy nie próbowałam czegoś zaproponować sama. Teraz myślę że może warto by było, ale jednocześnie boję się że jak zaproponuję to zniszczę to co samo wyrosło. Jak to ze sobą pogodzić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 375

@Przytulia_C moim zdaniem nie musisz się bać proponować - po prostu dawaj przestrzeń na odpowiedź. Mój syn kilka rzeczy które próbowałam wprowadzić zwyczajnie zignorował i tyle, nie zrobiło mu to krzywdy. A parę razy wziął mój pomysł i zrobił z niego coś własnego, zupełnie inaczej niż sobie wyobrażałam. I to właśnie stało się prawdziwym rytuałem, bo on to przejął i przerobił.


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@kartomantkaa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od dawna i mam takie pytanie które mi chodzi po głowie - czy ktoś z was miał tak że rytuał z dzieckiem rozpadł się i żałował? To znaczy że dziecko wyrosło z niego albo odmówiło i to zostało jakimś śladem? Zastanawiam się bo mam wrażenie że te rytuały z dziećmi mają swoją datę ważności i to musi być trudne kiedy się kończą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Kartomantkaa to co opisałaś ze świeczką... właśnie to mnie uderzyło. Że nie było dramatu. Bo chyba się spodziewamy że jak rytuał się kończy to będzie jakiś wyraźny moment, a tymczasem on po prostu cichnie. I zostaje ten ślad który trudno nawet nazwać żalem, bo dziecko po prostu rosło. Ale mimo to coś z tego zostaje w człowieku.


Odpowiedz
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Salomea63 właśnie to mnie zastanawia - czy ten ślad to jest strata, czy to jest po prostu dowód że rytuał zrobił swoje? Może kończenie rytuału jest częścią jego funkcji, a nie jej zaprzeczeniem?


Odpowiedz
Wpisy: 477
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Kartomantkaa, to bardzo dobre pytanie i bardzo trudne. Moja starsza córka miała rytuał z zapalaniem pewnej świeczki przed snem kiedy miała może pięć, sześć lat. W pewnym momencie powiedziała że już nie chce. Nie było żadnego dramatycznego momentu, po prostu pewnego wieczoru powiedziała 'mama dzisiaj nie'. I to 'dzisiaj nie' zamieniło się w 'już nigdy'. Żałuję? Trochę. Ale myślę że to ona wiedziała kiedy ten czas się skończył.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy o końcu rytuałów i mam wrażenie że wchodzimy w coś ważnego. W tradycjach inicjacyjnych zakończenie rytuału jest celowe i świadome - rytuał ma się skończyć kiedy zmienia się etap życia. Problem z rytuałami rodzicielskimi jest taki że nikt nas nie uczy kiedy i jak je zamykać. Zaczynamy intuicyjnie, ale nie mamy żadnej mapy dla momentu gdy dziecko wyrasta. I to może być źródłem tego bólu który opisuje Salomea.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Kunia 'mapa zamknięcia' - to jest coś czego mi brakowało i teraz wiem że mi brakowało, bo wcześniej nie miałam dla tego słów. Córka wyrosła z jednej naszej wspólnej rzeczy przy usypianiu może rok temu i do dziś nie wiem czy ją zamknęłyśmy czy ona po prostu umarła śmiercią naturalną. To jest zupełnie inne uczucie.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie dlatego niektóre systemy mają rytuały zamknięcia - pożegnania. Coś małego, ale świadomego. Ostatnie zapalenie świeczki z intencją 'kończymy to razem' zamiast po prostu... przestawania. Zastanawiam się czy ktoś z was kiedykolwiek celowo zamknął rytuał z dzieckiem w taki sposób? Nie dlatego że musiał, ale żeby to zaznaczyć?


Odpowiedz
Wpisy: 415
Rozpoczynający temat
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czeslawa zadała pytanie które ja sobie zadaję odkąd czytam ostatnie posty. My nigdy świadomie nie zamykałyśmy niczego z córką. Teraz myślę że może warto by było to kiedyś zrobić - nie dlatego że coś teraz się kończy, ale żeby w ogóle mieć taką praktykę. Że umiemy razem coś zacząć i umiemy razem coś zakończyć. To chyba uczy też dziecko czegoś o przemijaniu, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@balbinka99)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co mówi Malwinia o uczeniu przemijania - to mi otworzyło coś w głowie. Bo ja w ogóle nie myślałam o rytuałach rodzicielskich pod tym kątem. Że one mogą być takim... ćwiczeniem z pożegnań? Tylko bezpiecznym, małym. Że zapalamy i gasimy, że zaczynamy i kończymy, i że to jest normalne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Balbinka99 jest coś w tym co mówisz, ale ostrożnie bym tu szła. Dziecko które przeżywa zakończenie rytuału jako naturalny etap to jedno. Ale jeśli rytuał się po prostu urywa bez słowa - to dziecko może to przeżyć zupełnie inaczej, nie jako lekcję przemijania tylko jako niezrozumiałą stratę. Więc chyba jednak ta świadomość zamknięcia o której mówiła Czeslawa ma znaczenie.


Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Zenek masz rację że to nie jest automatyczne. Moja córka bardzo przeżyła moment kiedy przestałyśmy razem robić pewną rzecz rano, bo zmieniły się godziny szkoły. Ja to traktowałam jako logistykę, ona jako zerwanie czegoś. Więc od tamtej pory jak widzę że coś się zbliża do końca staram się powiedzieć o tym głośno. Że to się zmienia, że coś nowego przyjdzie.


Odpowiedz
(@kartomantkaa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 9

@Wera_T to że powiedziałaś to głośno - jak córka zareagowała? Bo właśnie tego mi brakuje w tej rozmowie - jak dzieci odbierają takie jawne zamknięcie? Czy to pomaga im, czy jest im wszystko jedno, czy może jest gorzej niż gdyby nic nie powiedzieć?


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: