Forum

Asystent AI
Rytuały dla osób pr...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały dla osób pracujących fizycznie - praktyka bez sterylnych warunków

Strona 1 / 2

Wpisy: 387
Rozpoczynający temat
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Pracuję na budowie, wracam po robocie i mam ręce jak górnik po zmianie - grafit, cement, olej maszynowy. Próbowałem kilka razy zrobić cokolwiek wieczorem i zawsze miałem z tyłu głowy to, że rytuał wymaga czystości, że trzeba się przygotować, umyć, być "w stanie gotowości". ale po dwunastu godinach na budowie i tak ledwo stoję na nogach. Zastanawiam się więc - czy to naprawdę jest taki problem, czy bardziej mit, który gdzieś po drodze urósł do rangi dogmatu? Szukałem informacji, czytałem różne źródła i im więcej czytam, tym bardziej mam wrażenie, że to zależy mocno od tradycji, w której pracujesz. Co wy na to?


Odpowiedz
94 odpowiedzi
Wpisy: 432
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

To jest dobre pytanie bo "czystość rytualna" to pojęcie, które różne systemy rozumieją zupełnie inaczej. W tradycjach wedyjskich mamy pojecie shaucha, ale tam chodzi raczej o stan wewnętrzny niż dosłownie czyste dłonie. W Hoodoo i praktykach afroamerykańskich w ogóle kwestia fizycznej czystości rąk była drugorzędna wobec intencji i skupienia. Więc skąd w ogóle ten mit, że ręce muszą być nieskazitelne? Szczerze, podejrzewam, że to naleciałość z ceremonialnej magii zachodnioeuropejskiej, gdzie rytuały były pisane przez ludzi siedzących w gabinetach, a nie przez tych, którzy wracali z pola.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mniszek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 218

@Zenek Zgodzę się, ale z jednym zastrzeżeniem - ta ceremonialna tradycja też miała swoje powody. tam mycie rąk i całe przygotowanie fizyczne pełniło funkcję przejścia, odcięcia od codzienności. Ktoś wracał z sądu albo z targowiska, mył się i ten gest mówił jego głowie "teraz coś innego". pytanie jest inne: czy ktoś pracujący fizycznie naprawdę nie może stworzyć sobie takiego progu bez trzydziestominutowego szorowania? Wydaje mi się, że może, tylko że nikt tego nie opisał, bo nikt nie pisał podręczników dla murarzy.


Odpowiedz
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 387

@Mniszek86 Właśnie o tym myślę. oj, ten próg, o którym piszesz - u mnie naturalnie jest moment zdjęcia roboczych butów. Serio, to jest coś fizycznego, konkretnego, coś, co moje ciało już kojarzy z "koniec roboty". Zastanawiam się, czy to nie może działać podobnie jak to mycie.


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę i przypomniało mi się coś, o czym czytałam - w tradycjach słowiańskich, tam gdzie mamy stare opisy praktyk, ludzie pracujący na roli czy przy zwierzętach nie mieli luksusu rytualnej czystości ciała. A jednak te praktyki istniały i były wykonywane. Było coś takiego jak "oczyszczenie dymem" - przeprowadzanie rąk przez dym z ziół, co miało symboliczne znaczenie, nie higieniczne. może warto by spojrzeć właśnie w tę stronę zamiast szukać rozwiązania w zachodniej ceremonialności?


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@kubuś75)
Połączone: 2 lata temu

oj, a skąd w ogóle wziął się ten wymóg czystości dosłownej? Pytam serio, bo zawsze mi się wydawało, że to bardziej sprawa szacunku do tego, co robisz, niż jakiś wymóg techniczny. Czy gdzieś jest napisane, że brudne ręce "psują" rytuał, czy to bardziej kwestia, że ktoś kiedyś tak powiedział i wszyscy powtarzają?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Kubus75 Są konkretne źródła, tak. w Clavicula Salomonis i podobnych tekstach ceremonialnych masz szczegółowe instrukcje kąpieli, ubiorów, czasu przygotowania. ale to teksty pisane z myślą o konkretnym systemie symbolicznym, gdzie czystość ciała była metaforą czystości intencji i tą metaforę ubrano w konkretne przepisy. Problem zaczął się, gdy ludzie zaczęli traktować te przepisy jako zasady uniwersalne, niezależnie od kontekstu.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Moja babcia praktykowała różne rzeczy - nie powiem co dokładnie, bo to rodzinne - i ona nigdy nie robiła z mycia rąk ceremonii. Mówiła, że "czyste ręce to czyste myśli, a jak myśli brudne, to i mydło nie pomoże". Uproszczone, wiem, ale chyba trafne. Ona pracowała w ogrodzie, przychodziła z ziemią pod paznokciami i robiła swoje rzeczy. Ziemia to nie jest coś nieczystego w sensie rytualnym, prawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 498

@Talizmana No i tu jest chyba sedno. Ziemia, metal, drewno - to są materiały, z którymi pracuje się fizycznie od zawsze. W wielu tradycjach są wręcz nośnikami energii, a nie przeszkodą. Kowal w dawnych wierzeniach był postacią wręcz magiczną właśnie dlatego, że pracował z ogniem i metalem. Nikt nie mówił, że musi myć ręce przed rytuałem.


Odpowiedz
Wpisy: 387
Rozpoczynający temat
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

To mnie trochę uspokaja, bo mam właśnie cement i metal na co dzień. Ale jest jeszcze jeden aspekt, o którym nie mówiłem - zmęczenie. nawet jeśli odpuszczę sobie temat rąk, to wieczorem po robocie nie mam po prostu tej koncentracji, którą czuję w weekend. Czy to jest problem, czy też można to jakoś ominąć?


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zmęczenie to inna sprawa niż czystość i powiem wprost - to jest realne ograniczenie, nie mit. Rytuał wykonany mechanicznie, bez skupienia, to w najlepszym razie strata czasu. nie mówię, że trzeba być wypoczętym jak po tygodniowych wakacjach, ale jest pewne minimum obecności, poniżej którego to już tylko teatr dla samego siebie. natomiast - i to jest ważne - nie każda praktyka musi być rozbudowanym rytuałem. Są systemy, gdzie pracuje się przez bardzo krótkie, intensywne momenty skupienia, a nie przez godzinne ceremonie. Pytanie, czy to ci odpowiada.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Anastazy56 A masz na myśli coś konkretnego? Bo to brzmi interesująco z perspektywy kogoś, kto też ma napięty grafik i nie zawsze może sobie pozwolić na długie sesje.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Wieszczbiarz01 Chociażby praktyki z kręgu japońskiego misogi - tam masz bardzo krótkie, intensywne formy oczyszczenia i skupienia. Albo tradycja japońskich rzemieślników, gdzie modlitwa przed i po pracy była dosłownie kilkusekundowa, ale pełna. hmm w europejskim kontekście - modlitwy godzin kanonicznych w chrześcijaństwie też były projektowane tak, żeby przerywać pracę fizyczną, nie zastępować odpoczynek. Nie mówię, żeby kopiować te systemy jeden do jednego, ale same zasady - krótko, intensywnie, ze skupieniem - działają.


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

A co z porankiem? Mam znajomego, który pracuje fizycznie i przeniósł swoje praktyki na rano, przed wyjściem do pracy. Mówi, że to jedyny moment, kiedy jest w pełni przytomny i spokojny. Wieczorem odpada, ale ranek mu pasuje. Czy to ma jakieś znaczenie z punktu widzenia rytuału, że jest rano, a nie wieczorem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mniszek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 218

@Centa Zależy od systemu. w astrologii magicznej godziny mają znaczenie symboliczne. Ale ogólnie - jeśli ktoś jest bardziej skupiony rano i ma wtedy lepszą jakość uwagi, to rano będzie efektywniejszy niż zmęczony wieczór przy świeczce. Praktyczność nad symboliką - to podejście ma swoją długą tradycję.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@glifmistrz01)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co z samymi przedmiotami, których się używa? jak ktoś ma ręce brudne od smaru czy cementu, to czy nie przeosi tego na świecę, na kamień, cokolwiek? Serio pytam, bo mi się wydaje, że to może być bardziej konkretna przeszkoda niż sama sprawa symboliczna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 498

@Glifmistrz01 To zależy co i jak przechowujesz. Ale szczerze - kamień, który ma na sobie trochę ziemi z rąk osoby, która z tą ziemią pracuje na co dzień, nie jest "skażony". Raczej odwrotnie, ma na sobie ślad twojej codzienności. To co innego niż zabrudzenie chemikaliami, które mogą fizycznie niszczyć materiał. Tam dbasz o przedmiot z przyczyn praktycznych, nie rytualnych.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

Pisze tu coś, bo porównywałem różne tradycje pod tym kątem i mam notatki z kilku źrudeł no, w greckiej i rzymskiej tradycji domowej - lararia, penaty - kapłan domowy, czyli ojciec rodziny, skłaadł ofiary po pracy. Nie było specjalnego rytuału oczyszczenia, poza umyciem rąk czystą wodą, i to bardziej jako gest symboliczny niż higieniczny. Woda odgrywała rolę progu, jak wcześniej mówił ktoś o zdjeciu butów. Krótki kontakt z wodą wystarczył 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 387

@Jaroslaw89 To jest konkretne i mi pomaga. Czyli zimna woda świadomy gest - i gotowe. Nie trzeba się moczyć pół godziny. Masz może jakieś źródło do tego, bo chętnie poczytam więcej o tych praktykach domowych?


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

ojej no john Scheid pisał o tym dość szczegółowo w kontekście rytów domowych, jest po francusku i angielsku, ale da się znaleźć fragmenty. Ogólnie to co opisuję to "aqua lustralis" - woda oczyszczająca, którą używano właśnie jako progu przed kontaktem z sacrum. Minimalistyczne, ale konsekwentne.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do zmęczenia, które poruszył autor wątku - mi się wydaje, że jest jeszcze jedna opcja, o której nie mówiliśmy. Zamiast walczyć ze zmęczeniem wieczornym albo przestawiać wszystko na rano, można pracować z samym zmęczeniem jako elementem praktyki. Nie każda tradycja traktuje zmęczone ciało jako przeszkodę. W niektórych podejściach stan obniżonej kontroli racjonalnej jest wręcz pożądany, bo zmniejsza opór analitycznego myślenia. Oczywiście to wymaga pewnej wprawy, żeby nie skończyło się po prostu zaśnięciem przy świeczce.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kubuś75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 50

@Talizmana To co napisała o pracy ze zmęzceniem - mam z tym problem. Nie rozumiem jak konkretnie miałoby to wyglądać. Bo zmęczenie fizyczne to jest po prostu brak zasobów, mózg dosłownie gorzej funkcjonuje, nie ma tam żadnego stanu altered consciousness tylko zwykłe wyczerpanie. Czy ona ma na myśli coś w rodzaju medytacji z bólem, gdzie zamiast walczyć z odczuciem, po prostu je obserwujesz?


Odpowiedz
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 461

@Kubus75 Mniej więcej tak, ale nie chodzi mi o obserwację jak w vipassanie. Bardziej o to, że zmęczone ciało ma swoją własną jakość - jest obecne, zakorzenione, nie ucieka myślami tak łatwo jak wypoczęty umysł, który skacze po wszystkim. Mój znajomy, który pracuje przy magazynie, mówił że najlepsze wyczucie miał właśnie po ciężkiej zmianie, bo głowa przestawała mu "grzechotać". Nie każdemu to pasuje, ale dla niektórych to może być inaczej niż myślimy.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Talizmana Zanim pójdziemy dalej tym tropem - to jest jednak ryzykowna droga. Znam tę perspektywę i rozumiem intuicję za nią stojącą, ale zmęczenie fizyczne to nie jest stan neutralny. Kortyzol, adrenalina, deregulacja uwagi - to ma realne przełożenie na jakość intencji. Jeśli ktoś jest po 10 godzinach na budowie i ledwo stoi, to ta "obecność" o której mówisz może być po prostu dryfowaniem, a nie skupieniem. Skąd masz pewność, że to jedno od drugiego odróżnisz?


Odpowiedz
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 461

@Anastazy56 Nie mam pewności i nie twierdziłam, że mam. Mówiłam o obserwacji ze swojego otoczenia nie o systemie. Może masz rację, że to indywidualne i nie da się z tego zrobić reguły. Ale to pytanie o granicę między dryfowaniem a skupieniem jest chyba kluczowe dla całego wątku, nie tylko dla zmęczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie a co z taikm prostym testem - jeśli po rytualne trzeba wracać myślą i nie pamiętasz co robiłeś, to może znczy, że jakości nie było? Stosuje to u siebie przy medytacji, ale nigdy nie sprawdzałem czy to sensowne kryterium dla rytuałów.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Wieszczbiarz01 To jest całkiem dobre kryterium, ale tylko wtedy, kiedy rytał jest w ogóle celowy. Są formy praktyki, które działają przez powtórzenie i nawyk, a nie przez pełną świadomość każdego kroku - coś w rodzaju automatyzmu, który sam w sobie jest nośnikiem. Shinto na przykład ma bardzo dużo elementóów opartych na cielesnym nawyku, nie na intelektualnej obecności. Więc "nie pamiętam co robiłem" nie musi oznaczać porażki, zależy od systemu.


Odpowiedz
(@glifmistrz01)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Zenek Ale jak odróżnisz taki "dobry automatyzm" od zwykłego robienia czegoś na autopilocie bo byłeś zmęczony? bo z zewnątrz wyglada tak samo.


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Glifmistrz01 Dobre pytanie i szczerze - nie wiem czy można to odróżnić z zewnątrz. Z wewnątrz może być jakiś ślad, poczucie że coś się zamknęło, zakończyło. Ale to subiektywne. To jest jedna z tych rzeczy, gdzie każdy musi sprawdzić sam, bo żaden opis z zewnątrz nie pomoże.


Odpowiedz
Wpisy: 387
Rozpoczynający temat
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy na chwilę do tej sprawy przedmiotów, bo Glifmistrz01 poruszył to wcześniej i nie do końca zostało rozwinięte. Mam kilka kamieni i jedną świecę, która jest dla mnie ważna. Trzymam je osobno, w szafce. Ale jeśli pracuję z nimi po robocie, to siłą rzeczy moje ręce są inne niż w weekend - sóche od cementu, poranione. Blanka mówiła, że ziemia nie jest "skażeniem". Ale cement to nie jest ziemia, to mieszanka chemiczna. Czy to robi jakąś różnicę?


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@blanka-2)
Połączone: 1 rok temu

Cement kontra ziemia to jest faktycznie inne pytanie i nie powiem, że to bez znaczenia. Ziemia ma długą historię jako substancja, z którą ludzie byli w kontakcie od zawsze. cement jest produktem przemysłowym, ale - i tu jest moje "ale" - znaczenie nadaje kontekst i intencja, a nie skład chemiczny. Twoje ręce są takie przez twoją pracę, przez to czym zajmujesz się każdego dnia. Jeśli ta praca jest częścią ciebie, to ślad po niej nie jest czymś obcym. Ale rozumiem, że to może brzmieć jak wymówka i ktoś może mieć z tym problem.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@mniszek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 218

@Blanka.2 Mam z tym problem, tak. Nie dlatego że jestem purystką, ale dlatego że "intencja nadaje znaczenie" to może być wygodna odpowiedź na wszystko i wtedy w ogóle przestajemy rozmawiać o formie. A forma ma znaczenie, przynajmniej w pewnych systemach. pytanie do Damianek77 - w jakim systemie pracujesz? bo odpowiedź może być zupełnie inna w zależności od tego.


Odpowiedz
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 387

@Mniszek86 Nie mam jednego systemu, łączę różne rzeczy. Kamienie, kikla rzeczy z tradycji słowiańskiej, trochę z ceremonializmu ale bardzo luźno. Nie jestem ortodoksyjny. To może być mój problem - brak ram które mi powiedziałyby jak powinno być.


Odpowiedz
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Damianek77 Mam pytanie praktyczne - czy probowałeś tej aqua lustralis na co dzień, czy to jest na razie teoria? Bo z tego co pisałeś wcześniej, miałeś intencję spróbować zimnej wody i świadomego gestu. jak to wychodzi w praktyce?


Odpowiedz
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 387

@Jaroslaw89 Próbowałem kilka razy. Zimna woda po robocie, chwila żebym był świadomy tego co robię, nie myślał już o tym co zostało na budowie. Działa jako przełącznik - czuję, że jestem w innym trybie. Ręce dalej wyglądają jak wyglądają, bo cement wchodzi w skórę, ale to poczucie granicymiędzy "budowa" a "reszta dnia" jest wyraźniejsze. Nie wiem czy to efekt rytuału, czy po prostu zimna woda po ciężkiej pracy jest orzeźwiająca fizycznie, ale coś się zmienia.


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 534

@Damianek77 A to co opisuje - ten przełącznik - to jest chyba to, o czym mówiły tradycje rolnicze, które wcześniej wspominałam. Nie chodzi o magiczne oczyszczenie, tylko o wyznaczenie granicy. Ciało wie co znaczy zimna woda po robocie. To jest sygnał.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Centa Ale czy to nie jest wtedy czysto psychologiczne? mam wrażenie, że połowa tej rozmowy sprowadza się do pytania czy rytuał musi mieć wymiar, powiedzmy, zewnętrzny - żeby coś gdzieś "na serio" działało - czy wystarczy że działa na mnie. I nikt z was nie odpowiedział wprost na to pytanie.


Odpowiedz
(@iwetka72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 92

@Damianek77 Czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i jestem sceptyczna co do tej całej rozmowy o jakości i obecności. Damianek77 Ale to co opisuje z zimną wodą - to rozumiem. To jest coś konkretnego. Mam wrażenie, że jak się za bardzo komplikuje temat, to gubimy to co praktyczne. Pracownik fizyczny potrzebuje prostego rozwiązania, nie filozofii.


Odpowiedz
(@blanka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 498

@Iwetka72 Ale filozofia i praktyczność się tu nie wykluczają. Właśnie dlatego rozmawiamy o źródłach i kontekstach - żeby nie wymyślać wszystkiego od nowa, tylko zobaczyć co faktycznie istniało i działało dla ludzi w podobnej sytuacji. To nie jest akademicka dyskusja dla samej dyskusji.


Odpowiedz
(@iwetka72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 92

@Blanka.2 Dobra, zgoda. Ale mam wrażenie, że konkretne wskazówki dla Damianek77 pojawiły się może trzy razy w całym wątku, a reszta to teoria. Rozumiem, że to forum i tak to działa, ale no.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@mniszek86)
Połączone: 2 lata temu

Albo wolność - zależy jak na to patrzysz. Ale faktycznie, eklektyzm oznacza że sam musisz decydować co jest dla ciebie spójne. Nikt ci nie powie "w twoim systemie cement jest ok albo nie ok", bo twój system jeesteś ty. to wymaga więcej własnej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest stare pytanie i celowo nie odpowiadam wprost, bo nie ma jednej odpowiedzi. to zależy od twojej ontologii - co rozumiesz przez "działanie". Jeśli zakładasz, że rytuał ma przełożenie tylko wewnętrzne, psychologiczne to tak, jest to kwestia wpływu na siebie. Jeśli przyjmujesz, że rytuał ma kontakt z czymś na zewnątrz, to jakość wykonania ma inne znaczenie. Zmuszanie kogoś do wyboru jednej odpowiedzi jest błędem.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@kubuś75)
Połączone: 2 lata temu

To może zróbmy tak - co byście realnie zalecili komuś po 9 godzinach na budowie, kto ma 20 minut, brudne ręce, i chce zrobić cokolwiek sensownego? Bez teorii. Konkretnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Kubus75 Zimna woda, świadome mycie nawet jeśli nie całkowite, chwila ciszy przed rozpoczęciem, konkretny gest fizyczny który jest stały i powtarzalny. tyle wystarczy jako wstęp. To co opisywałem wcześniej, aqua lustralis, sprowadza się do tego samego - nie ma tu magii jako takiej, jest wyznaczenie progu.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@glifmistrz01)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale co jeśli ktoś nie ma nawet tej ciszy? Słyszałem o ludziach którzy wracają z pracy do domu pełnego dzieci i chaosu. 20 spokojnych minut to nie jest standard.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Glifmistrz01 To pytanie o chaos w domu jest dobre, bo dotyczy realności większości ludzi. Odpowiem tak: jeśli 20 spokojnych minut nie istnieje, to rytuał musi być jeszcze krótszy i jeszcze bardziej zakorzeniony w ciele. Jeden gest. Jedno zdanie powiedziane pod nosem przy wejściu do domu albo przy zdejmowaniu butów. Chaos wokół nie musi whodzić do środka, jeśli jest coś, co wyznacza granicę. to nie musi być dłuugie. Musi być konsekwentne.


Odpowiedz
(@kubuś75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 50

@Anastazy56 Jeden gest, zdejmowanie butów - to w ogóle brzmi jak coś, co można zrobić nie wychodząc przed siebie w tej filozofii. Czy masz na myśli, że sam gest zdejmowania butów może stać się tym rytuałem, jeśli się go świadomie wykona? Albo to musi być coś wymyślonego od nowa?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Kubus75 Nie musi być wymyślone od nowa. Zdejmowanie butów, umycie rąk, nawet zamknięcie za sobą drzwi - cokolwiek może być tym przejściem, jeśli nadasz mu ten kontekst i robisz to za kżdym razem z tą samą intencją. Tradycje japońskie mają genkan - przestrzeń przejścia między zewnętrzem a domem, dosłownie próg który się przekracza inaczej niż reszte domu. To nie magia wymyślona, to antropologia. ehh, Próg zawsze był ważny.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@blanka-2)
Połączone: 1 rok temu

Ten próg jako pojęcie - tak, to jest coś, czego brakuje w dzisiejszych mieszkaniach. ehh, przedpokój, ale nie jako przestrzeń rytualna. W wielu kulturach wejście do domu było obłożone zasadami których nie przekraczało się automatycznie. Mezuza w judaizmie, kamień progowy w Japonii, w słowiańskiej tradycji - próg miał swoją symbolikę. I to wszystko ma wspólny mianownik: zmiana przestrzeni wymaga zmiany stanu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glifmistrz01)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Blanka.2 Tylko że w bloku ten próg to windziarz i sąsiad z czwartego. Naprawdę da się to zachować w środowisku które nie sprzyja żadnemu skupieniu?


Odpowiedz
Wpisy: 387
Rozpoczynający temat
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Ja mieszkam w bloku i powiem szczerze - da się ale trzeba to zaprojektować dla siebie, nie kopiować z żadnej tradycji dosłownie. U mnie to jest odłożenie kluczy w to samo miejsce i chwila przy oknie zanim włączę cokolwiek. brzmi banalnie, ale nie jest banalnie, jak to zaczyna coś znaczyć. Kwestia tej blokowej rzeczywistości jest taka, że rytuał musi być schowany między zwykłymi czynnościami, bo inaczej rodzina patrzy dziwnie.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@iwetka72)
Połączone: 2 lata temu

"Rodzina patrzy dziwnie" - to mnie rozśmieszyło, bo to jest absolutnie realne. Czy to nie jest problem samo w sobie, że coś co dla nas ma znaczenie, w środku domu musi być ukryte albo zamaskowane jako "normalne zachowanie"? Jakby rytuał miał być czymś wstydliwym.


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Nie sądzę, że to wstyd. to raczej sprawa, że rytuał jest osobisty i jego publiczne demonstrowanie nie jest potrzebne, żeby działał. Można mieć coś głęboko prywatnego bez poczucia, że się to ukrywa ze wstydu. Te dwie rzeczy to nie to samo.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@mniszek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 218

@Zenek Ale jest różnica między "prywatny z wyboru" a "ukrywany, bo środowisko tego nie przyjmie". U Damianek77 brzmi to bardziej jak to drugie. I to jest realny problem - jeśli nie możesz nawet chwili ciszy mieć bez komentarza, to jak budujesz cokolwiek spójnego?


Odpowiedz
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 387

@Mniszek86 Trochę jedno i trochę drugie, szczerze. Żona nie jest przeciwna, ale nie rozumie i nie jest zainteresowana. Więc nie tłumaczę, po prostu robię to co robię. Ale wracając do tematu - pracownik fizyczny który wraca do domu, brudny, zmęczony, z hałasem wokół, musi mieć coś ekstremalnie prostego. Właśnie o to mi chodziło kiedy zaczęłem ten wątek 🙂 Szukam czegoś co ma sens, a nie czegoś co wymaga idealnych warunków.


Odpowiedz
(@glifmistrz01)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Damianek77 Mam pytanie - wróćmy do tych kamieni i świecy. Jeśli masz brudne ręce i bierzesz kamień, to potem go czyścisz? albo zostawiasz? Bo mam swoje kamienie i zawsze myłem ręce przed dotykiem, ale nie zawsze jest to możliwe.


Odpowiedz
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 387

@Glifmistrz01 Zazwyczaj myję, ale nie zawsze. Jak nie myję, to mam lekki dyskomfort, ale to mój osobisty problem a nie jakiś obiektywny wymóg. Próbowałem kilka razy wziąć kamień bez mycia rąk, z intencją - i nic złego się nie stało. Ale to co Mniszek86 powiedziała wcześniej o formie ma trochę racji - jeśli dla mnie forma ma znaczenie, to ten dyskomfort jest sygnałem. Pytanie czy słucham sygnału, czy walcze z nim.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Damianek77 To co powiedziałem o zoroastryjskim i wedyjskim rozróżnieniu czystości - warto to rozwinąć, bo to nie jest tylko sprawa symboliczna. w Aweście pojęciee "druj" odnosi się do nieczystości rozumianej jako coś, co zaburza porządek kosmiczny, nie tylko higieniczny. Ale co ciekawe - kapłani athravan pracujący przy ogniu mieli ściśle określone protokoly oczyszczenia właśnie dlatego, że ich praca była materialna, fizyczna. Czystość rytualna była więc odpowiedzią na nieuchronność kontaktu z materią, nie jej wykluczeniem. Damianek77 więc - to co robisz, szukając przejścia mimo brudu, ma precedens w bardzo staryh systemach.


Odpowiedz
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Anastazy56 Ale czy w tych systemach oczyszczenie było warunkiem przejścia, czy samo oczyszczenie było rytuałem przejścia? Bo to zmienia sprawę. Jeśli obmycie jest częścią rytuału, a nie warunkiem wstępnym, to pracownik budowlany który myje ręce z intencją - jest już w środku rytuału, a nie poza nim.


Odpowiedz
(@mniszek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 218

@Jaroslaw89 To jest bardzo dobre rozróżnienie i myślę, że tu leży odpowiedź na połowę tego wątku. Warunek wstępny vs. element składowy - to nie jest to samo. i większość współczesnych instrukcji do rytuałów pisze "umyj ręce przed" jakby to była kwestia techniczna, a nie intencjonalna. Tymczasem to mycie może być pierwszym gestem rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Znam to środowisko - mój tata pracował fizycznie całe życie i miał swój rytuał, chociaż nigdy by tego tak nie nazwał. zawsze po powrocie szedł do ogrodu, nawet zimą, na dosłownie trzy minuty. Mówił, że "dochodzi do siebie". Z perspektywy czasu - to był rytuał przejścia. Ziemia, powietrze, moment bez nic. Nie miał brudnych rąk jako problemu, bo ogród był i tak miejscem brudu 🙁 To może coś mówić o tym całym sprzeciwie wobec nieczystości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 534

@Talizmana To co opisujesz z ojcem - że to nie był rytuał w jego głowie ale nim był - to jest chyba jedna z ciekawszych rzeczy w tym wątku. Że ludzie pracujący fizycznie często mają te swoje przejścia, tylko nie w języku ezoterycznym. Właśnie dlatego ta rozmowa o czystości i nieczystości jest może trochę nakładaniem naszych kategorii na coś, co działa inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Tu mam wątpliwość - jeśli coś działa, bo działa (jak ogród taty), ale bez żadnego świadomego nadania mu znaczenia, to czy to jest rytuał 😉 Czy po prostu nawyk który ma pozytywny efekt psychologiczny? Bo jeśli rytuał i nawyk robią to samo to po co rytuał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Wieszczbiarz01 Myślę, że odpowiedź zależy od tego co chcesz z tego wyciągąnć. jeśli chodzi ci o efekt przejścia - nawyk wystarczy. Jeśli chodzi o coś więcej, o połączenie z czymś co wykracza poza twój stan psychiczny, to świadome nadanie znaczenia jest różnicą. Chociaż nie wiem czy da się to udowodnić komukolwiek z zewąntrz.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@blanka-2)
Połączone: 1 rok temu

Ten dyskomfort jest ciekawy jako informacja, bo pokazuje gdzie dla ciebie leży granica. Nie chodzi o obiektywną czystość kamienia, tylko o to, co dla ciebie niesie ten gest dotyku. Jeśli brudne ręce zaburzają ci tę jakość kontaktu - to jest twoja granica, nie zasada systemu. I to jest w porządku.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@kubuś75)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Blanka.2 - że granica jest osobista - to jest w sumie odpowiedź na dużą część tej rozmowy. Ale jak ktoś zaczyna i nie wie gdzie jego granice są, to jak je w ogóle znajdzie? Damianek77 mówi o dyskomforcie, ale to przyszło po czasie. Na początku skąd wiesz co jest twoje, a co jest zasadą systemu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mniszek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 218

@Kubus75 Prezz eksperymentowanie i obserwację siebie. Nie ma skrótu. Można czytać, pytać, słuchać - ale własne granice odkrywa się przez praktykę. to trwa. I dlatego "szybki rytuał dla pracownika fizycznego" jest trudny do zaprojektowania z zewnątrz - bo musi być dopasowany do konkretnej osoby, a tej osoby nikt oprócz niej nie zna.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Mniszek86 Dodam jeszcze jedno do tego co powiedziała, bo to ważne: brud na rękach to nie tylko kwestia estetyczna ani higieniczna. W wielu tradycjach - żeby wymienić konkretnie tradycję zoroastryjską albo wedyjska - rozróżnienie między "nieczystym" a "czystym" dotyczyło stanu umysłu i kontekstu, nie samej substancji. robotnik który wraca z pola w hinduskiej tradycji nie był rytualnie nieczysty przez sam brud - był nieczysty jeśli nie wykonał odpowiednich gestów przejścia. Achamana - trzykrotne wypicie wody z dłoni - istniała właśnie po to, żeby był to świadomy akt, nie dlatego że woda magicznie czyści. Gest czyni człowieka gotowym.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: