Forum

Asystent AI
Czy rytuał może być...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuał może być codziennie dokładnie taki sam - monotonia

Strona 1 / 3

Wpisy: 423
Rozpoczynający temat
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam do was pytanie, bo chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Robię swój poranny rytuał od chyba dwóch lat w identycznej formie - zapalenie świecy, kilka minut ciszy, konkretna sekwencja afirmacji, zawsze te same, zawsze w tej samej kolejności. I zastanawiam się, czy to jest dobre, czy może powinnam coś zmieniać. eh, bo z jednej strony czuję, że ta przewidywalność mi służy, z drugiej słyszałam opinie, że rytuał bez ewolucji traci znaczenie. Czy ktoś świadomie utrzymuje swój rytuał niezmieniony przez długi czas?


Odpowiedz
138 odpowiedzi
Wpisy: 241
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest jedno z tych pytań, na które nie ma jednej odpowiedzi, bo zależy od tego, czemu ten rytuał w ogóle ma służyć. Jeśli chodzi o zakotwiczenie - powtórzenie jest jego istotą. Mózg działa tak, że przewidywalny ciąg bodźców wywołuje coraz szybszą i głębszą odpowiedź - to właśnie na tym opiera się kondycjonowanie w każdej tradycji, od buddyjskich praktyk rang czen po katolickie koronki. Problem zaczyna się wtedy, gdy rytuał staje się mechaniczny do tego stopnia, że wykonujesz go na autopilocie i w ogóle nie wchodzisz w żaden stan. A to jak dokładnie u ciebie wygląda - nadal czujesz tę cisze jako faktyczną przerwę, czy już po prostu odhaczasz kolejne kroki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 423

@Agatowa No właśnie to jest dobre pytanie, bo szczerze to bywa różnie. Są dni, że ta cisza jest naprawdę cicha, wiesz - mam wrażenie, że coś się we mnie układa. ale są też dni, gdy stoję przy świecy i myślę o zakupach. Pytanie czy to problem rytuału, czy mój problem z koncentracją danego dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@bogumil74)
Połączone: 1 rok temu

Myśle że ta różnica którą opisujesz - raz głęboka cisza, raz myśli o zakupach - to jest akurat normalne i nie świadczy że coś z rytuałem jest nie tak. Nawet w tradycyjnych zakonach mówi się że modlitwa "sucha" czyli bez zadnego odczucia ma tyle samo wartości co ta z przeżyciem 🙂 Sama regularność jest jakimś aktem woli. Stagnacja moim zdaniem to nie jest monotonia formy, tylko kiedy przestajesz w ogóle chcieć do rytuału podchodzić.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@nokturnia96)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale skąd wiadomo kiedy to jest już ta stagnacja, a kiedy po prostu trudniejszy okres? Pytam bo mam podobnie, mój rytuał jest dość stały i czasem zastanawiam się czy nie powinnam go jakoś rozbudować, ale nie wiem co właściwie czuję - czy nudę, czy po prostu spokój.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 259

@Nokturnia96 Spokój i nuda to są dwie zupełnie różne rzeczy, tylko troche podobnie wyglądają od środka bo w obu przypadkach nie ma silego pobudzenia emocjonalnego. Nuda zwykle idzie w parze z jakimś oporem przed podejściem do rytuału, z odkładaniem, z uczuciem "znowu to samo". Spokój to raczej że po prostu jesteś, nie walczysz z tym, nie oczekujesz niczego spektakularnego. Jak to u ciebie - masz opór czy nie masz?


Odpowiedz
(@nokturnia96)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Witchling82 Hmm, jak tak pytasz to raczej nie mam oporu. Bardziej jest tak, że podchodzę do tego z jakimś automatyzmem, ale nie w złym sensie - jak mycie zębów, to po prostu jest. Tylko właśnie nie wiem czy to nie za mało, czy powinnam chcieć więcej z tego wyciągać.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@czarodka97)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ten przykład z myciem zębów jest właściwie całkiem trafny, choć brzmi przyziemnie. W numerologii i w wielu systemach duchowych mówi się o tym, że czynność wykonywana regularnie bez dramatycznego zaangażowania emocjonalnego może być nawet bardziej stabilna energetycznie niż taka, przy której za każdym razem wywołujesz w sobie silny stan. Bo silne stany są nietrwałe z definicji - wypalają się. Natomiast mnie zastanawia co innego w tym wątku - czy ta niezmienność formy przekłada się u was na niezmienność intencji? Bo można robić te same gesty z zupełnie inną intencją każdego dnia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 423

@Czarodka97 No właśnie - intencja jest u mnie ta sama od początku. I może to jest właśnie sedno, bo jak myślę o tym czy mój rytuał jest "martwy", to chyba sprawdzam głównie czy zmieniam formę a nie pytam siebie czy ta sama intencja nadal ma dla mnie sens.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę w to bo temat mnie dotyczy bezpośrednio. Mam rytuał medytacyjny który nie zmienił się od bardzo dawna - ta sama pora, ta sama pozycja, ten sam obiekt koncentracji. I przez długi czas czułem się z tym świetnie, ale ostatnio zacząłem mieć wrażenie czegoś w rodzaju plateau. nie oporu, nie nudy, ale jakby ściany. Jakbym doszedł do jakiegoś miejsca i stał w nim. Nie wiem czy to jest sygnał do zmiany, czy sygnał że za mało wchodzę w głąb. To jest chyba fundamentalne pytanie w całej tej dyskusji - czy monotonia to kwestia formy zewnętrznej, czy wewnętrznego ruchu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Jarowit To co opisujesz jako plateau jest dobrze udokumentowane w praktykah kontemplacyjnych - jest na to nawet termin w tradycji tybetańskiej, mniej więcej odpowiadający "utkwieniu w spokoju". eh, chodzi o stan kiiedy umysł staje się cichy i stabilny, ale przestaje się pogłębiać. Niektórzy nauczyciele traktują to jako pułapkę, inni jako etap z którego się po prostu wychodzi przez dalszą praktykę, nie przez zmianę jej formy. Pytanie praktyczne: czy w tym czasie zmieniło się coś w twoim życiu poza samą praktyką, jakieś większe napięcie albo odwrotnie, bardzo duże uspokojenie?


Odpowiedz
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Hilek.pl Szczerze - dość spokojny okres 😉 Co może być właśnie odpowiedzia na twoje pytanie. Moze plateau wynika z braku tarcia w codzienności a nie z problemu z rytuałem samym w sobie.


Odpowiedz
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Jarowit To co mówi o tarciu jest ważne. Są tradycje, gdzie celowo wprowadza się do praktyki elementy trudności - nie komplikuje się rytuału formalnie, ale zmienia kontekst. no ale, praktykujesz w dyskomforcie fizycznym, o nieulubionej porze, gdy masz mało czasu. Nie po to, żeby się męczyć, ale żeby sprawdzić czy forma naprawdę się zakorzeniła, czy tylko działała w sprzyjających warunkach. Tym różni się rytuał od przyzwyczajenia - rytuał ma przetrwać naciski, przyzwyczajenie odpada przy pierwszej przeszkodzie.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

Nie do końca się zgadzam z tym rozróżnieniem. Przyzwyczajenie które przetrwa nacisk staje się rytuałem? To trochę za proste. Myśle że różnica jest gdzie indziej - w tym czy jest jakiś wymiar symboliczny, czy to jest po prostu automatyzm ciała. ale to otwiearłoby kolejne pytanie czy wymiar symboliczny musi być każdorazowo świadomie przywoływany, czy wystarczy że był kiedyś nadany.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 423

@Witchling82 To jest świetne pytanie i nie mam na nie gotowej odpowiedzi. Jak zapaliam świecę, to już sam gest - wzięcie zapałki, ruch ręki - coś wywołuje. Nie wiem czy myślę aktywnie o symbolice ognia w tym momencie, ale coś się dzieje. Może symbol działa niezależnie od tego czy go świadomie przywołujesz, skoro jest wystarczająco głęboko zakorzeniony?


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@czarodka97)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest właśnie mechanizm rytuału jako takiego - on ma działać niezależnie od aktywnej uwagi, bo jest zakodowany w ciele i w powtórzeniu. Van Gennep pisał o tym jeszcze na początku XX wieku przy analizie obrzędów przejścia - sama struktura czynności przenosi uczestnika, nie jego intencja w danej chwili. Ale to oczywiście dotyczy głównie rytuałów zbiorowych o utrwalonej tradycji. przy rytuałach prywatnych, które sami tworzymy, pytanie o źródło symboliki jest bardziej otwarte. Kto tu ma rytuał, który sam stworzył od zera bez oparcia w żadnej konkretnej tradycji?


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@augur92)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam coś takiego - zacząłem od jakichś elementów które gdzieś wyczytałem, ale z czasem tak to pomodyfikowałem że nie wiem już skąd co pochodzi. I właśnie dlatego mam opory przed niezmienaniem, bo myślę że może to jest "moje" w zbyt dużym stopniu i brakuje mu jakiegoś zakotwiczenia w czymś starszym. oj tam chociaż nie wiem czy to ma znaczenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Wega
(@wega)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 680

@Augur92 A dlaczego zakładasz że zakotwiczenie w "czymś starszym" jest potrzebne? To jest dość powszechne przekonanie, ale zastanawiam się skąd ono właściwie pochodzi. W tradycji wicca na przykład duża część rytuałów jest stosunkowo nową konstrukcją - Gardner, Valiente i inni tworzyli je w połowie XX wieku, czerpiąc z różnych źródeł, a traktowane są przez praktykujących jak coś trwałego i znaczącego. Wiek tradycji nie decyduje o jej głębokości dla konkretnej osoby.


Odpowiedz
(@augur92)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 99

@Wega No może masz rację, to bardziej moje psychologiczne przekonanie niż coś realnego. Chociaż z drugiej strony jak coś robiłem przez rok i sam to wymyśliłem, to czy mogę to zmienić tak po prostu, czy powinienem się nad tym jakoś zastanowić? Przy ryuale z tradycji mam wrażenie że zmiana to poważna decyzja, a przy własnym jakby nie.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@lesnica06)
Połączone: 2 lata temu

Trochę się kręcimy wokół tego samego - czy zmieniać czy nie zmieniać. Ale może warto zapytać inaczej: co konkretnie by się miało zmienić i po co? Bo to jest inne pytanie niż "czy grozi mi stagnacja". Stagnacja to jest stan, który możesz opisać - coś się zatrzymało, czegoś nie ma. Monotonia sama w sobie jest neutralna. Więc jak ktoś pyta czy codzienne powtórzenie to problem, to chyba najpierw trzeba się zapytać - problem w czym dokładnie? Co miałoby działać lepiej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 423

@Lesnica06 To co napisała naprawdę mnie zatrzymało - że stagnacja to jest coś co można opisać, a nie tylko poczuć. Próbuję to teraz przyłożyć do siebie i faktycznie, kiedy myślę "czy nie grozi mi stagnacja", to pytam o odczucie, a nie o konkret. Nie potrafię wskazać co dokładnie się zatrzymało. może to jest odpowiedź sama w sobie.


Odpowiedz
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 259

@Lesnica06 Ale to trochę trudne to rozróżnienie między stanem a procesem kiedy jesteś w środku. Z zewnątrz widać że coś stoi, od wewnątrz może wyglądać jak spokkój 😉 Pytasz co konkretnie by się miało zmienić - no właśnie, jeśli ktoś nie wie co zmienić, to może właśnie dlatego że nie ma nic do zmiany? Albo właśnie dlatego że jest za bardzo w tym?


Odpowiedz
(@lesnica06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Witchling82 Tak, to jest właśnie ten problem - że z wnętrza nie ma dobrej perspektywy. ale to nie znaczy że pytanie jest złe, tylko że sposób pytania jest zły. Zamiast "czy grozi mi stagnacja" może lepiej zapytać 'co konkretnie chcę żeby ten rytuał dawał mi teraz, w tym miejscu życia gdzie jestem' 😉 no, i zobaczyć czy ta odpowiedź jest ta sama co rok temu.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo konkretne i właściwie od razu sprawdzam w głowie. mój rytuał medytacyjny - co chcę żeby mi dawał teraz? I szczerze to mószę przyznać że nie pytałem się o to od bardzo dawna. Zakładałem że cel jest stały. A może nie jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarodka97)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 326

@Jarowit A co odpowiadasz jak już zapytasz? no dobra, jestem ciekawa czy to jest sytuacja w której odpowiedź przychodzi od razu, czy raczej cisza.


Odpowiedz
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Czarodka97 Cisza. Co samo w sobie jest informacją. nie wiem czy dobrą czy złą, ale na pewno czymś.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ta cisza jako odpowiedź na pytanie o cel to jest coś co znam. I nie interpretowałbym tego automatycznie jako problemu. czasem praktyka przerasta swój pierwotny cel i staje się czymś innym niż to po co ją zaczynałeś - nie gorszym, po prostu innym. Pytanie które wtedy warto potawić to nie "po co to robię" tylko "czym to jest teraz".


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@augur92)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawe przesunięcie - z "po co" na "czym jest". Bo "po co" zakłada że coś musi coś dawać, a "czym jest" pozwala na to że może po prostu być. Ale z drugiej strony jeśli rytuał nie ma żadnego celu ani funkcji, to czy to jeszcze rytuał? nie wiem, pytam serio.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Wega
(@wega)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 680

@Augur92 To jest stare pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi, bo zależy od tradycji. W niektórych ujęciach rytuał musi mieć intencję, bo bez niej to jest tylko nawyk 🙂 eee W innych - sama powtarzalność i forma są wystarczające, intencja jest niejako zakodowana w strukturze. shinto na przykład ma rytuały codzienne w których nie wymaga się aktywnej intencji podczas wykonywania - sam fakt wykonania jest wystarczający.


Odpowiedz
(@nokturnia96)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Wega O, to jest dla mnie ważne. Bo ja chyba nie myślę aktywnie o intencji za każdym razem i trochę miałam z tym wyrzuty sumienia. Jakby powinnam być bardziej skupiona, bardziej obecna. A to może nie jest warunek konieczny?


Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 680

@Nokturnia96 To zależy co rozumiesz przez intencję jeśli to ma być za każdym razem świadome wypowiedzenie sobie celu - to nie, to nie jest konieczne w wielu systemach. Ale jeśli pytasz czy w ogóle gdzieś w tobie jest jakiś kierunek dla tego co robisz - to chyba tak, to jest ważne. Tylko że ten kierunek nie musi być odświeżany przy każdym wykonaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@bogumil74)
Połączone: 1 rok temu

Wracam tu bo przeczytałem tą rozmowę od jakiegoś czasu wstecz i mam wrażenie że kluzy problem nie jest ani zmiana ani brak zmiany. ojej no, problem jest taki że ludzie zakładają że ich rytuał powinien cały czas coś robić, dawać, produkować efekty. A może jest tak że po pewnym czasie rytuał nie "działa" w sensie produkcji efekttów, tylko jest - jak coś stałego w codzienności, bez zadania.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 423

@Bogumil74 To jest coś co czuję od jakiegoś czasu, ale nie umiałam tego sformułować. Mój rytuał nie przynosi mi teraz jakichś spektakularnych rzeczy, ale jest czymś co organizuje dzień. Czy to mniej wartościowe? Nie wiem. Może to jest właśnie dojrzalsza forma.


Odpowiedz
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Sigilia77 oj tam, powiem coś może niepopularnego - niekoniecznie. Sigilia77 to że rytuał "organizuje dzień" to może być i dojrzałość i właśnie ta stagnacja o której pytała na początku. Zależy od tego czy to organizowanie jest świadome czy to już jest tylko przyzwyczajenie ciała. I tu jest ta granica którą jest naprawdę trudno samemu zobaczyć.


Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 423

@Agatowa No i wróciłyśmy do punktu wyjścia 🙂 ale jakoś to widzę teraz inaczej. Zaczęłam od pytania czy monotonia jest zła. Teraz raczej pytam siebie czy ta monotonia jest moja, czy to jest coś wybranego świadomie, czy po prostu tak wyszło bo nie pomyślałam żeby coś zmienić.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@uwarowit)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to rozróżnienie jest dla mnie ważne - między monotonią wybraną a monotonią z inercji. bo efekt na zewnatrz może wyglądać tak samo, ta sama świeca, ta sama pora, ten sam gest, ale to są dwie różne rzeczy wewnętrznie. Jak w astrologii - masz dwa wykresy które wyglądają podobnie ale różnią się jedną pozycją i to zmienia całą interpretację.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 259

@Uwarowit To porównanie z wykresami mi się poddoba, chociaż z rytuałem jest o tyle trudniej że nie masz zewnętrznego układu który możesz sprawdzić. Musisz sam rozróżnić czy działasz z wyboru czy z przyzwyczajenia. A to wymaga uczciwości wobec siebie której nie zawsze mamy ochotę mieć.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam tą rozmowę od początku i mam jedno pytanie bo może coś przegapiłam - czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić 😉 To znaczy czy można jakoś przetestować czy rytuał jest nadal "żywy" czy już tylko nawyk? coś konkretnego.


Odpowiedz
16 Odpowiedzi
(@czarodka97)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 326

@Gertruda Jeeden z najprostszych sposobów to przerwać na kilka dni i zobaczyć co się dzieje. Nie dlatego żeby zniszczyć rytuał, ale żeby zobaczyć czy tęsknisz za nim w sensie znaczeniowym czy tylko czujesz dyskomfrot z przerwania nawyku. To są zupełnie inne odczucia, choć na początku mogą wyglądać podobnie.


Odpowiedz
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Czarodka97 Robiłem to nieintencjonalnie - wyjazd choroba - i mogę powiedzieć że to jest dobry test przy pierwszej dłuższej przerwie czułem głównie niepokój z zaburzonego rytmu. ojej, przy drugiej, już po kilku latach, było inaczej - brakowało mi konkretnie tego co ten rytuał oznacza, nie samej czynności. I to hyba była informacja o tym że coś się w tym czasie zmieniło na głębszym poziomie.


Odpowiedz
(@augur92)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 99

@Jarowit To co opisujesz z tym niepokojemvs konkretnym brakiem - to jest właśnie to co chciałem wyłapać z tej rozmowy. Czyli da się to odróżnić od środka? bo miałem wrażenie że to niemożliwe, że zawsze bedziesz myślał że ci brakuje rytuału, a nie że jesteś po prostu przyzwyczajjony.


Odpowiedz
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Augur92 Da się, ale nie od razu i nie zawsze przy pierwszej przerwie nie byłem w stanie stwierdzić co jest czym. Po prostu było niekomfortowo i tyle. dopiero z perspektywy patrząc wstecz na obie przerwy, zobaczyłem różnicę. Jeden dyskomfort był płaski, drugi miał jakieś zabarwienie.


Odpowiedz
(@uwarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Jarowit Trochę wracam do tego co mowił o przerwie jako teście. Bo mi się wydaje że to jest jednak najuczciwszy sprawdzian na tę chwilę. Nie filozofowanie, tylko konkret. Przerwij patrz, czekaj. Odpowiedź przyjdzie albo nie.


Odpowiedz
(@nokturnia96)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Uwarowit Ale co jeśli ktoś boi się przerywać? mam taki rytuał poranny i sama myśl o tym żeby go pominąć powoduje u mnie coś w rodzaju lęku. Czy to znaczy że jestem uzalezniona od nawyku, czy że rytuał jest dla mnie ważny?


Odpowiedz
(@czarodka97)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 326

@Nokturnia96 To jest bardzo dobre pytanie i myślę że lęk przed przerwaniem może być sygnałem w obu kierunkach. Jeśli wyobrażasz sobie dzień bez rytuału i czujesz że coś stracisz - to jedna rzecz. Jeśli czujesz że coś złego się stanie - to może być coś zupełnie innego i raczej nie o samym rytuale.


Odpowiedz
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 259

@Czarodka97 To jest ważna różnica którą tu zaznaczyła. Bo strach przed konsekwencjami a smutek z powodu braku - to są inne mechanizmy. Pierwszy trochę przypomina myślenie magiczne w niezbyt zdrowej formie. Drugi jest bardziej jak tęsknota za czymś znaczącym.


Odpowiedz
(@nokturnia96)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Witchling82 Jak to rozróżnić w praktyce? Bo jak jestem w tym lęku to nie bardzo umiem go analizować na zimno.


Odpowiedz
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Nokturnia96 Ja bym powiedział że analiza na zimno jest możliwa tylko poza momentem lęku. Kiedy jest spokojnie, zadajesz sobie pytanie - co konkretnie mnie przeraża w tej przerwie. i czy ta odpoiedź brzmi jak logika czy jak magia. Nie oceniająco, po prostu sprawdzasz.


Odpowiedz
(@nokturnia96)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Jarowit Próbowałam to robić - to znaczy pytać siebie w spokojnym momencie - ale problem jest taki że spokojny moment jakoś nie sprzyja dotykaniu tego lęku. Jakby mózg wiedział że nie ma zagrożenia i nie chce współpracować. Masz jakiś pomysł jak to obejść?


Odpowiedz
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Nokturnia96 To jest dosyć znane zjawisko w pracy z emocjami - że poza kontekstem trudno wywołać ten stan. Niektórzy stosują coś w rodzaju wyobrażeniowego wejścia w sytuację, żeby trochę ją pobudzić. Ale szczerze nie wiem czy to jest dobry kierunek dla każdego. Mnie bardziej ciekawi co konkretnie sobie wyobrażasz gdy myślisz o pominięciu rytuału - jaki jest pierwszy obraz albo myśl?


Odpowiedz
(@nokturnia96)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Jarowit Pierwszy obraz to... nieporządek. Jakbym wyobrażała sobie że dzień idzie w złą stronę od samego początku. Nie wiem czy to magia czy po prostu tak działam psychicznie.


Odpowiedz
(@czarodka97)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 326

@Nokturnia96 To rozróżnienie które piszesz - magia czy psychika - jest według mnie trochę fałszywe. o matko, Nie dlatego że jedno i drugie to to samo, ale dlatego że psychika jest jedną ze ścieżek przez które działają rytuały. lęk przed nieporządkiem może być bardzo racjonalnym sygnałem że rytuał rzeczywiście coś organizuje w twoim doświadczeniu, i to jest informacja a nie patologia.


Odpowiedz
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 259

@Czarodka97 Zgadzam się z tym co mówi, ale jest jedno ale. Jeżli obraz nieporządku dotyczy całego dnia z powodu pominięcia jednej czynności rano - to jest duże powiązanie przyczynowe które nie musi być prawdziwe. Czyli rytuał organizuje, tak, ale czy naprawdę kontroluje cały dalszy dzień? To jest może za dużo roboty jak na jedno działanie.


Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 680

@Witchling82 Ale to jest właśnie pytanie czy rytuał ma kontrolować czy ma ustawiać. Kontrola to jedno, ustawienie - intencja, orientacja, cokolwiek to nazwiemy - to drugie. Jeśli pominięcie powoduje że człowiek czuje się nieskalibrowany przez cały dzień, to może po prostu tak jest i tyle. Nie trzeba tego patologizować.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

To interesujące że mówisz o zabarwieniu bo ja też tak to czuję i zawsze miałam problem żeby to komuś wytłumaczyć. Jak coś jest nawykiem to brakuje ci komfortu a jak coś jest rytuałem to brakuje ci - nie wiem jak to powiedzieć - samego siebie trochę? Brzmi dziwniie ale nie umiem inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarodka97)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 326

@Witchling82 Nie brzmi dziwnie, ja bym powiedziała podobnie. Chociaż myślę że to rozróżnienie jest trudne do utrzymania bo z czasem nawyk i rytuał mogą się mocno przenikać. Rytuał który robisz latami siłą rzeczy ma w sobie element nawyku, ciało zna sekwencję zanim głowa zdąży pomyśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

I tu jest pytanie czy to jest problem. Bo z tego co wiem o praktykach kontemplacyjnych - na przykład w tradycji zen - właśnie to dążenie do wyuczenia ciała jest celem. żeby praktyka była tak wbudowana że nie wymaga wysiłku woli. Czy zatem "automatyczność" jest znakiem degeneracji rytuału czy jego dojrzałości?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Hilek.pl Ale zen to jednak zupełnie inna tradycja z innym celem. W sensie - tam chodzi o to żeby wyjść poza ego, więc automatyczność jest zamierzona. Jak ktoś robi rytuał w zupełnie innym kontekście to nie wiem czy można to tak wprost przenosić.


Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Novaria Zgadzam się że tradycje są różne, ale pytam o zasadę ogólną. Czy automatyczność sama w sobie jest czymś złym w rytuale, bez względu na tradycję? ojej no, Bo intuicyjnie odpowiedź jest "tak, bo brak obecności", ale czy na pewno?


Odpowiedz
Wpisy: 423
Rozpoczynający temat
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

To mnie zatrzymuje. Mój rytuał jest właśnie taki - ciało wie zanim głowa się włączy. I do tej pory myślałam że to zły znak. A może właśnie nie?


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mnie to pytanie też zajmuje od jakiegoś czasu. I nie mam prostej odpowiedzi. Widziałam ludzi którzy robili bardzo świadome, bardzo zamierzone rytuały i były puste jak skorupka. I widziałam kogoś kto robił coś zupełnie automatycznie i było w tym coś bardzo realnego. Więc chyba nie chodzi o samą automatyczność.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Agatowa A o co chodzi? Bo jeśli nie o świadomość i nie o automatyczność to co jest tym kryterium?


Odpowiedz
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Gertruda Szczerze? Nie wiem jak to nazwać. Może coś w rodzaju... zakorzenienia? Że rytuał ma gdzieś swoje oparcie, nawet jeśli nie jeesteś w danej chwili w pełin "przy nim". Ale to jest właśnie ta rzecz której nie umiem zdefiniować inaczej niż przez przykłady.


Odpowiedz
Wpisy: 680
 Wega
(@wega)
Połączone: 1 miesiąc temu

Myślę że problem z tą dyskusją jest taki że szukamy jednego kryterium dla czegoś co ma wiele wymiarów. Rytuał może być jednocześnie automatyczny i zakorzeniony, albo świadomy i pusty. To nie jest skala liniowa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumil74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Wega No ale jak to pomaga Sigili77 zdecydować co z jej rytuałem? Mam wrażenie że chodizmy wokół i wokół a nie dochodzimy do niczego praktycznego.


Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 423

@Bogumil74 Wiesz co, ja akurat nie potrzebuję konkluzji. ta rozmowa daje mi dużo do myślenia sama w sobie. Ale rozumiem że to może być frustrujące.


Odpowiedz
Wpisy: 423
Rozpoczynający temat
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

To pytanie Jarowita jest bardzo konkretne i myślę że dla mnie by też działało. Bo jak mi ktoś pyta "co konkretnie" to nagle okazuje się że nie wiem co wiem, tylko coś czuję. A to są dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@bogumil74)
Połączone: 1 rok temu

Dobra ale wracajac do samego pytania Sigili77 - mamy tu wątek o monotonii i czy to jest problem. I teraz dyskutujemy o lęku Nokturni co jest trochę innym zagadnieniem, nie? Albo to jest ten sam problem patrząc z różnych stron 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 423

@Bogumil74 Myślę że to jest ten sam problem z innej strony. Nokturnia boi się co będzie bez rytuału, ja pytam czy rytuał nie zmienia się w coś zbyt mechanicznego. Oba pytania dotyczą tego samego - co sprawia że rytuał jest rytuałem, a nie przymusem lub nawykiem.


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@agatowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

I właśnie ta różnica między przymusem a rytmem jest dla mnie kluczowa w całym tym wątku. Przymus to jest sytuacja w której nie możesz nie zrobić, rytm to jest sytuacja w której wolisz zrobić. Brzmią podobnie ale są zupełnie różne. Jak wiesz że chcesz - nawet jeśli to chcenie jest bardzo automatyczne - to nie jest przymus.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Agatowa Ale jak to zbadać w praktyce? Bo "wolę zrobić" i "nie mogę nie zrobić" mogą się czuć identycznie od środka, szczególnie jeśli rytuał jest długi. Pytam serio, bo nie mam tu dobrego kryterium.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@uwarowit)
Połączone: 2 lata temu

Może kryterium nie jest subiektywne odczucie w środku tylko zachowanie przy zewnętrznej przeszkodzie. Jeśli coś ci uniemożliwia rytuał - podróż, choroba, cokolwiek - i jesteś w stanie to zaakceptować bez spirali, to znak że masz rytm. Jeśli zaczynasz kombinować jak mimo wszystko to zrobić albo czujesz że dzień jest stracony - to może być coś innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Uwarowit To jest bardzo przydatna wskazówka. Chociaż ja mam pytanie - co jeśli ta spirala jest krótka? To znaczy, denerwuję się przez chwilę, ale potem OK? Czy to już próg czy nie?


Odpowiedz
(@uwarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Gertruda Moim zdaniem krótkie niezadowolenie to jeszcze nie jest problem - to jest normalna reakcja na przerwanie czegoś waznego. Spirala to coś innego, to jest kiedy to niezadowolenie nie opada tylkoo się nakręca albo zmienia w przekonanie że coś złego wyniknie z pominięcia.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

I tutaj wracamy do tego co Nokturnia opisała z tym obrazem nieporządku całego dnia. to jest dokładnie ten mechanizm - jedno pominięcie = przepowiednia złego dnia. To nie jest ocena moralna, ale sygnał do obserwacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nokturnia96)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Jarowit Jak to słyszę to brzmi poważnie, ale jednocześnie nie wiem jak to zmienić bez rezygnowania z samego rytuału. Czy zmiana musiałaby polegać na tym żeby przetestować tę przepowiednię? Czyli celowo pominąć i zobaczyć?


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@witchling82)
Połączone: 3 lata temu

Celowe pominiecie jako test to jest coś co kilka postów wyżej ktoś prooponował i pamiętam że część osób reagowała właśnie tym lękiem. ale to jest chyba jedyna rzetelna metoda żeby sprawdzić czy przekonanie jet prawdziwe. problem jest że jak bardzo wierzysz że dzień będzie zły, to pewnie tak go przeżyjesz, nawet jeśli obiektywnie nic złego nie zaszło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarodka97)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 326

@Witchling82 To jest efekt torowania - dość dobrze opisany w psychologii poznawczej. Oczekiwanie negatywne filtruje percepcję. Ale nie wiem czy to argument za tym żeby przerywać rytuał czy właśnie za tym żeby go nie przerywać i nie testować niepotrzebnie. Bo jeśli rytuał działa jako przetarte oczekiwanie pozytywne, to po co to psuć?


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: