chodzi mi o to żeby coś zaczęło sie w końcu ruszać jeśli chodzi o finanse i pracę...
no właśnie... pracą 🙂
Wiesz, jest taki jeden naprawdę skuteczny rytuał i nazywa się „weź się do roboty”...
Znam to uczucie z własnego doświadczenia. Od pewnego czasu mam wrazenie, że w pracy wszystko idzie pod prąd, a do tego trudne relacje ze współpracownikami i szefowa, z którą ciężko się dogadać. Ktoś powie „no to zmień pracę”, ale przeciez to nie takie proste, zwłaszcza gdy człowiek włożył w to miejsce dużo siebie.
Co mnie zastanawia, to właśnie ta dysproporcja między włożonym wysiłkiem a efektami. Jestem sumienny, mam swoje kompetencje, angażuję się naprawdę poważnie, a mimo to jakoś nie przekłada się to na wyniki czy uznanie. Zastanawiam się czy to kwestia energii, nastawienia, może jakiegoś bloku... trudno powiedziec.
Spełnienie zawodowe jest dla mnie czymś naprawdę istotnym, nie potrafię traktować pracy wyłącznie jako źródła zarobku. Dlatego tak bardzo szukam jakiegoś wyjścia z tej sytuacji. Jeśli ktoś zna sprawdzony sposób albo osobę, która mogłaby doradzić jak przyciągnąć do siebie lepsze okoliczności w tej sferze, to bardzo chętnie poczytam o tym tutaj w wątku.
sam nie wiem po co to piszę bo odpowiedź jest w sumie oczywista... wiem że trzeba harować żeby coś osiągnąć, to nie o to chodzi. Ale co jeśli harujesz jak wół a i tak ktoś cię wywali w pole i zostaniesz z niczym? albo bierzesz się za ciężką robotę, i fizyczną i umysłową naraz, a potem brakuje kasy żeby dokończyć co zacząłeś, nawala kontrahent od sprzętu, ogłaszasz się gdzieś i telefon milczy...
nie chodzi o to że nie chcemy pracować, oboje z żoną nie boimy się roboty. Tylko czy jest jakis sposób żeby przyciągnąć to szczęście, no i uczciwych ludzi do współpracy
