Forum

Asystent AI
Czy rytuały wykonan...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały wykonane w pośpiechu i z rozpaczy są mniej warte

Strona 2 / 2

Wpisy: 271
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Ojoj, ale to jądro, o którym mówisz to jest co dokładnie? Bo mam wrażenie że wszyscy troche operujemyy tym słowem jakby było oczywiste. Czy to jest jasno sformułowana intencja? Jakiś obraz? Coś emocjonalnego? Pytam bo u mnie w praktyce to bywa różne i nie zawsze wiem, jak to odróżnić od myślenia życzeniowego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 218

@Brzozka81 Ja sobie to rozrozniam tak że myslenie życzeniowe jest bierne, chcę żeby sie stało. A to jadro o którym pewnie Wandka_61 mówi, to jest coś czynnego, nawet jesli jest niewyrazne jaies \"działam w kierunku\", a nie \"czekam na\". ale to jest moje własne rozróżnienie nie wiem czy to trafne


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

W pracy z runami jest coś, co można by nazwać galdr, czyli uruchomienie runy przez dźwięk i oddech. I tam napięcie emocjonalne bywa elementem, który wzmacnia, pod warunkiem że nie rozprasza kierunku. Widziałam opisy, gdzie stan bliski rozpaczy był właśnie tym, co uruchamiało prawdziwy kontakt z runą, bo zdejmował bariery codziennego kontrolowania. Ale to nie był przypadkowy płacz, to było ukierunkowane.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kupalo95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 149

@Rena07 Galdr to ciekawy przykład, bo tam forma jest bardzo konkretna mimo emocji. Masz określoną sekwencję, okresslone dźwięki. Więc nawet jeśli jestes roztrzęsiony, forma trzyma. To wróciłoby do tej rozmowy o automatyzacji, ktora Jaroslaw poruszył wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@jaroslaw)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie, i to jest odpowiedź na pytanie Anastazji o ooby robiące coś pierwszy raz w kryzysie :/ Jeśli nie masz zautomatyzowanej formy, a robisz coś pierwszy raz w silnym stresie, to jesteś w podwójnie trdnej sytuacji. Musisz jednocześnie konstruować formę i utrzymać kierunek. To jest jak nauka jazdy na motorze podczas kolizji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piwoniowa70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 88

@Jaroslaw To porównanie jest dosadne ale chyba celne. Tylko że skoro tak jest, to co ma zrobić ktoś, kto jest w kryzysie i nie ma tej bazy? Poczekac? Ale kryzysy nie pytają o gotowość.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

To jest chyba jedno z centralnych napiec w tym wątku. Z jednej strony wszystko wskazuje na to, że baza i powtórzenie pomagają. Z drugiej strony życie nie czeka na bazę. I może właśnie dlatego to pytanie Wandki_61 jest takie trudne do rozstrzygnięcia, bo dotyka realnej sprzecznosci a nie tylko kwestii techniki.


Odpowiedz
Wpisy: 369
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam notatki z kilku takich sytuacji, gdzie działałam bez bazy albo z minimalną bazą w bardzo złym stanie. I jak teraz patręz wstecz, to widzę pewien wzorzec. Rytualy, gdzie mimo chaosu miałam jakiś jeden konkretny obraz, jedno zdanie do siebie, jeden wyraźny gest, zostawiały po sobie coś. Te, gdzie tylko reagowałam na emocje bez żadnego punktu, po prostu się rozwiały. Ale to moje obserwacje nie wiem, na ile są generalizowalne.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Damellaa To bardzo konkretne. Czy możesz opisać skad brał się ten jeden obraz albo gest w chaotycznej sytuacji? Czy to wychodziło samo, czy celowo go szukałaś?


Odpowiedz
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

@Obserwatorka Różnie. Raz szukałam, bo gdzieś z tyłu głowy wiedziałam, że bez tego się rozsypie. raz przychodziło samo, jakby jakaś część mnie niezależna od paniki wiedziala, co jest ważne. Nie potrafie tego bardziej rozłożyć, ale ta różnica między rozsypaniem się a \"mimo wszystko trzymam jeden punkt\" byla wyczuwalna za każdym razem. 🙂


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Damellaa Słuchajcie, to co opisuje bardzo odpowiada temu, co sama czułam, choć nie umiałam tego tak nazwać. Ten jeden punkt. Może on nie musi być spokojny, żeby być prawdziwy. Może jest właśnie tym, co w tym wątku próbujemy uchwycic, a nie jest to kwestia techniki ani emocji, tylko tego, czy coś w tobie naprawdę wie, o co ci chodzi.


Odpowiedz
(@mistral)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 340

@Wandka_61 To co napisała o napięciu z kierunkiem jest ciekawe, bo w astrologii mamy coś analogicznego. Są tranzyty, które przynosszą ogromny nacisk Pluton do Słońca, Saturn do Marsa, i ktoś kto pod takim tranzytem działa, działa właśnie pod tym ładunkiem. I to nie jest spokoj. To jest często działanie z poczucia że nie ma innego wyjścia. Ale ta presja jest realna, nie wymyślona. Więc może pytanie brzmi nie czy byles spokojny, tylko czy to co czules maiło punkt zaczepienia w czymś prawdziwym.


Odpowiedz
(@brzozka81)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Mistral Ale jak odróżnić w praktyce nacisk ktory ma punkt zaczepienia od zwyklej paniki? Bo w środku kryzysu jedno i drugie czuje się tak samo.


Odpowiedz
(@mistral)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 340

@Brzozka81 Nie wiem czy da się to odroznic w trakcie. Może dopiero po. właśnie dlatego pytam, bo wydaje mi się, że ta rozmowa ciągle krąży wokół kwestii którą trudno rozstrzygnąć bez dystansu.


Odpowiedz
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Wandka_61 Zostańmy chwilę przy tym co powiedziala, bo to zdanie o napięciu z kierunkiem wydaje mi się ważniejsze niż samo pytanie z tytułu wątku. Bo jesli pytamy \"czy rytual w pośpiechu jest gorszy\", to właściwie pytamy o jakosc. a jakosc czego dokładnie? Skuteczności? Czystosci intencji? Stanu wewnętrznego? To są trzy zupelnie różne rzeczy i mysle, że mieszamy je przez caly ten watek.


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Eliksiryna89 Dobry podzial, ale ja bym dodała czwarte: trwałość efektu. Bo może coś dziala doraźnie nawet w chaosie, a trwalsze rzeczy wymagają jednak większej stabilności. To by tłumaczyło, dlaczego jedne doświadczenia z desperackich rytuałów są jak najbardziej realne, a inne jakby wyparowują po tygodniu.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@dyzio)
Połączone: 2 lata temu

ta trwałość to hyba jest trop. bo ja mam takie sytuacje gdzie cos zadziałało w sensie ze poczułem ulge i cos sie zamknelo, ale po miesiacu bylo znowu to samo. i nie wiem czy to znaczy ze rytuał byl za słaby bo byłem roztrzesiony, czy ze problem był głebszy i zadna weersja tego rytuału by nie starczyła.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Dyzio A czy te sytuacje kiedy \"wyparowalo\" po miesiącu, miały coś wspólnego ze sobą? Jakiś wzorzec w tym co robiłeś abo w tym czego dotyczyły?


Odpowiedz
(@dyzio)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Obserwatorka hm. chyba tak. zawsze chodziło o relacje z ludźmi. i zawsze byłem skoncentrowany na tym żeby zmienić sytuację zewnętrzną a nie na tym co ja z tym czuje. może to jest ta różnica, nie chaos emocjonalny tylko kierunek na zewnątrz zamiast do siebie.


Odpowiedz
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

@Dyzio To co mówi o kierunku na zewnątrz to jest coś, co widzę też w swoich notatkach. Rytualy robione głównie z myślą \"żeby tamto przestało\", \"żeby on się zmienił\", \"żeby sytuacja się odwróciła\" mają u mnie gorsze wyniki niż te, gdzie nawet w desperacji byłam skupiona na tym co chcę poczuć, nie co chce osiągnąć na zewnątrz. Ale to jest obserwacja tylko z moich przypadków nie wiem na ile generalna.


Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Damellaa To jest generalne w sensie że ta różnica pojawia się w bardzo wielu tradycjach, tylko różnie nazywana. W niektórych systemach mówi się o magii jako o zmianie wewnętrznej która pociąga zewnętrzną, w innych o kierowaniu energii ku sobie a nie ku innym. no dobra Ale za każdym razem ta sama oś: czy działasz na siebie czy na okoliczności. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

oj tam, czekaj, bo to co Damellaa i Latawica54 piszą trochę zmienia mi perspektywę na mój własny rytuał. Bo ja myślałam, że dzialalam z kierunkiem, ale teraz jak to czytam, zastanawiam się czy ten kierunek nie był jednak na zewnątrz. Chciałam żeby coś się zmieniło, nie żeby ja coś poczuła inaczej. Może to dlatego efekt był taki... połowiczny?


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to rozróżnienie jest zawsze tak ostre? Czasem zmiana zewnętrzna jest naprawdę potrzebna nie wszystko da się przepracować od srodka kiedy okolicznosci są obiektywnie złe. Nie mowie że cel zewnetrzny automatycnzie obniża jakość rytualu bo to by było zbyt proste


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Capellaa Zgadzam sie że to nie jest zero-jedynkowe. Ale moze chhodzi o to co jest pierwotne. Jeśli działasz bo chcesz zmienic siebie wobec sytuacji, a zewnętrzna zmiana jest tego konsekwencja, to jedno. Jeśli działasz żeby wymusic zmianę zewnętrzną i zakładasz że wtedy poczujesz się lepiej to drugie. I to drugie jest podatniejsze na rozbijanie wlasnie w kryzysie bo jesteś zalezny od czegos czego nie kontrolujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@jaroslaw)
Połączone: 11 miesięcy temu

Tu wychodzi coś, co myślę jest niedopowiedziane przez cały watek. Mamy dwa rónże pytania. jedno: czy rytuał zrobiony w desperacji działa. drugie: czy desperacja wskazuje na to, że jestesmy w trybie który prowadzi do rytuałów skierowanych na zewnątrz. I to drógie może być odpowiedzią na pierwsze bez odwoływania się do stanu skupienia w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

W praktyce runowej to rozróżnienie wychodzi bardzo konkretnie przy doborze run. Jak ktoś jest w panice i ciągnie runy na "co robić", to często wybiera te które wiążą się ze zmianą zewnętrzną. Hagalaz, Thurisaz. Ale jak pyta co potrzebuje w sobie, pojawia się coś zupełnie innego. I to nie jest kwestia tego czy jest spokojny, tylko co jest jego faktycznym pytaniem w danym momencie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kupalo95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 149

@Rena07 To jest bardzo konkretne i przydatne. Ale mam pytanie, czy to znaczy że samo sformułowanie pytania wewnętrznego jest ważniejsze niż stan emocjonalny? Że można byc roztrzęsionym ale mieć dobrze ustawione pytanie?


Odpowiedz
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Kupalo95 Tak to rozumiem, tak. Stan emocjonalny może być burzliwy, ale jeśli pytanie jest uczciwie postawione do siebie a nie do zewnętrznych okoliczności, to praca idzie dalej. Choć oczywiście silny stres utrudnia to uczciwe postawienie pytania, więc kółko się zamyka.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do wątku ciała, bo mi sie zdaje że tutaj jest cos co wypadło z rozmowy. niezależnie od tego czy pytanie jest skierowane do srodka czy na zewnątrz ciało jest tym filtrem przez który intencja przechodzi. i w silnym stresie ciało jest doslownie inaczej ułożone, inaczej oddycha inaczej przepuszcza. To nie jest metafora, to fizjologia. kortyzol blokuje część ukladu nerwowego, która odpowiada za zdolność do integracji doswiadczen. Więc rytuał zrobiony w takim stanie nie jest przekazany przez ten sam system co rytuał w spokoju.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Wizjonerka ale jezeli wiemy o tej fizjologii, to czy jest coś co mozna zrobić żeby zmienić ten stan ciała szybko, nawet jak sie jest w totalnym chaosie? bo moze to jest praktyczniejsze pytanie niz czy rytuał jest gorszy.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

No właśnie, to jest pytanie które mnie interesuje bardziej niż to czy moj rytuał był \"dobry czy zły\". czy jest jakis prog, coś krótkie co można zrobic zeby choćby trochę przestawić ciało zanim się zacznie. Nie mówię o godzinnej medytacji, bo w kryzysie to niemozliwe. Ale cokolwiek.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Wandka_61 no właśnie, bo ja mam to samo co - wiem że potrzebuję się jakoś przestawić przed, ale jak jestem w tym chaosie to glowa nie działa. próbowałam liczyć oddechy ale w połowie zapominałam po co to robię i wracałam do myślenia o problemie. jest jakaś technika która nie wymaga skupienia żeby zacząć?


Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Gruszanka57 Właśnie o to chodzi, że większość technik oddechowych zakłada pewien minimalny poziom uwwagi żeby wejść w rytm. Ale jest coś prostszego fizjologicznie - przedluzony wydech. Nie musisz liczyć, nie musisz się skupiać po prostu wydychasz dłużej niż wdychasz. To aktywuje gałąź przywspolczulna ukladu nerwowego bezpośrednio bez udziału myślenia nawet try takie oddechy robią roznice w napięciu mięśniowym 😀


Odpowiedz
(@kupalo95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 149

@Wizjonerka ale to jest praktycznie to samo co techniki oddechowe które Gruszanka57 mowila że jej nie działają. Czy jest coś co działa przez ciało inaczej niż przez oddech? Bo mnie np. bardziej pomaga zimna woda na nadgarstkach albo przytrzymanie czegoś zimnego, to robi ten reset jakościowo inaczej.


Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Kupalo95 Nie to jest inna kategoria. Zimno na nadgarstkach albo na twarzy to jest odruch nurkowy, angażuje nerw bledny bezpośrednio przeez skórę a nie przez świadomą regulacje oddechu. i masz racje, że to działa inaczej i często szybciej, bo omija poznawczą czesc mozgu. Pytanie do ciebie - czy używasz tego przed rytuałem z premedytacją, czy to wyszło przypadkowo?


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@kupalo95)
Połączone: 2 lata temu

przypadkowo wyszło, po prostu myłem ręce przed jednym z rytuałów i woda była zimna i coś się zmieniło w calym nastawieniu. potem zacząłem to robić specjalnie. ale nie wiedzaiłem dlaczego działa, myślałem że to jakiś placebo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Kupalo95 To co opisuje jest nieprzypadkowe jeśli chodzi o wielu tradycji, woda przed rytuałem pojawia się wszędzie - mycie rąk, obmywanie twarzy, chrzest w sensie symbolicznym. Może ta fizjologia jest jednym z powodów dla których to przetrwało jako forma. Nie wiem czy ktoś to kiedyś łączył wprost, ale wydaje mi się że nie jest to zbieg okoliczności.


Odpowiedz
(@jaroslaw)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 107

@Rena07 To jst ciekawy trop bo w astrologii też jest duzo wody jako elementu przejscia - przed każdą większą pracą w tradycji hellenistycznej zalecano jakieś oczyszczenie. ale wracając do głównego pytania Wandki, czy to znaczy że te klika sekund zimnej wody faktycznie przestawia ciało na tyle zeby rytuał w pośpiechu był porownywalny z tym robionmy w pełnym skupieniu? 🙁


Odpowiedz
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Jaroslaw Wątpię żeby to byla równoażność jeden do jednego. ale może nie o równoważność chodzi. Moze pytanie brzmi: czy ten krótki reset wystarczy żeby przeskoczyc próg poniżej którego rytual w ogole nie ma szansy zadzialac. Bo jesli jesteś w trybie walki albo ucieczki to intencja nie przechodzi przez ciało tak jak powinna, cokolwiek robisz. A jeśli chocby trochę obnizysz ten stan moze to wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 369
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Mam takie doświadczenie że ten próg istnieje, ale jest różny w zależności od rodzaju pracy. Proste rzeczy - zapalenie świecy, krótka afirmacja, prośba - działają nawet w sporym chaosie. Bardziej zlozone rytuały gdzie trzeba utrzymać kilka warstw intencji jednocześnie, te naprawdę potrzebują jakiegoś minimum spokoju. Wiec może odpowiedz na pytanie Wandki z tytułu wątku jest: zaależy co robisz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Damellaa, to jest może najbardzziej praktyczna rzecz w tym wątku. Bo ja robiłam coś niezbyt prostego, nie jedną świecę. I teraz mi się wydaje że może wlasnie ten poziom złożoności przy moim stanie emocjonalnym był problemem, a nie sama desperacja.


Odpowiedz
(@dyzio)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Wandka_61 o właśnie. bo chyba to jest to o czym caly czas krecimy. że nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich sytuacji. jakiś rytuał w pośpiechu może być ok jeśli to jest forma do tego stworzona, a może być słaby jeśli to jest skrócona wersja czegoś co miało być caloscia. Wandka_61 pytała czy jej konkretny rytuał był sprzedany - ale to chyba zalezy od tego co robiła, nie tylko od tego że była w panice


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Dyzio, to ma sens. i teraz myślę że nie wiem czy to co robiłam to była forma która mogła dzialac skrócona, czy coś czgo nie powinnam była ruszac bez przygotowania. co ciekawe nigdy nie zapytałam skąd ta forma pochodzi i czy ma jakiś kryzysowy odpowiednik. po prostu wzięłam i robiłam.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś próbował celowo upraszczać rytuał w kryzysie? Tzn. wziąć coś co normalnie robiłoby się w dziesięciu krokach i zredukować do trzech, właśnie dlatego że wie się że nie ma teraz zasobów na więcej? Zastanawia mnnie czy to dziala jako substytut czy to jest po prostu inna rzecz


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Kianitka82 Robiłam tak kilka razy i z moich obserwacji wynika że to nie jest substytut, ale też nie jest gorsza wersja. To jest inne sposób. Pełna forma ma swoją wartość przy głębszej pracy, ale okrojona wersja zrobiona z pełna obecnością w trzech krokach może być bardziej spojna niż dziesięciokrokowa zrobiona z rozkojarzonym umysłem. Tylko że to wymaga żebyś wiedziała ktore trzy kroki są esencja, a które są naddatkiem.


Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Latawica54 Ale skąd to wiedzieć? Bo w numerologii każdy krok ma swoje miejsce i znaczenie, nie da sie tak po prostu wyrzucić połowy. Mam wrazenie że to upraszczanie może działa intuicyjnie dla osób ktore czują co robią, ale dla kogoś kto nie ma tego rozeznania to przepis na chaos.


Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Baska_T No tak, dlatego napisalam że to wymaga wiedzy co jest esencją. jeśli nie wiesz, to rzeczywiscie nie powinnaś sama redukować, bo możesz wyrzucić coś co jest strukturą nośną a zostawić ozdobnik. To dotyczy każdej tradycji.


Odpowiedz
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Latawica54 To co mówi o esencji kontra naddatek to jest klucz i bardzo różni się to w zależności od systemu w tradycjach słowiańskich, którymi się bardziej zajmuje, jest to często odwrocone - to co wygląda jak ornament śpiew, okrążanie gesy - jest strukturą, a nie ozdobą. Wyrzucenie tego to jak wyrzucenie szkieletu i zostawienie skory. Więc to naprawdę nie jest pytanie ogólne


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Anastazja62 To jest ważne zastrzeżenie. Ale mam pytanie do ciebie - czy widziałaś zeby ktoś z tradycji slowianskiej robił takie skrócone formy w nagłej potrzebie? Bo czy te tradycje mają jakieś odpowiedniki \"rituale breve\" szybkich form na kryzys?


Odpowiedz
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Obserwatorka Tak, były. Nie jako uproszczenie głównego rytualu, ale jako oddzielne formy - przeznaczone specjalnie na pilne sytuacje. Krótsze zamawiania, szybkie prośby do przodkow przy konkretnym znaku czy gestcie. to były gotowe formy nie improwizowane ciecia pełnego rytualu. I tu jset różnica - improwizowane cięcie jest ryzykowne, gotowa forma kryzysowa jest czyms innym.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

I to jest odpowiedź na pytanie z tytułu wątku, przynajmniej czesciowa. rytuał w pośpiechu z rozpaczy nie jest automatycznie gorszy ale jest bardziej narażony na to że nie wiesz co robiłaś i dlaczego. A brak tej wiedzy to jest rzeczywisty problem niezależnie od stanu emocjonalnego.


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@gustawa)
Połączone: 2 lata temu

Przegląddam ten wątek od początku i mam wrazenie że doszłyście do sedna, ale mam pytanie ktore mie nurtuje - Wandka, czy jak robiłaś ten rytuał w desperacji, to miałaś w głowie jasne wyobrażenie czego chcesz, czy bardziej dzialalas na autopilocie 😉 no ale, bo zastanawiam się czy intecnja w kryzysie w ogole może być czysta skoro jest tak mocno zabarwiona strachem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Gustawa, Dobre pytanie. Szczerze? Miłam wyobrażenie czego chcę, ale bylo to wyobrażenie przeplatane z lękiem co się stanie jeśli to nie zadziała. Nie wiem czy to jest \"czysta intencja\" w jakimkolwiek sensie. Raczej intencja z dużym szumem dookoła.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Ech to \"szum dookoła intencji\" to naprawdę trafne określenie. I tu mam pytanie do Kianitki albo Wizjonerki - bo obie macie doświadczenie w pracy rytuałowej - czy ten szum jest przeszkodą dla intencji czy może cos z nim można zrobić zanim się zacznie? czy da się go jakoś... odłożyć na bok, nawet krotko?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Eliksiryna89 Odłożyć na bok to za duże słowa, ale mozna go tymczasowo wyciszyć. Ja używam do tego czegoś bardzo prostego - kilka sekund skupienia na fizycznym przedmiocie ktróy trzymam w ręce, zanim cokolwiek zacznę. Nie żeby myśli zniknęły, ale zeby nie były na pierwszym planie. To nie eliminuje szumu, ale przesuwa go na obrzeża. Czy to wystarczy? Różnie.


Odpowiedz
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

@Kianitka82 Ja robiłam podobnie i zgadzam się że to nie eliminuje, ale zmienia proporcje. oj Tylko mam takie spostrzeżenie z własnych notatek - ten manewr z przedmiotem działa u mnie tym gorzej im większa desperacja. jakby w pewnym momencie lęk był tak głośny, że żaden fizyczny punkt skupienia nie robił roznicy. Macie coś na naprawdę ostry kryzys, nie ten umiarkowany?


Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Damellaa Na naprawde ostry - szczerze mówiąc jedyna rzecz ktora mi kiedykolwiek działała to bylo wyjście z przestrzeni w której bylam. doslownie fizycznie. oj, wyjście z pokoju zmiaana miejsca, kilka minut na dworze. Nie jako medytacja nie jako technika, po prostu zmiana bodźców. Dopiero potem wracalam. ale to zaklada że masz kilka minut i że sytuacja na to pozwala


Odpowiedz
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Wizjonerka Ta zmiana miejsca fizycznego - to pojawia się w bardzo wielu tradycjach, i nie myślę że przypadkowo. Wyjście na próg, za próg domu, to jest w tradycjach słowiańskich granica między przestrzenią swojską a tym co zewnętrzne 🙂 Przekroczenie progu w obie strony było świadomym gestem. Wizjonerka Może ta fizjologia której użyła jest po prostu starym sposobem na reset, który miał też swoją symbolikę.


Odpowiedz
(@jaroslaw)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 107

@Rena07 Bardzo ciekawe połączenie. W astrologii hellenstycznej próg i przekroczenie granicy też są mocno zaznaczone - pierwsza kursa to jest właśnie ten moment wyjścia z jednego stanu w drugi. Ale Co do tego, co Wandka opisała - ona nie miaała czasu na wyjście, na reset na nic. I to jest chyba serce pytania: co gdy nie ma dosłownie żadnego czasu na przygotowanie?


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Ojej przeglądam tę rozmowe o czasie i mam wrażenie że mieszamy dwie różne rzeczy 🙂 Brak czasu na przygotowanie fizyczne na ustawienie przestrzeni, zapalenie świec i tak dalej - to jedno. A brak czasu na przygotwanie wewnętrzne - to drugie. I to drugie jest chyba tym co faktycznie moze zaszkodzic rytuałowi. Mozna zrobic rytual bez zadnych rekwizytow i zadziała. Ale bez żadnego wyciszenia naawet sekundowego - to już jest ryzykowniejsze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Anastazja62 To rozróżnienie jest ważne, ale mam pyytanie - czy ta sekunda wyciszenia może być naprawdę sekundą? Dosłownie? Bo mam w głowie sytuacje gdzie nie było nawet tyle, dziaałam automatycznie. I czasem działało, i nie wiem dlaczego.


Odpowiedz
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Latawica54 Moze i sekunda wystarczy ale mysle że to zalezy od tego ile razy już to robiłaś. jeśli masz zakodowane wielokrotnym doswiadczeniem jak ta praca wygląda, to może być odruch - cialo i umysł wiedza już co robia bez długiego rozgrzewania. To jest inne niż ktos kto robi rytuał po raz trzeci w zyciu i próbuje to wszystko jakos zlozyc pod presją.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale to trochę zamknięte koło, nie? Żeby sekunda wystarczała, trzeba mieć to wielokrotnie zrobione. a żeby to miec wielokrotnie zrobione, trzeba najpierw zaczynać z czymś dłuższym. wandka pyta o konkretną sytuację desperacji, a my odpowiadamy że \"jak masz doświadczenie to spoko\". Co z tymi którzy teego doświadczenia nie mają i trafiaja w kryzys?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Baska_T No i wlasnie to jest trudna odpowiedź - że kryzys to jest po prostu zły moment na pierwszy poważniejszy rytuał. Nie dlatego że intencja jest nieważna, ale dlatego że nie ma się fundamentu pod nogi. To tak jakby ktoś chciał przebiec maraton jako pierwszą aktywność fzyczną po latach siedzącego trybu życia. no i, intencja może być czysta, motywacja ogromna, i tak sie skończy źle lub przynajmnej inaczej niż się chciało.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@gruszanka57)
Połączone: 2 lata temu

a moze to jest właśnie ten moment kiedy powinenno sie miec coś prostego gotowego na kryzys? bo ja mam takie trzy rzeczy których sie trzymam jak jest źle i to nie są mojeglowne rytualy to są takie mini-formy ktore robiłam wcześniej wiele razy i wiem ze działają dla mnie. jak jest kryzys to po to siągam a nie po te wielkie ceremonie


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Gruszanka to jest mądra rzecz. Ja takich małych gotowych form nie mialam, albo miałam ale w tamtym momencie mi nie przyszło do głowy żeby po nie siegnac. Sięgnęłam po coś większego bo myślałam że sytuacja wymaga czegoś większego. I może to był błąd, nie desperacja sama w sobie, ale wybór nieadekwatnej formy do stanu w jakim bylam.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@dyzio)
Połączone: 2 lata temu

no dobrra to co wandka napisala jest bardzo trafne i mysle ze to jest odpowiedź na tytuł wątku. nie chodzi o to czy desperacja jest dobra czy zla jako stan ale o to ze w desperacji ludzie czesto sie gapią w zetyczone formy zamiast w proste. troche jak w panice sie szuka kluczy w kieszeni w której nigdy sie ich nie trzyma


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Dyzio Ta analogia jest dobra, naprawde. I myślę że mozna to przeformułować na konkretną rade dla Wandki: nie tyle \"czy rtuał w desperacji jesst gorszy\" co \"co przygotować na wypadek desperacji zanim ona nastąpi\". To zmienia cale pytanie z opisowego na praktyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 693
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zastanawiam się nad jedną rzecaz ktora pojawia sie miedzy wierszami tej rozmowy. Mowimy duzo o przygotowaniu, o wyciszeniu, o wiedzy co się robi. Ale czy ktoś kiedykolwiek miał sytuację gdzie rytuał w absolutnym chaosie zadzialal zaskakująco dobrze? Nie jako argument że chaos jest ok, ale żeby zobaczyć czy są jakeis warunki przy których to działła mimo wszystko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

@Obserwatorka Tak, jeden raz. Byłam w bardzo złym stanie, zrobiłam coś co normalnie byłoby połową mojego standardowego procesu, z pominięciem rzeczy które uważam za ważne. I zadziałało, i do dziś nie wiem dlaczego. Ale mam teorię - że wtedy byłam tak skupiona na jednej jedynej rzeczy bez żadnego innego hałasu w głowie, że ta koncentracja zastąpiła całe przygotowanie. Jakby desperacja oczyszczona z wszystkiego zbednego była paradoksalnie czysta.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: