Forum

Asystent AI
Czy rytuały mogą sz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały mogą szkodzić, jeśli powtarza się je zbyt często


Wpisy: 265
Rozpoczynający temat
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Czytałam ostatnio kilka tekstów o tym, czy powtarzanie rytuałów może przynieść odwrotny skutek i, szczerze, temat mnie wciągnął. Sama przez jakiś czas robiłam jeden rytuał oczyszczający dosłownie co tydzień. Nie dlatego że coś złego się działo, po prostu weszło mi to w nawyk. I w pewnym momencie poczułam że coś... zgrzyta. Jakby sam akt stracił sens, bo był już tylko mechaniczny. Zastanawiam się czy to właśnie ta "szkodliwość" o której się mówi, czy może coś zupełnie innego?


Odpowiedz
46 odpowiedzi
Wpisy: 372
(@gracjan82)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz z tym mechanicznym powtarzaniem to jest moim zdaniem sedno sprawy. Rytuał bez intencji to trochę jak modlitwa bez skupienia, słowa są ale nic za nimi nie idzie. Tylko że ja bym tu rozróżnił dwa przypadki: pierwsze to rytuały które robimy zbyt często i traca na "ciężarze", a drugie to takie, ktore powtarzane za dużo moga naprawde narobić zamieszania w tym co chcemy osiągnąć. Na przykład rytuały zmiany, jak ciągle otwierasz coś na nowo, to kiedy to w ogóle ma szanse sie domknąć?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 211

@Gracjan82 a co masz na myśli przez to "domknięcie"? Bo rozumiem że rytuał zmiany działa przez pewien czas po wykonaniu i powtarzanie go przerywa jakiś proces, ale nie jestem pewna czy dobrze to rozumiem. Chodzi o to że energia nie ma czasu "osiąść"?


Odpowiedz
(@gracjan82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 372

@Selenaa Mniej więcej tak, choć "energia" to duże uproszczenie. Chodzi bardziej o to że kazdy rytuał, szczególnie związany z intencją zmiany jakiejś sytuacji, uruchamia pewien proces, który potrzebuje czasu żeby sie rozwinąć. jak ciągle go resetujesz, to jest trochę jak sianie i zaraz przekopywanie ziemi, bo myślisz że moze tym razem lepiej posiejesz.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Znam to porównanie z sianiem i bardzo mi pasuje. Przy runach jest podobna zasada, jak robisz rzut i nie podoba ci się układ, to nie rzucasz od razu drugi raz. Runy już "widziały" twoje pytanie i powtarzanie rzutu to trochę jak naleganie na inną odpowiedź. Z rytuałami bywa tak samo, jak zrobiłaś coś w konkretnej intencji, to nieustanne powtarzanie może być sygnałem że nie ufasz procesowi. I to jest chyba większy problem niż sama częstotliwość.


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
(@sebek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Martusia58 przepraszam ze wchodze bo nie znam sie za bardzo na rytuałach ale to co napisała mocno mnie zastanowiło. to ze nieufanie procesowi jest problemem, brzmi troche jak psychologia nie? tak jakby problem nie byl w rytualach samych w sobie tylko w głowie osoby ktora je robi. czy to mozliwe ze ta "szkodliwosc" to bardziej efekt psychologiczny niz jakis wplyw energetyczny


Odpowiedz
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 232

@Sebek60 nie musisz przepraszać za wchodzenie 🙂 i tak, masz rację że te rzeczy się przenikają, ale nie stawiałabym ich w opozycji. Efekt psychologiczny i efekt energetyczny to nie są dwie osobne rzeczy, przynajmniej nie w tej pracy. To że za bardzo skupiasz się na braku efektu, ciągle wracasz do rytuału, ciągle powtarzasz, to samo w sobie jest energetycznie "głośne" i może faktycznie blokować to, co chciałaś uruchomić.


Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Judytka04 ok ale jak to w praktyce wygląda? tzn. skąd mam wiedzieć kiedy za często powtarzam, a kiedy powinienem powtórzyć bo np. sytuacja się zmieniła albo poprzedni rytuał po prostu nie zadziałał 😀 gdzieś musi być jakaś granica.


Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Prokop no właśnie to jest najtrudniejsze pytanie w tym temacie. Sama nie mam na to dobrej odpowiedzi, szczerze mówiąc. Mogę powiedzieć co u mnie zadziałało jako sygnał, kiedy robiłam rytuał i czułam coraz mniejsze skupienie, coraz więcej chaosu w głowie zamiast spokoju, to był dla mnie znak że za wcześnie. Ale to jest bardzo subiektywne.


Odpowiedz
(@rena-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Mistralia.pl mam trochę inne podejście do tego. Nie jestem przekonana że problem leży w samej częstotliwości. Myślę że chodzi o to, czy rytuał jest wykonywany ze zmieniającą się energią emocjonalną. Jeśli za każdym razem wnosisz nowe skupienie, nowe rozumienie intencji, to nie widzę powodu dla którego częstotliwość miałaby szkodzić. Natomiast jeśli powtarzasz mechanicznie, i tu wracam do tego co napisała na początku, to nawet raz w miesiącu może być za dużo, bo de facto nic nie robisz.


Odpowiedz
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 232

@Rena.2 rozumiem ten punkt i częściowo się zgadzam, ale mam zastrzeżenie. Jest pewna kategoria rytuałów, szczególnie tych energetycznych, związanych z czakrami albo oczyszczaniem pola, gdzie zbyt częste wykonywanie może przeciążyć system, niezależnie od intencji. Jak ktoś codziennie "oczyszcza" się ze wszystkiego, to w pewnym momencie zaczyna to wyglądać jak obsesja, która sama generuje energię którą potem trzeba czyścić. Znam kilka osób, które wpadły w taki krąg.


Odpowiedz
(@wiechlina_08)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 29

@Judytka04 zatrzymałam sie na tym co napisała o tym kręgu, bo chyba coś takiego mi się dzieje. robię pewne rytuały oczyszczające od jakiegoś czasu i mam wrazenie ze im wiecej ich robie, tym bardziej czuje ze potrzebuje kolejnych. nie wiedziałam jak to nazwac ale właśnie tak to wyglada. czy to jest cos co mija samo jak sie przestanie, czy to jest głębszy problem?


Odpowiedz
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Wiechlina_08 To zależy skąd to pochodzi. jeśli to poczucie potrzeby jest napędzane lękiem, czyli robisz oczyszczanie bo się boisz co się stanie jak nie zrobisz, to zatrzymanie się może być trudniejsze niż myślisz, ale jest konieczne. jeśli to bardziej nawyk który się rozrósł, to zazwyczaj wystarczy świadome ograniczenie i zmiana rytmu. Ale mam do ciebie pytanie: czy wiesz co konkretnie chcesz oczyszczać? Jest jakiś konkretny powód, czy raczej ogólne "na wszelki wypadek"?


Odpowiedz
(@wiechlina_08)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 29

@Henio szczerze to... chyba bardziej na wszelki wypadek. zaczęło się od jednej konkretnej sytuacji którą chciałam za sobą zostawić, a potem jakoś juz zostało. nigdy nie myślałam o tym w kategoriach lęku ale jak tak to opisujesz to moze w tym cos jest.


Odpowiedz
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Wiechlina_08 Ten wątek jest bardzo ważny i trochę zmienia perspektywę całej dyskusji. Bo wychodzi na to że rytuały mogą być szkodliwe nie dlatego że mają jakieś negatywne działanie energetyczne jako takie, ale dlatego że mogą nam umykać sygnały z własnej głowy i ciała. Jakby rytuał zaczął pełnić funkcję mechanizmu radzenia sobie z lękiem zamiast faktycznej pracy. I to chyba jest prawdziwa odpowiedź na pytanie z tytułu tego wątku.


Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Bazylka_76 hm ale czy to nie dotyczy właściwie wszystkiego 😉 można wpaść w podobną pętlę z afirmacjami, z medytacją, z wizualizacjami. nie wiem czy to specyfika rytuałów jako takich, czy bardziej ogólna pułapka każdej praktyki duchowej jak się ją robi z lęku a nie z intencji.


Odpowiedz
(@gracjan82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 372

@Kenta_88 Masz rację że to nie jest wyłącznie specyfika rytuałów, ale myślę ze rytuały mają tu pewną specyfikę. W medytacji czy afirmacjach masz dużo większą dowolność, mozesz je modyfikować, przerywac, zmieniac. Rytuał ma swoją strukturę, swoją sekwencję i właśnie ta sztywnosc sprawia ze łatwiej wpaść w automatyzm. Afirmację możesz zrobić chaotycznie i ona dalej działa. Rytuał wykonany mechanicznie, bez skupienia to w zasadzie tylko puste gesty.


Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Gracjan82 to co napisałeś o strukturze rytuału mnie zatrzymało. bo faktycznie, jak robię medytację i czegoś mi nie wychodzi to po prostu zmieniam podejście w połowie. przy rytuale mam wrażenie że jak go przerywam albo modyfikuję, to coś psuje. czy to jest właśnie ten problem, że ta sztywność struktury sprawia że rytuał trudniej kontrolować?


Odpowiedz
(@gracjan82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 372

@Prokop mniej więcej o to mi chodziło ale nie do końca. Struktura nie jest problemem sama w sobie, ona daje rytuałowi jego specyfikę i siłę. problem pojawia się kiedy ta struktura zaczyna działać jak pułapka. czyli kiedy powtarzasz mechanicznie bo "tak trzeba", a nie dlatego że czujesz że to ma sens w tym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Z tym rozpoznawaniem to jest kwestia praktyki, nie ma tu żadnej obiektywnej miarki. ale jest jedna rzecz o której rzadko się mówi, niektóre rytuały mają naturalny rytm, który wynika z cykli. księżycowych, słonecznych, sezonowych. o matko. i jak zaczniesz robić coś co "należy" do pełni co tydzień zamiast raz w miesiącu, to nie tylko tracisz zgodność z cyklem, ale też trochę działasz pod prąd. nie twierdzę że to zawsze szkodliwe, ale warto mieć świadomość tej niezgodności.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Henio to co napisał jest ważne i chciałem rozwinąć, bo cykle to temat który znam od strony astrologicznej. Weźmy rytuały związane z nowym początkiem, tradycyjnie robi się je przy nowiu. Nów jest raz w miesiącu. Jak ktoś robi taki rytuał co tydzień, to przez trzy tygodnie pracuje wbrew fazie księżycowej, która jest akurat na dopełnianie, odpuszczanie albo refleksję, zależnie od momentu. To nie katastrofa, ale wprowadza pewien dysonans, który, jak się nakłada przez dłuższy czas, może dawać efekty odwrotne do zamierzonych. Widziałem to u kilku osób, które zaczęły od drobnych rytuałów codziennych i po kilku tygodniach miały wrażenie że wszystko się "mieli" zamiast posuwać naprzód.


Odpowiedz
(@arktura96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Tobiasz75 to ciekawe z tym dysonansem ale mam pytanie, czy to znaczy ze codzienne rytualy w ogole nie maja sensu? bo słyszałam ze np codzienne palenie kadzidła czy konkretna afirmacja rano to tez jest rodzaj rytuału i duzo ludzi to robi bez zadnych problemow


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Arktura96 dobra uwaga i powinienem był to rozróżnić od razu. To co opisujesz, palenie kadzidła, poranna afirmacja, to bardziej rytuał higieniczny, codzienna praktyka ustawiania się. Działa inaczej niż rytuał intencyjny, który ma coś konkretnie zmienić. Tego pierwszego rodzaju nie ma sensu ograniczać do faz księżycowych. Problem zaczyna się kiedy traktujemy rytuał intencyjny tak samo jak codzienną praktykę i powtarzamy go non-stop z jedną konkretną prośbą.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Słyszę tę rozmowę i myślę że brakuje tu jednego rozróżnienia, między rytuałem który ma zadziałać jednorazowo, a tym który jest praktyką cykliczną z założenia. Przy runach mam kilka rzeczy które robię przy każdym nowiu i kilka które robię tylko raz w konkretnej intencji. Te drugie absolutnie nie powinny być powtarzane, tak długo jak intencja nie zostanie zamknięta albo porzucona.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wiechlina_08)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 29

@Martusia58 a jak rozumiesz to "zamknięcie intencji"? ojej, bo ja mam dokładnie taki problem, zrobiłam rytuał w konkretnej sprawie, sytuacja się trochę zmieniła ale nie całkowicie, i nie wiem czy uznać to za zamknięte czy nie.


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Wiechlina_08 To dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Przy runach, kiedy intencja była na przykład na zakończenie czegoś, zamknięcie przychodzi kiedy ty wewnętrznie czujesz że ten rozdział naprawdę za tobą. Nie kiedy sytuacja zewnętrznie się zmienia. Zewnętrzna zmiana może być początkiem, nie końcem.


Odpowiedz
(@sebek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Martusia58 przepraszam ze wchodze z boku ale to co teraz napisała, ze zamkniecie przychodzi kiedy wewnetrznie czujesz a nie kiedy cos sie zewnetrznie zmienia, to brzmi jak cos co znam z psychologii procesu tam jest podobna zasada ze cos jest przepracowane dopiero kiedy przestaje cie emocjonalnie angazowac w ten sam sposob. czy to jest właśnie ten mechanizm?


Odpowiedz
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 232

@Sebek60 Tak, jest zbieżność i myślę że nieprzypadkowa. Ale chciałam zwrócić uwagę na coś ważnego, szczególnie dla Wiechlina_08 i jej sytuacji. Kiedy rytuał był zrobiony z konkretną emocją, powiedzmy z bólem albo strachem, i ta emocja nie jest przepracowana, to rytuał może ciągle "wisieć" i ciągnąć do siebie. Stąd ta potrzeba powtarzania, o której wcześniej pisała.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@rena-2)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę w ten wątek bo myślę że robimy zbyt duże rozróżnienie między "emocją" a "intencją". Emocja jest częścią intencji, nie można ich oddzielać jak dwóch oddzielnych warstw. Jeśli ktoś robi rytuał z bólem, to ten ból jest intencją. I jeśli nie jest gotowy go puścić, to rytuał tego za niego nie zrobi, ile by razy nie powtarzał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Rena.2 Tak, ale jest różnica między bólem który jest paliwem rytuału, a bólem który jest przyczyną zablokowania. pierwsza sytuacja może być bardzo skuteczna, silne emocje faktycznie wzmacniają intencję. Drugi przypadek to właśnie pułapka, o której mówiła Judytka04.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak to rozróżnić w praktyce? w momencie kiedy się robi rytuał rzadko kiedy jest się w stanie obiektywnie ocenić, czy własny ból jest "paliwem" czy "blokiem". pyta ktoś z doświadczenia jak to wygląda od środka?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Kenta_88 Dobrze pytasz. Dla mnie rozróżnienie polega na kierunku energii. Ból jako paliwo, masz go, ale jest nakierowany na coś: na zmianę, na wyjście, na nowy stan. ból jako blok, kręci się wokół siebie, wracasz do tego samego miejsca w kółko i rytuał jest kolejną pętlą wracania, nie wychodzenia.


Odpowiedz
(@bazylka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Henio to co opisał bardzo pasuje do tego co obserwuję u siebie kiedy zaczynam powtarzać jakiś rytuał zbyt często. Jest taki moment kiedy zauważam że przestaję myśleć o efekcie, a zaczynam skupiać się na samym wykonaniu 🙂 I wtedy wiem że coś poszło nie tak. Rytuał stał się celem zamiast środkiem.


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Bazylka_76 To ciekawe spostrzeżenie i myślę, że z astrologii da się to dobrze zilustrować. Saturn rządzi strukturami i ograniczeniami, ale też dyscypliną. Kiedy praktyka rytualna staje się czystą rutyną bez treści, to jest właśnie saturnowy cień. Forma pozostaje, ale funkcja znika. i to może być jeden z sygnałów że za dużo powtórzeń wypompowało sens z rytuału.


Odpowiedz
(@arktura96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Tobiasz75 mam pytanie, skoro mowisz o Saturnie i strukturach, to czy jest cos takiego jak astrologicznie dobry moment na przerwę od rytuałow? albo jakis czas kiedy lepiej w ogole nie zaczyna nowych?


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Arktura96 Tak, to jest obszar którym się zajmuję. Klasycznie mówi się o Merkurym retrogradnym jako czasie kiedy lepiej wstrzymać inicjowanie nowych rzeczy, dotyczy to też rytuałów z nową intencją. Ale bardziej interesuje mnie Saturn w opozycji do osobistych planet w natalu, bo to może tworzyć okres kiedy każda "wymuszona" praktyka będzie się odbijać ścianą. Nie twierdzę że nie należy nic robić, ale opór który czujesz w takim czasie jest sygnałem, nie przeszkodą do pokonania.


Odpowiedz
Wpisy: 265
Rozpoczynający temat
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

wracam do wątku z Wiechlina_08, bo myślę że to ważniejsze niż astrologia w tej chwili. mam podobne doświadczenie jak ona, zaczęłam zestaw rytuałów oczyszczających po bardzo trudnym czasie i po kilku miesiącach zorientowałam się że nie potrafię sobie wyobrazić pominięcia któregokolwiek. i to nie był spokój, tylko właśnie taki lęk o którym pisał Henio. musiałam świadomie zrobić przerwę i było to trudniejsze niż myślałam.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@wiechlina_08)
Połączone: 2 lata temu

Mistralia, cieszę się że o tym piszesz, czuję się mniej sama z tym. jak wyglądała ta przerwa u ciebie? znaczy, czy po prostu przestałaś wszystko naraz, czy redukowałaś stopniowo 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Wiechlina_08 Stopniowo, bo nagle mi się nie udało. Jak próbowałam wszystkiego naraz, to miałam przez kilka dni takie dziwne napięcie, prawie fizyczne. Więc odpuszczałam po jednym elemencie co kilka dni i obserwowałam co naprawdę czuję kiedy czegoś brakuje, czy to niepokój, czy po prostu zwykły nawyk. To mi dało dużo jasności.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@fiolek69)
Połączone: 12 miesięcy temu

czytam ten watek od poczatku i zastanawiam sie nad jedna rzecza, mowicie duzo o tym ze rytuały moga powodowac rodzaj uzaleznienia od samej praktyki ale czy ktos spotkal sie z czyms innym, z rytuałem ktory po prostu... przestał działac? nie skrzywdzil nie uzaleznil ale jakby wygasl?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gracjan82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 372

@Fiolek69 Tak, i myślę że to jest normalny etap. Rytuały mają swój czas, szczególnie te które były odpowiedzią na konkretny etap życia. Kiedy ten etap mija, rytuał traci swoje zakorzenienie. nie ma już pytania na które był odpowiedzią. i to nie jest porażka, to znaczy że zrobił swoje.


Odpowiedz
(@gracjan82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 372

@Fiolek69 to co opisujesz, rytuał który po prostu wygasł, jest jednym z ciekawszych zjawisk bo nie ma w tym nic dramatycznego. ale widzę tu pytanie które warto postawić: skąd wiesz że wygasł, a nie że ty się po prostu zmieniłaś i przestałaś go potrzebować? bo to dwie różne sytuacje które wyglądają identycznie z zewnątrz.


Odpowiedz
(@fiolek69)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 96

@Gracjan82 i właśnie to jest mój problem, nie wiem. rytuał po prostu któregoś dnia przestał... ojej, cokolwiek dawać. nie było żadnego sygnału, żadnej zmiany w życiu. ani przełomu ani pogorszenia. po prostu pustka. i nie wiem czy to znaczy że był dobry i zrobił swoje, czy że przestał mieć rację bytu z jakiegoś innego powodu.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

To co Fiolek opisuje jest mi znajome, choć przy runach trochę inaczej to czuć, runy mają jakąś jakość informacyjną i zmiana w tym jak leżą albo jak je czytasz może dać sygnał 🙂 Ale rozumiem tę pustkę. Pytanie które sobie zadaję w takich momentach: czy rytuał był odpowiedzią na coś konkretnego, czy był raczej sposobem bycia w danym czasie? Bo jeśli to drugie, to właśnie tak wygasa, bez fajerwerków.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam wrażenie że za dużo tu mówimy o tym kiedy kończyć, a za mało o tym co się dzieje jak się nie kończy mimo że powinno. Bo to jest chyba sedno tego wątku. Znam osoby które ciągną jeden rytuał latami i nie potrafią powiedzieć dlaczego 🙂 Nie dlatego że czują sens, ale dlatego że boja sie co bedzie jak przestana. I to jest zupełnie inne niż to o czym pisze Gracjan.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiechlina_08)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 29

@Selenaa o tym strachu przed przerywaniem, to jest coś co znam z własnego doświadczenia i trochę mnie niepokoi jak to czytam napisane wprost. bo jak sobie uświadamiam że właśnie tak mogę myśleć, to brzmi jakby rytuał przestał być czymś świadomym i stał się czymś czego się trzymam z przyzwyczajenia. jak rozpoznajesz u siebie albo u tych osób że to już jest ten strach, a nie po prostu przekonanie że jeszcze potrzebne?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@rena-2)
Połączone: 2 lata temu

Chcę doprecyzować jedną rzecz, bo myślę że trochę mieszamy pojęcia. Strach przed przerwaniem i poczucie że rytuał nadal ma sens, to nie zawsze łatwe do rozróżnienia, ale nie dlatego że jedno wygląda jak drugie. Raczej dlatego że obie rzeczy mogą istnieć jednocześnie. Możesz bać się przerwy i mieć rację że potrzebujesz kontynuować. Albo nie mieć żadnego strachu, a mimo to powtarzać coś kompulsywnie. Samo uczucie strachu nie jest tu dobrym kompasem.


Odpowiedz
Udostępnij: