Mam synestezję od zawsze i dopiero ostatnio zaczęłam sie zastanawiac czy to coś co można świadomie wlaczyc do praktyki rytualnej. U mnie dziala glownie grafemo-kolorowa, czyli litery i cyfry mają swoje kolory ale przy pewnych dźwiękach też pojawiaja mi się kształty. Jak słyszę beben szamanski, to widze granatowe spirale zawsze myślałam, że to po prostu neurologiczna osobliwość, ale teraz zaczynam się zastanawiac, czy nie ma w tym jakiegoś potencjału który ignoruje. Czy ktos z was ma podobnie? Albo czy w ogóle spotkałyście sie z tym tematem w kontescie praktyki?
No dobra, synestezja w rytuale to temat, który rzadko ktoś porusza, a szkoda. Znam jedną osobę, która ma podobne doświadczenia do twoich i mówi, że dla niej dźwięk gongu robi dosłownie coś innego wizualnie niż na przykład śpiew gardłowy. Te obrazy traktuje jak informację zwrotną, jeśli kolor jest intensywny i czysty, to znaczy, że coś w przestrzeni działa. Jeśli szary albo rozmyty, zatrzymuje się i sprawdza, co jest nie tak. Ale to jej system, wypracowany latami. Ciekawi mnie, czy ty masz jakieś poczucie, że te wrażenia coś ci mówią, czy na razie to tylko estetyka?
Wtrącę się, bo mam inny kąt na to. Synestezja nie jest magią samą w sobie, to sposób przetwarzania informacji przez mózg. Ale to nie znaczy, że nie ma zastosowania w rytuale, wręcz przeciwnie. Problem, który widzę u osob, które zaczynają to eksplorować to mylenie tego, co neurologiczne, z tym co symboliczne. Jeśli litera A jest dla ciebie czerwona, to nie dlatego, że czerwień ma związek z tą literą metafizycznie. to twoj mózg. I tu jest pułapka, ludzie zaczynają budowac systemy symboliczne na podstawie własnej synestezji, a potem traktuja je jak obiektywny klucz. Jak ty do tego podchodzisz?
Myślę, że Drakona trochę za ostro to rozgranicza. wiesz co, W magii chaosu na przykład symbole i działają dokładnie dlatego, że mają znaczenie dla konkretnej osoby, a nie dlatego, że są obiektywnie prawdziwe. Sigile działają przez ladunek, który w nie wkładasz, nie przez jakąś zewnętrzną prawdę. Więc jeśli ktoś ma synestezję i dla niej czerwień przy danym dźwięku znaczy energię albo ogień, to czemu nie budować na tym rytuału? intencja robi robotę.
Rzucę coś z innej strony. W numerologii dźwięk i liczba są powiązane od bardzo dawna, pitagorejczycy calkiem serio traktowali muzyczne proporcje jako klucz do porządku świata. Jeśli ktoś slyszy dźwięk i widzi kształt albo kolor to de facto robi coś, co starożytni próbowali robić teoretycznie, scalać zmysły w jeden sytem percepcji. eh, to nie jest aberrracja to może być po prostu inny punkt wejścia. Ciekawi mnie, czy twoja synestezja dotyczy tylko dźwięków, czy też na przykład słów pisanych cyfr?
Wydaje mi sie, że to trochę za bardzo komplikujecie prosty temat. Synestezja to jest po prostu dodatkowy kaanł wejścia informacji. Jeśli ktoś widzi kolory przy dźwiękaach, to może dobierać instrumenty dźwięki, w zależności od tego, jaki kolor chce wywołać. Chcesz czerwieni, grasz coś ostrego chcesz spokoju szukasz brzmienia, które daje ci niebieski. Proste jak drut.
Wczytuje sie w tę rozmowe i mam pytanie, bo troche się boję takich rzeczy. Jeśli podczas rytuału zaczniesz widzieć cos czego sie nie spodziewałaś i nie mozesz tego kontrolowac to czy to nie jest jakies ryzyko? Czy nie ma szansy że cos się otworzy, czego nie chcialas?
Przy okazji run, to temat, który mnie tu interesuje. Jeśli ktoś ma synestezję grafemo-kolorową, to każda runa ma już niejako swój kolor z automatu, bo to symbole zapisywane. Pytanie, czy ten kolor pokrywa się z tradycyjnymi skojarzeniami barwnymi danej runy, czy jest zupełnie inny. Bo jeśli na przykład Tiwaz jest dla ciebie z synestezji zielona, a tradycyjnie wiąże się z czerwienią i kierunkiem, to masz konflikt między swoim systemem a systemem zewnętrznym. I to jest ciekawy problem, któremu ufać?
Jeeden praktyczny aspekt, ktory nikt jeszcze nie wspomnial: kamienie i synestezja. jesli ktos dotykając konkretnego kamienia odbiera dodatkowe wrażenia zmyslowe to moze to byc znaczace przy doborze kamienia do rytualu. Mam na myśli rzeczy takie jak, selenitowi często towarzyszą u wrażliwych osob wysokie, jasne odczucia apatyt niebieski bywa odbierany jako zimny i wyraźny. Jeśli do tego dochodzi warstwa synestezji to selekcja staje się badrzo precyzyjna. ojej no, Nie wiem, czy autorka tematu ma synestezje dotykową czy tylko sluchowa i graficzną?
Wracając do tego ametystu, to co opisujesz jest właściwie klasycznym problemem przy synestezji i kamieniach trudno oddzielic czy wrazenie pochodzi z faktycznego odbioru zmysłowego, czy z wiedzy o kolorze kamienia. eh, Jedyny sposób, jakki znam, zeby to sprawdzic, to praca z kamieniami w ciemności albo z zamkniętymi oczami zanim się zobaczy, co to jest. czy próbowałaś kiedys dobierac kamien bez patrzenia na niego?
Obserwuję tę dyskusję o kamieniach i mi się nasuwa pytanie trochę z boku, jak synestezja ma się do czakr? o matko, bo jeśli ktoś słyszy dźwięk i widzi określony kolor, a te kolory są np. zielony albo niebieski, to czy to może mieć związek z tym, kttóra czakra jest aktywna podczs słuchania? Czy ktos o tym myślał?
To jest ciekawy kierunek, ale trzeba by wiedzieć, jaki system kolorów czakr się przyjmuje. Bo np. system tybetański różni się od tego, który popularyzował Leadbeater w XX wieku, a ten drugi jest teraz tym, który większość ludzi zna :/ Więc \"właściwy kolor\" zalezy od tego, w ktorej tradycji pracujesz.
Przepraszam że sie wtrace ale chciałam zapytać o cos prostszego. Czy synestezja może sie pojawić podczas rytualu u kogoś, kto jej normalnie nie ma? Czytalam gdzieś że niektore techniki medytacyjne mogą wywolywac takie stany. Czy to nie jest niebezpieczne?
eee wracając do pytania o czakry i synestezję, sprawdzilam sobie teraz jakie kolory maja dla mnie poszczególne dzwieki według mojego wlasnego odbioru. Dźwięk A jest u mnie pomaranczowy co odpowiadałoby sakralnej. O jest głęboki fiolet i jest żółtawy. Nie sprawdziłam tego wcześniej zestawia z jakimkolwiek systemem, bo nigdy tak do tego nie podchodziłam. Teraz patrze i część się zgadza z leadbeaterowskim kluczem, część nie. nie wiem co z tym zrobić
Myślę że nie musisz z tym nic \"robic\" w sensie dopasowywania do czegokolwiek. Jeśli twój A jest pomarańczowy i to jest twój stały powtarzalny odbiór, to masz już gotową bazę do budowania rytuałów z mantrami czy wokalną pracą. że cęzść się zgadza z Leadbeaterem, a część nie to jest akurat spodziewane bo Leadbeater opisywał swoje własne doświadczenia jasnowidzenia, niekoniecznie coś obiektywnego.
Pytam bo sama pracuję z dziennikiem snów i wiem, że systematyczność robi różnicę. Po kilku tygodniach regularnych notatek zaczynasz widzieć wzorce, których wcześniej nie zauważasz. Podejrzewam, że przy synestezji podobnie, możesz mieć skojarzenia, które wydają się oczywiste ale dopiero zapisane pokazują coś, czego nie widać z głowy.
Ech, dorzucę się do wątku z kamieniami, bo mnie zaintrygowała sprawa testu bez patrzenia. Robiłam kiedyś ćwiczenie z uczniami, gdzie mieli opisać kamień tylko przez dotyk i pierwsze odczucia energetyczne, bez wiedzy o tym, co trzymają. Wyniki były bardzo różne, ale co ważne, osoby, które opisywały bardziej konkretne, wielozmysłowe wrażenia, częściej trafiały w \"tradycyjne\" właściwości danego kamienia. Nie twierdzę, że to dowód czegokolwiek, ale ciekawe ćwiczenie dla kogoś z synestezją dotykowo-wzrokową.
A co masz na myśli mówiąc że skojarzenia z zapachami się zmieniały? zmieniał się kolor, który widzisz przy zapachu, czy samo natężenie tego doświadczenia?
Tu jest jeden kłopot metodologiczny, który mnie zatrzymuje, nie wiemy, czy zmieniła się percepcja synestezyjjna, czy zmieniło się wspomnienie poprzedniej percepcji. Pamięć epizodyczna jest plastyczna i możemy \"pamiętać\" poprzednie skojarzenia przez pryzmat obecnych. Badania nad synestezją, m.in. te Cytowica i Eaglemana, pokazują, że same skojarzenia są bardzo stabilne, ale subiektywne relacje o nich już niekoniecznie.
To samo mówię o dziennikach snów od lat. o matko, zapis tuż po przebudzeniu ma inną jakość niż relacja z pamieci. Wydaje mi się, że przy pracy z synestezja zasada byłaby analogiczna, notuj w momencie doswiadczenia, nie po czasie.
Właśnie. I tu Co do tego, co mówiłam wcześniej o budowaniu własnego klucza, przy pracy z kamieniami czy roślinami w rytuałach synestezja mogłaby dawać natychmiastową informację zwrotną, której nie da się \"wyuczyć\". Ktoś bez synestezji musi polegać na opisach z książek albo na intuicji. Ktoś z synestezją ma wbudowaną odpowiedź zmysłową.
O rany to jest uczciwe pytanie. sama nie wiem, jak odroznic skojarzenie \"pierwotne\" od wyuczonego. Wiem tylko że moje skojarzenia czesto nie zgadzają się z tym co kulturowo jest przypisane danym bodzcom. Np. cyfra 3 jest u mnie żółta, mimo że w żadnym systemie, który znam nie ma takkiego przypisania. Może to sugeruje że przynajmniej czesc jest niezalezna od kultury?
W kontekście rytuałów to chyba nie ma znaczenia, czy twoje skojarzenia są typowe czy nie. Pytanie jest inne, czy są twoje i czy są stabilne. Jeśli tak, to możesz je traktować jako osobisty kod percepcyjny i budować na nim praktykę. Zbieżność z innymi byłaby istotna tylko gdybyś próbowała tworzyć system dla innych osób, a nie dla siebie.
Chciałam zapytać czy kttoś z was wie, czy istnieje jakas tradycja ktora explicite uwzględniałaby indywidualną percepcję jako punkt wyjscia do rytualu, zamiast gotowego systemu symbolicznego? Bo ta rozmowa zmierza w strone czegoś, co mi brzmi jak barzo spersonalizowana magia, ale zastanawiam się, czy to ma jkieś korzenie czy to nowosc.
To pytanie mnie zatrzymuje. nie myslalam o tym w kategoriach inicjacji, ale teraz jak to czytam, moze wlasnie o to chodzi? że synestezja jest jakby wstępem do własnego języka który już jest, tylko trzeba go świadomie zidentyfikować. Choć przyznam że mam opory przed tym żeby porownywac cokolwiek co robię, z szamanizmem, wydaje mi się że to zbyt duuże slowo na to co ja mam.
A czy próbowałaś kiedyś odwrócić kolejność? Zamiast robic rytuał i obserwować, co dzieje się ze zmysłami, zacząć od zmysłów i zobaczyć co z tego wynika? Mam na myśli np świadome wejście w konkretne odczucie synestezyjne jako punkt wejścia do praktyki nie jako jej efekt uboczny.
To co Wiesia opisuje to właściwie technika kotwiczenia, wchodzisz przez konkretny bodziec zmysłowy w stan, który potem jest nosnikiem intencji. Stosuje się to w NLP, ale też w magii transowej
