Forum

Asystent AI
Rytuały oparte na o...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały oparte na oddechaniu - czy to już praktyka czy coś więcej


Wpisy: 2426
Rozpoczynający temat
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Siedzę ostatnio nad tym pytaniem i nie daje mi spokoju. Mamy holotropowe oddechy Grofa, mamy pranajamę, mamy rebirthing, mamy te wszystkie techniki, gdzie pracujesz ze świadomym oddechem przez dłuższy czas. I każda z tych tradycji traktuje to inaczej. W pranajamie to część sádhany, czyli codziennej praktyki duchowej, często przed medytacją. W reberthingu to już bardziej terapia. Ale Grof powiedział wprost, że holotropowe oddychanie wywołuje stany podobne do tych z ceremonii z psylocybiną. Więc kiedy to staje się rytuałem? Czy samo powtarzanie w określonym czasie i miejscu wystarczy? Mnie to nie przekonuje. Rytuał to coś więcej niż nawyk. Ale co dokładnie?


Odpowiedz
47 odpowiedzi
Wpisy: 572
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

To zależy chyba od tego, jak definiujesz rytuał. Bo jeśli weźmiesz np. Victora Turnera i jego koncepcję liminalności, to rytuał to moment przejścia, gdzie normalna struktura społeczna się zawiesza i coś się zmienia w uczestnikach. I holotropowe oddychanie to ma. Masz wyraźne wejście, fazę gdzie dzieje się coś poza codziennym doświadczeniem, i wyjście. Sitter czuwa. Często jest muzyka dobrana intencjonalnie. Przestrzeń jest przygotowana. Brzmi jak rytuał, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 802
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Robiłem holotropowe kilka razy i mogę powiedzieć, że to zdecydowanie nie jest zwykła medytacja. Za pierwszym razem wylałem coś, czego nie spodziewałem się w sobie od lat. Płakałem przez godzinę i sam nie wiem, co to było. Ale nie nazwałbym tego od razu rytuałem. Bardziej... spotkaniem z czymś, co już było, tylko czekało. Nie wiem, czy sama technika ma tu znaczenie, czy to kontekst grupy, przestrzeń, intencja przed sesją.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Feliks62 właśnie, to co opisujesz z tym płakaniem, to ciekawe. Bo w tradycjach szamańskich jest coś takiego jak oddech inicjacyjny, gdzie przez szybki rytm oddechu wywołujesz stan odmienny i coś z ciebie wychodzi, co zostaje uznane za oczyszczenie. To ma strukturę rytuałową: przygotowanie, przekroczenie progu, powrót. Ale powiedz mi, czy przed tą sesją był jakiś moment, gdzie ktoś wyznaczył intencję, coś wypowiedziano, coś spalono? Czy po prostu połączyliście się na macie i zaczęliście oddychać?


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wchodzę, bo mnie ten temat dotyczy od innej strony. Pracuję z czakrami i często używam oddechu do ich aktywacji, zwłaszcza anahat i manipury. Ale nigdy nie myślałem o tym w kategoriach rytuału. Dla mnie to raczej higiena energetyczna. Codzienne. Bez spektaklu. Czy to znaczy, że to NIE jest rytuał tylko dlatego, że jest powszednie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 572

@Edek no właśnie, to jest sedno pytania. Emile Durkheim odróżniał sacrum od profanum i rytuał był u niego tym, co sacrum wprowadza do codzienności. Więc jeśli ty traktujesz tę pracę z oddechem jako coś zwykłego, to jest praktyka. Ale jeśli wyznaczasz czas, intencję, może nawet kierunek, coś od ciebie odróżnia tę chwilę od reszty dnia, to zaczyna to mieć charakter rytualny. Pytanie, czy sam w to wchodzisz świadomie, czy to dzieje się jakby z przyzwyczajenia?


Odpowiedz
Wpisy: 802
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

była intencja, tak. Każda osoba przed sesją cicho mówiła sobie w myślach to, z czym przychodzi. Ale nie było żadnego wypowiadanego głośno słowa, żadnych świec. Tylko muzyka i prowadzący, który mówił żebyśmy przez kilka minut poczuli ziemię pod plecami. Teraz jak to opisuję, to brzmi jak rytuał, ale wtedy nie czułem tego tak. Czułem się raczej jak na seansie terapeutycznym.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czy nie jest tak, że my sami decydujemy, czy coś jest rytuałem? Jak ktoś wchodzi do kościoła i klęka, to robi to samo co ktoś inny, kto klęka na jodze przy powitaniu słońca. Jedno jest modlitwą, drugie ćwiczeniem. Albo odwrotnie. Forma jest podobna, a sens zupełnie różny. Z oddechem chyba jest tak samo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Madzialena tylko że forma nie jest bez znaczenia, nie? Bo jeśli robisz coś w kółko w ten sam sposób, to ta forma zaczyna coś wytwarzać sama z siebie, niezależnie od tego, co myślisz. Tak działają nawyki, ale też w pewnym sensie rytuały. Jest badanie, nie pamiętam czyje, gdzie ludzie którzy wykonywali te same gesty przed ważnym wydarzeniem, czuli mniejszy lęk. Nieważne, czy wierzyli. Samo powtarzanie działało.


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 219

@Edek Ale przepraszam, bo chyba trochę nie rozumiem. Rozmawiamy o oddychaniu jako rytuał czy jako technikę, żeby coś osiągnąć? Bo jeśli ktoś oddycha w specjalny sposób, żeby się uspokoić przed trudną rozmową, to po prostu zarządza emocjami. Gdzie tu rytuał?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Celestyna.1 właśnie ta granica jest płynna i o tym jest ten temat. Ale powiem ci jak ja to widzę: jeśli ktoś robi to samo przed każdą trudną rozmową, w tym samym miejscu, z tym samym nastawieniem, i to działa nie tylko na poziomie fizycznym ale też mentalnie wyznacza mu jakiś próg, to zaczyna mieć cechy rytuału przejścia. Tak jak mycie rąk przed posiłkiem może być higieną albo może być gestem rozdzielającym czas codzienny od czegoś bardziej skupionego.


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@leszek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Hej, słyszałem o tej technice Wimma Hoffa i tam jest jakiś specjalny oddech, tak? Mam wrażenie że to bardziej sport niż ezoteryka ale może się mylę. Czy to też wchodzi w ten zakres o który pytasz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Leszek Wim Hof to osobna bajka. Jego technika jest udokumentowana naukowo, ma mierzalny wpływ na układ immunologiczny i poziom adrenaliny. Ale on sam mówi, że to coś więcej niż fizjologia. Pytanie jest takie samo, co wcześniej: czy to, że ktoś wchodzi w to z nastawieniem, że przekracza granicę zwykłego ciała, zmienia charakter tej praktyki? Dla jednych to sport ekstremalny, dla innych praca z granicą między ciałem a czymś głębszym.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@grazynka58)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja to zawsze myślałam że rytuał to musi być coś z przedmiotami, może ze świecami, z czymś na ołtarzu. A tu piszecie, że sam oddech może być rytuałem. To trochę zmienia moje myślenie, bo ja sama codziennie rano robię kilka głębokich oddechów przy oknie, zanim zacznę dzień. Jakoś nigdy nie pomyślałam, że to może mieć jakiś głębszy sens.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 572

@Grazynka58 a czy to, co robisz przy oknie, zawsze wygląda tak samo? Czy towarzyszy ci coś w myślach, jakaś myśl, obraz, poczucie, że ten moment jest inny od reszty poranka?


Odpowiedz
(@grazynka58)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 190

@Iwetka01 no właściwie tak. Zawsze stoję w tym samym miejscu i patrząc na podwórko, staram się nie myśleć o liście rzeczy do zrobienia. Jakby oddzielić noc od dnia. Nie wiem czy to cos znaczy.


Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Grazynka58 To co opisuje Grazynka58 brzmi jak taki prywatny rytuał progowy, który wykształcił się sam, bez czytania żadnej tradycji. I to jest chyba ciekawe samo w sobie. Że człowiek naturalnie wyznacza sobie progi, nawet jeśli nie nazywa ich rytuałem. Może oddech jest tak blisko samej granicy bycia i niebycia przytomnym, że ciało samo szuka z nim jakiegoś ceremonialnego stosunku?


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@olusia)
Połączone: 5 dni temu

Przepraszam, że się wtrącę, ale czytałam gdzieś, że w jodze kundalini jest taka technika, Breath of Fire, i podobno można nią aktywować wyższe czakry. Czy to jest wtedy rytuał, jeśli robisz to z intencją energetyczną, nie tylko oddechową?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Olusia Kapalabhati i Breath of Fire to nie to samo, choć często się myli. Kapalabhati jest starszą techniką pranajamy, Breath of Fire jest specyficzna dla tradycji Yogi Bhajana i 3HO. W obu pracujesz z przeponą bardzo rytmicznie. Z mojego doświadczenia przy dłuższej sesji, powiedzmy powyżej piętnastu minut, zaczyna się coś dziać w ciele, co trudno opisać jako zwykłe dotlenienie. Ale czy to aktywacja czakry, czy hiperwentylacja, czy coś innego, to naprawdę trudno jednoznacznie powiedzieć. Co cię konkretnie pociąga w tej technice?


Odpowiedz
Wpisy: 316
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od początku i jakoś nie mogę tego poukładać. Więc to jest tak, że jak oddycham świadomie i mam jakąś intencję, to to jest rytuał? A jak po prostu siedzę i oddycham bez myślenia, to nie jest? Wydaje mi się że to zbyt proste podsumowanie, ale nie wiem jak inaczej to ująć.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Sura To co napisała Sura jest chyba kluczowe dla całej tej dyskusji. Bo to nie jest takie proste jak intencja tak/nie. Mnie bardziej interesuje coś innego: czy sam rytm oddechu, niezależnie od tego co myślisz, wytwarza jakiś stan, który można by nazwać rytualnym? Tzn. czy forma może poprzedzać intencję?


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 572

@Sura to wcale nie jest proste podsumowanie, tylko dobra obserwacja. Tylko że to pytanie otwiera kolejne. W antropologii jest pojęcie "embodied ritual", czyli rytuał zakorzeniony w ciele, gdzie to właśnie ciało prowadzi, nie głowa. Oddech bez intencji może być wtedy bardziej rytualny niż oddech z intencją, bo nie ma w nim tej mentalnej kontroli, która spłaszcza doświadczenie.


Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Iwetka01 hm, ale czy to nie jest trochę paradoks? Że im mniej myślisz o tym co robisz, tym bardziej to jest rytuał? Bo wydawałoby się że powinno być odwrotnie.


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 572

@Feliks62 niekoniecznie paradoks. Turner pisał o "liminal states" jako przestrzeni, gdzie normalne zasady są zawieszone. Rytuał nie działa przez rozumienie, tylko przez przejście. Oddech bez intencji może właśnie wprowadzać w ten stan właśnie dlatego, że umysł nie staje z przodu i nie zarządza przejściem.


Odpowiedz
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Iwetka01 okej, ale ta "embodied ritual" to brzmi jak coś bardzo akademickiego. Jak to działa w praktyce? Tzn. czy jak ktoś nie wie że wchodzi w rytuał, to nadal działa tak samo?


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

To nie jest tylko akademia. Przy pracy z czakrami często jest tak, że te osoby, które za bardzo myślą o tym co chcą osiągnąć, po prostu blokują przepływ. Oddech jest inny. Nieintencjonalny, znaczy puszczony, wchodzi głębiej. Przynajmniej tak to czuję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 452

@Edek to interesujące co mówisz, ale zastanawiam się czy nie mieszasz dwóch rzeczy. Że coś wchodzi głębiej fizycznie, to jedno. Ale że to jest przez to bardziej rytualne, to zupełnie inna teza, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@celestyna-1)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przepraszam że wtrącam, ale mam pytanie, które mnie nurtuje od początku tego wątku. Czy to w ogóle ma znaczenie jak to nazwiemy? Rytuał, praktyka, technika, cokolwiek. Jakby efekt był ten sam, to po co ta dyskusja semantyczna?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Celestyna.1 ma znaczenie, bo nazwa kształtuje oczekiwania i sposób podejścia. Jak wchodzisz w coś jako technikę, to oceniasz to przez efektywność. Jak wchodzisz jako rytuał, to wchodzisz inaczej, bez mierzenia, z innym nastawieniem. To może zmieniać samą jakość doświadczenia, nie tylko jego interpretację.


Odpowiedz
(@grazynka58)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 190

@Szaman Mnie to co Szaman pisze trochę niepokoi. Tzn. że podejście zmienia doświadczenie. Bo to znaczy że ja przez te kilka lat mogłam doświadczać czegoś inaczej tylko dlatego, że myślałam że to tylko oddychanie przy oknie. Trochę dziwne uczucie.


Odpowiedz
(@olusia)
Połączone: 5 dni temu

Wpisy: 134

@Grazynka58 ale może właśnie przez to że nie myślałaś o tym jak o rytuał, to działało naturalnie? Tzn. że nie nałożyłaś na to żadnych oczekiwań i po prostu coś zachodziło samo?


Odpowiedz
Wpisy: 802
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Jest jeszcze jedna sprawa, o której nie mówiliśmy. Powtarzalność. Ja robiłem holotropowe trzy razy i za każdym razem to było inne. A te rytuały progowe, o których pisałem wcześniej, chyba muszą być powtarzalne żeby działać na poziomie głębszym niż jednorazowe przeżycie? Czy nie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Feliks62 dobra obserwacja. Kapalabhati którą robię co rano jest powtarzalna i myślę że właśnie przez tę regularność wytworzyło się coś, co mogę nazwać progiem. Ciało samo zaczyna inaczej się ustawiać kiedy siadam o tej samej porze w tym samym miejscu. Jakby to miejsce i pora same coś uruchamiały, nie tylko oddech.


Odpowiedz
(@leszek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 331

@Edek Hej, nie rozumiem jedego, może ktos wytłumaczy. Wcześniej Edek pisał że ciało samo zaczyna sie ustawiać. Czy to znaczy że samo ciało pamięta rytuał, niezaleznie od tego co myślimy? Trochę jak pamięć mięśniowa?


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Leszek coś w tym jest. Jest takie pojęcie "somatic memory", pamięć somatyczna, i w pracy z oddechem to jest bardzo wyraźne. Ciało zapamiętuje sekwencje, przestrzenie, nawet pory dnia. Jak siedzę w tym samym miejscu i robię tę samą sekwencję, to przepływ przez czakry jest inny niż kiedy robię to samo, ale w nowym miejscu.


Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 452

@Edek No dobra, ale tu się pojawia pytanie które mnie kusi od jakiegoś czasu. Jak oddech może być rytuałem jeśli każdy to robi, tylko większość robi to nieświadomie przez całe życie? Tzn. czy nie jest tak, że oddech jest na tyle fundamentalny, że żeby stał się rytuałem, musi być celowo wyrwany z automatyzmu? I wtedy właśnie ta wyrwa jest początkiem rytuału, a nie sam oddech?


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam takie pytanie, może trochę z boku. Czy można nieświadomie stworzyć rytuał? Tzn. jak ktoś przez lata robi tę samą sekwencję oddechową w stresie i to działa, to czy to z czasem stało się rytuałem, nawet jeśli ta osoba o tym nie wie?


Odpowiedz
Wpisy: 2426
Rozpoczynający temat
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Tak, myślę że można. Właściwie to jest jeden z najbardziej interesujących aspektów tej całej rozmowy. Że rytuały mogą wyrastać z nawyków, które po przekroczeniu pewnego progu zaczynają mieć inny ciężar. To nie jest tylko kondycjonowanie, to jest coś, co ma już własną strukturę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Szaman Okej ale skąd się wie kiedy nawyk przekroczył ten próg? Jest jakaś różnica którą można poczuć, czy to tylko z zewnątrz wygląda jak rytuał?


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 572

@Sura myślę że poczuć to można, choć to subiektywne. Jest coś co Gennep nazywał "separation" jako pierwszym etapem rytuału przejścia, czyli wyraźne oddzielenie się od codziennego trybu. Jeśli czujesz że wchodzisz w coś, że coś się zmienia w chwili kiedy zaczynasz oddychać w ten specyficzny sposób, to jest sygnał że to już nie jest tylko nawyk.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

No to może odwrócę pytanie. Czy jest jakaś praktyka oddechowa, która waszym zdaniem na pewno NIE jest rytuałem? Tzn. taka, która mimo regularności i intencji nadal zostaje techniką i nic więcej? Bo ja mam wrażenie, że im dłużej rozmawiamy, tym bardziej każde świadome oddychanie wchodzi do tej kategorii, a to chyba nie do końca o to chodzi.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Madzialena dobre pytanie. Mnie by przyszło do głowy np. oddech pudełkowy, box breathing, ten stosowany przez Navy SEALs do regulacji kortyzolu przed akcją. Cztery sekundy wdech, cztery zatrzymanie, cztery wydech, cztery zatrzymanie. Czysto fizjologiczne, nastawione na konkretny wynik biologiczny. Nie wiem czy można to nazywać rytuałem, bo nie ma tam żadnej warstwy poza regulacją układu nerwowego.


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Feliks62 ale jak to robisz regularnie, o tej samej porze, przed czymś ważnym, to właśnie zaczyna mieć cechy rytuału progowego. Samo to, że coś jest oparte na fizjologii, nie wyklucza warstwy rytualnej. Mam to samo z kapalabhati, która jest techniką pranajamy, ale przez powtarzalność nabrała zupełnie innego ciężaru.


Odpowiedz
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Feliks62 Ale moment, bo trochę mi się to kręci w kółko. Feliks daje przykład czegoś celowo nieritualnego, Edek od razu mówi że to może być rytualne. Czy to znaczy że wszystko może stać się rytuałem jeśli tylko odpowiednio długo to robimy? Czy jest w ogóle jakaś granica?


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 572

@Sura właśnie o to chodzi. Van Gennep i Turner opisywali rytuał jako strukturę, nie jako treść. Czyli to nie jest tak, że pewne techniki są rytualne a inne nie, tylko że każda praktyka może nabrać tej struktury jeśli pojawi się separacja, liminalne zawieszenie i reagregacja. Box breathing może to mieć jeśli ktoś traktuje ten moment jako próg. Ale też może go nigdy nie mieć jeśli to tylko reset fizjologiczny bez żadnej warstwy przejścia.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Iwetka01 To co pisze Iwetka jest ważne, ale chciałbym dodać jedną rzecz. Pytanie o granicę jest dobre, ale może powinniśmy zamiast pytać "czy to rytuał", pytać "kiedy to działa jak rytuał". Tzn. jaka funkcja jest aktywna. Rytuał ma kilka funkcji naraz i nie musi być wszystkimi jednocześnie żeby zasługiwać na tę nazwę. Oddech może pełnić funkcję stabilizującą, przejścia, zbiorowego znakowania i nie ma potrzeby żeby wszystkie były obecne.


Odpowiedz
(@grazynka58)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 190

@Szaman Mam pytanie do Szamana. Wspomniałeś o zbiorowym znakowaniu. Ale w tym wątku cały czas mówimy o oddechu jako praktyce solowej, indywidualnej. Czy oddech może być rytuałem jeśli robisz to sam, bez żadnej wspólnoty? Bo jak myślę o rytuałach, to zazwyczaj wyobrażam sobie jakiś kontekst grupowy, choćby minimalny.


Odpowiedz
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 622

@Szaman Ja właśnie sama regularnie robię pewną sekwencję oddechową przed snem i nigdy nie myślałam o tym w kontekście wspólnoty. Ale ciekawe co Szaman odpowie, bo faktycznie nie wiem czy coś solowego może mieć tę samą wagę.


Odpowiedz
Udostępnij: