Forum

Asystent AI
Rytuały bez wizuali...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały bez wizualizacji - dla osób, które nie widzą obrazów w wyobraźni

Strona 1 / 2

Wpisy: 316
Rozpoczynający temat
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Mam taki problem od dawna i nigdy nie widziałem żeby ktoś o tym wprost pisał. Wiekszość instrukcji do rytuałów, medytacji, pracy z czakrami zaczyna się od "wyobraź sobie złote światło" albo "zwizualizuj energię płynącą przez ciało". No i co mam powiedzieć - u mnie tam po prostu nic nie ma. Ciemno. Żadnego obrazu, żadnej barwy, nic. Przez długi czas myślałem, że po prostu robię coś źle albo jestem w jakiś sposób "upośledzony" w tej sprawy. Potem trafiłem na informację, że to się nazywa afantazja - brak zdolności do tworzenia mentalnych obrazów - i że dotyczy gdzieś między 2 a 4 procentami ludzi, choć niektóre badania mówią nawet o 10%. Więc pytanie do tych którzy też tak mają albo pracowali z kimś takim: jak w ogóle podchodzić do rytuałów kiedy wizualizacja jest poza zasięgiem?


Odpowiedz
67 odpowiedzi
Wpisy: 469
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest naprawdę ważne pytanie, bo rzeczywiście cała tradycja hermetyczna, wiele systemów pracy z energią i tak dalej - wszystko opiera się na założeniu, że człowiek może sobie coś "zobaczyć" wewnętrznie. A to po prostu nie jest prawda dla wszystkich. Sama miałam pacjentkę, hmm, no osobę z którą pracowałam, która miała dokładnie ten problem. Zaczęłam się wtedy zastanawiać czy w ogóle da się obejść wizualizację. I wiesz co - da się, ale to wymaga zupełnie innego podejścia do tego czym w ogóle jest rytuał.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Afantazja to jedno, ale trzeba też rozróżnić stopnie. Są osoby które nie mają obrazów wzrokowych, ale mają bardzo silne doznania słóchowe, dotykowe, albo proprioceptywne - czyli czucie ciała w przestrzeni. Neurolog Adam Zeman, który spopularyzował sam termin afantazja, zwracał uwagę że wyobraźnia to nie tylko obraz. dla praktyki rytualnej to jest wręcz otwierające, bo zmósza do pracy z innymi kanałami. Pytanie do autora tematu - czy masz jakieś silniejsze zmysły wewnętrzne, coś co "działa"? Dźwięk, odczucie w ciele, może jakieś wewnętrzne wiedzenie bez obrazu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Ceniek86 Właśnie, to ciekawe co piszesz o propriocepcji. U mnie jest chyba coś takiego - jak siedzę i staram się "czuć" ciało to jst wyraźnie coś tam, jakieś ciężary, napięcia, przepływ czegoś. Ale to nie jest obraz. Natomiast dźwięków też nie słyszę wewnętrznie w sposób kontrolowany. Tzn. mam muzykę w głowie nieraz, ale nie potrafię jej "przywołać" celowo. To co opisujesz jako wiedzenie bez obrazu - to brzmi znajomo, ale nie wiem czy to się liczy jeśli chodzi o pracy rytualnej.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

To na pewno się liczy, moim zdaniem nawet mocniej niż wizualizacja w wielu przypadkach. Jak pracuję z czakrami, to nie "widzę" kół energii - czuję je jako miejsca napięcia, ciepła, pulsowania albo pustki. I to jest dla mnie bardziej konkretne niż jakikolwiek obraz. Wizualizacja bywa tak naprawdę dość abstrakcyjna - co to znaczy "wyobrażam sobie złote światło"? Czy to nie jest trochę wymyślona konwencja? Natomiast odczucie w ciele jest fizyczne, sprawdzalne, powtarzalne.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@inwokacja_d)
Połączone: 1 rok temu

no i Hej, ale tu mam pytanie bo trszkę sceptycznie do tego podchodzę - skoro czujesz "pulsowanie w czakrze", to skąd wiesz że to jest czakra a nie po prostu napięcie mięśniowe albo coś fizjologicznego? Mówię serio nie złośliwie, bo mnie to interesuje. Jak się to rozróżnia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Inwokacja_D Szczere pytanie i lubię takie. Odpowiedź jest tkaa że na początku nie wiesz. Serio. I myślę że to uczciwa odpowiedź. Napięcie mięśniowe i "energetyczne" odczucie są często nieodróżnialne na początku pracy. Ale z czasem zaczynasz zauważać że pewne odczucia korelują z określonymi stanami emocjonalnymi, relacyjnymi, z konkretnymi sytuacjami w życiu. I wtedy zaczyna to mieć inny charakter niż zwykłe zmęczenie barków. Ale tak, na początku to jest rzeczywiście otwarte pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@beryl)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę w ten wątek bo mam notatki z kilku różnych metod które testowałam właśnie z powodu podobnego problemu co autor tematu. Nie jestem stuprocentową afantazją, ale moja wyobraźnia wzrokowa jest bardzo słaba i niestabilna - obrazy pojawiają się na chwilę i znikają, nie potrafię ich utrzymać. Próbowałam trzech różnych podejść zamiast klasycznej wizualizacji. Po pierwsze - praca z zapachem i dotykiem jako kotwicami. po drugie - narracja słowna zamiast obrazu, tzn. opisuję sobie głośno lub w myślach co się "dzieje" zamiast tego widzieć. Po trzecie - ruch fizyczny jako forma rytuału, gdzie ciało robi to co "wyobraźnia wzrokowa miałaby robić". Każde z tych podejść działa inaczej i dla różnych typów rytuałów sprawdza się różne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Beryl Opisz mi więcej to z narracją słowną, bo tego nie rozumiem do końca. Tzn. mówisz sobie na głos co robisz? to brzmi trochę jak dziecięca zabawa w udawanie. Nie oceniam, naprawdę chcę zrozumieć mechanizm.


Odpowiedz
(@beryl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Promyczka Rozumiem dlaczego tak to brzmi. Ale zastanów się - w tradycji żydowskiej, w kabale, słowo ma pierwszeństwo przed obrazem. Bóg stworzył świat mówiąc, nie rysując. w tradycjach szamańskich pieśń jest tym co działa, nie wizja. Więc narracja werbalna to nie jest jakieś moje wymysły - ma głębokie zakorzenienie. Praktycznie wygląda to tak że zamiast "widzieć" energię krążącą, opisuję jej ruch słowami - i ten opis staje się rytuałem. Coś w tym jest, choć przyznam że sama do końca nie wiem dlaczego to działa.


Odpowiedz
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Beryl Interesuje mnie co piszesz o ruchu fizycznym. To znaczy - jakiś konkretny przykład? Bo mam dość abstrakcyjne wyobrażenie o tym co masz na myśli. Taniec? Gesty? Coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

W tarocie jest podobny problem z niektórymi osobami - przychodzą, chcą się nauczyć czytać karty, i mówią że nic do nich "nie przemawia" wzrokowo z obrazków. I tutaj też się okazuje że dla takich osób lepiej działa skupienie się na tym co karta wywołuje w ciele - napięcie, spokój, odpychanie - albo na pierwszym słowie które się nasuwa. To jest właściwie całkowite ominięcie wizualnego kanału. Działa, sprawdzone.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@beryl)
Połączone: 2 lata temu

Różnie. Najprostszy przykład - zamiast wyobrażać sobie że otaczam się ochronną energią po prostu wstaję i powoli okrążam przestrzeń fizycznie, z rękami wyciągniętymi. Ciało rejestruje granicę. To samo co rysujesz w wyobraźni - okrąg ochronny - tu rysuje się stopami i rękoma w przestrzeni. Inny przykład to praca z oddechem jako ruchem - każdy wdech to przyjmowanie, każdy wydech to odpuszczanie, i skupiasz się na fizycznym ruchu klatki piersiowej, nie na żadnym obrazie. To nie jest metafora, to jest ćwiczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Beryl To co opisuje przypomina mi bardzo podejście Starhawk z "The Spiral Dance" - ona zresztą mocno akcentuje że rytuał musi być ucieleśniony, że energia idzie przez ciało, nie przez głowę. Ten nacisk na wizualizację w zachodnich tradycjach to w dużej mierze wpływ Golden Dawn i całej linii ceremonialnej magii gdzie system jest bardzo mentalny. Ale to nie jest jedyna droga i historycznie pewnie nawet nie dominująca.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

No tak, ale Starhawk pisała dla wiccan i tam rytuał jest zbiorowy, jest tańcem, jest śpiewem - to zupełnie inny kontekst niż samotna praca rytualna. Nie wiem czy można to tak bezpośrednio przekładać. Jak robisz rytuał sam w domu, to już nie masz tańca w kręgu, grupy która buduje energię razem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Kupala.ka Ale zasada ucieleśnienia działa tak samo solo. Możesz tańczyć sam, możesz śpiewać sam, możesz używać ruchów rytualnych sam. Że to tradycja wicca nie znaczy że zasada jest tylko dla grupy. Zresztą solitary practice w Wicca to cały oddzielny nurt.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@pelargonia80)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś z innej strony - w tradycjach słowiańskich i w ogóle w ludowej magii słowiańskiej (i nie tylko słowiańskiej, bo podobnie jest w tradycji celtyckich zamawiań) rytuał nigdy nie opierał się na wizualizacji. Opierał się na słowie, geście, przedmiocie i intencji. Zamawiania były mówione, śpiewane, szeptane. Przedmioty miały konkretny ciężar i zapach. To jest bardzo stara warstwa pracy rytualnej, dużo starsza niż hermetyczne tradycje wizualizacji.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@augurkaa)
Połączone: 3 lata temu

A co z rytuałami opartymi na astrologii - jak planety, godziny dni tygodnia? Bo ja często buduję rytuały wokół momentów astrologicznych i tam też nie ma typowej wizualizacji - jest raczej intencja osadzona w czasie i symbolice. Morze dla kogoś bez wyobraźni wzrokowej praca z czasem i symbolem jest właśnie czymś co może zastąpić obraz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Augurkaa To jest ciekawy kierunek. Mógłbyś rozwinąć? Tzn. jak konkretnie wygląda taki rytuał u ciebie - co robisz zamiast wizualizacji jakie elementy go składają?


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@augurkaa)
Połączone: 3 lata temu

Zazwyczaj buduję go wokół konkretnego momentu - płnia, nów, wejście planety w znak - i wtedy cały rytuał jest działaniem w tym oknie czasowym. Zapalenie świecy o konkretnej barwie, wypowiedzenie intencji głośno, może napisanie jej na papierze. Żadnych obrazów. Symbol jest zewnętrzny - kolor, przedmiot, zapis - nie wewnętrzny. I o dziwo to jest dla mnie bardziej konkretne niż wizualizacja, bo widzę ten przedmiot naprawdę, nie wyobrażam go sobie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pelargonia80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Augurkaa To co opisuje z rytuałami planetarnymi jest bardzo bliskie temu co znajdziesz w tradycyjnej magii ceremonialnej - tam czas i moment były kluczowe, nie obraz. Godziny planetarne, dni tygodnia przypisane do planet, kolory świec. I nikt nie siedział z zamkniętymi oczami i nie wyobrażał sobie Jowisza. Po prostu działał w momencie Jowiszowym i słowem formułował intencję.


Odpowiedz
(@inwokacja_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Pelargonia80 Ale chwila, skąd przekonanie że "działanie w momencie Jowiszowym" cokolwiek zmienia? tzn. mówię serio - co konkretnie sprawia że czwartek albo godzina Jowisza to inny czas niż każdy inny? To jest właśnie ten punkt gdzie mi się wszystko sypie i nie potrafię tego przeskoczyć.


Odpowiedz
(@augurkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 110

@Inwokacja_D To uczciwe pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Dla mnie działa to tak, że ramy symboliczne tworzą coś w rodzaju kontekstu psychologicznego - wiem że działam w konkretnej "przestrzeni" znaczeniowej i to organizuje intencję. Czy Jowisz fizycznie cokolwiek zmienia? Nie wiem. Czy ja wtedy inaczej myślę i czuję? Tak. I dla mnie to wystarczy do pracy :/


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Podglądam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie, bo jestem mocno sceptyczna wobec całej tej strony. Znaczy - wszystko co tutaj opisujecie to w gruncie rzeczy różne sposoby na zaangażowanie się w rytuał bez wizualizacji. Ale czy ktoś z was zadał sobie pytanie czy wizualizacja w ogóle jest do czegokolwiek potrzebna? Że to może być po prostu jeden z wielu języków, a nie warunek konieczny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Klimcia_S Właśnie o to chodzi w tym wątku. I tak, dokładnie to. Wizualizacja to jeden ze sposobów pracy - może dominujący w zachodnich tradycjach hermetycznych, ale absolutnie nie jedyny ani nie podstawowy. Problem polega na tym że wiele popularnych podręczników jest pisanych przez osoby z siląn wyobraźnią wzrokową i zakładają że to norma. A to nie jest norma dla wsszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@beryl)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie że w tym wątku cały czas krążymy wokół jednej rzeczy - jakim kanałem wejść do stanu który pozwala na efektywną pracę rytualną. I te kanały to rzeczywiście wzrok, słuch, dotyk, propriocepcja, czas, symbol. Ale nikt jeszcze nie wspomniał o jednym - o zapachu. Zapach działa zupełnie inaczej niż inne zmysły neurologicznie - idzie inną ścieżką, bezpośrednio do układu limbicznego, bez przystanku w korze. Dla osób bez wyobraźni wzrokowej zapach jako kotwica może być wyjątkowo skuteczny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Beryl Zapach, tak. no dobra To akurat działa u mnie bardzo wyraźnie - jak zaczyna się dym z kadzidła, to coś się zmienia w jakości uwagi, dosłownie. Ale zawsze traktowałem to jako tło, nie jako główny element. Mówisz że można to traktować jako kanał wejścia?


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@beryl)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie. Konkretny zapach przypisany do konkretnego rytuału lub intencji - to jest zamiast obrazu. Jeśli za każdym razem gdy pracujesz z ochroną używasz tego samego kadzidła, mózg zaczyna łączyć ten zapach ze stanem. I w pewnym momencie samo wąchanie tego aromatu wprowadza w odpowiedni tryb bez żadnego wyobrażenia czegokolwiek. To nie jest magia, to dosłownie warunkowanie - ale rytuał to w jakimś sensie zawsze warunkowanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Beryl Dobre pytanie. Myślę że to co najbardziej do mnie trafia to po pierwsze propriocepcja - czucie ciała, napięcia, ciężarów. Po drugie zapach jako kotwica, o którym jeszcze nie myślałem. Beryl I to co pisała o narracji słownej - mam wrażenie że móglbym spróbować mówić rytualnie zamiast wyobrażać. Ale mam jeszcze jedno pytanie do wszystkich - jak długo trzeba czegoś próbować zanim można powiedzieć że to nie działa? Bo mam tendencję do porzucania metod za szybko.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zapach w tarocie też działa o ile to w ogóle można tak powiedzieć. Mam kilka klientek które mają problem ze skupieniem, i kiedy zaczynam sesję od konkretnego kadzidła, to wyraźnie widać że się przestrajają. Ale wróćmy do pytania Trzygłowa z początku - bo mam wrażenie że zebraliśmy tu całkiem dużo różnych dróg, ale ciekawa jestem jak ty sam, jako autor tematu, po tej rozmowie widzisz swój problem. co z tego co tu padło ma dla ciebie sens?


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

To ważna sprawa i sama z tym walczyłam. Nie ma jednej odpowiedzi, ale z mojego doświadczenia - cokolwiek nowego, to minimum kilka tygodni regularnej praktyki zanim w ogóle możesz oceniać. Pierwsze próby zawsze są niezgrabne, ciało i umysł muszą się nauczyć języka który im dajeesz. Jeśli po trzech próbach rezygnujesz, to naprawdę za mało.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę tu z boku ale to pytanie o porzucanie metod mnie uderzyło, bo ja mam dokładnie ten sam problem. szybko zniechęcam się jeśli coś "nie czuć". Ale właśnie - co to znaczy "czuć że działa"? Bo może ja nie wiem czego szukać i dlatego rezygnuję?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Honorek To jest naprawdę ważne pytanie i myślę że wiele osób ma ten sam kłopot. W skrócie - szukasz złego sygnału. Nie szukaj piorunującego efektu ani nagłego uczucia. Szukaj subtelnej różnicy w jakości stanu - czy po rytualne jesteś spokojniejszy bardziej skupiony, czy intencja jest wyraźniejsza niż przed. To małe rzeczy i łatwo je przeoczyć jeśli czekasz na coś dramatycznego.


Odpowiedz
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Honorek Ale tutaj jest też sprawa oczekiwań, bo to czego szuka zależy od tradycji. W niektórych podejściach rytuał ma wywołać wyraźny stan w innych - intencja wystarcza i efekt widać w rzeczywistości po czasie, nie w samym rytualne. Więc to "czy działa" to niekoniecznie "czy czuję coś w trakcie".


Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Kupala.ka Zgoda, ale to też trochę łatwa wymówka dla złej praktyki. Jeśli przez rok robisz coś bez żadnego zaangażowania i mówisz "efekt przyjdzie w rzeczywistości", to możesz sobie tłumaczyć wszystko. no, myślę że uczciwa ocena wymaga jednak jakiegoś sygnału w trakcie - niekoniecznie dramatycznego, ale jakiegoś.


Odpowiedz
(@inwokacja_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Elwirka92 A to mnie zastanawia - co rozumiesz przez "zaangażowanie" jeśli nie ma się wizualizacji i nie za bardzo wiadomo co czuć? ojej no, Bo dla mnie to brzmi jak błędne koło - trzeba się zaangażować żeby coś poczuć, ale nie wiem jak się zaangażować bo nic nie czuję.


Odpowiedz
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Inwokacja_D Zaangażowanie to nie jest uczucie, to uwaga. Skierowanie pełnej uwagi na to co robisz w danej chwili - na zapach kadzidła, na brzmienie słów które wypowiadasz, na ciężar przedmiotu w dłoni. Bycie całkowicie w tym jednym momencie. no i, to jest dostępne dla każdego, niezależnie od wyobraźni.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam ten wątek od początku i właściwie to przyszedłem tu z podobnym problemem co Trzygłow. Tylko że mój jest trochę inny - nie tyle brak wyobraźni wzrokowej, co kompletna niemożność wyciszenia głowy. jak siadam do rytuału, to zamiast intencji mam w głowie listę zakupow. Czy to jest osobny problem, czy te wszystkie metody które tu opisujecie działają też na to?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@beryl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Alembik To chyba jednak trochę osobny temat, bo rozproszenie uwagi to nie to samo co afantazja. Ale paradoksalnie - te same metody mogą pomagać. Ruch fizyczny, głośna narracja, zapach jako kotwica - to wszystko angażuje tyle kanałów jednocześnie że trudniej uciec myślami. Lista zakupów jest trudniejsza do utrzymania gdy stoisz i fizycznie okrążasz przestrzeń, niż gdy siedzisz cicho z zamkniętymi oczami.


Odpowiedz
Wpisy: 316
Rozpoczynający temat
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Właściwie myślę że trzeba to gdzieś spiąć. Wyszło z tej rozmowy kilka rzeczy które warto zapamiętać - może nie jako gotowe recepty ale jako kierunki do sprawdzenia. Propriocepcja zamiast obrazu, narracja słowna, ruch fizyczny, zapach jako kotwica, czas i symbol jako ramy. I to że "nie działa" może znaczyć że szukam złego sygnału. dużo mi to dało, serio. Choć dalej nie wiem do końca jak to złożyć w całość - może to zresztą do samodzielnego sprawdzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra, ale Trzygłow napisał "warto zapamiętać" i ja to rozumem jako próbę podsumowania, tylko że mi się wydaje że my ciągle gadamy o tym jak wejść w stan, a nie o tym co z nim zrobić jak już jesteś w środku. Może to i nieważne na tym etapie, ale mam wrażenie że dla mnie ten środkowy fragment rytuału - ta przestrzeń kiedy już jesteś skupiony - jest zupełnie niejasna. co tam właściwie robisz jeśli nie wizualizujesz?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Alembik To jest naprawdę konkretne pytanie. I odpowiedź zależy trochę od tradycji, ale generalnie - kiedy nie ma obrazu, jest intencja wyrażona inaczej. Słowo, gest, oddech skierowany w konkretnym kierunku. w praktyce runicznych galdr to jest dosłownie śpiew lub recytacja - brzmienie jest działaniem, nie towarzyszeniem. Nie opisujesz co chcesz zobaczyć, tylko mówisz wprost czego chcesz albo co ustanawiasz. Pytanie do ciebie: czy kiedy mówisz że "nic nie czujesz w środku", to znaczy że umysł jest pusty, czy że jest zajęty innymi myślami?


Odpowiedz
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 370

@Ceniek86 Zajęty innymi myślami. Totalnie. Właśnie dlatego mnie ten wątek w ogóle trafił - nie mam afantazji bo nie wiem nawet czy potrafię wizualizować, problem jest wcześniej. Nie mogę się zatrzymać żeby w ogóle sprawdzić.


Odpowiedz
(@beryl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Alembik A próbowałeś kiedyś rytuału który celowo angażuje ten wewnętrzny monolog zamiast go wyciszać? Bo to brzmi jak umysł który potrzebuje wyjścia, nie zamknięcia. Znam podejście gdzie na początku dosłownie piszesz wszystkie te natrętne myśli na kartce, fizycznie, a potem tę kartkę składasz i odkładasz - i to jest symboliczne "teraz to czeka na zewnątrz, nie w głowie". Brzmi prosto ale to ma sens jako gest graniczny.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

Ten gest graniczny to jest coś o czym mało się mówi, a działa na wielu poziomach 😀 Myję ręce przed każdą pracą i to jest właśnie to - konkretna czynność która mówi ciału i głowie "teraz jest inaczej". Nie dlatego że rece są brudne, tylko dlatego że to rytuał przejścia. Podobnie z zapalaniem świecy - nie jako oświetlenie, tylko jako znacznik początku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 236

@Galaktyka_F A czy ten znacznik początku musi być zawsze ten sam? bo mam wrażenie że jak robię coś za każdym razem tak samo, to po jakimś czasie robi się automatyczne i przestaje działać jako "wejście". Albo to tylko moje wrażenie?


Odpowiedz
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Honorek To nie jest tylko twwoje wrażenie, ale myślę że diagnozy mogą być różne. Albo rzeczywiście dana kotwica się zużyła - i wtedy warto ją zmienić albo wzmocnić czymś dodatkowym. Albo to co czujesz jako "przestało działać" to po prostu normalizacja, czyli ciało i umysł tak sprawnie wchodzą w stan że nie ma już tego wyraźnego przejścia. To drugie wcale nie jest złe - to znaczy że rytuał wszedł głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Nie jestem przekonana do tej drugiej opcji jako domyślnej. Znam osoby które od lat robią te same rzeczy mechanicznie i tłumaczą sobie że to "normalizacja", podczas gdy tak naprawdę od dawna są nieobecne w tym co robią. Myślę że uczciwa weryfikacja to jednak pytanie: czy po tym czujesz się inaczej niż przed? Nie dramatycznie inaczej, ale jakoś. Jeśli naprawdę nie ma żadnej różnicy, to może faktycznie coś wymaga odświeżenia.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Elwirka92 Zgoda, ale to "inaczej" jest strasznie trudne do zdefiniowania dla kogoś kto dopiero zaczyna. Ja na sesjach tarotowych widzę że klientki często nie wiedzą czego szukać i przez to albo szukają za dużo, albo mówią że nic. A to "coś" to często jest naprawdę małe - spokojniejszy oddech, cięższe ramiona, wolniejsze myśli. Pytanie do Honorka - jak długo siedzisz w jednym miejscu po skończeniu? Bo to też jest moment diagnostyczny.


Odpowiedz
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 236

@Sybilka Szczerze? no dobra Wstaję w zasadzie od razu. Nie myślałem o tym żeby zostać.


Odpowiedz
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Honorek No to może od tego zacznij. trzy minuty siedzenia bez robienia niczego po zakończeniu. I obserwuj co się dzieje w ciele, nie w głowie. Właśnie to "nic" po rytuale jest często bardziej informacyjne niż sam rytuał.


Odpowiedz
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Sybilka Ciekawe że to powiedziała, bo mnie też nikt tego nie powiedział wprost - że to co jest po jest częścią rytuału. Mam wrażenie że większość instrukcji konczy się na "zamknij rytuał" i tyle, a ta cisza po to jest też coś. U mnie to jest właśnie moment kiedy zapach kadzidła jeszcze jest w powietrzu i coś jakby opada. nie umiałbym tego lepiej opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Trzygłow to jest właściwie integracja - znana dobrze w pracy z psychedelikami ale w rytualistyce mówi się o tym dużo rzadziej. Ta przestrzeń między zakończeniem a "normalnym" trybem to jest czas kiedy to co zrobiłeś może się "osadzić". Wyskoczenie z tego momentu od razu to jak wstanie z medytacji po 2 sekundach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@inwokacja_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Kupala.ka Porównanie z psychedelikami mnie trochę zatrzymało - rozumiem skąd to, ale mam wrażenie że to dwa różne konteksty i nie wszystkich to porównanie przekona. oj, nie mówię że jesteś w błędzie, tylko że dla kogoś kto podchodzi do tego tematu ostrożnie, takie zestawienie może go od razu zamknąć. A idea jest dobra - ta przestrzeń po faktycznie ma sens jako coś oddzielnego.


Odpowiedz
(@kupala-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 150

@Inwokacja_D Uczciwa uwaga. Powiem inaczej - we wschodniej rytualności, szczególnie w praktykach tybetańskich, jest coś co można by nazwać "dedykowaniem zasługi" na końcu - krótki moment intencji po tym co się zrobiło, zanim się wstanie. To jest właśnie ta integracja w tradycyjnym opakowaniu, bez żadnych kontrowersyjnych skojarzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wróciłam bo ta rozmowa poszła w ciekawe miejsce. Wciąż jestem sceptyczna co do mechanizmów, ale to co tutaj opisujecie - kotwice zapachowe, gest graniczny, cisza po - to jest naprawdę spójna psychologia uwagi. Bez żadnej magii. I to mnie zastanawia: czy dla efektu ma znaczenie czy ktoś wierzy w metafizyczny wymiar rytuału, czy wystarczy że traktuje go jako celową praktykę psychologiczną?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Klimcia_S To pytanie zadawano w różnych kontekstach i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Część tradycji mówi że intencja i przekonanie są konieczne, część - że forma działa niezależnie od przekonania, bo to ciało i nawyk robią robotę. Z pragmatycznego punktu widzenia - jeśli działa na poziomie stanu i uwagi, to już jest coś. Co z tym dalej robisz to twoja sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@beryl)
Połączone: 2 lata temu

A wracając do tego skąd zaczął Trzygłow - pytanie o wizualizację i jej brak. Mam wrażenie że przez całą tę rozmowę wyszło że alternatyw jest naprawdę sporo i każda z nich angażuje inny zmysł lub mechanizm. Ale jest jedna rzecz której jeszcze nie nazwałyśmy wprost: budowanie rytuału od własnych wrażeń zamiast odtwarzania cudzej instrukcji. Może dla osób bez obrazu to jest w ogóle ważniejsze niż dla innych - trzeba po prostu zacząć od "co ja faktycznie czuję" a nie "co powinienem czuć".


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@promyczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie. I tu jest ten problem że większość materiałów - kursy, książki, YouTube - jest pisana przez osoby dla których wizualizacja jest naturalna, i oni po prostu zakładają że tak jest u wszystkich. Sama to czułam przez długi czas zanim zrozumiałam że moje "złe wykonanie" to po prostu inne wykonanie. Trzygłow, nie wiem czy to ci pomoże, ale to co opisujesz - że zapcah zmieniaa jakość uwagi - to jest bardzo konkretny, działający punkt wejścia. Nie "gorszy zamiennik", po prostu inny.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: