Szczerze, to mnie ta kwestia też trochę gryzie. Bo z jednej storny mam ekipę która jest pragmatyczna i gdybym powiedział \"zaraz robimy rytuał otwarcia budowy\", to bym się naraził na usmiechy za plecami. Z drugiej strony - jesli to działa to czy forma ma znaczenie? W sumie wiekszosc firmowych rytuałów w korporacjach też nie jest nazywana rytuałami
Kwestia etyki przy nieswiadomym rytualne grupowym - to nie jest tak prosta sprawa jak wygląda. W tradycji celtyckiej druidzi prowadzili rytualy dla calej wspólnoty, ktora nie znała wszystkich ich wartw znaczeniowych. Chłop idący w prcoesji dozynkowej nie wiedzial co każdy gest druidow oznacza, ale uczestniczyl i byl częścią struktury. nikt nie mówił że to manipulacja. Pytanie jest raczej: czy intencja inicjatora jest dla dobra grupy czy wylacznie dla siebie.
Myślę że stopień uczestnictwa jest gdzieś między tymi skrajnościami. Ten szef z budowlanki o ktorym mówiłam - jego ekia chodzila za nim wchodzila w to samo miejsce, w tym samym porządku. oni uczestniczyli nawet jeśli nie rozumieli po co. to nie było tak że on robi coś sam w kącie a oni czekają.
No nie wiem, gustlik06 ma rację że odplynelismy, ale te dwa wątki są powiązane. Mikolajek.pl pyta o rytual zamkniecia dla relacji ktore nie mają już miejsca fizycznego - i wlasnie tu kwestia świadomości uczestnictwa jest wazna, bo tamci klienci nie będą brali udziału to jest rytuał jednostronny z definicji 🙂 A to jest inny mechanizm niz rytual zbiorowy
Dokładnie to chciałem powiedzieć. w tej konkretnej relacji z klientem gdzie była ta cisza na koncu - nie ma szans zeby zamknąć to razem, nawet gdyybym chcial. Wiec albo to da się zrobić jednostronnie, albo trzeba to po prostu odpuscic i przyjac że niektóre rzeczy zostają otwarte
Zamknięcie jednostronne to nie jest żaden substytut ani kompromis - to jest osobny typ pracy energetycznej z własną logiką. kiedy jedna strona jest niedostępna lub nie ma możliwości kontaktu, praca przenosi się na poziom reprezentacji wewnętrznej. Chodzi o zmianę stosunku do tego co wisi, nie o dosłowne domknięcie z drugą osobą. W tradycjach szamańskich jest coś co można by nazwać "powrotem własnej energii" - intencja żeby to co zostało przy tamtej relacji wróciło do ciebie, nie jako odebranie czegoś, ale jako uwolnienie własnego zaangażowania.
Mam zdjęcia i mam umowę w segregatorze. Szczerze nigdy bym nie pomyślał że te papiery moga do czeogs służyć poza archwium 😀 A wiesz co jest jeszcze coś - mam notatnik z tamtego okresu gdzie notowalem co dziennie. Zostaly tam dwie puste strony bo koniec przyszedl szybciej niz myślałem
Słowa mają swoją wagę, ale w przypadku relacji biznesowej polecałbym coś bardziej konkretnego niż emocjonalne "zamykam". Może rachunek końcowy - metaforycznie. Zapisać co zostało oddane, co zostało wzięte, co z tej współpracy zostaje po swojej stronie jako wartość. nie jako żal ani pretensja, ale jako inwentarz. Buchalteria relacji. To zdejmuje ten wisuszący niedookreślony ładunek który masz.
To nie jest przypadek że go zachowałeś :/ Rzeczy które "jakoś zostają" przy nierozwiązanych sytuacjach często mają wlaśnie tę funkcję - zakotwiczają otwartą sprawę w materii. Pytanie praktyczne: masz wyobrażenie co chciałbyś na tych stronach napisać czy to jest jeszcze mgliście?
Mam dokładnie to samo wrarzenie co Jarzebina. W pracy z runami rzadko kiedy wiem z gory co konkretnie \"powiem\" - bardziej chodzi o to żeby stworzyć warunki i pozwolic żeby się coś wyłoniło. Mikolajek.pl - jak ty to czujesz czy masz jkis wewnetrzny opór przed otwarciem tego notatnika czy raczej odkladasz bo nie ma czasu?
Trochę się uśmiechnęłam bo sam sobie odpowiedziałeś na pytanie ktore zadawałeś od poczatku tego wątku. no dobra, gdyby było zamknięte, to bys po prostu wził ten notatnik i wyrzucil bez zastanowienia. albo w ogóle byś o nim nie pamietal.
To jest bardzo konkretna obserwacja i to chyba odpowiada na to czemu tamte relacje kumuluja się - kazda nowa warstwa przykrywa poprzednią nie rozwiazujac jej. W runach jest coś co mozzna by przełożyć na tę sytuację - Hagalaz to runa destrukcji ktora oczyszcza pole pod nowy wzrost. Nie chodzi o niszczenie, ale o celowe zakończenie cyklu zanim zacznie sie następny.
To jest dobry instynkt. Koniec etapu jako natturalna cezura ma sens - nie narzucasz zewnętrznej daty, ale korzystasz z rytmu który już jest w twoim życiu zawodowym. Przy tym zamknięciu - wróć do tego o czym mówiłem wcześniej, do buhalterji relacji. Co dostałeś z tej współpracy, co dałeś co zostaje po twojej stronie jako element który dalej należy do ciebie. hmm To nie musi być emocjonalne - może być bardzo konkretne. i te puste strony to idealne miejsce żeby to zapisać.
Właśnie to czuje. że jak próbuję to ułożyć w slowa, to coś się blokuje. Jakby ta realcja nie chciała być jeszcze opisana. Moze to jest sygnał że potrzebuję czegoś przed pisaniem - jakiegoś etapu który ją najpierw... rozluźni? nie wiem jak to inaczej nazwac.
No dobra to co opisujesz pasuje do tego co w tradycjach celtyckiej i germańskiej nazywa sie pracą progowa - zanim przekroczysz próg zamknięcia, musisz zdjąć to co trzyma cie po tej stronie. Nie mozna zamknąć drzwi które sie nie otworzyły do końca. W praktyce oznaczalo to często rytuały poprzedzające wlasciwy rytuał przejścia - cos co przygotowuje grunt. U Celtów taką funkcję pelnily ognie oczyszczajace przed Samhain zanim zaczęto składać ofiary czy zamykać roczne rachunki.
Gardło to Ansuz w runach - runa komunikacji, ale tez tej werbalnej, żywej. nie przypadkowo tamte tradycje pracowaly z galdr czyli śpiewem run, nie tylko z ich zapisem. moze wlaśnie forma werbalan bylaby tu naturalniejszym medióm zamknięcia niz pismo coś co zostaje powiedziane - i znika w powietrzu zamiast zostawać na papierze.
To jest bardzo konkretny kierunek. I wróćmy na chwilę do wątku który Druid otworzył wcześniej - te celtyckie Lughnasadh jako moment zbiorowego zamknięcia długów i umów. Mysle że to co tu opisuje Mikolajek.pl to jest właśnie brakujące ogniwo w rytuałach przedsiebiorcow: zbiorowy świadek. Nowoczesny biznes robiony jest zazwyczaj z ludźmi a zamykany w samotności. I stąd może ta trudnosc.
No nie wiem japonsike ceremonie zamknięcia roku fiskalnego w niektórych korporacjach mają jeszcze ten element - zbiorowe zebranie podziekowania symboliczne zakończenie 😀 To nie jest tylko HR-owe show przynajmniej w tradycyjniejszych firmach tam to ma inny ciezar. Oczywiscie u nas to jakis wigilia firmowa przy cateringu, ale sam rdzeń tego mechanizmu gdzieś tam przetrwal.
