Serio mam psa, golden retriever, i za kżdym razem gdy siadam do czegokolwiek - czy to zapalam świeczki, rozkładam karty cokolwiek - on od razu przybiega i kładzie mi łapę na kolanie albo po prostu wtula się obok. Na poczatku myslalam, że to przeszkadza, bo sie rozpraszam, ale w pewnym momencie przestałam go odsyłać i... szczerze, coś się zmieniło. Jakby atmosfera byla inna, spokojniejsza? Nie wiem czy to on, czy po prostu sama sie rozluźniłam bo przetałam walczyć z jego obecnością. Czy ktoś w ogóle świadomie pracuje ze zwierzetami przy takich rzeczach?
Zwierzęta mają inny próg czułości na zmiany energetyczne w przestrzeni niż ludzie. To nie jest mit - jest całkiem sporo obserwacji etnograficznych dotyczących psów i kotow, które zachowywaly się inaczej przy miejscach rytualnych albo przed śmiercią kogoś z domowników. Przy pracy rytualnej pies, który spokojnie przy tobie leży, to jedno - ale pis ktory biega, szczeka, chce zabawę - to już inna sytuacja. Twoj golden po prostu czuje że cos się dzieje i chce być blisko. Pytanie czy przy tym spokojnie siedzi, czy jednak kręci sie i przeszkadza?
Ja to mam kota i on mi regularnie siada na kartach. doslownie kladzie sie na rozlozonym spreadzie i patrzy na mnie. ojej Śmieszne ale tez irytujące bo muszę go przesuwac. Nie wiem czy to przeszkadza czy pomaga bo nie mam z czym porównnać - on zawsze tak robi i tyle. ale ten watek mnie zastanawia bo nigdy nie pomyślałam zeby go celowo włączyć albo wyłączyć z tego co robie.
Koty to akurat dość specyficzny przypadek. Jest taka koncepcja wywodzaca sie ze staroegipskich tekstów - i tu nie chodzi o żadne wymyślone ezoteryczne opowieści, tylko o realne źródła archeologiczne - że koty były traktowane jako swoiste filtry dla energii, ktore mogą zarówno przyciągać jak i odpychać pewne wpływy. Natomiast uczciwie powiem, że to jak koty zachowują się przy rytuałach to bardzo indywidualna sprawa. Miałam kiedyś kotkę, ktora przy każdej mojej pracy siadała nieruchomo i patrzyła w jeden punkt w kacie pokoju. I to nie było śmieszne, bo ten kąt nie był niczym ciekawym. Nigdy do konca nie rozgryzłam co to znaczyło. 😉
jest kilka kierunków. Czesc pochodzi z badan nad zachowaniem zwierząt przy osobach umierających - ten słynny Oscar, kot ze szpitala w Rhode Island, kóry kładł się przy pacjentach kilka godzin przed ich śmiercią. To był opisany medycznie przypadek. Poza tym są badania japonskie nad wrażliwością psów na zmiany w zachowaniu człowieka, w tym zmiany fizjologiczne jak tętno, oddech kortyzol. Pies któóry zasypia przy tobie podczas rytualnej pracy może po prostu reagowac na to że ty się uspokoiłaś, a nie na jakiś abstrakcyjny czynnik zewnętrzny. Choć nie mowie, że to wyklucza to drugie.
O rany ten wątek o pasch jest o tyle ciekawy że w tradycjach słowiańskich pies był zwierzęciem stricte granicznym - żył między dwiema sferami, między domem a tym co na zewnątrz, między żywymi a umarłymi. Nie był traktowany jako neutralny. Dlatego obecność psa przy pewnych czynnościach mogła wzmacniać intencję albo ją zakłócać - zalezalo od tego co robiłeś i jakie miales intencje wobec granicy, przy której pracowałeś. To jest trochę inne podejście niz ta egipska perspektywa z kotami.
Dobra ale ja mam troche inne pytanie - czy ktos w ogole próbował celowo pracować ze zwierzeciem jako uczestnikiem a nie tylko jako obserwatorem ktory przypadkiem siedzi obok? Bo to co tu czytam to troche \"moj pies/kot przyszedl i sie polozyl\" a mne bardziej interesuje czy jest jakis sposób żeby swiadomie to wlaczyc
Hej, a co jesli zwierzę wchhodzi i od razu zaczyna dziwnie sie zachowywac? Moja kotka czasem wbiega do pokoju staje jak wryta patrzy chwilę w powietrze i wybiega. i to akurat kiedy zapalam kadzidlo albo siadam do medytacji. zawsze myślałam że to dym ją drażni ale dym z kadzidla to chyba za mało zeby tak reagować?
O rany to jest wazna informacja bo ja nigdy o tym nie myślałam. mój kot siedzi czasem przy dyfuzorze i... no to moze przez to jesst czasem taki dziwny. Myslalam że to temperament. dobra, schowam ten dyfuzor. 😉
ojej To zaciekawia mnie z innej strony - tzn 🙁 jeśli zwierzę reaguje na kadzidło czy dyfuzor fizjologicznie, to skąd w ogole wiemy kiedy jego zachowanie ma jakieś \"znaczenie\" a kiedy to po prostu reakcja zmysłowa? Bo teraz zaczynam się zastanawiać czy mój pies przy mnie zasypia bo mu dobrze w tej energii, czy po prostu dlatego że siadam, przestaję się krecic i on to odbiera jako sygnał że mozna odpocząć.
Ojej, to jest właśnie sedno całego pytania z tego tematu i myślę, że nie ma jednej odpowiedzi. Ale z mojego doświadczenia - i pracuję z intencją od dłuższego czasu - zwierzęta nie kłamią. To znaczy: jesli coś w przestrzeni jest nie tak, to one to pokażą zanim ty to poczujesz. Mój pies raz stanął przy progu pokoju i nie chciał wejść przez cały wieczór. Nie było żadnego widocznego powodu. tamten wieczor był dla mnie bardzo trudny, coś nie grało od początku. Nie twierdzę że on \"wiedział\" w jakimś mistycznym sensie, ale chyba czuł moje napięcie zanim ja sama to zaakceptowałam.
Bardzo podobna historia u mnie. Pies który normalnie wchodzi wszędzie raz przy próie skupienia siedział za drzwiami i skamlał cicho. Nie glosno, nie nerwowo, po prostu... jakby chciał być blisko ale coś go zatrzymywało. Do dziś nie wiem co to bylo. ale wrocmy do pytania z poczatku wątku - czy to przeszkadza. ja uwazam że to zalezy w duzej mierze od tego co ty z tym zrobisz. Jesli reagujesz na zwierzę, przerywasz skupienie żeby je pogłaskać, sprawdzić co chce - to przeszkadza. no dobra, jeśli po prostu pozwalasz mu być, to zazwyczaj samo sie układa.
Hmm okej ale skoro mówimy o konkretnych przypadkach to mam pytanie do tych co maja psy - czy wasza reakcja na to zachowanie zwierzecia w ogóle wplywa na to co robicie? Bo jakbym miał psa ktory nagle siada za drzwiami i cicho skamle to chyba bym sie zatrzymal i zaczął myslec co jest nie tak zamiast kontynuowac. i to moze byc ważniejsze niż sam pies.
Właśnie skupienie. To chyba jest klucz do całego tematu, nie? Bo rytuał to nie jest tylko zestaw gestow, to jest stan. I jeśli zwierzę ten stan zaburza, to już masz odpowiedź. A jeśli nie zaburza albo wręcz go poglebia, to też masz odpowiedź. Tylko skąd wiadomo, że go pogłębia a nie po prostu nic nie robi 🙁
Hej ale to co mowisz o płaskich sesjach kiedy kot lezy bez zainteresowania - a moze on po prostu wtedy nie ma energii i to się przeklada na atmosfere? Nie wiem pytam bo nie mam tu zadnego punktu odniesienia. Moj kot zawsze jest zainteresowany bo siada na kartach więc nie wim jak to wyglada kiedy jest obojętny. 🙂
A jak to się ma do sytuacji w ktorej jesteś naprawde skupiona i spokojna, a zwierzę i tak się zachowuje dziwnie? Bo u mnie ta kotka czasem wpada i wybiega właśnie kiedy mi idzie najlepiej. Nie kiedy jestem spięta. no ale, to mi nie pasuje do wyjasnienia przez moj stan.
To jest ciekawe bo jakbym wczesniej nie wiedział nic o tej tradycji i ktos by mi powiedział że pies siada przzy swiecy dla przodków to bym powiedzial że pewnie przyszeł po cieple. A to mżoe byc zupełnie inna interpretacja tak samo uzasadniona. jak w ogole zyc z taka niepewnością interpretacyjna?
No i właśnie tu utknalem na tym co Anielcia pisała. bo rozumiem, że mozna żyć z tą niepewnością, ale mam wrażenie że po jakimś czasie czlowiek jednak wybiera jakąś interpretację nawet jeśli mówi że trzyma obie otwarte. jak to wyglada u kogoś kto robi to dlugo? Czy ta ambiwalencja naprawde zostaje, czy z czasem jednak jedno wyjaśnienie zaczyna dominowac? 😉
Z mojego doświadczenia - zostaje. Ale zmienia się jakość tej ambiwalencji. Na początku to jest dyskomfort, takie \"nie wiem i to mnie męczy\". Po jakimś czasie przestaje to byc problem do rozwiązania i staje się po prostu czescia pracy. no ale mój pies siedzi przy pracy z przodkami i już dano przestałam się zastanawiać czy to dlatego że jest ciepło czy dlatego że on to jakos rozumie. On tam jest i tyle. 🙂
Wróćcie do tematu bo mnie to pytanie Trzygłowa tez zatrzymało. Ja mam cztery lata z psem przy pracy i powiem szczerze - wybrałam interpretację. Nie dlatego że mi dała spokoj tylko dlatego że jest bardziej użyteczna przy tym co robie. Czyli zakładam że on coś wnosi, bo to zmienia moje nastawienie. hmm, Ale to jest wybór praktyczny nie odpowiedź na pytanie co tak naprawde sie dzieje
Tu jset coś ważnego. Jeśli efekt jest podobny niezależnie od mechanizmu, to może pytanie o mechanizm jest mniej istotne niż się wydaje. To nie znaczy że jest nieważne ale w praktyce codziennej pracy to co działa, działa. serio i mój kot przez lata był przy tym co roibę i nigdy nie czułem potrzeby rozstrzygania tego definitywnie.
A skoro już jesteśmy przy tych notatkach - czy ktoś poza Hellanem to rzeczywiście robi i czy wychodzi z tego coś konkretnego? Mam wrażenie że to pojawia się w rozmowach jako dobry pomysł, a potem nikt tego nie stosuje systematycznie.
Ja robię notatki ale przy runach nie przy zwierzętach. no ale Natomiast zaczęłam dopisywać od jakiegoś czasu czy moja kotka była w pokoju i powiem szczerze - po kilku miesiącach mam zbyt mało danych żeby coś z tego wyciągnąć, bo ona bywa przy mnie nieregularnie. Więc nawet jeśli chcesz to robic, to potrzebujesz dość długiego okresu żeby zobaczyć cokolwiek.
Prezglądam tę rozmowę o notatkach i mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem logikę, z drugiej mam wrażenie że to trochę jak próba zmierzenia czegoś za pomocą nieodpowiedniego przymiary. Mój pies przy mnie - to jest doświadczenie, nie dane. Nie wiem czy da się to zanotować w sposob który cokolwiek zachowuje z tego co się faktycznie dzieje.
Oj, i tu się nie zgadzam. Właśnie dlatego że to jest doświadczenie, to retrospektywne ocenianie go jest problematyczne. Notując w trakcie albo zaraz po zachowujesz coś co jestt bliższe temu co się wydarzyło a nie temu co chciałaś żeby się wydarzyło.
No nie wiem, to jest może torchę z innej beczki, ale właśnie ta sprawa co notować przypomniała mi coś. wiesz co W tradycji nordyckiej są opisy pracy seiðr gdzie asystenci mają konkretne funkcje - jeden trzyma przestrzeń drugi pilnuje ciała osoby w transie. Nigdzie nie ma zwierząt w tych opisach jako aktywnych uczestników, ale są psy przy wejściach przy progu. Jakby znowu ta graniczność wychodzi.
Tak i to chyba jest coś co warto przenieść do praktyki - może pytanie nie powinno brzmieć \"czy zwierzę mi pomaga czy przeszkadza\", tylko \"gdzie jest jego miejsce\". Mój pies nigdy nie siada przy świecy, zawsze jest za moimi plecami :/ I może to jest właśnie jego strefa, nie ta którą ja uznaję za centrum.
