Forum

Asystent AI
Czy można wykonywać...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy można wykonywać rytuały w depresji - czy emocje nie zaburzają odbioru

Strona 1 / 2

Wpisy: 39
Rozpoczynający temat
(@drakona)
Połączone: 2 lata temu

Mam taki problem i nie wiem jak do tego podejsc. od kilku miesiecy mam depresję zdiagnozowaną lecze sie. Ale mimo to caly cazs czuje potrzebe robienia rytualow, bo to był dla mnie taki ellement porzadkuajcy dzień. teraz siedzę i zastanawiam się czy w ogole powinnam cokolwiek robić w tym stanie. Czytalam rzone rzeczy i jedni mówią że czucia sie są kluczowe bo bez odpowiedinej energii nic nie wyjdzie drudzy twierdza że sam akt jest wazniejszy niż stan wewnętrzny. naprawdę nie wiem co o tym myslec i czy moj obecny satn wewnetrzny jakoś zaszkodzi temu co próbuję robić.


Odpowiedz
116 odpowiedzi
Wpisy: 438
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Ech ehh To jest jedno z tych pytań, na które nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Ale chcę zapytać - jak to u ciebie wygląda praktycznie? Depresja depresji nierówna. Masz jakieś dni kiedy funkcjonujesz względnie normalnie, czy to bardziej stan ciągły bez większych różnic?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@drakona)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 39

@Idzik Mam rozne dni są takie kiedy wstaje i jeszcze jako tako i takie kiedy po prostu patrze w sufit przez pół dnia wlasnie dltego pytam, bo w tych lepszych dniach zastanawiam sie czy robic cos czy poczekać na jeszcze lepszy.


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@eremitka68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja bym się tu zatrzymała przy tym założeniu że czucia się są konieczne do skuteczności rytuału. Skąd to w ogóle pochodzi? Bo to jeest jedna z tych tez które są powtarzane jak mantra, a mało kto zadaje sobie pytanie skąd ta zasada się wzięła i czy w ogole ma jakieś solidne podstawy poza tym że ktoś kiedyś to powiedzial.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Eremitka68 Masz rację że to jest uproszczenie, ale nie powiedziałbym że to komppletna bzdura. w tradycjach szamańskich stan praktykujacego ma znaczenie, tyle że nie chdozi o to żeby czuć się dobrze ale żeby być obecnym. to dość istotna różnica. Depresja utrudnia obecność, ale jej nie uniemożliwia calkowicie. 😛


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Myślę że pytanie jest zadane trochę od końca. Nie "czy mogę mimo depresji" tylko raczej "co mi w tej chwili rzeczywiście służy". Bo rytuał to nie jest egzamin który zdajesz albo oblewasz w zależności od samopoczucia. W wielu tradycjach, szczególnie tych opartych na powtarzalności, właśnie regularność w trudnych momentach miała inne znaczenie niż ta w chwilach dobrostanu. Miała być zakotwiczeniem, nie nagrodą za dobre samopoczucie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Tekla73 Ale jak odróżnić takie zakotwiczenie od zmuszania się na siłę? Bo mi się wydaje że jak robię coś przez zęby to nie wychodzi z tego nic dobrego, tylko furstracja


Odpowiedz
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Gertruda To jest naprawdę ważne rozróżnienie. Zmuszanie się na siłę to co innego niż wykonanie prostej czynności pomimo że nie masz energii ani nastroju. oj tam Myślę że różnica tkwi w intencji i skali. Jeśli ktoś z depresją próbuje robić rozbudowany godzinny rytuał wymagajacy skupienia i wizualizacji - to może być faktycznie przemoc wobec siebie. Ale zapalenie świecy, wypowiedzenie kilku słów, zapisanie czegoś - to jest inny kaliber. Ciało i nawyk mają pamięć, i czasem samo wejście w znany schemat trochę stabilizuje, nawet jeśli głowa jest zupełnie gdzie indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 575
(@majka01)
Połączone: 4 tygodnie temu

Znam kilka osób które maja różne zaburzenia nie tylko depresje, i właśnie rytualność była tym co jakoś utrzymywało je w kontakcie z czymś. Nie mówię że to terapia, jasne. Ale ten element przewidywalności, że jest coś co robię każdego dnia niezależnie od tego jak się czuję, to jest coś zupełnie innego niż czekanie aż się poczuję wystarczająco dobrze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Majka01 I tu jest chyba sedno. Bo jeśli ktoś traktuje rytuał jako coś co ma "zadziałać" w sensie magicznym, to może czekać na idealne warunki. Ale jeśli jest to element praktyki, codzienności struktury dnia - to wtedy logika jest odwrotna. Właśnie kiedy jest źle jest po to.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

Mnie zastanawia jeszcze jedno - czy osoby z depresją nie maja przypadkiem specyficznego dostępu do pewnych warstw. Czytałam że w różnych tradycjach stany graniczne, właśnie smutek, wyczerpanie, były traktowane jako momenty kiedy granica między tym co zewnętrzne a wewnętrzne jest cieńsza. Nie mówię żeby romantyzować depresję, bo to jest choroba i wiem o tym. Ale moe ta perspektywa coś zmienia w myśleniu o tym czy \"wolno\".


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dewanna89)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 108

@Sennaria Hm, nie jestem pewna czy to nie jest trochę nieebezpieczne myslenie. Jakby uzasadniać że choroba daje jakieś specjalne zdolności nie przeczę że cos w tym jest bo sama mialam momenty kieddy po ciezkich snach bylam jakos bardziej 😉 otwarta? Ale baałbym sie to uogolniac


Odpowiedz
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 523

@Dewanna89 Masz rację że nie chodzi o gloryfikowanie. Chodziło mi bardziej o to, żeby nie traktować depresji jako bezwzględnej przeszkody. Że nie ma jednego kierunku w ktorym to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 438
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do samego pytania o czucia się - w praktykach medytacyjnych jest coś takiego że nie czekasz na właściwy stan żeby zacząć praktykę, tylko praktyka jest sposobem na kontakt z tym co jest. Nie ideałem, ale tym co faktycznie w tej chwili jest. Może to samo dotyczy rytuałów. Nie przygotowujesz się do rytuału przez osiągnięcie jakiegoś stanu, tylko wchodzisz z tym co masz.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@glozka00)
Połączone: 7 miesięcy temu

Serio, ja zawsze słyszałam że jak masz czakre solarną zablokowaną przez depresję to nie powinieneś w ogóle robić rytuałów z ogniem bo możesz wzmocnić zablokowaną energie zamiast ją uwolnić. Nie wiem czy to prawda ale tak mi mówiono.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 575

@Glozka00 Skąd pochodzi ta zasada? Szczerze pytam, bo nigdy nie spotkałam się z tym w zadnym konkretnym źródle, a brzmi jak jeden z tych przekazow które gdzieś krążą bez wyraźnego uzasadnienia


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

W sumie to jest szerszy problem, że w środowiskach ezoterycznych narosło dużo zaasd które nikt nie wie skąd się wzięły 🙂 Część z nich ma sens, część jest po prostu powtarzana. Ta konkretna o ogniu i czakrze solarnej - nie znam jej źródła ale nie kojarzy mi sie z żadną tradycją którą znam. to nie znaczy że jest zła, ale bez kontekstu to trochę wróżenie z fusów.


Odpowiedz
Wpisy: 39
Rozpoczynający temat
(@drakona)
Połączone: 2 lata temu

E tam słuchajcie to co piszecie o strukturze i zakotwiczeniu jakoś do mnie trafia. Moze faktycznie moje pytanie bylo od zlej strony. Zastanawiam sie teraz czy nie zacząć od czegos bardzo malego, żeby w ogole nie stawiac sobie poprzeczki. Ale mam pytanie do tych co maaj doświadczenie - jak to wyglądało u was jeli ktos przechodzil przez podobny czas?


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

No dobra, kilka lat temu miałam bardzo zły okres, nie będę mówić co ale funkcjonowanie było mocno ograniczone. Probowalam wtedy kontynuować to co robiłam wcześniej i to był błąd nie dlatego że \"czucia sie były zle\", ale dlatego że stawiałam sobie oczekiwania których nie moglam spełnić i potem czułam się jeszcze gorzej. To co pomogło to zredukowanie do absolutnego minimum. Jedno działanie, jedno zdanie, jedno skupienie się przez minutę. serio, minuta. I to wystarczylo żeby zachować ciągłość bez dokładania sobie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Irenka_92 To brzmi bardzo sensownie 🙂 I jest zgodne z tym co wiem o tradycjach w których rytuał nie jest spektaklem ani osiągnięciem, tylko kontaktem. Kontakt może być krótki, cichy, prawie niezauważalny z zewnątrz. Nie musi być rozbudowany żeby być prawdziwy.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

Obserwuję ten watek od jakiegoś czasu i jest tu cos czego mi brakowało w podobnych dyskusjach - nikt nie powiedział wprost że depresja to nie jest zły stan moralny ktory trzba naprawic zanim sie będzie \"godnym\" robienia czegokolwiek. A wiele podejść w ezoteryce nieświadomie to sugeruje. Ten cały jezyk o czystosci intencji, o właściwym stanie, o energii ktora wnosisz - on moze bardzo łatwo wpasc w pulaapke gdzie osoba chora czuje sie podwojnie wykluczona. I to jest problem systemowy, nie indywidualny 🙂 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@drakona)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 39

@Maurycy.2 To co napisales mnie trochę zatrzymało. Bo faktycznie jak zadaję to pytanie to gdzies z tyłu głowy mam takie poczuciie że sie pytam czy mam prawo. Nie czy to ma sens nie czy bede z tego miala cokolwiek - tylko czy mi wolno. I nie wiedziałam skąd to sie u mnie bierze ale chyba właśnie z tego.


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@eremitka68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobrze że to widzisz. I powiem szczerze - ten mechanizm dotyczy nie tylko depresji. Mnóstwo ludzi chodzi z poczuciem że nie zasługują na praktykę duchową dopoki nie będą wystarczająco spokojni, wystarczająco skupieni, wystarczajaco cokolwiek. To jest jedno z bardziej destrukcyjnych przekonań jakie krąży w tych środowiskach. Praktyka nie jest nagroda za dobre samopoczucie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kachna_j)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 91

@Eremitka68 Wchodzę w ten wątek bo długo tylko czytałam. Eremitka68 Mam pytanie - to co opisujesz, to skad twoim zdaniem to pochodzi? Bo mi się wydaje że czesciowo to jest cos co ludzie wynoszą z roznych kursow i szkolen gdzie prowadzący klada duzy nacisk na przygotowanie, nastrój oczyszczenie i tak dalej. I potem to zostaje jako przekonanie że bez tego nic nie wyjdzie.


Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Kachna_J Tak, masz tu sporo racji. Kursy, szkolenia ale też sposób w jaki piszą o tym popularne książki - wszystko jest opisane jako sekwencja warunkow. Oczyść przestrzeń, oczyść siebie, ustaw intencję, wejdź w odpowiedni stan. To brzmi logicznie ale zaczyna działać jak lista rzeczy których musisz dokonać zanim zaczniesz. A jak masz depresję i nie możesz \"oczyścić się ze wszystkich negatywnych myśli\" to jesteś na starcie poza grą.


Odpowiedz
Wpisy: 438
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Jest taki termin w praktykach uważnościowych - \"unconditional friendliness\" - który Pema Chodron i inni nauczyciele buddyjscy opisują jako fundament praktyki. Chodzi o to żeby nie stawiać warunków temu co jest. jeśli jest smutek, jest smutek. Jesli jest wyczerpanie, jest wyczerpanie. Nie jako przeszkoda ale jako punkt wyjścia. Zastanawiam się czy to podejście nie jest bliższe temu o czym tu mówimy niz większość ezoterycznych instrukcji.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 523

@Idzik Ale to jest jednak coś innego niż rytual w sensie magicznym, prawda? W medytacji siedzisz z tym co jest. W rytuale zazwyczaj cos robisz, cos zmieniasz cos kierujesz. Czy to podejście \"bezwarunkowej życzliwości\" da sie przełożyć na praktykę rytualną czy to są jednak osobne przestrzenie?


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Sennaria Myślę że to zalezy od tego jak rozumiesz cel rytuału. Jeśli rytuał ma coś magicznie zmienić na zewnątrz - wymagania co do stanu mogą być inne. Ale jeśli rytuał jest kontaktem, zaznaczeniem czegoś, skierowaniem uwagi - to ten model spokojnie się przenosi. I może warto zapytać samą Drakonę - bo ty chyba sama lepiej wiesz czego od tych rytualow oczekujesz, prawda?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Sennaria Wrócę do wątku który pojawił się wcześniej i jakoś zginął - mianowicie do tego co mówiła o stanach granicznych. Bo w tradycjach szamańskich, z którymi mam jakiś kontakt, choroba - nie tylko psychiczna każda - była często traktowana jako inicjacja, ale w bardzo konkretnym sensie. Nie jako przywilej ani coś pozytywnego, tylko jako sytuacja w której stare \"ja\" przestaje dzialac i trzeba znaleźć inne zasoby. I w tym kontekście pytanie \"czy mogę robić rytuały podczas depresji\" brzmi dla mnie jak pytanie \"czy mogę się uczyć podczas kryzysu\". Ano właśnie wtedy się uczymy.


Odpowiedz
(@dewanna89)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 108

@Szaman Ale ta szamanska inicjacja przez chorobę - ona miała zawsze towarzysza przewodnika, kogoś kto przeprowadzal przez ten proces. nie bylo sie z tym samemu. Jak to się ma do sytuacji Drakony, gdzie wszystko wydaje sie byc solo?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Dewanna89 Masz rację i to jest ważna różnica. w tradycji szamańskiej solo praktycznie nie istnieje - przynajmniej nie na początku drogi, nie w czasie kryzysu. Wspólnota była czescia procesu. Że ktoś taki jak Drakona jest tu i pyta - to może być jakaś forma tego że nie jest kompletnie sama. Ale to nie to samo co naprawdę miec kogos przy sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 39
Rozpoczynający temat
(@drakona)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie nie jestem pewna. Trochę jedno i drugie. Chce czuć że robię coś, że nie stje w miejscu. i chcę żeby to jakos dzialalo nie wiem jak to inaczej powiedzieć. ale czytajac tę rozmowe zaczynam sie zastanawiac czy te dwa oczekiwania nie są ze soba sprzeczne.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Nie są sprzeczne, ale są hierarchiczne. Kontakt jest warunkiem wszystkiego innego. nie możesz "zrobić żeby działało" jeśli nie ma najpierw kontaktu z czymkolwiek. I tu jest paradoks - depresja utrudnia kontakt w sensie emocjonalnym, ale może go ułatwiać w sensie porzucenia kontroli. Nie wiem czy to ma sens jako myśl, ale obserwuję że osoby w bardzo trudnych stanach czasem docierają do praktyki głębiej niż te które przychodzą z pełną energią i listą życzeń.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Tekla73 Jak to rozumieć - że porzucenie kontrooli ulatwia kontakt? Bo dla mnie \"porzucenie kontroli\" w depresji to jest po prostu bycie bezwolnym a nie jakieś duchowe otwarcie.


Odpowiedz
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Gertruda To jest ważne rozróżnienie i masz rację że to nie jest to samo. Miałam na myśli raczej to, że osoba zdrowa i pełna energii często przychodzi do rytuału z bardzo konkretnym planem co ma się wydarzyć i jak. kontroluje przebieg, ocenia czy wychodzi tak jak sobie wyobraziła. Ktoś w gorszym stanie często po prostu wykonuje czynności bo nie ma już siły na to żeby cokolwiek planować. I paradoksalnie ta bierność bywa bliższa temu czym rytuał ma być, niż staranne zarządzanie każdym elementem. Ale to nie jest recepta ani coś do naśladowania - to obserwacja.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@glozka00)
Połączone: 7 miesięcy temu

Hm ale to nie jest trochę ryzykowne? Mowic osobie w depresji że jej bireność jest właściwie duchową zaletą? Bo ona może to wykorzystać żeby usprawiedliwiać nierobienie niczego w terapii albo w życiu. Nie wiem, coś mnie tu uwiera.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 575

@Glozka00 To jest uczciwe zastrzeżenie, ale myślę że tu nie chodzi o bierność jako taką. Chodzi o to co dzieje się wewnętrznie podczas rytuału - czy jesteś przy tym co robisz czy zarządzasz spektaklem. To jest różnica w jakości uwagi, nie w poziomie aktywności życiowej. Nikt tu nie mówi żeby zrezygnowwać z leczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@pustelka_52)
Połączone: 11 miesięcy temu

Chcę dodać coś od siebie, bo czytam i widzę że trochę brakuje tu wątku praktycznego. Czytałam kiedyś analizę rytuałów jeśli chodzi o psychologii Junga i tam było rozróżnienie między rytuałem jako "acting out" a rytuałem jako "symbolizacją". W "acting out" robimy coś żeby wyrazić stan wewnętrzny, w symbolizacji robimy coś żeby nadać temu stanowi formę i przez to trochę go zewnętrznie uchwycić. Jung uważał że właśnie ta druga funkcja jest tym czego ego potrzebuje w trudnych stanach - nie zmiany stanu, ale nadania mu formy. ojej no, dla mnie to jest argument za tym żeby w depresji rytuały upraszczać a nie porzucać, bo ta funkcja symbolizacji może być wtedy szczególnie potrzebna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Pustelka_52 To co piszesz o nadaniu formy - możesz to jakoś rozwinąć? Bo mi to brzmi interesująco ale nie do konca rozumiem jak to wygląda w praktyce. Jak wygląda rytuał ktory \"nadaje formę\" stanowi zamiast go zmieniać?


Odpowiedz
(@pustelka_52)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Wezuwianit53 Postaram się. Wyobraź sobie że masz ciężki dzień i nic się nie klei. Zamiast próbować zrobić rytuał który "wyczyści energię" albo "przyciągnie lepszy dzień" - bierzesz świeczkę, zapalasz ją i mówisz na głos albo w myślach: "to jest ten dzień, taki jest". Nie ma tu magicznego działania, nie ma przemiany - jest tylko zatrzymanie się i zaznaczenie że to co jest, jest. I to właśnie jest symbolizacja. Depresja między innymi sprawia że wszystko się zlewa, że trudno odróżnić jeden dzień od drugiego, jeden stan od innego. Prosty rytuał który "nazywa" chwilę może przywrócić trochę tej granicy.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Hmm to co opisuje Pustelka ma sens. Pamiętam jak próbowałam robić rytuały \"żeby cos zmienic\" kiedy byłam w ciezkim miejscu i zawsze konczylo sie na tym że porównywałam efekty z oczekiwaniami i wychodziłam z tego gorezj niz weszłam. ale to czego nie probowalam to właśnie tego - zeby nie zmieniac, tylko żeby zaznaczyć. Trochę jakby postawic flage w ziemi i powiedzieć: tutaj jestem. czy to rzeczywiscie pomaga psychicznie, pytam serio?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelka_52)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Wezuwianit53 Dla mnie pomagało, ale nie od razu i nie w sposób który łatwo opisać. To nie jest jak ulga po środku przeciwbólowym. Raczej - stopniowe poczucie że to co przeżywam ma jakieś kontury, nie jest tylko mgłą. Jung pisał o tym że psychika potrzebuje formy żeby mogło dojść do integracji. Amorficzny stan - czyli taki który nie ma żadnego zewnętrznego wyrazu - trudniej przetrawić. Rytuał jako forma ekspresji to trochę jak zapisanie snu zaraz po przebudzeniu. Sam sen nic nie zmienia, ale jego zapisanie zmienia relację do niego.


Odpowiedz
Wpisy: 39
Rozpoczynający temat
(@drakona)
Połączone: 2 lata temu

No dobra ten przykład z zapisywaniem snu jest dla mnie zrozumiały. właśnie prowadze dziennik od jakiegos czasu i rzeczywiście - napisanie czegoś sprawia że to przestaje byc tylkko halasem w głowie. Moze w tym kierunku cos poszukam. Ale mam pytanie ktore mi od początku chodzi po glowie i jeszcze nikt tego tak wprost nie powiedział: czy jest jakis rytual ktory szczególnie nadaje się na ciemne okresy? Taki ktory nie wymaga dużo energii ale cos daje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Drakona pyta o konkret i Celne pytanie, tylko obawiam sie że każda odpowiedź tu będzie subiektywna. Coś co jednej osobie dało poczucie zakorzenienia innej może poczuć sie jak wydmuszka. Zanim ktoś zacznie polecać, mam pytanie - czy Drakonna wie skąd przychodzi to paraliżowanie? Czy to jest ten rodzaj depresji gzie wszystko jest ciezkie fizycznie, czy raczej taki gdzie jest pustka i obojętność?


Odpowiedz
(@drakona)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 39

@Idzik Bardziej to drugie. nie jest tak że nie moge wstac, ale wszystko jest za szklem jakoś. Niby jestem ale nie czuje że jestem. Działma mechanicznie, a potem sie dziwie że minal dzien.


Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 375

@Drakona Obserwuję tę rozmowę i myślę sobie - to wszystko brzmi sensownie, ale mam wrażenie że trochę odpłynęliśmy od pytania Drakony. Ona pyta czy może robic rytuały mając depresję, a my teraz rozmawiamy o słowiańskich duchach domowych. Drakona Nie mowie że to nieinteresujące, ale -, czy to w ogole odpowiada na to co chciałaś wiedzieć? Bo mi wydaje się że pierwotne pytanie było bardziej o to czy stan psychiczny nie \"zepsuje\" rytuału albo nie zaszkodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 438
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Okej to jest ważna wskazowka. Przy takim stanie - depersonalizacyjnym troche - intensywne rytuały z dużą ilością elementów sensorycznych mogą paradoksalnie pogłębiać dysocjację zamiast pomagac. Natomiast to co może działać to coś bardzo prostego, z wyraźnym fizycznym kontaktem ze światem. Dotykanie konkretnych przedmiotów temperatura zapach. Nie jako magia per se, ale jako zakotwiczenie w tu i teraz. Czy to jeszcze mieści sie w kategorii rytuału - to zależy jak go definiujemy. 😉


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Idzik Przy okazji tego co mówi o zakotwiczeniu - jest taki element w tradycjach nordyckich i słowiańskich, który mnie ostatnio interesuje. Mam na myśli tzw. pracę z progiem, czyli rytualne zaznaczanie granic przestrzeni. Próg domu, okno, wejście do pokoju. To były miejsca szczególne nie przypadkowo - fizycznie wymagają aktu przejścia, skupienia uwagi na momencie. Można to odczytywać jako folklor, ale mechanizm jest bardzo podobny do tego co Idzik opisuje - fizyczny akt, konkretne miejsce, konkretna chwila. Dla kogoś kto żyje "za szkłem" to może być dużo bardziej dostępne niż rozbudowany rytuał z intencją i przygotowaniem.


Odpowiedz
(@sennaria)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 523

@Tekla73 Próg to jest ciekawy wątek. Mam wrażenie że w wielu tradycjach przejście przez próg miało wlasnie tę funkcję - nie mistyczną ale psychologiczną. Teraz wchodzę, teraz wychodzę. Zmiana trybu. czy wiesz czy istniały jakieś konkretne gesty albo słowa zwiazane z przekraczaniem progu jeśli chodzi o ocrony albo skupienia? Bo kojarzę różne rzeczy z folkloru ale nie wiem na ile to jest spójne.


Odpowiedz
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Sennaria W tradycji słowiańskiej próg był miejscem gdzie mieszkały duchy domowe, stąd zakaz siadania na progu, zakaz przekazywania przez próg pewnych rzeczy. Ale był też gest - niektóre źródła etnograficzne opisują dotykanie framugi przy wychodzeniu z domu, czasem czoło, czasem usta. Coś w stylu "pamiętam skąd wychodzę". Nie mam pewności na ile to jest powszechne a na ile lokalne, dlatego mówię ostrożnie. Ale idea jest prosta - próg jako punkt zaznaczenia. To nie wymaga nic poza uwagą.


Odpowiedz
Wpisy: 39
Rozpoczynający temat
(@drakona)
Połączone: 2 lata temu

Wlasciwie ta rozmowa odpowiada mi bardziej niż gdyby ktos po prostu odpowiedział tak albo nie. Ale Glozka ma rcję że gdzies z tylu glowy mam to pytanie - czy moge coś zepsuć. Czy jest jakiś próg ponizej którego po prostu nie powinnam nic robic.


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@eremitka68)
Połączone: 10 miesięcy temu

To pytanie o \"zepsucie\" - skąd ono pochodzi? Serio pytam, bo to jest założenie które warto rozebrać. Co konkretnie miałoby się zepsuć? Sama intencja? Efekt? Relacja z jakąś siłą? Zaleznie od odpowiedzi te pytania mają zupełnie inne konsekwencje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@drakona)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 39

@Eremitka68 Nie wiem chyba że zorbie cos zle tehnicznie albo że moj stan psychiczny jakoś skazi zamiar. slyszalam gdziieś że emcje i myśli w czasie rytualu maja znaczenie i jak jestes w złym miejscu to możesz przyciagnac zly rodzaj uwagi albo energii. Ale nie pamiętam gdzie to czytałam i nie wiem czy w to wierzę.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Ten pomysł że zły stan emocjonalny \"przyciąga zły rodzaj uwagi\" - to jest brdzo konkretna koncepcja z bardzo konkretnym źródłem. Pochodzi glownie z kręgów ceremonialnej magii zachodniej i pewnych nurtów New Age, gdzie duży nacisk kładzie się na wibracje i intencję jako czynniki sprawcze. Problem w tym że jesst to jeden z wielu możliwych modeli, nie prawda objawiona. W tradcjach które ja znam - szamańskich głównie - choroab i cierpienie nie były przeszkodą w kontakcie z tym co transcendentne. Były wejściem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 160

@Szaman Cchę tu dodac perspektywę z innej strony bo mówi o tradycjach szamańskich i to jest wazne ale wrato też spojrzeć na to jak religie abrahamiczne i wschodnie podchodziły do kwestii modlitwy i rytuaału w cierpieniu. w psalmach mamy mnostwo tekstow które są czystym lamentem krzyczeniem do Boga z bezsilnosci i rozpaczy psalm 88 konczy się słowem \"ciemność\" i to jest rytuał sam w sobie - nie pozytywna intencja nie wyczyszczona przestrzen tylko zapis tego co jest. w buddyzmie jest pojecie dukkha jako punkt wyjscia praktyki nie przeszkoda.


Odpowiedz
(@kachna_j)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 91

@Maurycy.2 To co piszesz o psalmach uderza mnie. Psalm 88 to w ogóle wyjatek bo jest jedynym psalmem ktory nie ma żadnego zwrotu ku nadziei na końcu - kończy się ciemnoscia i tyle. I to bylo uznane za tekst sakralny, za modlitwę. ciekawe że to istnieje, że ktoś to zachowal i że ludzie to recytują do dziś. Czy to zmienia coś w tym jak myślisz o rytuale w depresji?


Odpowiedz
Wpisy: 575
(@majka01)
Połączone: 4 tygodnie temu

Ta wzmianka o Psalmie 88 jest dla mnie osobiście bardzo ważna, bo pamiętam że w jednym z trudniejszych okresów natknęłam się na ten tekst przypadkowo i poczułam cos dziwnego - nie ulgę, ale uznanie. Jakby ktoś przez wieki mówił \"tak, to tez jest\", a nie \"wyjdź z tego\". I może to jest odpowiedź na pytanie Drakony - nie tyle czy mozna robić rytualy w depresji, tylko czy rytuał musi być aktem wchodzenia w coś jasnego. Może może być też aktem trwania w ciemnosci z pewnym skupieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@oracle96)
Połączone: 1 rok temu

Pozwolę sobie wtrącić z innej strony - obseruwje tę rozmowe od dluzszego czasu i mam pytanie trochę praktyczne. Skoro mowicie o rytualach dostępnych nawet przy depresji, to co z energią czakr? Wiem że to inne podejście, ale w pracy z czakrami słyszałam że serce i gardło szczególnie cierpia przy depresji i że to może wpływać na zdolność do intencjonowania. ehh czy ktoś sie z tym zetknal? 🙂


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@glozka00)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 375

@Oracle96 Szczerość wymaga żebym powiedziała - model czakr i \"intencjonowanie\" to jest coś o czym mowi się dużo w pwnych kręgach, ale to jest model, nie fakt. Możesz z nim pracować jeśli ci to coś daje, ale radziłabym nie budować na tym założenia że twoja \"słaba czakra serca\" uniemożliwia ci praktykę. To jest kolejna wersja przekonania że musisz być w pełni sprawna żeby cokolwiek robic.


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Oracle96 Dodam do tego co Glozka mówi - jeśli model czakr jst dla ciebie bliski, to w tej samej tradycji kundalini i tantrycznej jest dużo miejsca na pracę właśnie z miejscami zablokowanymi, a nie z otwartymi. Blokada nie jest przeszkodą, jest materiałem do pracy. ale tak jak Glozka mówi - to jest jeden z modeli i nie nalezy go traktować jako ostatecznego wyjaśnienia dlaczego coś nie działa.


Odpowiedz
(@drakona)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 39

@Idzik To co napisał o blokadzie jako materiale do pracy - to mi zostaje. bo dotad myslalam o tym odwrotnie że najpierw musze sie naprawic, a potem zaczne pracowac. Ale moze to jest właśnie blad w zalozeniu


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@eremitka68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dokładnie to jest ten błąd. i to nie dotyczy tylko rytuałów, to jest szerszy prolbem z podejściem do praktyki duchowej w ogóle. Skąd wzielo się to przekonanie że trzeba być w dobrostanie żeby cokolwiek robić? Bo to nie pochodzi z żadnej konkretnej tradycji - to jest bardziej produkt wellness culture z lat 90.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 575

@Eremitka68 Ciekawie to ujęłaś z tą wellness culture bo mam podobne odczucie. Jednoczesnie zastanawiam się czy to nie jest też sprawa tego jak się o magii mówi w popularnych przestrzeniach - że to ma byc przyjemne, wzniosłe, w świecach i kadzidłach. A potem ktoś przychodzi zmęczony i myśli że nie spełnia jakiegoś standardu.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: