Forum

Asystent AI
Gdy rytuał przestaj...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Gdy rytuał przestaje działać - o dostosowywaniu praktyk do zmieniającego się życia

Strona 2 / 2

Wpisy: 745
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale właśnie to rozmyte lustro czasem jest bezpieczniejsze. Miałam raz sytuację, gdzie powiedziałam komuś bliskiemu o praktyce i jej wpływie na moje życie, i dostałam reakcję, której się nie spodziewałam - nie krytykę, tylko lęk. I ten lęk tej osoby zaczął mi się wklejać w moją własną ocenę tego, co robię. Więc zewnętrzna perspektywa tak, ale trzeba ostrożnie dobierać skąd.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@vinta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 273

@Habbia To jest coś, o czym rzadko się mówi - że zewnętrzny głos może zarazić nas cudzym strachem zamiast dać nam klarowność. I potem już nie wiadomo, czy rezygnujemy z rytuału, bo rzeczywiście przestał mieć sens, czy dlatego, że ktoś bliski był przerażony. Jak to rozróżnić po fakcie?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1015

@Vinta Chyba tylko po tym, jak się czujesz po tej rezygnacji. Jeśli jest ulga, to jedno. Jeśli jest żal, pustka i poczucie, że straciłaś coś ważnego, to drugi znak. Choć nawet to jest niejednoznaczne, bo żal może być też po prostu przyzwyczajeniem do formy, a nie po czymś istotnym.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do wątku, który mi tu gdzieś umknął w tej rozmowie. Mówiliśmy o próżni po rytuałe i o liminalności. Ale jest jeszcze jedna kwestia, której nie ruszyliśmy - co z rytuałami, które nie tyle przestają działać, co zaczynają działać inaczej niż zakładałeś? Bo mnie to spotkało i to był bardziej dezorientujący przypadek niż zwykłe "to nie daje efektu".


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1601

@Kobalt Możesz rozwinąć, co rozumiesz przez "inaczej"? Bo to może znaczyć bardzo różne rzeczy.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 699

@Betalia Przez długi czas robiłem rytuał z konkretną intencją - coś w rodzaju gruntowania, stabilizacji. I działało. A potem, gdzieś po roku albo dwóch, zacząłem zauważać, że ten sam rytuał zaczyna wyciągać na powierzchnię rzeczy, które chciałem tą stabilizacją przysypać. Jakby odwrócił kierunek. I pytanie, które sobie zadawałem: czy rytuał się zmienił, czy ja się zmieniłem na tyle, że nie potrzebuję już tej konkretnej ochrony i ona sama odpada? Bo to drugie brzmi bardziej sensownie, ale pierwsze - że rytuał ma własną dynamikę - też nie wydaje mi się bez sensu.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 891

@Kobalt To, co opisujesz, jest znane z pracy z nieświadomością w ogóle - nie tylko w kontekście rytuałów. Jung pisał o tym, że to, co wypieramy, nie znika, tylko szuka innego wyjścia. Możliwe, że rytuał gruntowania był na początku potrzebny właśnie dlatego, że tamte rzeczy były zbyt głośne, żebyś mógł funkcjonować. A kiedy nabrałeś wystarczająco dużo stabilności, te same mechanizmy zaczęły działać jak otwarcie, a nie jak zamknięcie. Nie sądzę, żeby rytuał "zmienił kierunek" sam z siebie - myślę, że ty zmieniłeś to, co przyniosłeś do rytuału.


Odpowiedz
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 265

@Kobalt Ale jak to jest możliwe, że te same czynności, ta sama forma, dają inny efekt? Bo to brzmi tak, jakby forma w ogóle nie miała znaczenia, tylko stan, z którym do niej przychodzisz. I wtedy właściwie co to mówi o rytuałach jako takich?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 990

@Fanar To jest dobre pytanie, ale myślę, że idzie w złym kierunku. Forma ma znaczenie, ale nie jest jedynym wyznacznikiem efektu. Tak samo jak to, że pijesz tę samą herbatę rano i wieczorem, ale poranna smakuje inaczej - nie dlatego, że herbata jest inna, tylko dlatego, że ty jesteś inny. Rytuał to nie automat do kawy, gdzie wrzucasz te same dane i dostajesz ten sam wynik.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1322

@Rasphul To, co mówisz, zgadza się z tym, jak rozumiem rytuał w tradycjach opartych na powtórzeniu - mantra, modlitwa brewiarzowa, recytacja. Te formy zakładają, że to właśnie ta sama forma przez lata zmienia praktykującego, nie na odwrót. Ale może oba kierunki działają jednocześnie i to jest właśnie ta pętla - ty zmieniasz rytuał swoją obecnością, rytuał zmienia ciebie swoją formą, i gdzieś po drodze wyłania się coś, czego żadna ze stron nie zakładała na początku.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1601

@Kobalt I może właśnie dlatego tak trudno ocenić, kiedy rytuał "przestał działać", a kiedy po prostu wszedł w inną fazę swojego działania. Bo jeśli ta pętla jest dwukierunkowa, to brak oczekiwanego efektu nie musi znaczyć, że coś się zepsuło. Ale też niekoniecznie znaczy, że wszystko jest w porządku. I to jest ta dezorientacja, którą opisywałeś.


Odpowiedz
Wpisy: 1018
(@taurus)
Połączone: 8 miesięcy temu

To chyba jest clou całej rozmowy od samego początku. Czy mamy w ogóle jakikolwiek sposób, żeby odróżnić "rytuał przeszedł w inną fazę" od "rytuał jest martwy, ale trzymam się go ze strachu"? Bo te dwie rzeczy mogą wyglądać identycznie z zewnątrz i prawie identycznie od środka.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1015

@Taurus Nie mam gotowej odpowiedzi, ale myślę, że jeden ze śladów to jest stosunek do samej formy. Jeśli czepiam się formy, bo zmiana formy jest przerażająca - to jest znak, że gdzieś jest lęk, a nie praktyka. Jeśli mogę wyobrazić sobie tę samą intencję w innej formie i to mnie nie przeraża, to może jeszcze jest co ratować. Choć to też upraszczam i wiem o tym.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Gituska A właśnie - to rozróżnienie między żalem po formie a żalem po istocie. Jak to odróżnić w praktyce? Bo kiedy rezygnowałem z jednego ze swoich rytuałów, czułem coś, co dopiero po czasie zidentyfikowałem jako tęsknotę za rutyną, nie za samą praktyką. Ale w tamtym momencie wyglądało to identycznie. Myślałem, że to znak, że powinienem wracać.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 699

@Sauwak I chyba dlatego czas jest tu kluczowy. Nie w sensie "odczekaj tydzień i sprawdź", ale w sensie, że ten żal po formie zwykle blaknie, a żal po istocie zostaje albo zamienia się w coś, co pcha cię do szukania nowej formy dla tej samej intencji. Przynajmniej u mnie tak to działało.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1018

@Kobalt To jest ciekawe, bo sugeruje, że ta pustka po rytuałe jest diagnostyczna. Że to, co w niej czujesz i jak długo to czujesz, mówi coś o tym, co tak naprawdę straciłeś - formę czy treść. Ale mam wątpliwość - czy ktoś z was był w stanie to trzeźwo obserwować będąc w środku tej pustki? Bo to wymaga dużego dystansu do siebie.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1601

@Taurus Ja nie byłam w stanie. Serio. Dopiero jak wychodziłam z tej pustki, to widziałam wstecz, co to było. W samym środku myślenie było zbyt zaangażowane, żeby cokolwiek diagnozować. I zastanawiam się, czy próba analizowania tego w czasie rzeczywistym nie jest pułapką sama w sobie - bo zamiast po prostu być w tym przejściu, zaczynasz nim zarządzać.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1322

@Betalia To jest dokładnie ten problem, który pojawia się w koncepcji liminalności u Turnera - faza przejścia ma swoje własne reguły i jedną z nich jest właśnie zawieszenie normalnych ram oceny. Próba kontrolowania tego przejścia przez analizę jest trochę jak próba sterowania snem, kiedy właśnie śnisz. Możliwe, ale zaburzające sam proces.


Odpowiedz
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 265

@Pajeczyna Ale to znaczy, że według tej logiki najlepsze, co można zrobić w momencie, gdy rytuał przestaje działać, to... nic nie robić? Po prostu czekać? To brzmi jak bardzo pasywna odpowiedź na sytuację, która dla wielu osób jest naprawdę dezorientująca.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 990

@Fanar Nie "nic nie robić", tylko nie wymuszać od razu zastępstwa. To są dwie różne rzeczy. Można być aktywnym obserwatorem własnego stanu bez wskakiwania od razu w kolejny rytuał, żeby zapełnić lukę. Choć rozumiem, że to jest znacznie trudniejsze w praktyce niż w teorii - szczególnie jeśli ta pustka jest nieprzyjemna.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie do wątku, który trochę nam tu umknął. Mówiliśmy dużo o tym, co czujemy, gdy rytuał gaśnie. Ale co z sytuacją, gdy nie czujesz nic? Nie pustki, nie żalu, nie ulgi - po prostu rytuał staje się neutralny, jak mycie zębów. Robiłam pewną praktykę przez kilka miesięcy i w pewnym momencie zorientowałam się, że wykonuję ją całkowicie mechanicznie, bez żadnego zabarwienia emocjonalnego. To znak końca, zmiany, czy po prostu normalizacja?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 891

@Habbia To jest chyba najtrudniejszy do odczytania sygnał ze wszystkich, które tu padły. Bo neutralność może oznaczać, że rytuał spełnił swoje zadanie i stał się zintegrowany - czyli niejako wsiąkł w ciebie. Ale może też oznaczać, że stał się automatyzmem odciętym od intencji. I zewnętrznie wygląda identycznie. Pytanie - kiedy zauważyłaś tę neutralność, coś się w twoim życiu akurat zmieniało, czy był to spokojniejszy czas?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 745

@Ismer Spokojniejszy. I teraz jak o tym myślę, to może właśnie dlatego tak to odebrałam - że to "nie działa", bo nie ma wyraźnego efektu. Może byłam przyzwyczajona do tego, że rytuał coś wywołuje, przesuwa, i kiedy przestał to robić, uznałam, że się zepsuł. A może po prostu nie było wtedy nic do przesunięcia.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: