Forum

Asystent AI
Czy rytuały mogą ch...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały mogą chronić związek przed zdradą

Strona 1 / 2

Wpisy: 127
Rozpoczynający temat
(@zuzanka55)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam sie od jakiegoś cazsu nad czymś, co chyba nie jest poruszane zbyt często bo od razu kojarzące sie z rytualami miłosnymi a ja o to nie pytam. Chodzi mi o to czy istnieją rytuały ktore mozna by robić profilaktycznie, zeby po prostu wzmocnic więź z partnerem, zanim w ogole pojawi się jakiś problem. Nie o przyciąganie nie o \"zatrzymanie\" koogś przy sobie na sile tylko bardziej o takie świadome pielęgnowanie relacji. Czy ktos w ogóle tak do tego podchodzi?


Odpowiedz
111 odpowiedzi
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

To jest całkiem inne pytanie niż te, które tu zazwyczaj się pojawiają i dobrze że je postawiłaś w taki sposób. Bo rzeczywiście granica między "wzmocnieniem więzi" a "rytuałem miłosnym" jest nieoczywista i zależy bardziej od intencji niż od samej formy. jeśli rytuał ma wzmocnić coś, co już istnieje, to jego mechanika jest zupełnie inna niż próba wpłynięcia na czyjąś wolę. W tradycjach słowiańskich były np. rytuały związane z ogniskiem domowym, które odprawiali oboje partnerzy razem, nie jedno z nich w tajemnicy. To jest kluczowa różnica.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Barni Właśnie, to co napisał o intencji jest moim zdaniem sednem sprawy. W wielu tradycjach religijnych i magicznych rozróżnia sie działania \"coercive\" od \"relational\", czyli mniej więcej: te, które wymuszają, i te, które buduja. Ryuały wspólnotowe, nawet te małe, domowe, mają długą historię właśnie jako element spajający. Cletowie mieli praktyki związane z progiem domu Słowianie z ogniskiem, Japończycy maja do dziś drobne gesty codzienne które są wbudowane w życie pary. Pytanie tylko czy musi to byc rytuał \"magiczny\" w sensie ezoterycznym, czy wystarczy rytuał jako taki.


Odpowiedz
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 172

@Anastazjaa A co rozumiesz przez ten prog u Celtów? Bo brzmi jakbyś mowila o czyms konkretnym a nie o metaforze. Nidgy o tym nie słyszałam. 🙂


Odpowiedz
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Heksanka60 Chodzi o praktyki związane z \"liminal spaces\" przestrzeniami progowymi, które w tradycji celtyckiej miały szczegolne znaczenie symboliczne. prog był granicą między światem wewnetrznym a zewnętrznym między tym, co chronione, a tym, co nieznane. Pary odprawiały drobne rytualy przy przekraczaniu progu po powrocie do domu, coś w stylu małego powitania przestrzeni domowej. Nie mam przy sobie źródeł, więc nie będę cytowac z pamięci ale da się to łatwo znaleźć w opracowaniach o magii ludowej Wysp Brytyjskich.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Żeby nie pogubić się za bardzo w etnografii, bo to ciekawe, ale wróćmy do pytania, bo chcę dopytać o jedną rzecz. Zuzanka, piszesz o profilaktyce wobec zdrady. Czyli co jest dla ciebie celem? Wzmocnienie bliskości emocjonalnej, coś bardziej energetycznego, czy raczej coś, co obydwoje możecie robić razem jako rodzaj intencji? Bo to troche zmienia kierunek odpowiedzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zuzanka55)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 127

@Barni Szczerze 🙁 o matko troche jedno i drugie mam na myśli że sma bliskosc emocjonalna to oczywiście podstawa, ale interesuje mnie właśnie ten wymiar symboliczny wspólne coś. nie wiem czy partner chcialby to robic razem, bo jest sceptyczny, więc może raczej cos co mogę robić sama, ale z mysla o relacji nie o nim jako osobie ktorej coś \"robie\". Nie wiem czy to ma sens jako rozroznienie


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@gracjan82)
Połączone: 1 rok temu

