Forum

Asystent AI
Co zrobić, gdy ktoś...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co zrobić, gdy ktoś lub coś zakłóci rytuał w trakcie

Strona 1 / 2

Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Byłam ostatnio w połowie rytuału oczyszczającego, świece zapalone, sól poukładana, wszystko jak trzeba. I wchodzi siostra po ładowarkę. Tak po prostu. Bez pukania, stanęła, powiedziała przepraszam i wyszła. Ale energia była już kompletnie rozbita. I teraz mam pytanie do tych z doświadczeniem - czy w ogóle się coś mówi w takiej sytuacji? Zaczyna się od nowa, czy można skończyć w połowie bez większych konsekwencji? Ja po prostu zgasiłam świece i stałam bez pojęcia co robić.


Odpowiedz
66 odpowiedzi
Wpisy: 69
(@stanislawa95)
Połączone: 2 lata temu

To zależy od tego, co konkretnie robiłaś i w jakiej tradycji. Przy rytuale oczyszczającym przerwanie w połowie to nie jest żaden dramat, nie ma tu otwartego połączenia, które trzeba zamknąć. Rozumiem ten dyskomfort, ale ja w takiej sytuacji po prostu kończę we własnym tempie. Nawet jeśli ktoś wszedł. Mówię coś w stylu, że zamykam przestrzeń, dziękuję i tyle. Nie ma jednej formuły, która działa na wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

No, nie do końca się z tym zgadzam. Jak masz otwartą przestrzeń energetyczną i ktoś wejdzie, to wprowadza swoją energię i to już zupełnie inna praca 🙂 Przy oczyszczaniu może być jeszcze względnie ok, ale przy głębszych rzeczach - wywoływanie, praca z runami, cokolwiek z intencją na konkretny cel - naprawdę trzeba wiedzieć jak to zamknąć. Nie możesz po prostu zgasić świeczki i iść spać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 547

@Naparstnica a co konkretnie może się wydarzyć jak się tego nie zamknie? Pytam serio, bo przez jakiś czas po tym byłam dziwnie rozdrażniona i nie wiem czy to przez tamto czy po prostu miałam ciężki dzień.


Odpowiedz
(@stanislawa95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Naparstnica masz rację jeśli chodzi o bardziej zaawansowane prace, ale nie ma co straszyć 🙁 Tu chodziło o oczyszczanie. Przy wywołaniu albo pracy z kręgiem - owszem, zamknięcie kluczowe. Ale przy paleniu ziół i intencji oczyszczenia? Coś się rozbiło, ale to nie katastrofa.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@dezydery)
Połączone: 2 lata temu

Mam w sumie inne pytanie - czy są jakieś tradycje z gotowymi formułami na takie sytuacje? Każdy robi po swojemu, ok, ale to musi być problem stary jak świat. Ludzie zawsze żyli z innymi, ktoś zawsze mógł wejść w złym momencie 🙂 nie wierzę że nie ma żadnego rytuału naprawczego na to.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

W tradycji ceremonialnej jest coś takiego jak banishing po przerwaniu - nie chodzi o żaden skomplikowany obrzęd, ale o świadome zamknięcie przestrzeni słowem i gestem zanim wyjdziesz z miejsca rytuału. w praktyce wiccańskiej krąg zawsze zamyka się formalnie, nawet jeśli coś poszło nie tak w środku 😉 Sens jest prosty - skoro świadomie otworzyłaś, to świadomie zamykasz. Niezależnie co się działo w środku. Sam akt zamknięcia może być bardzo krótki.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

A jak to wygląda kiedy w ogóle nie pracujesz w żadnej konkretnej tradycji? o matko, bo czytam dużo o różnych podejściach ale nie identyfikuję się z jednym nurtem i zawsze mam wątpliwości czy takie formalne zamknięcie ma sens bez żadnej konkretnej nauki za plecami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Lunaki forma zawsze ma znaczenie, nawet poza tradycją :/ Intencja i świadome działanie to rdzeń każdego rytuału. Jak świadomie coś zaczęłaś, to świadome zakończenie - choćby jedno zdanie powiedziane głośno - domyka działanie. To nie kwestia doktryny, to kwestia psychologicznego i energetycznego zamknięcia pewnego procesu.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@dobrusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wchodzę, bo rzadko piszę w tematach o rytuałach, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o energetycznym zamknięciu, rozbitej przestrzeni - co to właściwie znaczy w praktyce? Jak ktoś wchodzi do pokoju, to co dokładnie zostaje przerwane? Pytam bez złośliwości, naprawdę nie łapię mechanizmu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Dobrusia no właśnie, to jest trudne do wyjaśnienia bez wchodzenia w szczegóły konkretnej tradycji. W uproszczeniu - rytuał to skupiona intencja w określonym miejscu i czasie. Trzymasz tę przestrzeń swoją uwagą, ciałem, oddechem. Jak ktoś wchodzi, twoja uwaga się urywa, pojawia się bodziec z zewnątrz i ta skupiona przestrzeń się rozprasza. To nie jest tylko mistyczne, to jest też zwykła psychologia koncentracji.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

No właśnie to mi pomaga. Jak słyszę to w kategoriach koncentracji i intencji, a nie samej energii, to łatwiej mi to ogarnąć. I myślę, że siostra chyba nie wyrządziła mi żadnej szkody, po prostu zerwała mi ten stan skupienia w połowie czegoś ważnego.


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Z perspektywy medytacji to dokładnie tak działa - nie chodzi o to, że coś magicznie się rozbiło w przestrzeni, tylko że stan który budowałaś przez kilkanaście minut nagle wyparował. I to jest po prostu frustrujące. Ale wracając do pytania z tytułu - czy jest jakaś konkretna formuła na takie momenty? Bo to mi nie daje spokoju. Słyszałam o praktykach gdzie jest coś w stylu podziękowania i wyraźnego zamknięcia nawet przy nagłym przerwaniu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stanislawa95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Brzoskwinka tak, właśnie o to chodzi. W magii ceremonialnej jest koncepcja, że wola maga nie ginie wraz z przerwaniem - intencja dalej istnieje, dopóki jej świadomie nie zamkniesz. no ojej, więc technicznie możesz wrócić i dokończyć albo świadomie zakończyć. Coś w stylu: "zamykam tę pracę, niech to co zrobiłam pozostanie, a to co niedomknięte powraca do ziemi." Brzmi może banalnie, ale działa przez intencję, nie przez słowa.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@dezydery)
Połączone: 2 lata temu

A co jeśli ktoś wchodzi celowo, bo wiedział że robisz coś ważnego? To chyba działa zupełnie inaczej emocjonalnie niż przypadkowe wejście po ładowarkę. jedno to rozproszenie, a drugie to już jakis rodzaj sabotażu i naprawdę nie wiem, czy da się to wrzucać do tej samej kategorii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 547

@Dezydery u mnie było nieumyślne, ale masz rację, że to inna sytuacja. Znam kogoś, kto opowiadała, że mąż wszedł specjalnie żeby ją rozśmieszyć, totalnie nie rozumiał co robi. o matko. To już chyba bardziej sprawa jak radzić sobie ze złością po fakcie niż co powiedzieć podczas rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ten wątek zastanawia mnie z trochę innej strony. Mówimy o tym co powiedzieć kiedy coś przerwie rytuał, ale czy nie ważniejsza jest kwestia prewencji? Większość tradycji które znam zakłada wyraźne zaznaczenie przestrzeni zanim się zacznie - właśnie po to, żeby zminimalizować ryzyko. Zamknięte drzwi, powieszony znak, informacja dla domowników. Nie zawsze możliwe, ale to chyba punkt wyjścia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Karolcia no tak, ale pytanie Cynamonki jest o to co zrobić kiedy już się wydarzyło, a nie jak zapobiec. Prewencja jest ważna, ale ta dyskusja jest chyba o tym co się dzieje po fakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam wrażenie, że każdy mówi o czymś trochę innym. Bo są tu dwie rzeczy naraz: co powiedzieć energetycznie żeby domknąć przestrzeń, i co powiedzieć dosłownie tej osobie, która weszła. O obu można rozmawiać, nie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 547

@Rozmaryn o, to dobre rozróżnienie. Faktycznie siostrze nic nie powiedziałam, byłam tak zbita z tropu, że stałam i gapiłam się w świece. Dopiero po jej wyjściu zrobiłam to niepewne zakończenie. Więc tak - można to podzielić na "co z przestrzenią" i "co z człowiekiem".


Odpowiedz
(@brzoskwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 442

@Cynamonka właściwie zastanawia mnie, czy w ogóle trzeba coś mówić tej osobie. Szczególnie jeśli weszła nieumyślnie. A czy twoja siostra w ogóle wie, że robisz rytuały, czy to dla niej było zaskoczenie?


Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 547

@Brzoskwinka wie, ale nie rozumie i traktuje to z przymrużeniem oka. Weszła, zobaczyła świece i zapytała coś w stylu "co tym razem" i wyszła. Nie było złośliwości, ale to "co tym razem" dobija mnie bardziej niż samo przerwanie.


Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 455

@Rozmaryn to dobre rozróżnienie i faktycznie te dwa wątki się tu mieszają. Tylko mam wrażenie, że odpowiedź dla siostry i odpowiedź dla przestrzeni to zupełnie inne kategorie, nie da się ich ogarnąć jednym zdaniem. Co do osoby - to sprawa relacji, asertywności, tego ile chcesz tłumaczyć. Co do przestrzeni - to już inna rozmowa.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

A ja się zastanawiam, czy to "co tym razem" nie boli bardziej niż samo przerwanie właśnie dlatego ze to jest ocena, nie tylko przeszkoda. to chyba inny problem niż energetyczne zamknięcie przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@dezydery)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, bo jedno to techniczna sprawa co zrobić z rytuałem, a drugie to emocje po fakcie. i mi się wydaje, że ten wątek trochę to miesza i dlatego trudno dojść do konkretów. bo "co powiedzieć" może znaczyć naprawdę różne rzeczy i wszyscy mówią o czymś innym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Dezydery zgadzam się, ale to naturalne, że się miesza. Kiedy coś przerywa ci rytuał, to nie siedzisz spokojnie i nie analizujesz czy to kwestia techniczna czy relacyjna - czujesz wszystko naraz. Cynamonka, jak długo zajęło ci dojście do siebie po tym?


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Kilka godzin. I nie wiem nawet czy to przez to przerwanie, czy przez to "co tym razem". Chyba przez oba. Ale masz rację, że to się miesza i trudno oddzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, bo mi się tu rozmywa to o co chodziło na początku. Tytuł jest o zakłóceniu, a teraz rozmawiamy o relacji z siostrą. Mam pytanie do Cynamonki - czy w momencie przerwania czułaś coś konkretnego poza frustracją? Jakiś fizyczny sygnał, zmianę w ciele?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 547

@Naparstnica tak, jakby nagłe wyjście z bardzo głębokiego skupienia. Coś jak gdy ktoś szarpnie za ramię kiedy zasypiasz. Trochę ogłuszające. I ta nieprzyjemna ostrość wszystkiego nagle.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@stanislawa95)
Połączone: 2 lata temu

Opisujesz coś, co w niektórych tradycjach nazywa się nagłym wybudzeniem ze stanu zmienionej świadomości. I właśnie dlatego mówi się o domknięciu - nie dlatego, że coś złego się stanie jeśli tego nie zrobisz, ale dlatego, że płynne wyjście jest zdrowsze dla układu nerwowego. To trochę jak różnica między powolnym budzeniem a budzikiem w środku snu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dobrusia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 244

@Stanislawa95 o, to mi coś rozjaśnia. Czyli to nie jest tylko symbolika, jest w tym jakiś fizyczny mechanizm? bo jak to słyszę w tych kategoriach to zaczynam rozumieć bez całego kontekstu ezoterycznego.


Odpowiedz
(@stanislawa95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Dobrusia tak, dokładnie. Stan głębokiej medytacji albo silnej koncentracji naprawdę zmienia sposób w jaki mózg przetwarza bodźce. Nagłe wyrwanie z tego stanu jest po prostu stresujące dla ciała. Reszta - co z przestrzenią, czy intencja przetrwała - to już interpretacja, ale samo złe samopoczucie po przerwaniu ma bardzo konkretne podłoże.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

I właśnie to jest argument za tym, żeby mieć jakiś rytuał zamknięcia nawet dla siebie, niezależnie od tego co na zewnątrz. Kilka głębokich oddechów, jedno zdanie powiedziane na głos, coś co sygnalizuje ciału i głowie że czas wyjść. To nie musi być forma z tradycji, może być całkowicie własna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Karolcia a co jeśli ktoś nie wie co powiedzieć? jak mam improwizować, to zawsze mam wrażenie że brzmi to sztucznie i nie wiem czy w ogóle "działa". no jak wymyślić coś własnego żeby miało jakikolwiek sens?


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co mówisz to jeden z ważniejszych problemów przy pracy bez tradycji. Formuły zamknięcia w systemach ceremonialnych nie wzięły się znikąd - są skondensowanym sposobem oznaczenia końca. Jak robisz własną, chodzi o jedno: żeby twój mózg uznał ją za sygnał zakończenia. Może to być to samo zdanie za każdym razem, gest, zgaszenie świecy, cokolwiek - byle konsekwentne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@brzoskwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 442

@Malinowa a czy ta konsekwencja musi być od początku, czy można dopracowywać? mam wrażenie, że jak zaczynam od czegoś co mi nie do końca pasuje, to z czasem to zmieniam i nie wiem, czy to nie niszczy tego sygnału dla mózgu o którym mówisz.


Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Brzoskwinka zmiana jest ok, szczególnie na początku. o matko, sygnał buduje się przez powtarzalność, więc lepiej zmienić na coś co naprawdę pasuje i tego się trzymać, niż siłować się z formą która nie leży. Problem jest kiedy każdy raz wygląda inaczej i ciało nigdy nie uczy się że to jest "koniec".


Odpowiedz
(@stanislawa95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Malinowa w takim razie masz już zbudowaną bazę powtarzalności, o której mówiłam wcześniej. Jedno przerwanie tego nie usuwa. Trochę jak z nawykiem - jedna przerwa go nie niszczy jeśli był realnie zakorzeniony. Pytanie czy ty to czujesz, czy mimo wszystko masz wrażenie że coś zostało zerowane?


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@dezydery)
Połączone: 2 lata temu

Ale wracając do pytania z tytułu - bo przez całą tę rozmowę właściwie nie padło jedno konkretne zdanie. eee, co mówisz albo robisz w tej chwili kiedy ktoś wchodzi i wszystko się sypie? Nie przed, nie po. tylko w tamtej sekundzie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Dezydery ja mówię po prostu "zamykam" - jedno słowo, głośno, w momencie kiedy czuję że nie ma sensu kontynuować. To dla mnie sygnał że to ja kończę, a nie że coś mnie przerywa. Symbolika oczywista, ale działa właśnie przez tę prostotę.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

To jest coś czego mi brakowało w tamtej chwili. Żeby cokolwiek powiedzieć, żeby to ja miała ostatnie słowo, a nie to wejście. Czułam się jakby sytuacja mnie rozgromiła i nie miałam żadnej odpowiedzi. Jedno słowo - śmiesznie proste, ale chyba właśnie dlatego może zadziałać.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@dobrusia)
Połączone: 2 miesiące temu

To jedno "zamykam" brzmi naprawdę prosto, ale właśnie o to chodzi, nie? czytam, że im mniej skomplikowana forma, tym łatwiej wypalić w panice. bo w momencie kiedy ktoś wchodzi i wszystko się sypie, to nie masz czasu na żadne długie formuły.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 455

@Dobrusia właśnie. I to jest coś co moim zdaniem często umyka - że rytuał zamknięcia w sytuacji awaryjnej musi być inny niż normalny. normalnie masz czas, wychodzisz spokojnie. Kiedy coś się wydarza, potrzebujesz czegoś co powiesz w ułamku sekundy i co nadal będzie dla ciebie miało sens.


Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Karolcia a skąd wiesz że to będzie miało sens jak robisz to pierwszy raz w sytuacji kryzysowej? Czyli jak się tego uczyć - przed czy dopiero jak się zdarzy?


Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 455

@Lunaki przed, zdecydowanie. Inaczej w stresie i tak zapomnisz albo będziesz stała i myślała co powiedzieć zamiast w ogóle coś powiedzieć. To jak z procedurami bezpieczeństwa - ćwiczysz zanim pożar, nie w trakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@stanislawa95)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do Cynamonki, bo cały czas zastanawia mnie jedna rzecz - czy to był rytuał robiony regularnie, czy coś jednorazowego? Bo to zmienia trochę podejście do tej "naprawy", jeśli w ogóle tego słowa użyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 547

@Stanislawa95 regularny, robię go od dłuższego czasu o podobnej porze. Chyba dlatego tym bardziej mnie to uderzyło - to nie był przypadkowy eksperyment, tylko coś ważnego od dawna.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

no dobra, Nie wiem szczerze. Chyba gdzieś pomiędzy - nie zerowanie, ale jakieś rysy. Że następnym razem będę miała z tyłu głowy, że to się już raz zdarzyło i może się znowu zdarzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

To rysy na poczuciu bezpieczeństwa, nie na samym rytuale. I to naprawdę trudno rozdzielić, bo miejsce i atmosfera są częścią tego, co rytuał robi. Jak masz w tyle głowy "a może ktoś wejdzie", to trudno się w ogóle skupić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brzoskwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 442

@Naparstnica i właśnie to mnie zastanawia od jakiegoś czasu - czy w ogóle da się robić rytuały w przestrzeni dzielonej z kimś, kto tego nie rozumie albo rozumie, ale nie szanuje? Czy to po prostu walka z wiatrakami?


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@dezydery)
Połączone: 2 lata temu

To już trochę inne pytanie niż z tytułu, ale też ważne. sam mam taki problem - robię coś i zawsze z tyłu głowy jest że ktoś może wejść. i to rozproszenie jest chyba gorsze niż samo wejście.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Dezydery dokładnie to opisujesz - taki stan ciągłego nasłuchiwania. I wtedy rytuał jest jakby w połowie, nigdy w pełni. Cynamonka, czy ty miałaś jakiś sygnał że możesz być spokojna tego wieczoru, czy po prostu liczyłaś że nikt nie wejdzie?


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Liczyłam. o matko. I to chyba mój błąd, bo powinnam była uprzedzić. Ale jednocześnie nie chcę za każdym razem tłumaczyć się ze swoich rytmów, bo to też jest wyczerpujące.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: