Dobra ale ja sie trochę gubie w tej dyskusji filozoficznej. mam konkretne pytanie: czy ktoś tu faktycznie używa jakiegoś rytuału przzed nauka i widzi wymierny efekt? Nie teorie tylko doświadczenie. o matko bo czytam i czzytam i nie wiem czy to działa czy nie działa.
Mam podobną obserwację z medytacją - jesli coś robię na głos to czesc uwagi idzie na kontrolę dźwięku i przestaję być w środku tego co robię. Wewnętrzne może byc głębsze właśnie dlatego że nie wymaga tej zewnętrznej korekty. Zastanawiam się czy rytuał językowy ma inną jakość kiedy jest prywatny i niewidoczny dla innych niż kiedy jets publiczny.
Wracając trochę do Danielki i jej pytania o orientalne praktyki - jest jeden aspekt który jeszcze nie wybrzmiał w tej dyskusji. W tradycji konfucjańskiej nauka była aktem etycznym, nie tylko poznawczym. Li Ji - Księga Rytuałów - opisuje szczegółowo jak uczeń ma siedzieć, jak ma trzymać bambusowe tabliczki, jak odpowiadać nauczycielowi. Te zasady nie były ornamentem, były częścią przekonania że forma zewnętrzna kształtuje charakter. Nauka japońskiego z ukłonem na końcu to nie przesąd - to kontynuacja tej samej filozofii.
Ale właśnie chcę tu czegos doprecyzować bo mam wrażenie że trochę mieszammy poziomy. Jedno to pytanie czy forma kształtuje charakter - i tu zgadzam się z Dionizym, to jest ponadkulturowe. Drugie to pytanie czy konkretny rytual z konkretnej kultury przeniesiony w inne srodowisko zachowuje swoje znaczenie. I tu już bym nie była taka pewna. Otylijka, jak myślisz - czy europejczyk który nie zna Li Ji może uczestniczyć w tej filozofii przez sam gest?
Oj, chyba właśnie doszlam do czegos dla siebie przez całą tę dyskusję szukałam odpowiedzi: czy orientalne praktyki działają na mnie jako osobę z zewnątrz tej kultury. I terraz myślę że pytanie powinno brzmiec inaczej - czy jestem gotowa zeby poznać z czego ten gest wynika, czy tylko chcę pozyczyc formę. Bo jesli drugie to może faktycznie skonczy sie na milym nawyku. a jeśli pierwsze - to może się zaczyna coś innego
Muszę przyznać że ta cała rozmowa zmieniła coś w moim myśleniu o rytualach w ogóle. Wczesniej szuukalam przepisu - zrób to i tamto a będziesz uczyc sie lepiej. A teraz zaczynam myslec że to bardziej przypomina... nie wiem budowanie relacji z tym co robisz? Brzmi może dziwnie ale tak to czuję.
Obserwuje tę rozmowe od poczatku i jedno mnie zastanawia - wszyscy mówią o rytuale jako czymś co robisz przed nauką. A co z rytualem po? Czy ktoś ma jakiś zwyczaj zamykania sesji? Bo mam wrazenie że otwieramy drzwi ale nie mówimy nic o zamykaniu. 😀
Shkunin kishitsu - to jst cos czego nie znalem. ehh możesz powiedziec wiecej? Bo brzmi to jakby to mogło być bliżej mojego myślenia o nauce niz konfucjańskie oczyszczenie chodzi mi o to czy to ma jakąś konkretna forme czy to bardziej postawa?
Shokunin kishitsu to jest stan umysłu rzemieślnika który rozumie że jego praca jest wyrazem szacunku do materialu, do odbiorcy i do samej czynności. ojej w praktyce przed pracą - czy to szewc, cieśla czy kucharz - były gesty porządkowania miejsca pracy, często ulozenia narzędzi w określony sposób czasem krótkie skupienie. nie był to rytuał religijny w sensie mdlitwy ale nie był też tylko fizycznym przygotowaniem. To była granica między czasem zwyklym a czasem skupionej pracy. Dla nauki języka można to przełożyć na: ułóż swoje miejsce nauki, połóż materiały świadomie, przez chwile siedź nie robiąc nic - i dopiero zacznij. Prostota której za nic nie ma, bo w tej prostocie jest wszystko.
Dokladnie na to samo pytanie chcialem odpowiedziec. Bo slucham i wszystko brzmi pięknie - stan umysłu zebranie sie wewnętrznie, chwila ciszy - ale kiedy próbuję to zrobić w praktyce to nie wiem czy siedze i sie przygotowuję czy po prostu trace czas. Moe ktoś ma jakis sygnal ktory mowi mu \"okej zacznij\"?
Czytam to i zastanawiam sie - czy wy mówicie teraz o rytuale jako psychologicznym mechanizmie warunkowania, czy jednak o czyms więcej? Bo z jednej strnoy Otylijka89 mowi \"ciało sie uczy\", Pucharka57 mówi \"kotwica dla stanu\" - to brzmi jak klasyczne warunkowanie w stylu Pawlowa. a z drugiej strony cala ta rozmowa zaczęła sie od pytania o tradycje orientalne i czy za tymi gestami stoi cos więcej niz nawyk. Więc ktore to jest?
Ojej, wracam tu bo ta rozmowa poszła w kierunek który jest dla mnie ważny. Swarog zadał właściwe pytanie, ale myślę że Franciszka odpowiedziała na nie za szybko. van Gennep pisał o rytuale jeśli chodzi o wspólnotowym - rytuał przejścia ma świadków, ma kontekst społeczny, ma zbiorową sankcję. kiedy przenosimy pojedynczy gest do samotnej nauki przy biurku, nie mamy tych elementów. Czy to nadal jest rytuał? Czy to już tylko nawyk z symboliczną otoczką?
Dokladnie bo juz troche sie pogubiłam w tej dyskusji i chcę zapytac wprost: co z tego wszystkiego co mówicie mozan wziac i sprobowac? Bo słyszałam o shokunin o geście zamkniecia o czakrze gardła o przygotowaniu miejsca. To są bardzo rozne rzeczy. Czy można to laczyc czy trzeba wybrac jedno podejscie?
no ale Mam wrażenie że to jest pytanie gdzie każdy odpowie inaczej i wszyscy będą mieć rację po swojemu. Ale spróbuję od siebie: jak uczyłam się norweskiego, przez długi czas nie miałam żadnego rytualu i sesje były chaotyczne. Potem zaczelam robić jedną rzecz - zanim otworzyłam materiały, przez może minutę siedziałam z zamkniętymi oczami i... trudno to opisać, ale jakby \"wyłączałam\" poprzednią część dnia. Bez żadnej nazwy na to, bez tradycji. Po jakimś czasie sesje były inne bardziej skupione. nie wiem czy to był rytuał, ale coś działało.