Ma sens i to bardzo. To rozróżnienie jest w praktyce jednym z ważniejszych. Rytual, w którym pracujesz z energia relacji a nie z osoba, to zupełnie innna przestrzeń. Mozna to porownac do pracy z czakra serca gdzie nie kierujesz niczego \"do kogoś\", tylko wzmacniasz swoja zdolność do polaczenia i obecnoscci. to czy partner to czuje, to już osobna kwestia, ale energetycznie nie naruszasz niczyjej autonomii.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacenty-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 222

@Gracjan82 A jak to wyglada w praktyce? Bo brzmi sensownie ale nie za bardzo rozumiem co znaczy \"pracowac z energia relacji\". Co się wtedy robi?


Odpowiedz
(@gracjan82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 372

@Jacenty.2 To zależy od systemu w jakim pracujesz. Może to byc wizualizacja praca oddechowa praca z symbolem relacji, który sam tworzysz albo po prostu regularne rytuały uziemienia, które wyciszają twoj własny lek i niepokój, bo to one najczesciej destabilizuja relację, a nie jakas zewnetrzna sila. Nie ma jednej metody.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@izar77)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymuję się przy tym, co napisał Gracjan, bo to ważne, a chciałabym rozwinąć od strony rytuałów jako takich. W tradycjach, w których pracuję, mówi się o czymś, co można by nazwać "space holding", czyli dosłownie trzymaniu przestrzeni dla relacji. To nie jest rytuał wykonywany raz w momencie kryzysu, tylko regularna praktyka, coś co buduje rodzaj kontenera energetycznego wokół związku. Shinto ma piękny odpowiednik w enmusubi, które dosłownie znaczy "wiązanie relacji" i nie odnosi się wyłącznie do miłości romantycznej, ale do wszelkich waznych połączeń między ludźmi. Ciekawe że pytanie o profilaktykę pojawia się rzadko, chociaż z punktu widzenia pracy energetycznej regularna konserwacja jest o wiele sensowniejsza niż naprawianie po fakcie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marianka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Izar77 To enmusubi jest czymś, co można odprawiac solo? ojej pytam, bo to by pasowało do sytuacji Zuzanki, gdzie partner nie jest wtajemniczony.


Odpowiedz
(@izar77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Marianka W tradycji shinto odbywa się to głównie w świątyniach i ma formę zbiorową albo rodzinną, ale sam koncept, czyli intencja wiązania i pielęgnowania połączenia jest przenośny. nie chodzi o kopiowanie ceremonii, tylko o zasadę. I tak, można to robić samodzielnie, bo pracujesz ze swoją własną przestrzenią i z relacją jako czymś odrębnym od samego partnera 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wczytuję się w tę dyskusję i mam pytanie trochę z boku. Mówicie o rytuałach profilaktycznych, ale czy ktoś z was faktycznie to robi regularnie? Nie teorię tylko praktykę. Bo mnie interesuje czy to się da utrzymać długofalowo, czy po kilku tygodniach odpada jak wiekszość regularnych praktyk.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Celestynka.2 Sam robię kilka rzeczy regularnie, ale nie nazwałbym ich wprost "profilaktyka przeciw zdradzie", bo to brzmi defensywnie. bardziej coś w stylu pielęgnowania przestrzeni domowej i relacji jednocześnie. Mam mały rytuał związany z progiem, który wziąłem zresztą po części z tradycji, o której wspominała wcześniej Anastazjaa, coś symbolicznie zostawiam za drzwiami wchodząc do domu, napięcie dnia, cokolwiek 🙂 Brzmi banalnie, ale po kilku miesiącach faktycznie zmienia się jakość obecności. Trudno to zmierzyć, ale różnica jest.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Barni Muszę tu wejść, bo widzę że rozmowa idzie w dobrym kierunku, ale brakuje mi jednej rzeczy. Mówicie o rytuałach wzmacniających więź, i to jest ok, ale nikt nie powiedział wprost, że rytuał profilaktyczny w kontekście zdrady to nie jest rytuał miłosny z innym opakowaniem. Barni Różnica leży rzeczywiście w intencji, tak jak napisał na początku, ale też w tym na czym skupia się energia. Jeśli robisz coś "żeby on nie zdradził", to energetycznie tkwisz w lęku. Jeśli robisz coś "żeby nasza więź była żywa", to tkwisz w miłości. To nie jest to samo i daje różne efekty, nie magiczne, tylko psychologiczne, bo to co robisz regularnie kształtuje twoje myślenie o relacji.


Odpowiedz
(@zuzanka55)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 127

@Szeptucha To co mowisz dużo wyjaśnia. Mam wrazenie, że sama mialam ten lękowy punkt wyjścia i dlatego nie wiedziałam jak to nazwać. oj tam Jak zmienić tę perspektywę? Czy to kwestia samej intencji przed rytuałem czy raczej całej konstrukcji tego co się robi?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Obie. Sama intencja to za mało, bo jak rytuał jest zbudowany na symbolach związanych z zatrzymaniem, wiązaniem, kontrolą to nawet najlepsza intencja będzie z tym w konflikcie. Dlatego jeśli chcesz budować więź, to poszukaj symboli i działań związanych z otwieraniem, zapraszaniem, pielęgnowaniem, a nie zamykaniem. Mam na myśli dosłownie gesty, używane materiały, formułowane słowa jeśli są. Zioła związane z leczeniem i troską, nie z wiązaniem. Świece zapalane jako zaproszenie, nie jako zamek.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Skoro mowa o ziołach, to mogę tu coś dodać. Werbena jest od wieków używana jeśli chodzi o harmonii domowej i wzmacniania wiezi, nie jako magia miłosna, ale jako element przestrzeni. W tradycji srodziemnomorskiej wieszano ją przy wejściu do domu właśnie jako ochronę i zaproszenie dla dobrej energiii relacji. Lawenda ma podobne zastosowanie. To są rzeczy, ktore możżna robić razem albo solo, są dyskretne, nie wymagają \"wtajemniczenia\" partnera i mają długą historię właśnie jako element pielegnowania przestrzeni domowej.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 172

@Werbena Ale jak to konkretnie wygląda? Bo mowisz o wieszaniu, ale czy to jest wtedy rytual czy po prostu dkoracja 🙁 Skąd wiadomo kiedy coś jest rytualem a kiedy tylko gestem bez znaczenia? 🙁


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Heksanka60 Właśnie o to chodzi, granica jest cienka i w dużej mierze zależy od tego z czym to robisz. Wieszanie werbeny z myślą o harmonii w domu, z jakimś slowem czy intencją to rytuał. To samo bez żadnej intencji to dekoracja. Ale nie powiedziałabym że jedna jest \"lepsza\", bo nawet świadoma dekoracja zmienia przestrzeń tyle że wolniej i subtelniej.


Odpowiedz
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Werbena hmm, Odnosząc sie do tego, co pisała o intencji, bo to mnie trochę gryzie. Mowisz, że granica między rytualem a gestem zalezy od tego z czym to robisz. Ale co jeśli ktos zaczyna z małą, niewyraźną intencją, a z czasem ta intencja się krystalizuje? Czy wtedy to co robił wczesniej \"urasta\" do rangi rytualu wstecznie, czy każde powtorzenie jest osobnym aktem?


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Anastazjaa Ważne pytanie i szczerze nie mam na nie jednoznacznej odpowiedzi. myślę, że rytuał to trochę jak nawyk, ktory dorasta do swojego znaczenia. jeśli ktoś co tydzien zaparza tę samą herbatę przed rozmową z partnerem i stopniowo to staje się ich momentem, to w pewnym punkcie przestaje być przypadkiem. Ale czy to jest rytuał od pierwszego razu, czy od dziesiątego? Nie wiem. Może to nie ma znaczenia :/


Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Werbena Ale to co opisujesz to jest troche inna kategoria, bo to rytuał wspolny, wyrastający z codzienności. Zuzanka mówiła o sytuacji, gdzie robi coś sama, bez wiedzy partnera. I tam ta intencja jest od początku, tylko skierowana inaczej. Zastanawiam się czy to zmienia jakość takiego działania.


