Właśnie, i to jest chyba ciekawsze niż kotwiczenie. Kotwiczenie jest sposóbm intencjonalnym, a synestezja to gotowa sieć skojarzeń, której ktoś nie tworzył. wydaje mi się, że to znaczy że możliwości są inne, ale też ograniczenia są inne. 🙁
Szczerze, nie wiem, czy da się to utrzymac w kazdym momencie. Ale mozna przynajmniej notowac zanim się cokolwiek zinterpretuje. Najpierw: co widzę, słyszę czuje, czysty opis. Potem: co chcę żeby to znaczylo. Jeśli te dwie warstwy zlewają sie już na etapie obserwacji to sygnal, że interpretacja wyprzedza doświadczenie 🙂
Wlasnie, to jest mój problem. Nie jestem w stanie obserwować i jednocześnie byc w tym co robię. Jak zaczynam analizować to wypadam z rytmu zupelnie. Moze to jest cos do rozwiązania przed rytuałem, nie w jego trakcie?
O matko mialem na myśli raczej notowanie po, nie w czasie. To znaczy: robisz rytuał nie analizujesz nic a potem, najszybciej jak możesz zapisujesz co było w czystym opisie zmysłowym bez oceny. I dopiero z tego materialu wyciagasz cos później 🙂
Tomir, to zależy od konstrukcji rytualu. Są tradycje, w których zamknięcie przestrzeni jest bardzo wyraźne i po nim już jesteś \"na zewnątrz\". Nastie jak ty kończysz swoje rytuały, czy masz jakieś wyraźne zamknięcie, czy to raczej stopniowe wychodzenie?
To jest ciekawy pomysł, włączyć zapis jako element rytuału, nie jako czynność poza nim. Tylko pytanie, czy to nie zmieni charakteru samego zamknięcia? Bo jeśli rytuał ma granicę, to dopisanie do niej notatek może ją rozmyć.
