Próbowałam raz przeprosic kota z pokoju podczas dłuższej pracy z przedmiotami. Siedział pod drziwami i drapał. Było gorzej niż gdyby był w środku, bo ta swiadomosc że jest za drzwiami i chce wejść kompletnie rozpraszała. Więc wróciłam do poprzedniego układu i przestałam kombinowac.
No dobra hej przeglądam tę rozmowe od jakiegos cazso i mam wrażenie że wiele osób ma psy albo koty ale nikt nie wspomnial o zwierzętach które są... powiedzmy mniej oczywiste moja znajoma ma krulika i on tez kreci się przy niej kiedy medytuje. Czy to ma w ogole znaczenie jkie to zwierze?
tak, moja kotka zawsze siada dokładnie po lewej stronie. Nigdy po prawej zawsze lewa. Przez długi czas myślałam że to przypadek, ale trwa to od lat. Nie mam pojecia co z tym zrobić interpretacyjnie, bo lewa strona w różnych tradycjach ma różne znaczenia - raz jest tą receptywną, raz jest mniej korzystna. Więc może lepiej zostawic interpretację i po prostu zaakceptować że tak jest.
oj A może to kwestia temperatury i gdzie jest cieplej, nie zebym chciala wszystko sprowazać do fizjologii ale serio - koty ida w cieplo i mogłoby to tlumaczyc czesc tych wyborów miejsca
Intencja zwierzęcia to jest cos czego i tak nie sprawdzimy natomiast jest jedna rzecz ktora można zaobserwować - czy zwierzzę jesst spokojne podczas twojej pracy, czy niespokojne. To daje jakiś sygnal nawet jesli nie wiemy co za nim stoi. Pies który siedzi spokojnie to jest coś innego niż pies który chodzi, skomle i przerywa.
Mój kot ma dokłdnie to samo i przez długi czas myślałam że to efekt synchronizacji - że on wchodzi w mój rytm oddychania i skupienia. Nie wiem czy to prawda, ale ta obserwacja mnie zatrzymała na dłużej niż jakiekolwiek teoretyczne rozważania o zwierzętach w tradycji.
Ta obserwacja z synchronizacją oddychania to cos, do czgo wracam myślami od kiedy to napisałam. Bo rzeczywiście, jesli on wchodzi w twoj rytm to znaczy że coś w tej przestrzeni go ciagnie - albo że jest na tyle wrażliwy na zmiany w tobie, że po prostu podąża. tylko nie wiem czy to rozróżnienie ma praktyczne znaczenie dla tego co robimy.
To co opisujecie z tym nieruchomym leżeniem i zmianą oddechu - jeśli chodzi o pracy z energią to jset dość charakterystyczny stan. Zwierzęta potrafią wchodzic w coś co można by określić jako rejestrowanie pola. Nie znaczy to że uczestniczą aktywnie ale ich układ nerwowy wychwytuje zmiany. Pies który leży absolutnie spokojnie i nie spi to pies któóry coś obserwuje - tylko nie wzrokiem.
Ta odpowiedź Bolka mie troche uspokoiła, bo dlugo nie wiedziałam jak o tym mowic żeby nie brzmieć dziwnie. Mój pies dokładnie to robi - wpatruje sie. I nie ma w tym nic niepokojącego, raczej jakies skupienie. Ale zastanawiam sie teraz - czy wy kiedyś zauważyliście żeby zwierzę zareagowalo na zmianę nastroju w trakcie a nie przed rytuałem? Bo moj reaguje zanim cokolwiek zaczne, ale tez czasem w srodku.
Zaglądam w ten wątek z oddechem i mam pytanie do Bolka i Pelagiuszy jednocześnie - bo rozmawiacie o zwierzętach jakby miały pewną autonomię w tej przestrzeni. czy to jest coś co da sie w ogóle zweryfikować czy po prostu przyjmujemy taki model bo jest wygodny interpretacyjnie?
Wracając do pytania Bursztynki o miejsce - nogi, zawsze nogi. To co mnie tam uderza to że nogi są w wielu tradycjach związane z uziemieniem, z kontaktem z ziemią. Nie wiem czy pies to \"wie\", ale jeśli ktoś traci kontakt z ciałem podczas intensywnej pracy, pies przy nogach może pełnić funkcje kotwicy. chciałem to powiedzieć zanim temat odpłynie. 😉
Ok, ale żeby nie bylo że tylko tutaj potwierdzamy sobie nawzajme - chce zapytać czy ktos mial sytuacje gdzie pies albo kot wyraznie przeszkodził. Nie \"byl inaczej spokojny\" tylko realnie zakłócił coś w trakcie pracy? Bo wczytuję sie w tę rozmowe i mam wrażenie że wspominamy tylko przypadki ktore dzialaly na plus
Mam notatki z kilku miesięcy obserwacji mojego kota podczas różnych prac i widzę pewien wzorzec - on wchodzi prawie zawsze na początku ale zostaje tylko kiedy pracuję z kamieniami albo świecami. Przy pracy czysto wizualizacyjnej jest przy mnie przez chwilę i wychodzi. Jakby miał preferencje co do rodzaju pracy, nie tylko co do mojego stanu.
Judytka a czy w tych notatkach masz tez różnicę zaleznie od pory dnia albo od księżyca? Pytam bo kilka osób wcześniej wspominało o czasie jako czynniku i zastanawiam się czy zwierzęta też to rejestrruja inaczej o roznych porach.
Ewelinka, mam trochę danych o porach dnia - głównie rano i wieczorem robiłam notatki, bo to kiedy zazwyczaj pracuję. Raon jest na pewno spokojniejszy, siada i zostaje. Wieczorami bywa brdziej ruchliwy, ale nie wiem czy to powiązać z porą czy po prostu z tym że sam jest wtedy inaczej nastawiony. O księżycu mam za mało obserwacji żeby coś powiedzieć - nie bylam na tyle systematyczna w tym wymiarze. To by wymagało osobnego dziennika z datami i fazami. 🙂
To co Ewelinak opisuje z pełnią to jest klasyczny problem w takich obserwacjach - kiedy wiemy co sprawdzamy, to podświadomie zapamiętujemy potwierdzenia i zapominamy wyjątki. Dlatego notatki Judytki są wartościowe tylko jeśli prowadzone były bez wcześniejszej tezy. Judytka czy ty wiedziałaś co sprawdzasz zanim zaczęłaś notować?
To jest uczciwa odpowiedź. I to że wzorzec wyszedł z danych a nie był z gory szukany to naprawdę coś zmienia w wiarygodności. no ale Ciekaw jestem czy ktoś inny ma podobny podział - że zwierzę inaczej reaguje na pracę z przedmiotami fizycznymi niz na saamą wizualizację albo medytację.
Można to próbować wyjaśnić przez sensorykę - praca z fizycznymi przedmiotami generuje więcej bodźców: ciepło świecy, specyficzny zapach kamieni, zmiana oddehu podczas skupiania się na przedmiocie. Zwierzę doslownie ma więcej do odebrania. pytanie które mnie interesuje to co dzieje się z tymi bodźcami dalej - czy to czysto zmysłowe śledzenie czy cos sie z tym buduje.
Okej ale to nas trochę kreci w kółko albo to czysto sensoryczne i zwierzę reaguje na zapach i ciepło, albo coś wiecej - i oba są mozliwe. ale co to zmienia praktycznie? Czy wiedza o tym ktora odpowiedź przyjmiemy zmienia to co roimy pdczas pracy?
No dobra, anielica ma rację i to jest chyba pytanie które najbardziej mnie interesuje od początku tego wątku. Bo mój pies nie jest obserwatorem - przynajmniej tak to czuję. Jest obecny inaczej niż kot śpiący w tym samym pokoju. Ale jak to opisać bez popadania w nadinterpretację to już trudniejsze.
To co mowi Bursztynka to jest według mnie kluczowe i niestety nieweryfikowalne przez innych. Każda obecność zwierzęcia jest specyficzna dla relacji z konkretnym człowiekiem. Pies ktory od lat jest przy tobie podczas każdej pracy jest w innej pozycji niż pies który wszedł do pokoju pierwszy raz. Więc pytanie \"czy przeszkadza czy pomaga\" jest nie do odpowiedzenia ogólnie.
Ojejku i tu wracamy do punktu ktory chyba był juz wcześniej - że zwierzę samo w sobie nie jest ani pomocą ani przeszkodą, tylko nasze nastawienie i relacja to definiuje. Ale mnie ciekawi coś innego: czy ktos celowo zmienił swój rytm pracy przez obecność zwierzęcia? Nie dostosował się, ale naprawdę coś przebudował?
no dobra Ja tak. kiedy moja kotka zaczęła regularnie kłaść się na macie podczas pracy z ciałem, przestałam wynosic ją za drzwi. Zamiast tego wydłużyłam czas cichego siedzenia na początku - po prostu żeby ona się ustabilizowala zanim zacznę właściwą pracę. I z czasem zauważyłam że to też mnie stabilizuje. więc zwierzę narzuciło mi rytm który okazał się dobry.
No i to jest właśnie to co mnie tu uderza w tej całej rozmowie - że zwierze często pelni funkcję granicy między zwyklym czasem a czymś innym. Nie żadne dzwoneczki ani świece, tylko zywa istota która siada, wstaje odchodzi i przez to wyznacza strukturę. Ciekawe czy ktoś próbował świadomie to odwrócić - czyli zaczynać bez zwierzęcia i sprawdzić czy ta granica jest mniej wyrazna.
Hej a mial ktos sytuacje odwrotną - że zwierzę nagle przestało przychodzic po tym jak cos zmienilas w swojej praktyce? Nie wiem, inne miejsce, inna pora inne przedmioty. pytam bo sama kilka tygodni temu przestawiłam się na inna godzine i moj kot jakby stracil zainteresowanie może przypadek, moze nie
No nie wiem, i właśnie takie obserwacje są dla mnie najbardziej wartościowe w tej rozmowie - bardzo konkretne, z detalem. Nie \"pies mi pomaga\" albo \"pies przeszkadza\", tylko: zmieniłam kadzidło i przez kilka sesji zachowanie było inne. ojej, To coś mówi - czy o wrażliwości zmysloewj czy o czymś więcej, nie wiem. Ale mój pies też inaczej się zachowuje kiedy pracuję w innym miejscu w domu. przy oknie jest spokojniejszy niż przy ścianie bez okna. Może to tylko światło. 🙂