Odpowiedz
Wpisy: 127
Rozpoczynający temat
(@zuzanka55)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to mnie trochę niepokoi w tym co mowi Celestynka. jak robię coś sama bez jego wiedzy, to czy ta intencja nie ma jakiegos ukrytego elementu kontroli, nawet jesli naprawde nie chce go kontrolowac? Szeptucha mowila o lęku jako punkcie wyjścia i chyba faktycznie u mniie tak jest


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobrze, że to widzisz, bo to jest połowa roboty. oj ten lęk nie znika przez rytuał, on znika przez pracę z nim. Rytuał może być ramą dla tej pracy, ale jak budujesz rytuał żeby się uspokoić, to za każdym razem gdy go robisz, wzmacniasz też przekaz, że bez niego czujesz się niepewnie. I to jest pułapka, w którą wpada sporo osób.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacenty-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 222

@Szeptucha Czyli mowisz, że rytuał uspokajający moze paradoksalnie podtrzymywac niepokoj? To trochę jak sprawdzanie czy drzwi są zamkniete im czesciej sprawdzasz tym bardziej czujesz że musisz sprawdzać?


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Jacenty.2 Dokładnie to mam na myśli. Dlatego rozróżniam rytuały, które pracują z lękiem, od rytuałów, które pracują z połączeniem. Te pierwsze kręcą się wokół prolbemu, te drugie wokół czegoś pozytywnego co chcesz budować. Inny punkt ciężkości, inna dynamika.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Ten podział Szeptuchy jest dla mnie kluczowy w całej tej rozmowie. Bo jak teraz patrzę wstecz na to co sam robię to mój rytuał przy progu to na pewno ta druga kategoria. Nie myślę przy nim o tym czego się boję, myślę o tym co chcę żeby było w tej przestrzeni. To naprawdę inna jakość.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@gracjan82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 372

@Barni A jak to wygląda gdy zdarzy ci sie zrobić ten rytuał z miejsca niepokoju, nie ze spokoju? serio, Pytam bo załadam, że są takie dni i ciekawi mnie czy wtedy odczuwasz to inaczej, czy po prostu go pomijasz.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Gracjan82 Dobre pytanie, bo tak, zdarzają się takie dni. Wtedy albo poczekam aż się uspokoję, albo zmieniam formę, robię coś prostszego, bardziej uziemiającego. Nie staram się "przez siłę" budować połączenia jak jestem w złym miejscu, bo czuję że to nic nie daje. Czasem sama pauza jest więcej warta.


Odpowiedz
(@izar77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Barni To co mówi o pauzie jest bliskie temu, co w niektórych tradycjach buddyjskich nazywa się "nie-działaniem jako działaniem" nie chodzi o bierność, ale o świadome wstrzymanie się, kiedy warunki nie sprzyjają. W kontekście rytuałów relacyjnych ma to sens, bo relacja też ma swoje rytmy i próba wymuszania harmonii w złym momencie może zrobić więcej hałasu niż ciszy.


Odpowiedz
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 172

@Izar77 Mam pytanie zupełnie od podstaw bo trochę gubie sie w tyhc pojęciach. jak mowisz \"warunki nie sprzyjają\" to co masz na mysli? Twoj wlasny stan stan relacji jakis zewnetrzny kontekst jak ksiezyc czy pora roku?


Odpowiedz
(@izar77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Heksanka60 Wszystko po torchu, w zależności od systemu w którym pracujesz. Ale jeśli mam być praktyczna, to najważniejszy jest własny stan. Reszta to kontekst, który może wspierać albo utrudniać, ale nie jest decydujący. Widziałam rytuały robione "w idealnym czasie" przez osoby które były emocjonalnie rozbite, i efekt był żaden. I odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@marianka)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę tu z boku, bo cała ta rozmowa o intencji i stanie wewnętrznym kojarzy mi się z czyms, o czym czytałam przy okazji astrologicznej pracy z Wenus. Tam też mówi się o tym, że praca z miłością i więzią działa tylko jeśli robisz ją z miejsca obfitości, nie niedoboru. lęk to niedobór. Wdzięczność i bliskość to obfitosc. Może to jest ten klucz którego szuka Zuzanka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zuzanka55)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 127

@Marianka To ma sens intuicyjnie. ale jak to przelozyc na praktykę? Bo wdzięczność jest łatwa do powiedzenia a ciezka do poczuica jak jest sie przestraszoną.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@marianka)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie i tu jest pies pogrzebany bo to nie jest kwestia rytuału tylko kwestia stanu, do którego ten rytuał ma cię wprowadzić 😀 Może zacznij od czegoś małego, konkretnego wspomnienia albo momentu za który jesteś wdzięczna w tej relacji, i dopiero z tego miejsca wejdź w działanie. Nie mówię o afirmacjach, tylko o prawdziwym wspomnieniu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Marianka Mam wrażenie, że to co mówi to jest w zasadzie rdzeń heartfulness meditation. Wchodzisz przzez konkretne wspomnienie ciepła, nie przez abstrakcję. Stosowałam to przy pracy z czakrą serca i jest wyrazna roznica między \"myślę o miłości\" a \"przypominam sobie konkretny moment bliskości\". to drugie naprawdę zmienia stan ciała.


Odpowiedz
(@jacenty-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 222

@Celestynka.2 A to dziala tez solo, przy rytualach indywidualnych? no dobra Bo zastanawiam sie czy efekt jest podobny kiedy nie ma partnera fizzycznie obok. 😛


Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Jacenty.2 Z mojego doświadczenia tak, bo to jest praca z własnym układem nerwowym, nie z partnerem. Zmienia twój stan, a przez to zmienia się jak wchodzisz w interakcje. To jest trochę pośrednie ale realnie oddziałuje na relację.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@awenturynka00)
Połączone: 11 miesięcy temu

no przeglądam tę dyskusję od jakiegoś czasu i mam jedno zastrzeżenie do całości ktore chcę powiedzieć głośno. Dużo tu mówicie o rytuałach jako o narzędziu samoregulacji co jest ok, ale gdzieś po drodze zgubiliśmy wątek relacyjny. Rytuał profilaktyczny wobec zdrady, o ktorym mówi Zuzanka, to nie tylko praac ze soba. To też pytanie o strukturę samej relacji. I żaden rytuał nie zastąpi rozmowy z partnerem o tym, czego oboje potrzebujecie.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@awenturynka00)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ojej, sledze tę dyskusję od jakiegoś czasu i mam jedno zastrzeżenie do całości, które chcę powiedziec głośno. Dużo tu mówicie o rytualach jako o samoregulacji, co jest ok, ale gdzies po drodze zgubiliśmy wątek relacyjny. Rytuał profilaktyczny wobec zdrady to nie jest rytuał na mój spokój wewnętrzny. To jest rytuał na relację, na dwoje ludzi, na przestrzeń między nimi. I te dwie rzeczy nie są tym samym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gracjan82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 372

@Awenturynka00 Ale czy możesz miec wpływ na przestrzeń miedzy ludźmi nie pracując najpierw ze soba? Pytam serio bo nie jestem pewien czy te dwie rzeczy są aż tak oddzielne.


Odpowiedz
(@awenturynka00)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Gracjan82 Nie mówię, że są oddzielne 😉 Mówię, że można się zatrzymać tylko na pierwszym etapie i nigdy nie przejść do drugiego. i wtedy masz kogoś, kto jest bardzo spokojny i wyregulowany, a relacja dalej stoi w miejscu. To nie to samo co praca z więzią.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@lilijka92)
Połączone: 3 lata temu

Ten wątek Awenturynki wydaje mi się ważny, bo rzeczywiście w magii relacyjnej rozróżnia się pracę z polem jednostki od pracy z polem relacji. To są różne poziomy i różne tecchniki. praca z sobą to fundament, ale nie zastępuje pracy z tym co jest między dwojgiem ludzi. W niektórych tradycjach wicca mowi się wrecz o odrębnym ciele relacji, czymś co ma własne zycie niezależnie od każdego z partnerów


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 172

@Lilijka92 Zatrzymaj się, bo nie do konca rozumiem. mówisz, że relacja ma swoje wlasne pole oddzielne od obu osób? Jak to sobie wyobrazic w praktyce?


Odpowiedz
(@lilijka92)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 194

@Heksanka60 Wyobraź sobie trójkąt. Dwa wierzcholki to ty i twój partner, trzeci to wasza relacja jako osobna jakosc. możesz intensywnie pracować nad dwoma wierzchołkami i trzeci może zostać nienaruszony, albo nawet osłabnąć, jeśli oboje skupiacie się na sobie zamiast na tym co między wami. Rytuał nakierowany na relację to taki, który kieruje intencję wlasnie do tego trzeciego punktu.


Odpowiedz
Wpisy: 127
Rozpoczynający temat
(@zuzanka55)
Połączone: 2 lata temu

Trochę mi się tu w głowie pomieszało, bo z jednej strony Szeptucha mówiła, żebym pracowala ze swoim lękiem a teraz Lilijka mówi że trzeba pracować z polem relacji. To są dwa osobne rytualy czy można je połączyć w jeden?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Zuzanka, to są dwa różne etapy, nie dwa konkurencyjne podejścia. Najpierw ty, potem relacja. Jak wchodzisz do pracy z polem relacji z nieuporządkowanym lękiem, to ten lęk wchodzi tam razem z tobą 😀 Nie ma sensu budować czegoś w przestrzeni wspólnej, jeśli wnosisz tam swój chaos.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Szeptucha A czy jest jakiś sygnał, po którym wiadomo, że pierwszy etap jest wystarczająco zrobiony i można przejść do drugiego? Bo to brzmi trochę jak "musisz być gotowa", a nie wiem jak to zmierzyć.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Barni Właśnie, że nie trzeba być gotowa w stu procentach. Raczej chodzi o to, żebyś wchodziła w rytuał relacyjny z intencją skierowaną na relację, a nie na swój lęk. Jak twoja pierwsza myśl przy rytuale to "czy on mnie nie zdradzi", jesteś jeszcze w pierwszym etapie. eee, jak myślisz "chcę wzmocnić to co nas łączy", to już inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

To rozroznienie Szeptuchy brzmi prosto, ale w praktyce te intencje potrafią się mieszać w ciągu jednego rytualu. Zaczynam od połączenia, a po chwili zaczynam myśleć o konkretnych sytuacjach, które mnie niepokoja. jak to opanować?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@izar77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Celestynka.2 To jest normalne i nie oznacza, że rytuał jest nieważny. Chodzi o to, do czego wracasz, nie o to co pojawia się po drodze. Myśl o lęku to zakłócenie, ale jeśli ją zauważasz i wracasz do intencji połączenia, to rytuał nadal służy temu do czego go zaprojektowałaś. Jak pozwalasz rzeby ta myśl przejęła sterowanie i przez resztę rytuału kręcisz się wokół strachu, to wtedy zmienia się cel.


Odpowiedz
(@jacenty-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 222

@Izar77 A ta umiejętność wracania do intencji to cos, co sie ćwiczy jak w medytacji czy to raczej kwstia samego projektowania rytualu zeyb miał jakiś kotew do której mozna wracać?


Odpowiedz
(@izar77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Jacenty.2 Jedno i drugie się uzupełnia. Medytacja robi z ciebie kogoś, kto w ogóle zauważa że odpłynął. Ale dobrze zaprojektowany rytuał daje ci coś konkretnego do czego wracasz, jakiś gest, słowo, obiekt, który służy jako punkt zakotwiczenia. Sam trening umysłu bez tego zakotwiczenia jest trudniejszy, szczególnie w momentach silnego pobudzenia emocjonalnego.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@marianka)
Połączone: 1 rok temu

O rany, wchodze tu z pytaniem do Lilijki, bo wróciłam do tego co pisała o trzecim punkcie, polu relacji. Jak w praktyce wygląda rytuał skierowany właśnie tam? Co fizycznie robisz inaczej niż w rytuale na siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lilijka92)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 194

@Marianka Kilka rzeczy. Po pierwsze, obiekty. W rytuałach relacyjnych często używam czegoś, co należy do objga albo co symbolizuje przestrzeń wspólną, nie tylko siebie. Po drugie, jezykowe sformułowanie intencji, mówię \"my\" albo mówię o wiezi jako o czyms odrebnym, nie o tym co ja czuję. Po trzecie, kierunek, nie wewnątrz siebie, ale niejako \"miedzy\". Trudno to opisać bez doświadczenia ale jak już to poczujesz, różnica jest wyraźna.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Przy tej sprawy obiektów mam swoje trzy grosze. Ziola, ktore stosuję w rytualach wspólnotowych albo relacyjnych, to inne rośliny niz te przy pracy z sobą. Przy połączeniu sięgam po różę, oczywiście, ale też po melisę i tymianek, ktory ma długą historię jakko roślina związana z wiernością i trwaloscia. no i w Anglii tymianek wsadzano do ślubnych bukietów właśnie z tym symbolicznym znaczeniem, nie jako dekoracja. Nie mówię, że samo zioło cokolwiek zrobi, ale jako element rytuału skierowanego na relację ma sens i historyczne zakorzenienie


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@romualda94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 124

@Werbena A ja czytałam że do wzmocnienia wiezzi lepiej sprawdza się jasmin albo paczula. Tymianek kojarzy mi się raczej z oczyszczaniem i ochroną 😉 Skąd ten kierunek na relację?


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Romualda94 Jaśmin i paczula to częściej kwestia przyciągania, nie utrzymania. Piszę o profilaktyce i trwałości, a tam tymianek ma swoje miejsce, zwłaszcza w tradycji angielskiej i germańskiej. Oczyszczanie i ochrona to też funkcja relacyjna, bo oczyszczasz przestrzen miedzy wami z tego co ją zakłóca. To nie jest sprzeczne z wzmocnieniem więzi, tylko inaczej rozłożone akcenty.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Przeglądam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam potrzebę powiedzieć jedną rzecz, która się tu nie pojawia. Wszystkie tradycje w ktorych się obracam, bardzo wyraźnie rozróżniają między tym co wzmacniasz a tym czego nie pozwalasz wejsc. To są dwa kierunki działania i dobrze jest wiedzieć który rytuał robi co. Rytuał na wzmocnienie więzi działa od srodka na zewnątrz, budujesz coś. Rytuał ochrony relacji działa od zewnątrz do środka, tworzysz granicę. Mieszanie tych dwóch funkcji w jednym rytuale bywa nieefektywne bo to jak jednoczesne otwieranie i zamykanie okna.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

I właśnie o to mi chodziło, że te dwa kierunki, wzmacnianie i ochrona, rzadko są traktowane razem w jednym zamyśle rytualnym. Ludzie albo robią jedno, albo drugie. A w tradycjach słowiańskich, w ktorych się obracam są splecione od początku. Nie buduje się nic bez zadbania o granice, przez którą nie wchodzi to co niszczy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Anastazjaa To mnie zatrzymuje, bo masz rację, ale chcę dopytać. Mówisz o granicy jako o czymś, co zakłada się raz przy budowaniu rytuału, czy to jet coś, co trzeba odnawiać? bo jeśli profilaktyka ma działać długoterminowo, to chyba nie wystarczy jedno działanie.


Odpowiedz
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Barni Zdecydowanie odnawia się. Słowiańska logika ochrony jest cykliczna, nie linearna. Nie stawiasz płotu raz i zapominasz. Są momenty w roku, przy których wzmacnianie granic ma szczególne miejsce, i są codzienne małe gesty, które podtrzymują to co zostalo zbudowane. to trochę jak roznica między murem a żywą rzeką.


Odpowiedz
(@jacenty-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 222

@Anastazjaa Codzienne małe gesty, możesz coś konkretnego powiedzieć? troche gubię sie w tym jak wygladaloby to w praktyce bo mam wrazenie, że rytual codziennie to duze zobowiazanie.


Odpowiedz
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Jacenty.2 Nie musi to być rytuał w rozumieniu godzinnego działania. Może to być zapalenie świecy przy obiedzie, świadome przekroczenie progu razem z intencją, krotka chwila skupienia przed snem. Istotne jest, zeby to było regularne i żebyś wiedzial po co to robisz. Automatyzm bez intencji nic nie buduje.


Odpowiedz
Wpisy: 127
Rozpoczynający temat
(@zuzanka55)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do Anastazji, bo to co mówisz o codziennych gestach jest dla mnie nowe. Czy te gesty powinny być takie same za kazdym razem czy można je zmieniać? Zastanawiam sie, bo bałabym się że jak zaczne je modyfikować, to cos sie rozspójni.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@izar77)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tutaj z boku, bo to pytanie Zuzanki dotyka czegoś, o czym rzadko się mówi wprost. Rytuały powtarzalne działają przez coś, co można by nazwać ścieżką neuronalną, tylko w języku magii powiemy, że tworzą ślad w polu. Im bardziej jest ta sama forma, tym głębszy ślad. Ale zmiana formy nie niszczy wszystkiego, jeśli intencja jest sópjna. to nie jest zero-jedynkowe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 172

@Izar77 A jak to jest z rytualami, ktore się wykonuje razem z partnerem? serio czy oba musza robic to samo czy wystarczy że jedno z nicch utrzymuje tę praktykę?


Odpowiedz
(@izar77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Heksanka60 Trudne pytanie, szczerze mówiąc nie ma tu jednej odpowiedzi. z mojego doświadczenia wynika, że jeden człowiek może utrzymywać intencję za relację i to ma sens, ale pole między dwojgiem jest tworzone przez oboje. jeśli tylko jedna osoba je podtrzymuje, jest jak latarnia morska w środku oceanu, świeci, ale czy do czegoś dociera, zależy od bardzo wielu czynników.


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@gracjan82)
Połączone: 1 rok temu

Metafora ładna ale mam inaczej. pracowalem z kilkoma osobami, ktore robiły rytuały relacyjne solo przez dlugi czas i zmiana była wyraźna, nawet bez udzialu partnera. myślę, że to kwestia tego na co kierujesz intencje. Możesz kierowac ją na pole relacji jako calosc, nie na konkkretna osobę. no i wtedy jedno z dwojga może naprawdę coś utrzymywać. 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@izar77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Gracjan82 Zgadzam się co do kierunku intencji, ale chcę doprecyzować, bo to ważne. Jest różnica między kierowaniem intencji na pole relacji a kierowaniem jej na konkretne zachowanie partnera. pierwsze to praca z więzią, drugie to manipulacja. I to rozróżnienie jest szczególnie ważne właśnie w kontekście tego tematu, bo profilaktyka zdrady łatwo przechodzi w kontrolę, jeśli kotś nie uważa na to co robi.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Izar poruszyła coś, co siedzi mi od jakiegoś czasu w głowie odkąd zaczęłam czytać ten wątek. Jak rozpoznać, że przeszłaś z pracy z więzią w kontrolę? pytam poważnie, bo z zewnątrz intencja może brzmieć niewinnie a środek może być zupełnie inny.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Barni To jest jedno z lepszych pytań w tym wątku. Mój sprawdzian jest taki: co czujesz gdy wyobrażasz sobie, że partner mógłby jednak odejść pomimo rytuału? Jeśli czujesz spokój albo smutek, jesteś w pracy z więzią. jeśli czujesz panikę i potrzebę wzmocnienia rytuału, żeby temu zapobiec, jesteś już w kontroli. Intencja kontroli bierze się ze strachu, a strach zmienia energię tego co robisz.


Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Szeptucha Ale co jeśli ten strach jest na początku i się z nim pracuje? Mam na myśli to, co mówiłaś wcześniej, że najpierw praca ze sobą. eh Czy rytuał prewencyjny można w ogóle zacząć, zanim ten strach jest przepracowany?


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Celestynka.2 Nie powiedziałam, że strach musi znikać. Powiedziałam, że intencja rytuału relacyjnego ma być skierowana na relację, nie na lęk. Możesz bać się i jednocześnie robić rytuał z intencją wzmocnienia połączenia. Ale jeśli robisz rytuał po to, żeby lęk zanikł, to leczysz objaw, nie związek.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: