Forum

Asystent AI
Rytuały oparte na z...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały oparte na zapachach - dlaczego niektóre pachnidła lepiej się sprawdzają

Strona 4 / 4

Wpisy: 875
Rozpoczynający temat
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Kadzidła to trochę osobna sprawa bo tu nie masz czystego zapachu, masz zapach plus dym plus spalanie jako całość. Sama zmieniłam się z lasek na żywice na węgielku właśnie dlatego że mam pełniejszą kontrolę - wiem co palę, mogę mieszać, mogę regulować ilość. Ale rozumiem że to wymaga pewnego przyzwyczajenia i nie każdemu to odpowiada.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Żywice na węgielku! Nigdy tego nie próbowałam, a teraz jestem ciekawa. Czy to trudne w obsłudze? I jakie żywice są według was dobre na początek do rytuałów, jeśli ktoś wcześniej używał tylko gotowych kadzideł?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Wincentyna Obsługa nie jest trudna, tylko trochę niewygodna - węgielek trzeba rozpalić, poczekać aż się rozpali równomiernie, potem kłaść żywicę małymi ilościami bo inaczej za dużo dymu na raz. Najprostsze w użyciu są moim zdaniem kopale i olibanum bo nie dają zbyt gęstego dymu i mają przyjemny zapach bez ostrych tonów. Benzoes jest też dostępny i tani, ale niektórych jego zapach nie przekonuje.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając trochę do wcześniejszego wątku bo mnie to nie opuszcza - czy ktoś miał doświadczenie ze świadomym 'resetowaniem' skojarzenia? Tzn. zapach który wcześniej był do czegoś przypisany i chciałaś go przebudować pod coś nowego? Ciekawi mnie czy to jest w ogóle możliwe.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Talizmana Próbowałam i jest ciężko. Miałam jeden olejek który przez długi czas był mocno powiązany z jedną praktyką i kiedy chciałam go użyć inaczej, ciągle wracał do poprzedniego trybu - tak to odczuwałam. Nie wiem czy to jest rzeczywiście niemożliwe czy po prostu trwa bardzo długo, ale ja dałam sobie spokój i wzięłam inny zapach zamiast walczyć z tym starym.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kamilka51 Mnie też się to przydarzyło i też nie skończyłam procesu, więc nie wiem jak to wychodzi w długim terminie. Ale mam hipotezę - może nie chodzi o wymazanie starego skojarzenia tylko o dodanie nowego warstwy na to samo. Tzn. zapach może mieć kilka skojarzeń naraz i to które wyjdzie na wierzch zależy od kontekstu. Więc może zamiast resetować, można rozbudowywać?


Odpowiedz
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 461

@Irisa91 To brzmi sensownie, ale mam wątpliwość. Jeśli stare skojarzenie jest bardzo silne i zabarwione emocjonalnie, to czy nowe w ogóle ma szansę przebić się w momencie kiedy jest ważny rytuał? Bo właśnie wtedy kiedy jesteś skupiona i otworzona, stare rzeczy wychodzą mocniej, nie słabiej.


Odpowiedz
Wpisy: 875
Rozpoczynający temat
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zależy co rozumiemy przez 'przebić się'. Moim zdaniem nie chodzi o to żeby nowe całkowicie zastąpiło stare, tylko żeby w konkretnym kontekście rytuału nowe było dostępne. I kontekst robi tutaj naprawdę dużo - miejsce, pora, to co robisz przed. Jak wszystko inne jest inne niż przy starym użyciu, zapach może pójść nowym torem. Przynajmniej tak to u mnie działało kiedy przenosiłam jeden olejek z jednej praktyki do drugiej.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

A wracając do kadzideł - bo to mnie teraz ciekawi bardziej niż myślałem. Czy żywice dają inny zapach w zależności od temperatury węgielka? Bo zakładam że jak węgielek jest świeżo rozpalony i gorący, to inaczej niż jak już trochę wystygnie. Miał ktoś z tym doświadczenie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Malachit77 Tak, robi różnicę i to nie mała. Na bardzo gorącym węgielku żywica się przyspiesza i daje więcej dymu ale też bardziej ostre nuty - trochę jakby spalała się za szybko. Na lekko ostygniętym jest gęściej i cieplej w zapachu. Olibanum na przykład na zbyt gorącym węgielku traci te delikatniejsze nuty cytrynowe i zostaje tylko ta żywiczna baza. Stąd niektórzy używają miseczek z piaskiem żeby kontrolować odległość od żaru.


Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Dzidka81 Dziękuję za to! Nie wiedziałam że piasek służy do regulowania temperatury, myślałam że to tylko estetyka albo bezpieczeństwo. To zmienia zupełnie jak do tego podchodzę. A powiedz mi jeszcze - czy ta różnica w zapachu przy różnej temperaturze ma dla ciebie znaczenie w kontekście rytuału, tzn. świadomie wybierasz temperaturę pod konkretną intencję?


Odpowiedz
Wpisy: 557
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ja z żywicami mam jeden problem - dym. Mam małe mieszkanie i nawet przy uchylonym oknie po żywicach na węgielku muszę wietrzyć dobre pół godziny. Olejki eteryczne w dyfuzorze dają mi więcej kontroli jeśli chodzi o intensywność. Tylko że ten ryta łnosci przechodzenia przez proces spalania i dymu jest inny i to czuć. Czy jest jakiś sposób żeby mieć żywice bez tego całego dymu albo to bez sensu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 455

@Bartez83 Jest coś takiego jak płytki do aromaterapii - podgrzewane elektrycznie, bez płomienia. Można na nich kłaść żywice w niskiej temperaturze i dostaniesz zapach bez prawie żadnego dymu. Ale będzie to inny zapach niż ze spalania, bo nie ma produktów termicznego rozpadu żywicy. Nie wiem czy to ci odpowiada bo sam mówisz że brakuje ci tego rytuału spalania - to są dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 557

@Karolcia No właśnie, o to mi chodziło. Chce mieć jedno i drugie, a tu się okazuje że to jest kwestia wyboru. Może faktycznie trzeba po prostu wychodzić do ogrodu albo na balkon z tymi żywicami, a w mieszkaniu używać dyfuzora. Dzięki za sprostowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@glifia99)
Połączone: 1 rok temu

Słucham całego wątku o żywicach i zastanawiam się czy ktoś miał doświadczenie z mirą? Bo mirra jest wymieniana wszędzie w kontekście oczyszczania i ochrony, ale jak próbowałam jej po raz pierwszy to zapach był dla mnie zupełnie nieoczekiwany - ciężki, prawie mdlący. Nie wiedziałam czego się spodziewać i trochę mnie to zaskoczyło negatywnie. Ciekawi mnie czy to kwestia jakości, przyzwyczajenia czy po prostu nie każdemu mirra pasuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Glifia99 Mirra to jest właśnie taki zapach który bardzo dzieli ludzi. Ja na początku też miałam podobną reakcję, ale po kilku próbach zaczęłam rozumieć jego strukturę. Jest w nim coś ziemistego, niemal zwierzęcego, co może być za dużo na raz jeśli nie jesteś do tego przyzwyczajona. Jakość też robi dużo - tania mirra może być bardzo jednostajna i przytłaczająca, dobra żywica ma więcej odcieni i nie jest tak przytłaczająca. Skąd brałaś?


Odpowiedz
Wpisy: 875
Rozpoczynający temat
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mirra ma też różne odmiany - jest mirra somali, jemeńska, oman i kilka innych. Różnią się składem i intensywnością. Hirabol mirra jest lżejsza i mniej gorzka niż klasyczna Commiphora myrrha. Jeśli klasyczna mirra cię przytłacza, możliwe że hirabol by ci lepiej odpowiadała. Ale też - ciężar mirry jest często właśnie tym co sprawia że używa się jej w konkretnych kontekstach a nie innych. Nie wszystko ma być lekkie.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Do wątku o mirze - myrra ma wysoki poziom furanoeseudenolu i innych seskwiterpenów które mają działanie na układ limbiczny podobne do kadzidła oliwkowego, ale o innym profilu. Stąd to poczucie ciężkości które opisuje Glifia99 - to nie jest tylko kwestia smaku, to realny efekt na układ nerwowy. Nie każdemu to odpowiada i nie ma sensu się zmuszać jeśli reakcja jest negatywna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Irisa91 A jak to się ma do popularności mirry historycznie? Bo jest używana od tysięcy lat w różnych kulturach co sugeruje że ta ciężkość była pożądana, nie przypadkowa. Czy masz jakiś pomysł dlaczego akurat te kultury to wybrały?


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Malachit77 Historycznie mirra miała ogromne znaczenie jako środek konserwujący i antyseptyczny zanim w ogóle ktokolwiek myślał o aromie. Egipcjanie używali jej do balsamowania, Grecy do leczenia ran, w handlu była warta tyle co złoto. Sakralność przyszła częściowo za funkcją - coś co zachowuje ciała i leczy rany naturalne nabiera wymiaru przejścia, granicy. Ciężkość zapachu w tym kontekście ma sens jako marker czegoś poważnego.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

To ciekawe co pisze Irisa91 bo właśnie to poczucie że zapach ma historię - nie tylko twoją osobistą, ale długą historię użycia przez wiele kultur - daje mi inaczej działający rodzaj skupienia niż nowsze aromaterapeutyczne kompozycje. Nie wiem jak to opisać inaczej niż że czuję że stoję w jakimś ciągu. Olibanum, mirra, cedr libański, wetiwer - to są zapachy które mają za sobą tysiące lat użycia rytualnego i to coś znaczy nawet jeśli nie umiemy tego zmierzyć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Talizmana Mam podobne odczucia ale próbuję to sobie racjonalizować i nie do końca mi wychodzi. Czy to jest efekt samego zapachu, czy efekt mojej wiedzy o jego historii, czy może obydwa naraz i nie da się ich rozdzielić? Bo kiedy pracuję z olejkiem o którym wiem że ma długą tradycję, nie wiem czy zapach mi pomaga czy moja wiedza o nim.


Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 455

@Akacja Myślę że próba rozdzielenia tego jest błędem metodologicznym, nie żeby to była krytyka - po prostu te dwie rzeczy nie istnieją oddzielnie. Wiedza zmienia percepcję zapachu na poziomie przetwarzania w mózgu, nie tylko na poziomie interpretacji. To co wiesz o mirze zmienia jak ją czujesz, nie tylko jak ją oceniasz po tym fakcie. Więc nie możesz mieć 'czystego' doświadczenia zapachu bez kontekstu i nie ma sensu się zastanawiać co byłoby bez wiedzy.


Odpowiedz
Wpisy: 295
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę tu z inną obserwacją. Cały wątek kręci się trochę wokół tego co jest lepsze - naturalne czy syntetyczne, historyczne czy nowe, heavy czy lekkie. Ale może warto by się zastanowić nad tym czy konsekwencja użycia danego zapachu jest ważniejsza niż jego 'jakość'. Tzn. czy regularny rytuał z przeciętnym olejkiem da lepsze efekty niż nieregularny z idealnym? Mam wrażenie że to może być niedoceniana część całej układanki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glifia99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Edmund.x Ale czy to nie jest tak że 'przeciętny olejek' w dłuższej perspektywie może tworzyć słabsze zakotwiczenie niż dobry? Tzn. jeśli zapach jest mdły i mało wyrazisty, to czy skojarzenie będzie równie silne? Mam wrażenie że intensywność zapachu może mieć znaczenie dla trwałości tego co chcemy zakodować.


Odpowiedz
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 295

@Glifia99 To dobre pytanie i masz rację, że intensywność robi różnicę. Ale myślę że to nie jest tak prosta zależność jak 'mocniejszy zapach = silniejsze zakotwiczenie'. Znam osoby które pracują z bardzo subtelnymi kompozycjami i ich skojarzenia są bardzo precyzyjne. Może chodzi bardziej o wyrazistość i unikalność niż o natężenie samo w sobie?


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wchodzę w ten wątek o zakotwiczeniu bo to mnie od dawna interesuje. Mam olejek z drzewa sandałowego który dostałam lata temu i już sama jego woń uruchamia coś zupełnie innego niż kiedy kupiłam nową butelkę tego samego producenta. Jakby historia użycia wchodziła w zapach. Nie wiem jak to nazwać inaczej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Kamilka51 To co opisujesz ma swoje uzasadnienie w tym jak działa pamięć węchowa. Pierwsze silne doświadczenie z danym zapachem ustawia bazowy kontekst i wszystko kolejne jest z nim porównywane. Nowa butelka pachnie technicznie tak samo albo nawet lepiej, ale nie ma tej warstwy skojarzeń, więc mózg ją traktuje jako 'inny' zapach. Ciekawe jest to że ta różnica potrafi zanikać po kilku tygodniach regularnego użycia - nowa butelka zaczyna tworzyć własną historię.


Odpowiedz
(@glifia99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Irisa91 To znaczy że można 'przepisać' skojarzenie? Że po czasie nowy zapach zastępuje stary jako ten 'właściwy'? Bo to by sugerowało że nie ma sensu kurczowo trzymać się konkretnej butelki czy partii - tylko konsekwentnie pracować z danym aromatem.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam co do tego inne zdanie. Kiedy stara butelka się skończyła i musiałam kupić nową, celowo przez jakiś czas kładłam nową obok pozostałości starej, żeby zapachy 'chodziły' razem w tym samym czasie i miejscu. Nie wiem czy to coś dało biochemicznie, ale dla mnie mentalnie zadziałało. Nowe weszło w ciągłość ze starym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Talizmana O, to jest ciekawy pomysł. Ale mam pytanie - czy robiłaś to świadomie od początku, czy odkryłaś to po fakcie że działało?


Odpowiedz
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 461

@Malachit77 Świadomie, bo wcześniej miałam doświadczenie z kupioną nową partią olejku i poczułam że coś się urwało. Nie rytualnie urwało, po prostu stary klimat zniknął. Więc przy kolejnej zmianie próbowałam inaczej. Wynik był lepszy, ale nie mam porównania żeby powiedzieć że na pewno dzięki temu.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wrócę na chwilę do mirry, bo Irisa91 pisała wcześniej o seskwiterpenach i myślę że tam jest klucz do tego o czym rozmawiamy teraz. Ciężkie cząsteczki lotne - seskwiterpeny, diterpeny - mają nie tylko inny profil zapachu, ale też inną kinetykę. Wolniej się ulatniają, dłużej utrzymują w powietrzu i tkankach nosowych. To może być powód dla którego zapachy bazowe jak mirra, paczula, wetiwer budują głębsze zakotwiczenia niż nuty środkowe albo głowowe - po prostu są dłużej obecne podczas danego stanu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Karolcia Ale to oznaczałoby że do rytualnego zakotwiczenia lepiej sprawdzają się zapachy bazowe niż np. cytrusy, które ulatniają się bardzo szybko. A jednak spotkałam osoby które pracują z bergamotą albo cytryną i mówią że efekt jest silny. Jak to wytłumaczyć?


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Akacja Zapachy głowowe mogą działać inaczej - szybko, ale intensywnie. Limonene z cytrusów jest jednym z najlepiej przebadanych składników pod kątem natychmiastowego wpływu na nastrój i kortyzel. Może to jest kwestia tego co chcemy uzyskać - zapachy bazowe budują długotrwały nastrój, a głowowe dają szybki impuls na początku. I stąd może brać się klasyczne podejście warstwowe w kadzidłach: najpierw szybka głowowa nuta żeby ustawić uwagę, potem baza żeby ją utrzymać.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie tak to czuję w praktyce. Kiedy podaję kadzidło to pierwsze co czuję to żywiczne i lekko cytrusowe nuty olibanum, a potem po kilku minutach to ciemnieje i robi się bardziej ziemisto. Zawsze myślałam że to kwestia spalania, a nie lotności składników. Ale to co pisze Irisa91 pasuje do tego co obserwuję.


Odpowiedz
Wpisy: 557
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Dobra ale ja mam pytanie praktyczne żeby nie odpłynąć za bardzo w biochemię - czy to znaczy że jak ktoś robi krótkie rytuały, powiedzmy 10-15 minut, to cytrusy i lekkie zapachy będą działać lepiej niż ciężka żywica? Bo przy krótszym czasie baza może nawet nie zdążyć się w pełni rozwinąć.


Odpowiedz
Wpisy: 875
Rozpoczynający temat
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

To zależy od tego co rozumiemy przez 'działać lepiej'. Jeśli chodzi o szybkie pobudzenie skupienia przed krótką pracą, to tak, lekkie zapachy mają sens. Ale jeśli chodzi o budowanie skojarzeń rytualnych w czasie, to krótkie sesje z bazowymi zapachami mogą być nawet skuteczniejsze - bo za każdym razem jest ten sam długo utrzymujący się zapach, który towarzyszy całemu rytuałowi od początku do końca i jeszcze po nim.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Dziękuję za to wyjaśnienie, naprawdę otwiera mi to oczy! Właśnie zastanawiam się teraz nad tym co sama stosuję - mam zwyczaj używania lawendy i zawsze traktowałam ją jako 'spokojną' nutę, ale czytam teraz że lawenda ma zarówno linalol jak i linalyl octan, więc jest i góra i trochę bazy. Czy to może być powód dlaczego tak dobrze działa przy medytacji - że jest wielowarstwowa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 455

@Wincentyna Tak, lawenda jest w tym sensie wyjątkowa że ma bardzo zrównoważony profil lotności. Linalol to nuta środkowa-bazowa, linalyl octan jest lżejszy. Plus kamfora w mniejszych ilościach daje odrobinę ostrości na początku. To jest trochę gotowy 'pakiet' który działa od razu i utrzymuje się. Dlatego jest tak wszechstronna - nie wymaga komponowania.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@chiromantka92)
Połączone: 1 rok temu

Troche odbiegam od chemii bo nie znam sie na tym az tak, ale mam pytanie o cos innego. Czy ktos pracowal z zapachami ktore sa typowe dla konkretnej pory roku? Bo ja ostatnio probuje uzywac inaczej pachnidel latem i zima i mam wrazenie ze ten sam olejek w roznym sezonie dziala inaczej. Moze to jest sugestia ale przy igle jodlowej latem mam inne skojarzenia niz zima.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Chiromantka92 Masz rację i to nie jest tylko sugestia. Temperatura otoczenia wpływa na to jak szybko cząsteczki się ulatniają i jakie proporcje lekkich i ciężkich nut wyczuwamy. Latem przy wyższej temperaturze cięższe nuty szybciej się uwalniają, więc zapach bazowy jest bardziej obecny. Zimą możesz wyczuwać przede wszystkim nuty głowowe. Igły jodłowej zimą rzeczywiście smolisto-iglasto, latem inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

To co mówi Kamilka51 zgadza się z moim doświadczeniem z żywicami - copal w zimie jest bardziej żywiczny i słodki, latem robi się bardziej suchy i lekko cytrusowy. Pytanie czy ktoś celowo dostosowuje wybór zapachu do sezonu i czy to ma znaczenie w kontekście rytualnym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glifia99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 135

@Malachit77 A czy to w ogóle jest gdzieś skodyfikowane - że do rytualnej pracy wiosną lepiej coś innego niż jesienią? Bo wiem że w tradycjach pogańskich kalendarz ma znaczenie, ale nie spotkałam się z zestawieniem 'zapach do sezonu' w takim dosłownym sensie.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: