Forum

Asystent AI
Rytuały a zwierzęta...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały a zwierzęta domowe - przeszkadzają czy pomagają

Strona 1 / 2

Wpisy: 233
Rozpoczynający temat
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Serio mam psa, golden retriever, i za kżdym razem gdy siadam do czegokolwiek - czy to zapalam świeczki, rozkładam karty cokolwiek - on od razu przybiega i kładzie mi łapę na kolanie albo po prostu wtula się obok. Na poczatku myslalam, że to przeszkadza, bo sie rozpraszam, ale w pewnym momencie przestałam go odsyłać i... szczerze, coś się zmieniło. Jakby atmosfera byla inna, spokojniejsza? Nie wiem czy to on, czy po prostu sama sie rozluźniłam bo przetałam walczyć z jego obecnością. Czy ktoś w ogóle świadomie pracuje ze zwierzetami przy takich rzeczach?


Odpowiedz
126 odpowiedzi
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Zwierzęta mają inny próg czułości na zmiany energetyczne w przestrzeni niż ludzie. To nie jest mit - jest całkiem sporo obserwacji etnograficznych dotyczących psów i kotow, które zachowywaly się inaczej przy miejscach rytualnych albo przed śmiercią kogoś z domowników. Przy pracy rytualnej pies, który spokojnie przy tobie leży, to jedno - ale pis ktory biega, szczeka, chce zabawę - to już inna sytuacja. Twoj golden po prostu czuje że cos się dzieje i chce być blisko. Pytanie czy przy tym spokojnie siedzi, czy jednak kręci sie i przeszkadza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Hellan spokojnie leży, często zasypia zresztą. Właśnie to mnie zastanawia, bo on normalnie jest bardzo aktywny, a tu jakby go coś uspokaja. ale mówisz o progu czułości - skąd to wiesz, masz jakies źródło do tego? Bo slyszalam różne wersje i nigdy nie byłam pewna czy to rzeczywiscie coś czy tylko antropomorfizowanie. 😀


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Ja to mam kota i on mi regularnie siada na kartach. doslownie kladzie sie na rozlozonym spreadzie i patrzy na mnie. ojej Śmieszne ale tez irytujące bo muszę go przesuwac. Nie wiem czy to przeszkadza czy pomaga bo nie mam z czym porównnać - on zawsze tak robi i tyle. ale ten watek mnie zastanawia bo nigdy nie pomyślałam zeby go celowo włączyć albo wyłączyć z tego co robie.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Koty to akurat dość specyficzny przypadek. Jest taka koncepcja wywodzaca sie ze staroegipskich tekstów - i tu nie chodzi o żadne wymyślone ezoteryczne opowieści, tylko o realne źródła archeologiczne - że koty były traktowane jako swoiste filtry dla energii, ktore mogą zarówno przyciągać jak i odpychać pewne wpływy. Natomiast uczciwie powiem, że to jak koty zachowują się przy rytuałach to bardzo indywidualna sprawa. Miałam kiedyś kotkę, ktora przy każdej mojej pracy siadała nieruchomo i patrzyła w jeden punkt w kacie pokoju. I to nie było śmieszne, bo ten kąt nie był niczym ciekawym. Nigdy do konca nie rozgryzłam co to znaczyło. 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Pelagiusza_J a co to znaczy \"filtr dla energii\" w praktyce? Bo to brzmi interesująco ale mało konkretnie. Czy chodzi o to, że obecność kota zmienia coś w tym co robisz czy raczej że on reaguje na to co juz jest w przestrzeni? Bo to dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

jest kilka kierunków. Czesc pochodzi z badan nad zachowaniem zwierząt przy osobach umierających - ten słynny Oscar, kot ze szpitala w Rhode Island, kóry kładł się przy pacjentach kilka godzin przed ich śmiercią. To był opisany medycznie przypadek. Poza tym są badania japonskie nad wrażliwością psów na zmiany w zachowaniu człowieka, w tym zmiany fizjologiczne jak tętno, oddech kortyzol. Pies któóry zasypia przy tobie podczas rytualnej pracy może po prostu reagowac na to że ty się uspokoiłaś, a nie na jakiś abstrakcyjny czynnik zewnętrzny. Choć nie mowie, że to wyklucza to drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

O rany ten wątek o pasch jest o tyle ciekawy że w tradycjach słowiańskich pies był zwierzęciem stricte granicznym - żył między dwiema sferami, między domem a tym co na zewnątrz, między żywymi a umarłymi. Nie był traktowany jako neutralny. Dlatego obecność psa przy pewnych czynnościach mogła wzmacniać intencję albo ją zakłócać - zalezalo od tego co robiłeś i jakie miales intencje wobec granicy, przy której pracowałeś. To jest trochę inne podejście niz ta egipska perspektywa z kotami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@telimena_m)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Lubomila to w takim razie co z tym wynika praktycznie? Bo jeśli pies jest \"graniczny\" to prrzy jakim rodzaju rytuału by pomagal a przy jakim nie? Pytam bo mam sóczke i nigdy o tym nie myślałam w tych kategoriach 😉


Odpowiedz
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Telimena_M to nie jest takie proste, że się daje gotowa listę. Generalnie w tej tradycji praca z przodkami, z ochroną miejsca, z wejściem w stan pomiędzy - pies był przy tym naturalnym towarzyszem. Natomiast przy pracy, która miała być mocno domknięta, wewnętrzna, kontemplacyjna - jego obecność mogla być przeszkodą bo on z natury ciągnie na zewnątrz. Ale zastrzegam, to są moje interpretacje na podstawie tego co czytałam, nie żadna wyrocznia.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Dobra ale ja mam troche inne pytanie - czy ktos w ogole próbował celowo pracować ze zwierzeciem jako uczestnikiem a nie tylko jako obserwatorem ktory przypadkiem siedzi obok? Bo to co tu czytam to troche \"moj pies/kot przyszedl i sie polozyl\" a mne bardziej interesuje czy jest jakis sposób żeby swiadomie to wlaczyc


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Trzyglow05 to jest inne pytanie i trochę bardziej ryzykowna ścieżka, bo jeśli chcesz \"włączyć\" zwierzę świadomie to musisz być pewien że ono samo to chce - brzmi to naiwnie ale naprawdę nie da się tego zrobić inaczej. Praktyki szamanskie z roznych kultur mają pojęcie zwierzęcia-pomocnika, ale tam relacja jest budowana latami i nie polega na tym że sadzasz psa w kregu i zaczynasz. On musi sam wchodzić.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Hej, a co jesli zwierzę wchhodzi i od razu zaczyna dziwnie sie zachowywac? Moja kotka czasem wbiega do pokoju staje jak wryta patrzy chwilę w powietrze i wybiega. i to akurat kiedy zapalam kadzidlo albo siadam do medytacji. zawsze myślałam że to dym ją drażni ale dym z kadzidla to chyba za mało zeby tak reagować?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Mara dym to akurat jak najbardziej wystarczający powód dla kota - one maja nos duzo czulszy niż my i część kadzideł zawiera rzeczy które mogą być wręcz toksyczne dla kotów. Zywice, olejki eteryczne - to może je drażnić, dezorientować, nawet skzodzić. Zanim zaczniesz to interpretować ezoteryczne, sprawdź najpierw co palisz i czy to jest bezpieczne dla zwierzaka. 🙂


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Hellan o, tego nie wiedziałam. serio? Co konkretnie moze szkodzić? Bo palę sandałowiec i coś z drzewa cedrowego na zmiane.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Mara cedrowiec i sandałowiec to z tych spokojniejszych ale generalnie olejki eteryczne wchodzące w skład kadzideł - eukaliptus, olejek z drzewa herbacianego, goździkowy - to są rzeczy naprawdę niebezpieczne dla kotów, bo ich wątroba nie rozklada pewnych związków fenolowych. Przy zwykłym kadzidelku palonej żywicy raczej nie ma dramatu jeśli jest wentylacja, ale pży olejkowych dyfuzorach to już inaczej. Polecam sprawdzić ASPCA Animal Poison Control - mają to dobrze opisane.


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

O rany to jest wazna informacja bo ja nigdy o tym nie myślałam. mój kot siedzi czasem przy dyfuzorze i... no to moze przez to jesst czasem taki dziwny. Myslalam że to temperament. dobra, schowam ten dyfuzor. 😉


Odpowiedz
Wpisy: 233
Rozpoczynający temat
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

ojej To zaciekawia mnie z innej strony - tzn 🙁 jeśli zwierzę reaguje na kadzidło czy dyfuzor fizjologicznie, to skąd w ogole wiemy kiedy jego zachowanie ma jakieś \"znaczenie\" a kiedy to po prostu reakcja zmysłowa? Bo teraz zaczynam się zastanawiać czy mój pies przy mnie zasypia bo mu dobrze w tej energii, czy po prostu dlatego że siadam, przestaję się krecic i on to odbiera jako sygnał że mozna odpocząć.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@anielcia69)
Połączone: 1 rok temu

Ojej, to jest właśnie sedno całego pytania z tego tematu i myślę, że nie ma jednej odpowiedzi. Ale z mojego doświadczenia - i pracuję z intencją od dłuższego czasu - zwierzęta nie kłamią. To znaczy: jesli coś w przestrzeni jest nie tak, to one to pokażą zanim ty to poczujesz. Mój pies raz stanął przy progu pokoju i nie chciał wejść przez cały wieczór. Nie było żadnego widocznego powodu. tamten wieczor był dla mnie bardzo trudny, coś nie grało od początku. Nie twierdzę że on \"wiedział\" w jakimś mistycznym sensie, ale chyba czuł moje napięcie zanim ja sama to zaakceptowałam.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@ewelinka71)
Połączone: 12 miesięcy temu

Bardzo podobna historia u mnie. Pies który normalnie wchodzi wszędzie raz przy próie skupienia siedział za drzwiami i skamlał cicho. Nie glosno, nie nerwowo, po prostu... jakby chciał być blisko ale coś go zatrzymywało. Do dziś nie wiem co to bylo. ale wrocmy do pytania z poczatku wątku - czy to przeszkadza. ja uwazam że to zalezy w duzej mierze od tego co ty z tym zrobisz. Jesli reagujesz na zwierzę, przerywasz skupienie żeby je pogłaskać, sprawdzić co chce - to przeszkadza. no dobra, jeśli po prostu pozwalasz mu być, to zazwyczaj samo sie układa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Ewelinka71 to co opisujesz z tym skamleaniem za drzwiami to mnie uderza bo jest jakościowo inne od tego co opisywała Bursztynka z psem który spokojnie leży obok dwie różne reakcje, dwa różne zwierzęta. i to jest właśnie to, co mnie zastanawia w calym tym wątku - czy my nie szukamy jednej odpowiedzi na pytanie które tak naprawdę zależy od konkretnego zwierzęcia? Bo może nie ma ogólnej zasady \"psy pomagają albo przeszkadzają\", tylko jest konkretny pies i konkretna sytuacja.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Hmm okej ale skoro mówimy o konkretnych przypadkach to mam pytanie do tych co maja psy - czy wasza reakcja na to zachowanie zwierzecia w ogóle wplywa na to co robicie? Bo jakbym miał psa ktory nagle siada za drzwiami i cicho skamle to chyba bym sie zatrzymal i zaczął myslec co jest nie tak zamiast kontynuowac. i to moze byc ważniejsze niż sam pies.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Trzyglow05 właściwie tak, mam ten odruch. Jak mój pies robi cokolwiek nieoczekiwanego to i tak moja uwaga idzie w jego stronę. Ale z drugiej strony - on zawsze jest spokojny, wiec chyba właśnie dlatego mi nie przeszkadza. Gdyby był niespokojny to pewnie bym nie mogła się skupić w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie skupienie. To chyba jest klucz do całego tematu, nie? Bo rytuał to nie jest tylko zestaw gestow, to jest stan. I jeśli zwierzę ten stan zaburza, to już masz odpowiedź. A jeśli nie zaburza albo wręcz go poglebia, to też masz odpowiedź. Tylko skąd wiadomo, że go pogłębia a nie po prostu nic nie robi 🙁


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Frania86 to jest właśnie pytanie na które chyba nie ma obiektywnego pomiaru. Możesz to ocenic tyllko porównując sesje z psem i bez - i nawet wtedy nie jestes pewna czy to nie jest placebo w obie strony. byłem sceptyczny wobec tych porównań dopóki nie zacząłem prowadzic zwykłych notatek. Nie ezoterycznych dosłownie krótki zapis: kto był w pokoju jak długo, co poczułem. I po kilku miesiacach zacząłem widzieć pewne wzorce. Ale to wymaga czasu i konsekwencji.


Odpowiedz
(@anielcia69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 134

@Hellan notatki to dobry pomysł i rzadko ktoś to robi. Ale zapytam wprost - co wychodziło z tych wzorcow? Bo to co mówisz brzmi jaakbys mial już jakiś material do ocenienia.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Anielcia69 w moim przypadku wychodziło, że sesje podczas których kot był w pokoju ale leżał bez zainteesowania były dosc płaskie. Natomiast kiedy przychodził sam, siadał blisko i zasypial - te były zazwyczaj glebsze pod względem skupienia. Natomiast kiedy byl niespokojny, chodził, patrzył w różne miejsca - raaczej nic dobrego z tego nie wychodziło i najczęściej przerywałem. Tylko że to wszystko subiektywne i zdaję sobie z tego sprawę.


Odpowiedz
(@ewelinka71)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Hellan Wracajac do tego co pisał o notatkach, bo mam podobne obserwacje ale nigdy nie byłam na tyle systematyczna. Mam wrażenie że moj pies zachowuje się inaczej kiedy jestem spokojna naprawdę a inaczej kiedy tylko udaje spokoj. I to mnie zastanawia od dawna - czy on reaguje na mnie, czy na coś w przestrzeni, czy to jedno i to samo


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Ewelinka71 bardzo możliwe że to jedno i to samo. Twój stan emocjonalny przekłada się na mikroruchy ciala, oddech, napięcie mięśni - psy to czytają z dokładnością z ktora my chyba nigdy nie bęzdiemy w stanie konkurowac. Więc \"reaguje na mnie\" i \"reaguje na cos w przestrzeni\" może być tą samą informacją podaną z dwóch perspektyw.


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Hej ale to co mowisz o płaskich sesjach kiedy kot lezy bez zainteresowania - a moze on po prostu wtedy nie ma energii i to się przeklada na atmosfere? Nie wiem pytam bo nie mam tu zadnego punktu odniesienia. Moj kot zawsze jest zainteresowany bo siada na kartach więc nie wim jak to wyglada kiedy jest obojętny. 🙂


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Kolczasta \"nie ma energii\" to jest dość popularne uproszczenie. zwierzęta mają swoje cykle aktywności, to nie jest sprawa zaangażowania w to co robisz ty. kot może leżeć bez zainteresowania bo akurat jest pora drzemki. To nie jest żaden sygnał.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Lubomila no tak, masz racje, trochę naciagalam. Ale skoro o tym mowisz - to jak w taikm razie w ogole odróżnić zachowanie ktore jest \"naturalne\" od zachowania ktore jest reakcją na cos? Bo moj kot siedzzi na kartach zawsze i zastanawiam sie czy to po prostu dlatego że lubi leżeć na papierze czy jest coś wiecej


Odpowiedz
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Kolczasta koty lubią leżeć na papierze, kartonie, na czymkolwiek co jest ciepłe albo ma interesujący zapach. To całkiem fizyczna sprawa. Ale to nie wyklucza tego drugiego - obydwie rzeczy mogą być prawdziwe jednocześnie. Zwierzę które wchodzi w przestrzeń z własnej woli i zostaje, to zawsze inne jakościowo niż takie które jest tam bo zamknęłaś drzwi.


Odpowiedz
(@telimena_m)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Lubomila Zupelnie inny watek ale chcę sie upewnić że dobrze rozumiem to co pisala wcześniej o tradycji slowianskiej i psie jako \"granicznym\". Czy to znaczy że pies ktory jest przy pracy z przodkami to jest coś naturalnego, przyjętego w tej tradycji? Bo jesli tak to chyba zupełnie inaczej parze na to że moja suka zawsze siada przy mnie kiedy zapalam świecę dla babci.


Odpowiedz
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Telimena_M tak dokładnie. W tej tradycji kontakt z przodkami i strefa progu to było coś w czym pies był wrecz oczekiwany. Nie jako przypadkowy uczestnik ale jako coś co było tam, bo tak to działało. Oczywiście mówię o tradycji przedchrzescijanskiej, bo potem obraz się komplikuje. Ale jesli chodzi o pracę dla babci jak to nazywasz - to nie jest zbieg okoliczności według tej perspektywy.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

A jak to się ma do sytuacji w ktorej jesteś naprawde skupiona i spokojna, a zwierzę i tak się zachowuje dziwnie? Bo u mnie ta kotka czasem wpada i wybiega właśnie kiedy mi idzie najlepiej. Nie kiedy jestem spięta. no ale, to mi nie pasuje do wyjasnienia przez moj stan.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Mara a czy masz pewność że "idzie najlepiej" to stan w którym jesteś spokojniejsza niż zwykle? Bo głębokie skupienie to nie zawsze spokój czasem to jest intensywność. Zwierzęta mogą reagować na intensywność zupełnie inaczej niż na spokój.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Hellan hmm, nie myslalam o tym w ten sposób. Moze faktycznie, kiedy mi \"idzie\" to jest jakieś npiecie a nie relaks. Trudno mi to ocenić z zewnatrz.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

To jest ciekawe bo jakbym wczesniej nie wiedział nic o tej tradycji i ktos by mi powiedział że pies siada przzy swiecy dla przodków to bym powiedzial że pewnie przyszeł po cieple. A to mżoe byc zupełnie inna interpretacja tak samo uzasadniona. jak w ogole zyc z taka niepewnością interpretacyjna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anielcia69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 134

@Trzyglow05 po prostu się z nia żyje. Myślę że ten dyskomfort z brakiem pewności to jest coś, z czym każda osoba robiąca ten rodzaj pracy musi się jakoś pogodzić. Albo wybierasz jedno wyjaśnienie i z nim zostajesz, albo trzymasz obie wersje otwarte. Ja raczej wolę to drugie, ale rozumiem że to nie dla każdego.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

No i właśnie tu utknalem na tym co Anielcia pisała. bo rozumiem, że mozna żyć z tą niepewnością, ale mam wrażenie że po jakimś czasie czlowiek jednak wybiera jakąś interpretację nawet jeśli mówi że trzyma obie otwarte. jak to wyglada u kogoś kto robi to dlugo? Czy ta ambiwalencja naprawde zostaje, czy z czasem jednak jedno wyjaśnienie zaczyna dominowac? 😉


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Z mojego doświadczenia - zostaje. Ale zmienia się jakość tej ambiwalencji. Na początku to jest dyskomfort, takie \"nie wiem i to mnie męczy\". Po jakimś czasie przestaje to byc problem do rozwiązania i staje się po prostu czescia pracy. no ale mój pies siedzi przy pracy z przodkami i już dano przestałam się zastanawiać czy to dlatego że jest ciepło czy dlatego że on to jakos rozumie. On tam jest i tyle. 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Lubomila ale czy to nie jest trochę jak powiedzenie \"przestałam pytać\"? Bo jest różnica między zaakceptowaniem niepewności a zwykłym przyzwyczajeniem do sytuacji. Pytam szczerze, bo sama przeszłam przez coś podobnego i mam wrażenie że moje \"zaakceptowanie\" przez dlugi czas bylo tak naprawdę zmęczeniem pytaniem.


Odpowiedz
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Pelagiusza_J uczciwe pytanie. Myślę że to jest continuum i nie zawsze da sie powiedzieć w którym miejscu jesteś. Ale jest jeden test który dla mnie działa - jesli ktoś mi zadaje to pytanie i czuję opór albo irytację, to znaczy że jeszcze nie zaakceptowalam tylko wyciszylam. Jeśli mi jest wszystko jedno ktora interpretacja to chyba jestem bliżej prawdziwego pogodzenia się.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@ewelinka71)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wróćcie do tematu bo mnie to pytanie Trzygłowa tez zatrzymało. Ja mam cztery lata z psem przy pracy i powiem szczerze - wybrałam interpretację. Nie dlatego że mi dała spokoj tylko dlatego że jest bardziej użyteczna przy tym co robie. Czyli zakładam że on coś wnosi, bo to zmienia moje nastawienie. hmm, Ale to jest wybór praktyczny nie odpowiedź na pytanie co tak naprawde sie dzieje


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Ewelinka71 a co by sie zmienilo gdybys wybrała drugą interpretacje? ehh, czyli że on po prostu lezy i grzeje sie? czy to jakos wpłynęłoby na to co robisz?


Odpowiedz
(@ewelinka71)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Kolczasta chyba tak bo zaczelabym traktować jego obecność jko neutralną, a teraz jest dla mnie... nie wiem jak to nazwać. Jakiś punkt orientacyjny? Kiedy on leży spokojnie to ja tez zostaje spokojna. Czy to dlatego że on \"pomaga\" czy dlaatego że patrzac na spokojne zwierze sama się uspakajam - nie wiem. Efekt jest podobny.


Odpowiedz
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Tu jset coś ważnego. Jeśli efekt jest podobny niezależnie od mechanizmu, to może pytanie o mechanizm jest mniej istotne niż się wydaje. To nie znaczy że jest nieważne ale w praktyce codziennej pracy to co działa, działa. serio i mój kot przez lata był przy tym co roibę i nigdy nie czułem potrzeby rozstrzygania tego definitywnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Hellan ale jednak zdajesz notatki i próbujesz znaleźć wzorce więc chyba jednak pytanie o mechanizm cię interesuje, nie? Bo inaczej po co te obserwacje.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Frania86 notatki robię z innego powodu - żeby nie oszukiwać się w retrospekcji. pamięć płata figle i człowiek zazyna pamiętać sesje z kotem jako glebsze niz były. Notatki nie rozstrzygają mechanizmu, po prostu dają mi material ktory jest mniej zniekształcony przez późniejsze interpretacje.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@anielcia69)
Połączone: 1 rok temu

A skoro już jesteśmy przy tych notatkach - czy ktoś poza Hellanem to rzeczywiście robi i czy wychodzi z tego coś konkretnego? Mam wrażenie że to pojawia się w rozmowach jako dobry pomysł, a potem nikt tego nie stosuje systematycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja robię notatki ale przy runach nie przy zwierzętach. no ale Natomiast zaczęłam dopisywać od jakiegoś czasu czy moja kotka była w pokoju i powiem szczerze - po kilku miesiącach mam zbyt mało danych żeby coś z tego wyciągnąć, bo ona bywa przy mnie nieregularnie. Więc nawet jeśli chcesz to robic, to potrzebujesz dość długiego okresu żeby zobaczyć cokolwiek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Petronelka_54 ile to jest \"dosc dllugi okres\" twoim zdaniem? ojej no Bo kilka miesięcy to chyba nie jest mało.


Odpowiedz
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Mara przy runach mówię o roku albo dluzej zanim cokolwiek zaczyna się powtarzać w sposób kótry uznałabym za wzorzec, a nie przypadek. Przy zwierzetach pewnie podobnie, bo jest tyle zmiennych - proa dnia pogoda, to co jadłaś, poziom zmęczenia - że kilka miesięcy to jest za krótko żeby cokolwiek oddzielić od szumu.


Odpowiedz
Wpisy: 233
Rozpoczynający temat
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Prezglądam tę rozmowę o notatkach i mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem logikę, z drugiej mam wrażenie że to trochę jak próba zmierzenia czegoś za pomocą nieodpowiedniego przymiary. Mój pies przy mnie - to jest doświadczenie, nie dane. Nie wiem czy da się to zanotować w sposob który cokolwiek zachowuje z tego co się faktycznie dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Oj, i tu się nie zgadzam. Właśnie dlatego że to jest doświadczenie, to retrospektywne ocenianie go jest problematyczne. Notując w trakcie albo zaraz po zachowujesz coś co jestt bliższe temu co się wydarzyło a nie temu co chciałaś żeby się wydarzyło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Lubomila no tak, masz rację że pamięć zniekształca. Ale co dokładnie notujesz? ojej, bo jeśli piszesz \"sesja dobra, pies był przy mnie\", to ta kategoria \"dobra\" jest już interpretacja a nie obserwacją. A jeśli próbujesz to rozebrac na części... to trochę jak opisywanie muzyki przez temperaturę dźwięku.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@telimena_m)
Połączone: 2 lata temu

No nie wiem, to jest może torchę z innej beczki, ale właśnie ta sprawa co notować przypomniała mi coś. wiesz co W tradycji nordyckiej są opisy pracy seiðr gdzie asystenci mają konkretne funkcje - jeden trzyma przestrzeń drugi pilnuje ciała osoby w transie. Nigdzie nie ma zwierząt w tych opisach jako aktywnych uczestników, ale są psy przy wejściach przy progu. Jakby znowu ta graniczność wychodzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Telimena_M to jet ciekawe polaczenie bo przez całą rozmowe kręcimy sie wokół tego czy zwierzę jest aktywnym uczestnikiem czy tlem a ta tradycja nordycka to zdaje się tez nie rozstrzyga - pies jest, ale przy wejściu nie w centrum. jaby mial swoją strefe.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Tak i to chyba jest coś co warto przenieść do praktyki - może pytanie nie powinno brzmieć \"czy zwierzę mi pomaga czy przeszkadza\", tylko \"gdzie jest jego miejsce\". Mój pies nigdy nie siada przy świecy, zawsze jest za moimi plecami :/ I może to jest właśnie jego strefa, nie ta którą ja uznaję za centrum.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Pelagiusza_J To co napisała na koniec jest dla mnie kluczowe - nie \"czy pomaga czy przeszkadza\" tylko \"gdzie jest jego miejsce\". to zmienia całe pytanie. przez lata myślałem o tym binarnie i to było błędem. Kot ma swoją strefę, pies ma swoją, i może właśnie ta strefa jest czymś co wypracowujesz z konkretnym zwierzęciem a nie czymś co wynika z jakiejś ogólnej zasady.


Odpowiedz
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Hellan ale jak to wypracowujesz? Bo u mnie to bardziej wyglada tak że pies po prostu decyduje gdzie siada i ja to akceptuje albo nie nie mam wrazenia zebym ja to jakos aktywnie kształtował


Odpowiedz
(@ewelinka71)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Trzyglow05 u mnie podobnie, szczerze. On sam wybrał to miejsce za plecami i tam zawsze wraca. Ale interesuje mnie co by bylo gdybym próbowała go stamtad przeprosic na czzas pracy - czy w ogóle mialoby to sens, czy to jest jego własna decyzja której nie warto ruszać.


Odpowiedz
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Hellan Wróćmy na chwilę do tej sprawy miejsca którą podniósł. Moj pies zawsze kladzie się dokładnie obok moich nóg, nie za plecami, nie z boku - zawsze nogi. I nigdy mnie to nie rozpraszało, ale dopiero teraz zaczynam się zastanawiać czy to przypadek czy coś co on sam wybrał z jakiegoś powodu. Czy ktos miał podobną sytuacje gdzie zwierzę wybieralo bardzo konkretne miejsce i trzymało się go konsekwentnie?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: