Zastaawiam sie od jakiegos czasu nad czyms co moze wydawac sie trochę dziwne w kontekscie tego forum, ale nie daję spokoju tej myśli. chodzi o to czy rytualy które praktykuję regularnie, moglyby byc jakoś przepracowane razem z psycholozka albo lekarką. Nie mam na myśli, że chce zeby ktos mi mowił że to bez sensu alo zebym przestala. raczej chodzi mi o to że niektore z moich rytualow maja dla mnie naprawe duze znaczenie emocjonalne i zaczęłam się zastanawiać, czy to emocjonalne znaczenie daloby sie zagospodarowac tez w pracy z terapeutka. Macie jakieś doświadczenia z tym? Ktoos próbował w ogóle rozmawiać z psychiatra albo terapeutka o swoich praktykach?
To akurat całkiem ciekawe pytanie i mysle, że nieoczywiste. Ja sama przez jakiś czas chodziłam na terapie i na początku w ogóle nie wspominalam o medytacjach ani o pracy z czakrami, bo zakładałam że terapeutka po prostu tego nie ogarnie albo uzna za nonsens. Potem jakoś wyszło przy rozmowie o rytuałach wieczornych i ku mojemu zaskoczeniu ona zapytała, co mi to daje, zamiast od razu oceniac. I to otworzyło naprawdę inną rozmowę 😀 Ale to chba bardzo zależy od konkretnej osoby, bo słyszałam też od znajomych że ich terapeuci reagowali chłodnno albo zmieniali temat.
Czytam to z zainteresowaniem, bo sam miałem podobny dylemat przy okazji pracy ze snami. prowadzę dziennik snóww od kilku lat i traktuję je jako część praktyki, ale jednocześnie zdarza mi się mieć sny, które mnie naprawdę niepokoja albo wracają cyklicznie. I wtedy myślę, czy to jest coś, z czym warto iść do kogoś. Ale moje pytanie do was jest inne, bo mnie bardziej zastanawia czy w ogóle jest sens łączyć te dwie rzeczy. Czy to nie powoduje że jedna przestrzeń zaczyna \"zjadać\" drugą? Że np. terapia zaczyna racjonalizować coś, co hcesz zachować jako intuicyjne.
Śledzę tę rozmowę i trochę chcę dodać perspektywę, której jeszcze nie ma. istnieje coś takiego jak spiritual direction, czyli kierownictwo duchowe, które jest formalną praktyką w wielu tradycjach, i to jest bliższe temu, czego szuka część osób, niż psychoterapia. Ale jest też coraz więcej terapeutów, którzy pracują na styku, szczególnie tych po szkoleniach w psychologii głębi albo w podejściu jungowskim. Jung sam zajmował się symboliką rytuałów i archetypami, więc terapeuci w tym nurcie raczej nie będą reagować szokiem na praktyki ezoteryczne.
Ale przepraszam, czy wy mówicie o terapii dla osób, ktore mają jakis problem, czy o zwykłym połączeniu rytuałów z terapia dla każdego? Bo ja np. robie rytuały zeby coś przyciągnąć, nie dlatego, że mam problem psychiczny. serio I troche nie rozumiem, po co laczyc jedno z drugim, skoro jedno to praktyka duchowa, a drugie to leczenie.
Ja chce wrócić do wątku, ktory zaczal Erazm, bo mnie tez to uderzylo. Mam wrazenie, że część rytuałów dziala właśnie dlatego, że nie poddaje ich ciaglej analizie jak coś zaczynam rozłożać na czynniki pierwsze to gubi się coś żywego w tym. I nie mówię, że terapia jest zła, tylko że nie każdą rzecz trzeba przepracoywwac w tym sensie. choć rozumiem, że dla kogoś, kto łączy rytuały z czyms emocjonalnie bardzo ważnym, ta granica moze być inna.
Dodam coś z własnego doświadczenia, bo sama przez pewien czas pracowałam z terapeutką, która znała się na podejściu somatycznym. I ona miała taki sposób pracy z ciałem, który był dla mnie bliski temu, jak pracuję mediumicznie, bo obie metody zakładają, że ciało pamięta i przetwarza 😉 Ona nie pytała mnie o moje "przekonania", tylko o to, co czuję fizycznie podczas pewnych stanów. I to były zaskakująco spójne rozmowy. Myślę że kluczem jest to, czy terapeuta w ogóle ma pojęcie o pracy z ciałem i stanami zmienionej uwagi, bo wtedy nie będzie się śmiał z transu czy z rytualnego skupienia.
Mam takie pytanie może troche z boku czy macie wrażenie, że terapia moze zmienic to, jak rozumiesz wlasne rytuały? Nie mówię o tym że je porzucisz ale o tym, że zaczniesz je robic z innego miejsca zastanawiam sie czy po pracy z terapeutą rytuał moze nabrać innego charakteru stać sie bardziej swiadomy albo wręcz przeciwnie, stracic część swojej sily.
Obserwuję tę rozmowe od poczatku i mam jedno pytanie, które mi nie daje spokoju 🙂 Skąd wiadomo, że rytuał, ktory robisz, naprawde pochodzi z \"sily\", jak to powiedział Runolog, a nie właśnie z lęku? Pytam, bo sama mam afirmacje ktre powtarzam codziennie i czasem zastanawiam sie, czy robbię to, bo mi pomaga, czy dlatego że boję się przestac
To pytanie o afirmacje, ktore zadałam zostalo trochę bez odpowiedzi ale chyba samo sie tłumaczy przez to co Cykoria i Runolog powiedzieli. Czyli jeśli robię cos z leku, to efekt moze być odwrotny do zamierzonego, bo cały czas zasiewam lęk, a nie intencję. Tylko że to jest łatwiej powiedzieć niz rozpoznać u siebie. 🙂
ojej, to, co mówisz Wera brzmi jak coś, z czym terapeuta moglby naprawdę coś zrobic. Ale właśnie to mnie zastanawia w kontekście tego wątku, czy terapia nie zmienia samego pytania. Czyli wchodzisz z \"dlaczego mój rytual działa\", a wychodzisz z \"po co wlasciwie to robiłam\". I jedno i drugie może być ważne, ale to są jednak inne pytania.
Właśnie o to chodzilo mi na początku ale nie umiałam tego tak sformulowac. Ja nie szukam terapeuty który powie mi że rytualy to dorby pomysł albo zły pomysł. Szukam kogoś z kim moge przeprcaować to, co za nimi stoi. Ale Erazm ma racje, że to może zmienić perspektywe na całą praktyke. I nie wiem czy chce, żeby ją zmienilo.
A czy to jest warunek konieczny, żeby chcieć zmiany, zeby z czegoś skorzystać? Część pracy terapeutycznej polega na tym, że coś się zmienia, zanim zdążysz zdecydować, czy tego chcesz. I niekoniecznie jest to złe. Ale rozumiem ostrożność. pytanie jest, czy wolisz zostać z wątpliwością, czy ją jakos sprawdzić.
Mam wrazenie że Mrika dotknęła czegos warznego. Czy jest mozliwe, żeby skorzystac z terapii wylacznie jako wsparcia, nie jako korekty? Jak cwizenia fizyczne z trenerem, który nie mówi ci, po co cwiczysz tylko pomaga ci ćwiczyć lepiej?
Oj, dobra, ale czy ktoś mógłby powiedziec wprost, jak w praktyce wyglada ta rozmowa z terapeutą o rytualach? Bo ja mam wrażenie, że wszyscy mowia duzo o teorii, a nikt nie powiedzial, jak konkretnie siedzi sie w gabinecie i co się mówi. Jak to w ogóle zaczęć?
Wracajac do tego, co powiedziała Zorza o afirmacjach bo mnie to nadal kreci. jest badanie z 2009 roku prowadzone przez Joanne Wood i zespół z Univeristy of Waterloo, ktore pokazalo, że pozytywne afirmacje u osob z niskim poczuciem własnej wartości moga dzialac odwrotnie do zamierzonego bo wywoluja kontrargumenty. Czyli mechanizm jesst realny i udokumentowany. I tu widę konkretny punkt styku z terapia, bo terapeuta moze pomoc rozpoznac, czy afirmacja wzmacnia, czy tylko aktywuje wewnetrzne zaprzeczenie.
no dobra, czy to badanie dotyczyło wyłącznie afirmaacji w sensie doslownym, czyli powtarzania zdan czy też szerzej, bo rytuały tez mogą zawierać takie elementy prawda? Pytam bo robilam pewne rzeczy zwiazane z zapisywaniem intencji i teraz zastanawiam się czy to się naklada.
Ale właśnie, i tu jest pytanie czy sama wiedza o tym mechanizmie coś zmienia, czy trzeba kogos kto z zewnątrz pomoże to zobaczyć bo ja moe wiedzieć że robię coś z lęku, i nadl to robić, bo nie mam innego wzorca.
To mnie troche uspokaja, bo mialam wrażenie że jak zacznę chodzić do terapeuty z tym tematem, to sama praktyka mi jakoś ucieknie. A z tego co tu piszecie to raczej chodzi o to, żeby ją zobaczyc wyraźniej nie żeby ją oddać.
To, co napisala Mirka na koncu, że praktyka ma zostać widozcna a nie znikac wydaje mi sie kluczowe. Ale mam pytanie do tych, którzy faktycznie siedzieli z tym w gabinecie: czy terapeuta w ogóle pyta o kontekst tych rytualow, czy raczej skupia się na tym, co za nimmi stoi emocjonalnie? Bo wyobrażam sobie że dla kogśo z zewnątrz sam rytual moze byc nieczytelny i może go ominąć. 😉
Właśnie to jest mój główny problem z tym połączeniem. Symbolika jest bardzo prywatna i system znaczeń, ktory budujesz latami, nie jest przekładalny jeden do jednego na żadną szkołę psychologiczną. Jung jest bliżej niż CBT, ale to wciaz cudze mapy.
Oj, zastanawiam się czy jest jakas roznica miedzy tym jak terapeuta podchodzi do rytuałów religijnych, a tym, jak podchodzi do prywatnej praktyki ezoterycznej. Bo jeśli ktoś powie że chodzi do kosciola i odprawia tam rytualy, to raczej nikt nie kwestionuje. ale jak powiedzieć, że raz w tygodnui siedzisz z kamieniami i zapisujesz intencje, to już nie wiem jak to przyjma. 🙂
A czy można jakoś sprawdzić przed pierwszą wizytą, czy dany terapeuta bedzie otwarty? Bo nie chcę siedziec z kimś, kto w srodku mysli że jestem dziwna i udaje, że nie.
Ja się pytalam wprost podczas wstępnej rozmowy telefonicznej. Powiedziałam, że mam pewne duhcowe praktyki które są dla mnie wazne i zapytalam czy to jest coś co możemy razem uwzglednic w pracy. Odpowiedź powiedziała mi wiecej niż cały formularz
I co odpowiedzilaa ta osoba? Bo to brzmi jak dobry pomysł ale zastanawiam sie, jakiej odpowiedzi szukalas. Czy chodziło o entuzjazm, o neutralność, czy o coś konkretniejszego?
Jest taki termin w literaturze klinicznej kompetencja religijna i duchowa ktory od kilku lat jest coraz poważniej traktowany w szkoleniacch terapeutycznych, szczegolnie w USA i Wielkiej Brytanii. Chodzi o to, że terapeuta ma umieć pracować z przekonaniami i praktykami duchowymi klienta bez patologizowania i bez wlasnych interpretacji. nie wszyscy to mają ale standard zaczyna istnieć.
Moim zdaniem zbyt komplikujecie prostą rzecz. rytual to rytuał, terapeuta to terapeuta. Jedni pracuja z energią i intencja drudzy z psychiką. mieszanie tego jest trochę jak pytanie, czy lekarz ortopeda może razem z osteopatą układać plan rehabilitacji. Można, ale to wymaga dużej koordynacji. 😛
