Forum

Asystent AI
Co robić, gdy niemo...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić, gdy niemowlę przeszkadza w rytuałach - kiedy w ogóle znaleźć czas

Strona 1 / 2

Wpisy: 125
Rozpoczynający temat
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie praktyczne, bo ostatnio stanąłem przed tym problemem i szczerze nie wiem jak to ludzie ogarniaja. dziecko ma niespełna cztery miesiące, żona wraca do pracy za chwile i jakoś musimy to wszystko poukladac na nowo. Przed porodem robiłem rytualy wieczorami, spookjnie, bez pośpiechu. teraz albo dzieciak śpi i nie wiadomo na ile, albo płacze i trzeba wstać. Zatrudnienie kogoś zeby miec te dwie godziny dla siebie to absurd finansowo. jak wy to rozwiązywaliście kiedy byliście w podobnej sytuacji? Czy w ogóle jest jakaś tradcyja wyznaczania godzin w takich momentach życiowych, bo może szukam odpowiedzi nie tam gdzie trzeba 🙁


Odpowiedz
106 odpowiedzi
Wpisy: 96
(@laurencja99)
Połączone: 2 lata temu

To jest jeden z tych momentów, kiedy praktyka i życie po prostu zderzaja się czolowo i żadna książka ci tego nie powie wprost. Pamiętam jak sama przez to przechodzilam dziecko spalo może dwie i pol godziny naraz i rytm dnia totalnie przestał istnieć. Przestałam wtedy walczyc z porą i zaczęłam obserwowac okna małe fragmenty gdzie bylam sama. Niekoniecznie wieczór czasem swit, czasem środek dnia. Pytanie tylko czy ty masz problem z samą godziną, czy bardziej z tym że nie możesz się skupic nawet kiedy masz chilę ciszy?


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@pustelka67)
Połączone: 2 lata temu

To co Laurencja mówi o obserwowaniu okien to naprawdę klucz w tym pierwszym roku. Ale mam wrażenie że pytanie jest też o coś innego, bo wspomniałeś o tradycji. Są kultury gdzie w ogóle nie ma pojęcia że rytuał musi się odbywać o stałej porze, to bardziej europejskie podejście ze świecami o 21:00 i zegarkiem w ręku. W praktykach słowiańskich czy np. w tradycji cunning folk nie było takiego sztywnego harmonogramu, bardziej szło za naturalnym rytmem dnia i potrzebą. nie wiem jak ty pracujesz, ale może to jest moment żeby poluzować to założenie o godzinach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Pustelka67 No właśnie to jest mój problem bo mam zakodowane że jak nie o tej samej porze to jakby mniej ważne albo mniej skuteczne. Wiem że to pewnie głupie ale tak się zarobiłem przez lata żeby trzymać stałość. skąd bierze się w ogóle to przekonanie że stałość pory ma znaczenie? Bo już nie jestem pewien czy to ma źródlo w czyms konkretnym czy po prostu ktoś mi to powiediał i wchłonąłem bezkrytycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Pytanie o zrodlo tej stalosci jest bardzo dobre i nieoczywiste. w tradycjach ceremonialnych, np. w systemach takich jak Golden Dawn czy w pozniejszych nurtach westernu stalosc proy wynikała z konkretnego zalozenia że powtarzalność buduje cos w rodzaju śladu w przestrzeni czyli że miejsce i czas razem tworza kondensator. to mialo sens kiedy ktso robił rytuał w tym samym miejscu latami. Ale to nie jest żadna kosmiczna regula to był wybor metodyczny konkretnych ludzi w konkretnym czasie jesli twoja praktyka nie jest ceremonialna w tym sensie, to pytanie czy ta stałość w ogolle ci służy teraz. 😛


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dodam że w wielu tradycjach ludowych liczyła się bardziej faza księżyca albo pora roku niż konkretna godzina. Godziny planetarne to osobna histtoria, tam godzina ma znaczenie, ale to bardzo specyficzny kontekst i niekoniecznie kazdy to stosuje. Ciekawe jest to co powiedział Arnold, bo ten Golden Dawn model stał się troche domyślnym szablonem dla dużej czesci zachodniej magii, a malo kto sie zastanawia czy to im w ogóle odpowiada. Franio.x, a co konkretnie robisz w tych rytualach? Bo bez tego ciężko cokolwiek sensownego doradzić


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Mnie zastanawia inna rzecz w tym co piszesz. mowisz że dziecko śpi i nie wiesz na ile więc nie możesz zacząć. To trochę tak jakby potrzebowałeś gwarancji że nikt nie przerwie. Ale wiekszosc praktyk można prowadzić w taki sposób że przerwanie nie niszczy całości. Jesli tak nie jest w tym co robisz, to może to jest miejsce do zmiany. Ciekawa jestem czy ktoś probowal celowo skrócić swoje rytuały do formy bardziej elastycznej i czy to w ogóle ma sens w dłuższym terminie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Iga04 Ja robiłam coś takiego jak mialam bardzo napięty czas i podzieliłam to co robiłam na mniejsze segmenty. eh część wieczorem, część rano. Nie wszystko na raz. Czy to idealne? Pewnie nie. Ale lepsze niż nic przez kilka miesięcy. Tylko naprawdę nie wiem czy przy rytuałach budowanych na sekwencji to ma sens, bo tu byłaby przerwa w samej strukturze. Franio.x, jak długo trwają twoje rytuały zazwyczaj?


Odpowiedz
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Kastor96 Zależy co, ale zazwyczaj godzina, czsaem półtorej jak jest pełnia albo cos wazniejszego. To nie jest cos co łatwo podzielić na segmenty, bo mam etapy budowania, które mją własną dynamikę. Ale Iga04 ma rację że może problem jest gdzie indziej, bo to nie jest tylko sprawa czasu, tylko tego że jak zaczynam i wiem że moze być przerwanie, to już w głowie nie jestem do końca tutaj.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co opisujesz to klasyczny problem intencji i obecności, nie logistyki. o matko w tradycjach gdzie był wyraźny podział na czas rytualny i czas świecki, najpierw następowało odcięcie, psychiczne przejście progu, i dopiero potem praktyka. Jeśli nie możesz tego progu przekroczyć bo część ciebie czuwa na dziecko, to problem nie jest w godzinie. Historycznie w społecznościach gdzie dzieci były wszechobecne, rytuały często odbywały się w grupie właśnie dlatego, że jedna osoba mogła wtedy w pełni uczestniczyć. Czy masz kogoś z kim mógłbyś to omówić w domu, czyli żonę, partnera?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Leopold To co pisze jest wazne ta sprawa progu. Ale mnie naszło inne pytanie, bo pracuje trochę z rytuałami które maja wbudowane punkty pauzy, jakby naturalne miejsca gdzie moża się zatrzymać bez szkody dla calosci. Nie robilam tego celowo na początku, ale po jakims czasie saa zaczelam budwać swoje rzeczy tak że mogę przerwać w konkretnym momencie i wrócić. Czy twoje rytuały są z gotowej tradycji czy sam je składałeś? Bo to trochę zmienia odpowiedź. 😉


Odpowiedz
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Bernadka02 Trochę jedno i trochę drugie. Mam pewną bazę którą przejąłem z zewnatrz i do której dobudowałem własne elementy przez lata. Więc teoretycznie mógłbym to przeprojektować, ale trochę sie boję że ruszę coś co działa. Może to jest irracjonalne, ale tak to czuję.


Odpowiedz
(@kasieńkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 148

@Franio.x Wejde w słowo z boku, ale mam pytanie. Napisales że zatrudnnienie kogoś to absurd finansowo, ale czy masz w domu w ogole mozilwosc żeby zona przejela dziecko na te dwie godziny kiedy ona też jest w domu? Bo może to w ogóle nie jest sprawa rytualnych godzin tylko zwykłej rozmowy z partnerką o tym że potrzebujesz czasu. Moze to głupie pytanie ale wydaje mi się że to pomineliscie.


Odpowiedz
(@pustelka67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Kasienkaa Nie głupie ale myślę że Franio.x ma to z tyłu głowy. Problem jest bardziej z tym że te okna kiedy żona może przejąć dziecko są nieprzewidywalne i krótkie, a on potrzebuje dłuższego spokoju. Przynajmniej tak to rozumiem. Franio poprawię jeśli się mylę.


Odpowiedz
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Pustelka67 Tak to mniej więcej to. żona pomaga ale ona też jest zmęczona i nie chcę robic z tego regularnego zobowiazania dla niej. Kasienkaa, W punkt to pytanie i rzeczywiscie rozmawialiśmy, ona rozómie, ale szukam czegoś bardziej niezależnego od jej dyspozycyjności.


Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Leopold Czyli to jest problem wejścia z powrotem, a nie samo przerwanie? Bo to całkiem inna sprawa niż to co zakładałam. Leopold Masz jakiś sposób na wejście na początku, jakiś próg jak to wcześniej nazwał?


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@inkantka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To uczucie że nie wolno ruszać czegoś co dziala znam doskonale i przez długi czas mnie hamowało. Ale w końcu doszłam do wniosku że skoro praktyka ma mi sluzyc a nie odwrotnie, to mogę ją dostosowywać. Przy czym nie mówię tu o zmienianiu sedna, tylko o obudowie. Jak dlugo stosujesz tę bazę z zewnątrz? Bo jeśli przez kilka lat, to masz już pewnie wystarczające rozeznanie zeby wiedzieć co w niej jest naprawdę konieczne a co jest konwencją.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@erazm)
Połączone: 2 lata temu

O rany, wracając chwilę do sprawy godzin bo to przewinęło się na początku i warto przy tym zostać. Godziny planetarne to system gdzie każda godzina doby jest przypisana do planety, a to z kolei wpływa na jakość energetyczna czasu. Przy świeżym rodzicielstwie interesujące jest że godziny Księżyca w nocy, szczególnie w pierwszej i usmej godzinie planetarnej, są tradycyjnie powiazane z domem, cyklem, ochroną i początkami. Brzmi jakby wrecz stworzone na czas z noworodkiem. Pytanie czy ty w ogóle pracujesz z tym systemem, bo jak nie to to poboczny wątek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kupalo-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 170

@Erazm No ale troche to naciągane. godzny planetarne zostały opisane w Picatrixie i Clavicula Salomonis jako kontekst do operacji nie jako coś co automatycznie reguluje życie domowe. jesli ktoś nie buduje swjej praktyki na tym systemie to wrzucanie go teraz żeby uzasadnić nocne wstawania to trochę post hoc. Rozumiem intencję, ale wolałbym nie tworzyc wrazenia że każda niedogodność da sie przeramowac w korzyść rytualną.


Odpowiedz
(@erazm)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Kupalo.x Nie twierdzę że daje się przeramować każdą niedogodność. Odpowiedziałem na pytanie o godziny które sam Franio.x postawił na początku. Jeśli go to nie dotyczy, to oczywiście może zignorować. ale nie rozumiem zarzutu, bo nie pisałem że to rozwiązuje problem tylko że jest taki system i że przypadkowo pasuje do jego sytuacji. to nie jest naciąganie, to obserwacja


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czytając tę rozmowę mam wrażenie że za dużo tu jest o logistyce, a za mało o tym co właściwie dzieje się w tej praktyce kiedy jest przerwanie. Pisałeś że w głowie nie jesteś wtedy do końca tu. Ale powiedz mi, co konkretnie się psuje według ciebie kiedy coś przerwie? Czy to jest kwestia twojego nastroju, czy masz poczucie że coś w samym rytuale nie domyka się? Bo to są dwa różne problemy i inaczej się je rozwiązuje. 🙂


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Sabineczka, Dobre pytanie i trochę trudne do opisania. Jak coś przerywa w środku to nie chodzi o to że rytuał się \"psuje\" w sensie że coś idzie nie tak technicznie. Raczej o to że wychodzę z tej przestrzeni którą budowałem od jakichś powiedzmy dwudziestu minut i potem wracam do niej jakby z zewnątrz. I coś się nie skleja. Nie wiem czy to jest problem struktury praktyki czy mój problem z koncentracją, szczerze


Odpowiedz
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Franio.x Ciekawe co mówi, bo ja też miałam ten problem z powrotem po przerwie i u mie okazało się że to nie jest niemożliwe, tylko potrzebuje trochę czasu zeby na nowo wejsc. Zaczelam robić krotki reset, coś jak miniatura poczatku, dwa oddechy, jeden gest i wracam. nie zawsze działa idealnie ale jest lepiej czy ty masz w ogóle jakis fizyczny marker poczatku?


Odpowiedz
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Bernadka02 To jest właśnie to o czym mówiłam wcześniej że praktyka może mieć wbudowane punkty gdzie zatrzymanie nie niszczy całości. twój \"reset\" to jest dokładnie ten mechanizm. Franio.x, czy twoj rytual ma jakiś wyraźny moment środkowy, coś co jest szczytem napięcia? Bo jesli tak, moze warto zidentyfikowac co jest przed tym szczytem i co po i sprawdzic gdzie przerwanie faktycznie boli bardziej.


Odpowiedz
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Iga04 Jest coś co ja bym nazwał punktem kulminacyjnym, tak. I masz rację że przed nim przerwanie jest gorsze niż po po nim mogę wyjść i wrócić i jest spokojniej. Problem że z dzieckiem nie wiem kiedy nastąpi ta chwila kiedy muszę wybiec, wiec i tak cały czas mam z tyłu głowy że coś może się stać.


Odpowiedz
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Franio.x Ja to rozumiem na własnym przykładzie, mialam dlugi czas kiedy naprawdę nic nie wychodziło jak wczesniej i w pewnym momencie przestałam walczyć z tym co jest. Zaczęłam od małych rzeczy takich które mogłam skończyć zanim coś przerwie. wiesz co i po kilku miesiacach znowu wróciłam do tego co robiłam wcześniej, tylko trochę inaczej skrojone. Franio.x, czy masz w swoim repertuarze coś krotszego co ma dla ciebie sens?


Odpowiedz
(@erazm)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Franio.x Wracam na chwilę do sprawy pory, bo pytał na początku o godziny i ta nić się trochę urwała. Jeśli rzeczywiście chcesz myslec o godzinach planetarnych to przy niemowlęciu które nie śpi równo jest jedna rzecz której można szukac: okno od zachodu słońca do pierwszej godziny nocnej jest zazwyczaj stosunkowo spokojne u dzieci w pierwszych miesiacach, przynajmniej w jakimś przedziale. Nie mowie że to reguła, ale to jest czas Saturna lub Wenus zaleznie od dnia, co może być akceptowalne dla większości praktyk. Pytanie jakie masz intencje, bo od teggo zależy czy ta godzina ma w ogóle znaczenie.


Odpowiedz
(@kupalo-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 170

@Erazm Poczekaj zachod słońca to zmierzch a to jest u dzieci klasyczny peak płaczu, tak zwany purple crying albo kolka wieczorna. oj, mam wrażenie że mieszasz co jest astronomicznie poprawne z tym co jest realistyczne przy niemowleciu. Może lepiej mówić uczciwie że godziny planetarne moga byc orientacją ale nie wyrocznią, a nie sugerować czas który statystycznie jest najtrudniejszy.


Odpowiedz
(@erazm)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Kupalo.x Masz rację co do kolki wieczornej, to jets realne i powinienem byl to zaznaczyć mówłiem o oknie po tej kolce, nie w trakcie. Ale dobrze że to wyciągnąłeś, bo to istotna różnica praktycznie.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Franio.x Ten watek z purle crying jest wazny i malo kto o tym mówi w kontekście młodych rodziców ktorzy praktykują. Kolka wieczorna zazwyczaj odpuszcza gdzies miedzy osma a dziesiata i to jest czesto pierwsze przewidywalne okno. Nie zawsze ale częściej. Franio.x ile twoje dziecko ma teraz miesięcy?


Odpowiedz
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Wedrowiec Cztery i pół. Kolka odpuściła jakies trzy tygodnie temu na szczęście, wicę to jest już trochę łatwiej. Ale nadal nie mam żadnego wzorca, bo raz śpi o osiemnastej, raz o dwudziestej drugiej i nie ma między tym logiki.


Odpowiedz
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Franio.x Wracając, bo troche odpłynęliśmy. Skoro kolka minęła i masz cztery i pół miesiąca, to jest dobry moment żeby zacząć uważnie obserwować czy nie zaczyna się jakiś luźny rytm dnia. nie plan, tylko wzorzec. Mój syn w tym wieku zaczął mieć drzemkę po południu która byla w miare przewidywalna, nie co do minuty, ale w oknie godzinnym. Czy coś takiego się u was rysuje?


Odpowiedz
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Iga04 Właśnie to co mówi z tą drzemką po południu to jest cos czego nie próbowałem świadomie obserwować. Patrzyłem na noc a może powinienem patrzeć na cały dzień jako całość. Dziś sprobuje prowadzić notatki co do godziny 😀


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co opisujesz, ta anticipatory anxiety jeśli mogę użyć terminu, jest chyba większym problemem niż samo przerwanie. Jeśli umysł jest podzielony zanim jeszcze cokolwiek się stało, to praktyka jest z założenia niepełna. Widziałem to opisywane jeśli chodzi o odosobnień, gdzie podobny efekt pojawiał się gdy ktoś wiedział że musi wyjść za trzy godziny. Samo wiedzenie psuje przestrzeń.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@inkantka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Leopold Ale jak to naprawić w warunkach domowych z niemowlęciem? Bo odosobnienie to jedno, a codzienność to drugie. Nie można odciąć wiedzy o tym że dziecko jest w sąsiednim pokoju.


Odpowiedz
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Inkantka Nie wiem czy można to naprawić bez zmiany warunków albo bez zmiany samej praktyki. To może być moment kiedy trzeba zejść do czegoś mniejszego i rzeczywiście wykonywanego, zamiast trzymać się formy która jest ciągle sabotowana od środka. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@pustelka67)
Połączone: 2 lata temu

Cztery i pół miesiąca to jest właśnie ten moment gdzie zaczyna się regressioon sleep przynajmniej u wielu dzieci. Jeśli wcześniej spał równiej to może właśnie teraz zaczyna się ten rozjazd. to ma związek z rozwojem mózgu, to nie jest regres tylko intensywny rozwój który przejściowo sypie sen. Mowie to bo jesli to jest regression, to za chwilę może być trochę lepiej. Ale to niestety nie jest nic pewnego.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@goryczka55)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zerkam na tę rozmowe i mam takie pytanie z boku moze naiwne. Czy w ogóle jest jakas tradycja która ma coś do powiedzenia o tym jak rodzice małych dzieci podchodzili do praktyki? Bo wydaje mi sie że to nie jest nowy problem kiedyś też byly niemowlęta i ktos też pewnie chcial praktykować


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Goryczka55 Jest sporo materiału na ten temat jesli spojrzeć na tradycje w których rytuaalność byla wpleciona w codziennosc, nie oddzielona od niej w kulturach wiejskich europy słowiańskiej i germanskiej praktyki domowe były wykonywane równolegle z obowiązkami, przy gotowaniu przy kolysce podczas karmienia. Nie było oddzielnej \"przestrzeni rytualnej\" w sensie który my teraz rozumiemy. To jest stosunkowo nowe podejscie, po czesci ceremonialny okultyzm XIX wieczny to ukształtował.


Odpowiedz
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Arnold59 To jest coś o czym myślę od jakiegoś czasu, bo mam wrażenie że w wielu tradycjach domorosłych praktyka i życie byly jednym. A my mamy teraz tendencję do wycinania kawałka wieczoru i nazywania go rytuałem co tworzy bradzo sztywne wymagania. czy ty sam pracujesz bardziej w tym modelu zintegrowanym czy masz osobne rytuały?


Odpowiedz
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Bernadka02 Mam oba. oj Niektóre rzeczy wymagaja skupienia i oddzielnosci, inne są wtopione w dzien. Przzez lata te granice sie przesuwały i myślę że to jest normalne. nie uważam zeby jedno było lepsze od drugiego, to zalezy od tego co i po co


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Notatki co do godziny to naprawde działa, nie żartuję. ehh, Przez pierwszy tydzień wydaje się że to bez sensu bo wzorzec jest nieczytelny, ale po dziesieciu dniach zaczyna wychodzić że te okna są prawie te same, tylko przesuniete o jakieś pół godziny w zależności od tego jak dziecko spalo poprzedniej nocy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Kastor96 Pół godziny to dość mała rozpiętoość jak na niemowlę. naprawdę masz taki stabilny wzorzec czy to bardziej post factum? Bo ja pamiętam że przy swoich dzieciach każdy dzień był inny i trudno bylo mowic o oknie jako czyms przewidywalnym


Odpowiedz
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Wedrowiec Różnie. Przez pierwsze tygodnie to faktycznie był chaos. Ale moje dziecko było starsze, gzdieś koło piątego miesiaca, i tam już było wyraźniej. Może to kwestia tego że Franio.x ma cztery i pół i jest właśnie na tym progu. nie mówię że za tydzień będzie rozkład jak w zegarku, ale pewien kierunek zaczyna być widoczny. 😀


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@erazm)
Połączone: 2 lata temu

Jesli miałbyś to zestawiać z godzinami planetarnymi, to właśnie ta zmienność jest problemem. Godziny planetarne są stale wzgledem wschodu i zachodu slonca, a nie względem zegara, więc każdego dnia to inne minuty przy niemowlęciu ktore przesuwa rytm o pół godziny w zależności od nocy trafienie w konkretną godzine planetarna i w okno snu jednocześnie to jest bardziej przypadek niż planowanie. 😉


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kupalo-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 170

@Erazm No właśnie, i dlatego wole myslec o tym praktycznie, a nie astrologicznie franio.x ile maksymalnie masz spokoju kiedy dziecko zaśnie? Mówię o sredniej nie o rekordzie.


Odpowiedz
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Kupalo.x Szczerze? Między dwadziescia minut a godzina. Zupełnie losowo. Czasem kładę go i nie wstaje dwie godziny, innym razem po kwadransie jest już w pionie. Nie mam żadnego poczucia że wiem co dostaje daego wieczoru.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Dwadziescia minut to jest za mało na jakikolwiek rozbudowany rytuał z pełnym wejściem i wyjściem. ale wystarczy na coś co jest skonstruowane jako krótkie i zamknięte w sobie. Pytanie czy twoja obecna forma w ogole może byc tak skrócona bez utraty sensu, czy to wymaga przeprojektowania od zera.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Iga04 To jest właśnie moj dylemat. Mam wrazenie że gdybym ją skrócił to zostałby mi zarys bez treści. ale może to jest złudzenie, moze to zlozonosc jest wyuczona, a nie konieczna.


Odpowiedz
(@goryczka55)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Franio.x Słuchajcie ale wracajac i tej kwestii czasu bo chce sie upewnic że dobrze rozumiem. no ale mówisz że nie masz wzorca u dziecka, ale czy probowales kiedys nie czekać aż zasnie, tylko wykorzystac ten moment kiedy jest spokojne i skupione na czymś sam? Dzieci maja takie momenty szczególnie po jedzeniu. 😉


Odpowiedz
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Goryczka55 Tak kilka razy. problem że ten spokój trwa może pięć minut zanim coś go zainteresuje albo zdenerwuje. I w srodku rytuału mam ten sam podział uwagi o którym pisał Leopold wcześniej, że czekam kiedy się rozkręci.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest bardzo uczciwe sformułowanie. Wielu ludzi myli złożoność z głębią. Forma która narosła przez lata często zawiera elementy które były kiedyś żywe, a teraz są nawykiem. Czasem przerwa, nawet wymuszona przez niemowlę, jest dobrym momentem żeby sprawdzić co naprawdę jest rdzeniem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Leopold A jak to sprawdizć nie niszczac calego tego co sie zbudowało? ojej no bo to brzmi sensownie, ale w praktyce jak zaczynam wycinać to nie wiem co jest rdzeniem dopóki czegoś nie brakuje. Mzoe masz jakis sposób na to rozroznienie 😉


Odpowiedz
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Bernadka02 Jeden ze sposobów to zapytać siebie co by zostało gdyby wszystko inne zniknęło. Jeden gest, jedno zdanie, jeden przedmiot. Jeśli nic nie przychodzi od razu, to albo rdzeń jest rozproszony po całości, albo forma zdominowała treść. Nie mówię że to diagnoza, ale pytanie warte zadania sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@pustelka67)
Połączone: 2 lata temu

Ja to robiłam inaczej, weszłam w taki eksperyment gdzie przez kilka tygodni robiłam tylko jedną rzecz z całości i patrzylam czy cokolwiek się zmienia. oj tam, brzmi banalnie, ale duzo wychodzi z takiego testu. Niektóre elementy okazały się kompletnie dekoracyjne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@inkantka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Pustelka67 I co zostało po takim teście? Bo jestem ciekawa czy to co zostawałeś to były rzeczy które czulas wcześniej jako ważne czy zaskoczenia.


Odpowiedz
(@pustelka67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Inkantka Zaskoczenia. Rzeczy które traktowałam jak tło okazały się nosne, a to co uważałam za centrum można było wyrzucic i nic się nie zmieniało. to byl dla mnie dość duży reset wyobrażenia o własnej praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Jest jeszcze jeden aspekt który tu nie padł. w wielu tradycjach obecność dziecka w przestrzeni rytualnej nie byla przeszkodą tylko czymś naturalnym a nwaet celowym przy pewnych praktykach. Dziecko niesie ze sobą inyn ladunek symboliczny niz dorosły. Pytanie czy twoja forma praktyki z założenia wymaga samotności czy to jest coś co przyjąłeś bo tak to robisz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Arnold59 To ciekawe ale chyba zależy mocno od tego o czym mowimy. ojej, są formy pracy które przy kimś obecnym nawet przy śpiącym niemowlęciu mają zupełnie inne działanie. Nie twierdzę że obecność dziecka psuje ale nie każda tradycja traktowała to tak samo.


Odpowiedz
(@erazm)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Wedrowiec Zgoda. Na przykład w magii ceremonialnej zamkniętej przestrzeń jest kluczowa i obecność kogokolwiek, kto nie uczestniczy świadomie, jest traktowana jako zakłócenie kręgu oj tam Z drugiej strony w prraktykach domowych, ludowych obecność rodziny nigdy nie była problemem bo rytuał był wpisany w codzienność jak Arnold wspominal. To są naprawdę różne modele.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@kupalo-x)
Połączone: 2 lata temu

O matko, to co mówił Erazm o magii ceremonialnej versus praktyykach domowych to jest wlasciwy podział bo Franio.x chyba nigdzie nie napisał jakiego rodzaju jest ta jego forma. To troche zmienia cala rozmowę. 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Kupalo.x Masz rację, powinienem był to zaznaczyć na początku. to nie jest ceremonialna zamknięta forma. Bliżej jej do praktyki domowej, opartej na własnym systemie który budowałem przez kilka lat. Nie ma sztywnych wymagań co do przestrzeni, ale jest sekwencja i jest czas który jej potrzebuję.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

A ta sekwencja ile ona ma etapów? Bo mówisz że skrócenie zostawiłoby zarys bez treści, ale zastanawiam sie czy naprawde chodzi o liczbę kroków, czy może o sam czas trwania kazdego z nich.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Iga04 Pięć, może sześć jesli liczyć wejście i wyjście osobno. Ale to nie liczba jest problemem tylko to że każdy element ma swoje tempo i nie da się go przyspieszyć bez poczucia że sie cos traci. To jest trochę jak z oddechem, nie możesz oddychać szybciej i udawać że to to samo.


Odpowiedz
(@erazm)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Franio.x Słchajcie ale jest jedna rzecz którą pomijamy. Franio.x mówi o praktyce domowej którą sam budował. W tradycjach przekazywanych rdzeń jest zazwyczaj zdefiniowany przez tradycję, nie przez praktykującego. przy czymś własnym rdzeń jest tam gdzie ty go czujesz i to jest informacja której nikt z zewnątrz ci nie poda.


Odpowiedz
(@inkantka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 171

@Erazm To prawda, ale z drugiej strony właśnie dlatego że to własna budowla, mozna ją też przebudować nie tracąc autorstwa. Przy tradycji masz dogmat, przy własnym systemie masz większą swobodę. Pytanie czy Franio.x to postrzega jako zaletę czy jako brak punktu odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Ten oddech to dobra analogia. ale właśnie, przy oddechu jak masz naprawde mało czasu to robisz jeden swiadomy wdech zamiast calej sesji i czsto to wystarczy żeby wejsc w stan. Może w twoim przypadku jest jeden taki element który robi tę samą robotę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Bernadka02 To jest właściwie to samo co próbowałem powiedzieć wcześniej, ale inaczej ujęte. Jeden element który zawiera całość. Tylko że żeby go znaleźć trzeba wiedzieć czego szukać, a tego się nie wie dopóki się nie traci reszty.


Odpowiedz
Wpisy: 125
Rozpoczynający temat
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Troche jedno i drugie szczerze mówiąc. swoboda jest, ale właśnie przez to nie mam pewności co jest strukturalne a co nawykowe. Jakbym miał schemat z zewnatrz to przynajmniej wiedziałbym od czego zacząć szukanie.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest paradoks wielu samodzielnych systemów. Elastycznosć staje się problemem w momencie kiedy coś wymusza zmiane 🙁 Przy strukturze zewnetrznej mazs kotwicę. Ale to nie znaczy że brak kotwicy jeest gorszy tylko że pytanie o rdzeń musisz zadać sobie sam i to jest trudniejsza praca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pustelka67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Wedrowiec A jak to zrobić kidey ma sie niemowlę i dwadzieścia minut okna, zakładając że w ogole jest okno? To jest ładna odpowiedź ale praktycznie co z tego wynika dla Franio.x teraz, w tej chwili?


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Pustelka67 Szczerze? moze nic teraz. Może teraz jesst po prostu przerwa i tyle. Nie każdy etap musi kończyć sie rozwiazaniem. Czasem odpowedź to poczekac aż dziecko uorsnie o kolejne dwa miesiace i zobaczyć czy problem sam zmienia kształt.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Nie do końca się z tym zgadzam. przerwa ma sens, ale całkowite zawieszenie przez nieokreślony czas potrafi wykoślawić praktykę bardziej niz skrocona wersja. Przynajmniej w moim przypadku tak bylo, wróciłam po dłuższej przerwie i miałam wrażenie że muszę zaczynać od zera.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Kastor96 I to jest właśnie ciekawe pytanie. Czy praktyka zanika podczas przerwy czy tylko hibernuje? no i, To zalezy chyba od tego czy w tym czasie w ogóle myślisz w tych kategoriach, masz kontakt z materialem czy naprawde odcinasz się całkowicie.


Odpowiedz
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Arnold59 U mnie był kontakt, czytałam, myslalam, ale nie robiłam niczego aktywnie. I mimo to powrót był trudniejszy niż się spodziewałam. Może chodzi o ten aspekt fizyczności, o sam gest, który jest inny niz myslenie o geście.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

To co mówisz Kastor96 dotyczy chyba czegoś innego niż czas. Chodzi o ciągłość ciala, nie ciągłość mysli. Mozna mieć tę saamą wiedzę i zupełnie inne odczucie kiedy wraca się do praktyki po przerwie. Franio.x, czy twoja forma ma duzo elementów fizycznych, ruchowych, czy bardziej mentalnych?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Iga04 Mieszane. Jest dużo ciszy i skupienia, ale są też gesty konkretne przedmioty zapalanie. Właśnie ten fizyczny aspekt jest chyba tym czego mi brakuje najbardziej kiedy nie mogę tego zrobić spokojnie 🙂 Zroić coś w polowie uwagi to jakby nie zrobić w ogóle.


Odpowiedz
(@erazm)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Franio.x Mechaniczne przejście przez formę ma swoja tradycję zresztą to nie jest zadna nowość. W tradycji judaistycznej jest pojcęie keva, nawykowej modlitwy bez kavana, czyli intencji. Rabini debatują od wieków czy keva bez kavana jest w ogóle wartościowa. jedni mówią że tak bo forma utrzymuje przestrzeń inni że modlitwa bez skupienia to tylko poruszanie wargami. Franio.x Ciekawe że trafił na ten sam dylemat bez wiedzy o tym że jest bardzo stary.


Odpowiedz
(@erazm)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Franio.x To ciekawe że weszło tu pojęcie keva, bo to jest chyba jedno z niewielu miejsc gdzie sprawa intencji kontra forma byla filozoficznie przepracowana na serio, a nie tylko przegadana. Maimonides twierdził że keva bez kavany w ogóle nie jest modlitwą Nachmanides był bardziej miękki. Ale sedno jest to samo co tutaj, czy forma niesie coś sama przez siebie, czy jest tylko naczyniem. Franio.x, czy jak robisz ten mechaniczny wariant, czujesz że fora cos trzyma czy jest zupełnie pusta? 😛


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@goryczka55)
Połączone: 11 miesięcy temu

A czy w ogóle probowales kiedyś zrobic tylko tę czesc fizyczna, bez skupienia, bez pelnego wejscia? Mam na myśli takie mechaniczne przejscie przez gesty pytam bo zastanawia mnie czy to cialo pamieta mimo wszystko.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Goryczka55 To jest naprawde ciekawe pytanie bo ja robiłam tak przez jakis czas kiedy byłam bardzo zmeczona. I cokolwiek by nie mowic o jakości, nie zerwało mi ciągłości. Czy cos dzialalo czy nie to oddzielna kwestia ale nie poczułam że muszę zaczynac od nowa kiedy wróciłam do pelnej formy


Odpowiedz
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Goryczka55 Nie robilem jeszcze świadomie zapytała i właśnie sobie uświadomiłem że nie próbowałem celowo. Zdarzalo mi się przejść przez gesty w rozproszeniu i czułem dyskomfort, ale nie wiem czy to było poczucie że coś nie działa, czy po prostu sumienie że nie byłem obecny. To jest roznica, prawda?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: