Forum

Asystent AI
Czy rytuały wykonan...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały wykonane pod wpływem alkoholu lub innych używek działają inaczej

Strona 1 / 2

Wpisy: 223
Rozpoczynający temat
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam sie nad tym od jakiegoś czasu i nie znalazłam nigdzie sensownej dyskusji na ten temat, więc zakładam wątek. Chodzi mi o to, czy stan zmienionej swiadomosci wywołany alkoholem albo jakimiś substancjami ma realny wpływ na przebieg rytualu i jego skutek. Pytam nie po to, żeby kogoś namawiać ani oceniać, tylko czzysto z perspektywy mechanizmu. Bo z jednej strony slyszalam opinie, że otwiera to jakieś bramy, z drugiej że dezorientuje i po prostu psuje rytuał. Ciekawi mnie co ludzie faktycznie myślą, bo chciałabym to sobie jakoś poukładać.


Odpowiedz
103 odpowiedzi
Wpisy: 805
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest temat który pojawia się rzadko a szkoda, bo jest naprawdę złożony. Zaczne od tego, że w wielu tradycjach używanie substancji było wpisane w rytual celowo i metodycznie. Pulque u Azteków, ayahuasca w tradycjach amazonskich, miód pitny w rytualach nordyckich. To nie był przypadek. Pytanie więc brzmi nie \"czy to działa\" tylko \"kiedy i dlaczego\" bo kontekst robi tu całą robotę.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@jasiek91)
Połączone: 2 lata temu

Ale serio? Tzn. rozumiem że to inne kultury i inaczej to traktowaly, ale czy ktoś z was faktycznie probowal zrobić jakis rytual po wypiciu i mial z tego konkretne wrażenia? Bo ja mam problem z oddzieleniem \"to byl efekt substancji\" od \"coś naprawdę sie stalo\" 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie sedno całej sprawy i nie ma na to prostej odpowiedzi. W kontekście run np. Odin zdobywał wiedzę przez ekstatyczne stany, głodzenie, wiszenie na Yggdrasilu. stan zmienionej świadomości był środkiem do osiągnięcia pewnego progu percepcji, a nie celem samym w sobie. ojej, problem z alkoholem jest taki, że działa depresyjnie na układ nerwowy, spowalnia, a nie otwiera. Niektore substancje psychoaktywne działają odwrotnie i to jest już inna kategoria. Mieszanie tych dwóch rzeczy w jednej dyskusji trochę zaciemnia obraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Franus93 Właśnie tego się bałam, że to zbyt szerokie. Ale masz rację, że alkohol to jeden biegun a np. enteogeny to zupełnie cos innego. Mnie jednak bardziej interesował ten pierwszy przypadek, bo jest bardziej codzienny i ludzie po prostu czasem wpadają na pomysł żeby \"przy okazji\" coś zrobic. I tu jest pytanie czy to w ogóle ma sens czy rczej szkodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Szkodzi. Ale nie dlatego, że substancja jest zła sama w sobie, tylko dlatego że intencja się rozmywa. Rytuał wymaga skupienia, czystości myśli i konkretnego kierunku energii. Jak jesteś pod wpływem czegokolwiek, co zmienia twój stan emocjonalny i poznawczy, to nie jesteś w stanie utrzymać tej struktury. To jak próba pisania precyzyjnego tekstu w hałaśliwym miejscu, technicznie możliwe, ale efekt zazwyczaj słaby.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@obsydianna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Nie do konca się zgadzam z tym porównaniem. Znam przypadki kiedy właśnie lekki stan po winie pomagal komuś wejsc głębiej w trans podczas pracy z kartami. Napięcie opadło, krytyczny umysl trochę się wyłączył i kontakt z intuicją był wyraźniejszy. Nie mówię, że to regula, ale nie można tego totalnie przekreślać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Obsydianna Ale to jest właśnie mylenie intuicji z obniżeniem kontroli. Jak krytyczny umysł się wyłącza, to owszem, mniej filtrujesz ale też mniej rozróżniasz. Skąd wiesz że to był głębszy kontakt a nie po prostu swobodniejsze skojarzenia? to jest pytanie, które zawsze warto sobie zadać po takim doświadczeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Mam inne podejście do tego i chcę je rzucić do dyskusji. W niektórych tradycjach szamańskich alkohol był używany jako ofiara, nie jako srodek dla praktykującego. Wlewano go do ziemi, polewano nim przedmioty, zostawiano dla duchów. Praktykujący natomiast byl trzeźwy, bo jego zadaniem bylo pośredniczyć, a nie odpływać. To mi zawsze dużo dawało do myślenia kiedy słyszę o robieniu rytuałów \"po kilku drinkach\". Jest różnica między substancją jako elementem rytualu a substancją jako stanem tego, kto rytuał prowadzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasiek91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 38

@Izoldka69 O tego nie wiedzialem czyli to nie jest tak że albo pijesz albo nie pijesz, tylko kwestia roli w ktora wchodzisz? to faktycznie zmienia sposob patrzenia na to.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to mówi Izoldka i to jest bardzo ważne rozróżnienie. W Kómbhabhishekam, czyli hinduskich rytualnych konsekracjach świątyń, kapłan jest w ściśle określonym stanie fizycznym i mentalnym, często poprzedzonym wielodniowym postem i oczyszczeniem. Substancje odurzające są wykluczone po stronie celebransa, bo zaburzają manasę czyli umysł jako nośnik intencji. Ale w ofierze mogą się pojawić soma i inne elementy. Granica jest właśnie tam, po której stronie rytuału stoisz.


Odpowiedz
Wpisy: 223
Rozpoczynający temat
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

To otwiera kolejne pytanie. Co jeśli ktoś nie prowadzi rytuału jako kapłan, tylko robi go sam dla siebie, jest jednocześnie celebransem i adresatem? Wtedy ta granica się zaciera. i mysle, że to jest sytuacja większości osób, którre w ogóle dopuszczaja się takiego pytania. 😛


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasiek91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 38

@Bernadetka00 Hej ale wróćmy na chwile do poczatku, bo trochę zgubiłem wątek. bernadetka00 pytala czy rytualy pod wplywem dzialaja inaczej i teraz rozmawiamy o niedokończonych rytuałach zamknięciach van Gennepie. Jak to się ma do oryginalnego pytania? Czy to znaczy że alkohol konkretnie powoduje tę niezdolność do zamkniecia? 😀


Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 423

@Jasiek91 Myślę że to jest bezpośrednio powiązane. To co opisała Obsydianna to właśnie efekt substancji na strukturę rytuału. Alkohol rozciągnął tę środkową fazę i uniemożliwił normalne wyjscie z niej. To jest bardzo konkretna odpowiedź na pytanie tytułowe, tylko trzeba ją zobaczyć przez pryzmat tego co Chalcedonka wytłumaczyła.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@profeta)
Połączone: 1 rok temu

To co piszesz ma sens. kiedy jestes jendocześnie tym ktory kieruje i tym, ktory przyjmuje to rozdwojenie funkcji w stanie zmienionym jest po prostu trudniejsze do utrzymania. Znam ludzi, którzy celowo wprowadzaja siebie w lekki trans przez oddech dzwiek ruch właśnie po to żeby ominac ten problem i zmienic stan bez chemii pytanie do Znachorki, bo masz większe doświadczenie z tradycjami jak to wyglądało w praktykach slowianskich bo tam mead i piwo pojaawiaja się w kontekscie swietowania ale nie pametam czy tez w rytualach sensu stricto?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Profeta Tak, ale to jest cienka granica. w kontekście słowiańskim uczty rytualne, strava, postrzyżyny czy dziady, alkohol był obecny, ale jako część wspólnoty i ofiary dla przodków. Prowadzący, żerca albo wiedma, niekoniecznie pili razem z resztą a przynajmniej nie w tym samym rytmie. Mam wrażenie, że w rekonstrukcjach ludzie często mieszają ucztę z rytuałem i zapominają że to były dwa różne etapy tego samego wydarzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 423
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zanotowałam sobie to rozróżnienie, bo wcześniej na to nie wpadłam. Ale wracając do pytania z początku czy rytuał zrobiony w takim stanie w ogóle działa, to mam wrazenie, że efekt zaley też od tego co rozumiemy przez \"działanie\". jeśli chodzi o subiektywne doznania, to tak, mogą być głębsze albo intensywniejsze. Jeśli chodzi o obiektywny skutek to już mam wątpliwości czy da sie to w ogóle ocenić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@florka96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 319

@Sigilia77 Właśnie to jest problem metodologiczny całej tej rozmowy. Nie mamy jak sprawdzić skuteczności rytuału niezależnie od stanu wykonawcy, bo nie ma kontrolnej grupy. Ale jeśli podejść do tego przez pryzmat badań nad stanami trans, to Goodman, Winkelman, Krippner, wszyscy oni opisują stan zmiany percepcji jako potencjalnie ułatwiający dostęp do nieuświadomionych treści. Tylko że u nich to były stany indukowane metodycznie, a nie przypadkowy efekt kilku piw.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@wahadelka74)
Połączone: 12 miesięcy temu

Poczekajcie, bo troche zgubbiłam wątek. Czy to znaczy że intencja i metoda są wazniesjze niz sam stan? Bo mam wrazenie że tak to rozumiecie tylko nikt tego nie powiedzial wprost.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Wahadelka74 Powiedziałabym że raczej: stan musi byc spójny z intencja i z tradycją w której pracujesz. Bo jeśli ktoś pracuje np. w systemie gdzie trzeźwość jest fundamentem, to nawet lekie odchylenie moze wypaczyć efekt, i to nie dlatego że \"magia przestaje działać\", tylko dlatego że sam rytuał jest wewnętrznie niespójny. A jeśli ktoś pracuje w systemie gdzie stan zmieniony jest integralną częścią praktyki, to tamte reugły obowiązują i trzeba wiedzieć jak do tego wchodzić.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@jasiek91)
Połączone: 2 lata temu

Czyli nie ma jednej odpowiedzi, bo to zalezy od kontekstu. dobra ale to mnie troche frustruje. rozumiem że tradycje sie rznia ale czy ktoś z was ma jakies wlasne doświadczenie z tym tematem nie z książek, tylko z praktyki? Bo chce wiedziec jak to wyglada w realu.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja mam jedno doświadczenie, które mi zostało. Robiłam kiedyś rytuał oczyszczający, nic skomplikowanego, świece, zioła, skupienie. Byłam wczesniej na kolacji i wypiłam dwa kieliszki wina. Nie bylam pijana, ale byłam wyraźnie rozluźniona. I szczerze, rytuał się \"nie poskładał\", miałam wrazeie że mysli mi uciekaja, że nie mogę utrzymać obrazu 🙂 Skończyłam wcześniej niż planowałam, bo poczułam że to nie ma sensu. nie wiem czy to efekt wina, zmęczenia, czy po prostu zły dzień, ale od tamtej pory staram się nie łączyć tych dwóch rzeczy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Kinia05 Chcę wrócić do tego co napisała, bo to wydaje mi sie ważne. Mówisz że rytuał \"się rozjechał\", ale co to znaczy w praktyce? Że nie czułaś skupienia, czy że cos poszło nie tak w sensie energetycznym, czy po prostu uznałaś go za nieważny bo nie byłaś w pełni trzeźwa?


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Izoldka69 Dobre pytanie bo sama nie wiem jak to nazwać. Powiedziałabym, że intencja była, ale jakby nie miala ostrego końca. Wiesz jak rysowanie tępym olowkiem, coś powstaje, ale linia jest rozmyta. I potem przez kilka dni miałam wrażenie że ten rytuał działa, ale słabiej niż zwykle. Choć moze to też sugestia.


Odpowiedz
(@profeta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 298

@Kinia05 Wróćmy na chwile do czegoś konkretniejszego, bo ta dyskusja robi sie dosc abstrakcyjna kinia05 powiedziala że miała wrazenie że coś działa ale słabiej. Chcialbym zapytac inne ooby tutaj czy miały podobne obserwacje albo zupelnie odwrotne że w staie zmienionym cos zadzialalo silniej lub wyrazniej niz zazwyczaj?


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@jasiek91)
Połączone: 2 lata temu

Tępy olowek to dobre porównanie ale to rodzi pytanie czy słabiej dziala rytuał bo substanjca zaburza czy bo ty sama wchodzisz w niego z przekonaniem że cos jest nie tak? Bo to mogą byc dwa rozne mechanizmy prowadzące do tego samego efektu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Jasiek91 No właśnie i to jest coś, czego nie da się oddzielić w tej dyskusji. Przekonanie o tym że cos działa albo nie działa jest czescia samego rytuału. Wiktor Turner pisał o tym że rytuał jest skuteczny przez wiarę uczestnika w jego skuteczność, tzw. efficacy. Jesli wchodzisz w niego z wątpliwościami, to wchodzisz inaczej. Stan substancji moze być tylko pretekstem do tych watpliwosci.


Odpowiedz
(@wahadelka74)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 81

@Felicja84 Czyli to tak dziala? Że jesli wierze to działa a jak mam watpliwosci to nie? To trochę brzmi jak samospełniająca się przepowieddnia i nie wiem czy to mnie przekonuje.


Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Wahadelka74 Nie do końca tak to rozumiem. Nie chodzi o magiczne myślenie, tylko o to że stan mentalny wykonawcy jest częścią struktury rytuału. Możesz zrobić rytuał prawidłowo technicznie, ale jesli twoja uwaga jest gdzie indziej, to zmienia co ten rytuał robi, bo rytuał to nie algorytm tylko żywa praktyka.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@bogus05)
Połączone: 2 lata temu

O matko, ale w takim razie mam pytanie do całej dyskusji: skoro uwaga i intencja są kluczowe, to jak tłumaczyć tradycje, gdzie uczestnik rytuału był w stanie zbiorowego transu wywołanego tańcem, bębnieniem i alkoholem, a mimo to efekty były uznawane za realne przez całą wspolnote? Przyklady z Afryki subsaharyjskiej, kult Zar, rytuały Candomblé tam nie ma miejsca na trzezwy skoncentrowany umysl jednej osoby


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Bogus05 To dlatego że w tych kontekstach rytuał nie spoczywa na jednej osobie. Intencja jest zbiorowa, wspólnota utrzymuje kontener. Jeden człowiek może być zupełnie wyłączony, a rytuał nadal działa, bo pozostali go trzymaja. Zupełnie inna architektura niż solowa praktyka.


Odpowiedz
(@bogus05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Znachorka Zgoda, ale to właśnie pokazuje że samo pytanie czy substancja szkodzi rytuałowi jest sformułowane za wąsko. Zależy kto go robi i w jakim ukladzie społecznym.


Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 423

@Znachorka To co powiedziała o kontenerze zbiorowym, to dla mnie otwiera zupełnie nowy kąt. Bo ja zawsze pracuję sama i nigddy o tym nie myślałam w kategoriach architektury. Kiedy jestem sama, to ja jestem tym kontenerem. I to by tłumaczyło dlaczego substancje są bardziej problematyczne przy praktyce solowej, bo nie ma nikogo innego kto by tę strukturę utrzymał.


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

No proszę, właśnie. I to jest też dlatego, że w tradycjach inicjacyjnych zbiorowych były osoby, które nie brały udziału w substancji, stały z boku, pilnowały przebiegu nawet w tych tradycjach ktoś był trzeźwy. To nie jest przypadek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Krokusik_53 To ciekawe i chciałbym dopytać. Masz na myśli konkretne tradycje czy to bardziej uogólnienie? Bo w kontekście np. ayahuaski, curandero często pije razem z uczestnikami, ale jego stan jest inny jakościowo, bo ma lata treningu w nawigowaniu tego stanu. Więc sprawa "ktoś był trzeźwy" to może być uproszczenie.


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Franus93 Masz rację, że to uproszczenie. Chodziło mi bardziej o to, że zawsze jest ktoś kto ma pełną świadomość struktury, niekoniecznie trzeźwy w sensie dosłownym, ale świadomy. Curandero pijący ayahuaskę jest świadomy w sposób, który lata pracy mu dały. To nie jest to samo co ktoś kto po prostu wypił i postanowił zroić rytuał.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@jasnowidka02)
Połączone: 2 lata temu

Czy to oznacza, że sam staż w praktyce jest ważniejszy niz to czy jesteś pod wpływm czegoś? Bo troche tak to slysze, że doświadczony może sobie poradić w kazdym stanie, a początkujący nie powinien eksperymentowac? 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Jasnowidka02 Myślę że to zbyt proste. Staż daje ci mapę, ale mapa to nie to samo co teren. Doświadczony praktyk zna swoje reakcje na dany stan i wie gdzie są pułapki. Ale to nie znaczy, że substancja staje sie obojętna, ona zawsze coś zmienia, tylko doświadczona osoba wie co z tą zmianą zrobic, a przynajmniej ma większe szanse to rozpoznać.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@obsydianna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja miałam sytuację odwrotną. Opisywałam już wcześniej jak wino pomogło mi wejść w głębszy kontakt przy kartach, ale mam też inne doświadczenie. Raz probowalam robić rytuał oczyszczający po tym jak wypilam więcej niż zwykle i to było zupełnie inne. Nie złe, ale dziwne. Jakby rytuał szedł swoim torem a ja obok niego. nie byłam w nim byłam obok.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Obsydianna To "byłam obok" jest bardzo trafnym opisem dysocjacji, która pojawia się przy wyższych dawkach alkoholu. I to jest właśnie problem, bo rytuał wymaga obecności w sensie intencjonalnym, a nie tylko fizycznego wykonywania czynności. można mechanicznie przejść przez wszystkie kroki i być jednocześnie nieobecną w sensie energetycznym. Jaki to miało efekt kolejnego dnia jeśli w ogóle jakiś?


Odpowiedz
(@obsydianna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 199

@Halineczkaa Następnego dnia miałam dziwne poczucie niedokończenia. Jakby coś zostało w połowie. i nie wróciłam do tego rytuału powtórnie, bo nie wiedziałam jak to zamknac 😉 Może powinam była, nie wiem


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Obsydianna Ten opis niedokończenia mnie bardzo ciekawi. W kontekście teorii rytuału van Gennepa, rytuał ma trzy fazy: separację, liminalność i reinkorporację. Jeśli substancja wydłuża albo rozmywa fazę liminalną, czyli ten stan pomiędzy, to można utknąć bez przejścia do fazy trzeciej, do zamknięcia. Obsydianna I to może być właśnie to co opisuje jako poczucie niedokończenia. Pytanie czy ktoś inny miał podobne poczucie zawieszenia po takim rytuale?


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Obsydianna Ten opis niedokończenia mnie bardzo ciekawi. W kontekście teorii rytuału van Gennepa, rytuał ma trzy fazy: separację, liminalność i reinkorporację. Jeśli substancja wydłuża albo rozmywa fazę liminalną, czyli ten stan pomiędzy, to można utknąć bez przejścia do reinkorporacji. Obsydianna I to by się zgadzało z tym co opisała. Nie chodzi o to że rytuał był zły, tylko że nie miał zamknięcia strukturalnego. ale mam pytanie, czy próbowałaś wrócić do tego w innym czasie i dokończyć? Bo to może nie być tak skomplikowane jak myślisz.


Odpowiedz
(@obsydianna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 199

@Chalcedonka Nie wróciłam. Szczerze mówiąc trochę się zrazilam do tego konkretnego rytuału i zostawilam. ale to co mówisz o fazie liminalnej bez zamknięcia, to brzmi jak coś co chciiałabym zbadac glebiej. Bo to \"niedokończenie\" było naprawdę fizyczne, nie tylko mentalne.


Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Obsydianna To \"niedokończenie fizyczne\" jst ważnym sygnałem. Ciało pamięta rytuał inaczej niż umysł i jelśi cos zostało przerwane w połowei sekwencji, to możliwe że organizm dosłownie czeka na domkniecie. Widziałam coś podobnego opisywanego w kontekście terapii somatycznej nie w ezoteryce, ale mechanizm wydaje się analogiczny.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@wahadelka74)
Połączone: 12 miesięcy temu

Dobra, ale ja mam inny problem z tym wszystkim. Mowimy caly czas o alkoholu ale narkotyki to zupełnie inna kategoria. coś co spowalnia coś co przyspiesza, coś co zmiennia postrzeganie przestrzeni i czasu coś co calkowicie wyłącza. To chyba nie powinno byc traktowane jako jeden worek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Wahadelka74 Masz rację i to jest może najważniejsza uwaga w tej dyskusji od dawna. Substancje różnią się nie tylko działaniem farmakologicznym, ale i tym jak historycznie były wplecione w rytuały. peyotl w tradycjach rdzennych Amerykanów, soma w tekstach wedyjskich, alkohol w dionizjach to są zupełnie inne stany i zupełnie inne konteksty. Pytanie czy da się to uogólniać nie jest retoryczne, naprawdę nie wiem czy można wyciągnąć jeden wniosek dla wszystkich substancji.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@bogus05)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie. I do tego dochodzi sprawa dawki, bo jedno piwo przed rytuałem i litr wódki w trakcie to dla mnie dwa różne eksperymenty a dyskutujemy jakby to bylo to samo. Jak mówił Paracelsus dawka czyni truciznę. W tym wypadku dawka pewnie tez czyni rożnicę miedzy rozluźnieniem a kompletnym rozpadem intencji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Bogus05 Zgoda co do dawki, ale to rodzi kolejne pytanie praktyczne. Kto ma wyznaczać tę granicę w kontekście rytualnym? Bo to nie jest kwestia promili we krwi tylko tego kiedy traci się zdolność do utrzymania intencji. A to jest bardzo indywidualne.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

To co Krokusik mówi o indywidualnosci, to jest sedno. Znam osoby które przy kieliszku wia wchodzą w głębszy stan skupienia niż normalnie, bo usuwa im to warstwę analityczną, która im przeszkadza. I znam osoby ktore przy tym samym kieliszku całkowicie tracą nici. Nie ma jednej granicy, jest tylko twoja własna mapa reakcji na dany stan.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@jasnowidka02)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak tą mapę zbudować? Serio pytam, bo to brzmi logicznie ale w praktyc eto znaczy że musisz eksperymentowac zeby poznać swoje granice, a eksperymentowanie przy rytuałach to brzmi trochę ryzykownie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Jasnowidka02 Mapa reakcji na substancje nie musi być budowana przy rytualach. Większość ludzi ma jakieś wyobrazenie o tym jak reaguję na alkohol w zwykłych sytuacjach i to jest już punkt wyjścia. Jeśli wiesz że jedno piwo cię rozluźnia a dwa cię usypiają, to masz wstępną mape. Pytanie czy chcesz w ogole tę zmienną wprowadzać do swojej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 223
Rozpoczynający temat
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

Wlasnie, i to jest coś co chciałam powiedzieć od początku tej dyskusji. Pytałam o perspektywę, nie o ocenę moralną, ale też nie miałam na myśli że każdy powinien próbować. sama mam notatki z kilku sesji gdzie piłam herbatę wino albo nic, i różnice były zauważalne. Przy winie miałam łatwiejszy dostęp do obrazow, przy niczym miałam lepszą kontrolę nad kierunkiem. To nie znaczy że jedno jest lepsze, to są po prostu inne tryby pracy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@profeta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 298

@Bernadetka00 właśnie dotknela cegos co dla mnie jest kluczowe w całej tej dyskusji. \"Inne tryby pracy\" to bardzo uczciwy opis w pracy z czakrami obserwuje podobnie, że zmieniony stan percepcji może otwierac dostęp do warstw ktorych normalnie nie dosiegamy ale jednoczesnie utrudnia precyzję to jak praca w slabym oświetleniu widzisz inne rzeczy ale nie wszystko widzisz tak samo wyraźnie.


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Profeta To porównanie ze slabym oświetleniem jest dla mnie najlepszym opisem w całej tej rozmowie. Bo wlasnie o to chodzi, że to nie jest kwestia lepiej albo gorzej, tylko inaczej. I do różnych celow potrzebujesz różnego oświetlenia.


Odpowiedz
Wpisy: 805
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam jednak pewien opór wobec tego \"tylko inaczej\". nie każda praca nadaje się do słabego oświetlenia. Jeli rytuał ma konkretny, precyzyjny cel, powiedzmy że pracujesz z konkretnym symbolem, konkretną intencja to rozmycie może nie być neutralne, może byc przeszkodą. Jeśli natomiast robisz coś otwartego, eksploracyjnego, to może działać inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Znachorka To jest bardzo ważne rozróżnienie. Rytuały precyzyjne kontra rytuały eksploracyjne to dwa różne gatunki i substancja może mieć odwrotne efekty w każdym z nich. W tym kontekście pytanie tytułowe staje się jeszcze bardziej skomplikowane, bo "inaczej" zależy nie tylko od substancji i osoby, ale od struktury samego rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@mandragoria04)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale jak w ogole rozpoznać przed rytualem co to za typ, precyzyjny czy eksploracyjny? Bo to brzmi jakby trzeba było mieć cały system klasyfikacji zanim zaczniesz. 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Mandragoria04 W praktyce to nie jest tak skomplikowane jak brzmi 🙂 Jeśli rytuał ma jasno okreslony cel, przedmiot, kierunek, to jest precyzyjny. Jeśli wchodzisz bez planu i chcesz zobaczyć co się pojawi, to jest eksploracyjny. Większość praktykujących intuicyjnie to czuje, tylko rzadko to tak nazywa.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@bogus05)
Połączone: 2 lata temu

Ojejku, i wróćmy do pytania Jasnowidka02 o budowanie mapy. To nie jest teoria, to po prostu obserwacja siebie w czasie. Jak notuesz swoje praktyki, tak jak robi to Bernadetka00 czy Sigilia77, to w końcu masz wystarczająco dannych zeby wiedziec co dla ciebie działa nie trzeba eksperymentować celowo wystarczy być uwaznym na to co juz robisz. 🙁


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Bogus05 trafił w coś istotnego z tą obserwacją w czasie. Bo to nie jest wiedza którą zbudujesz w jeden wieczór, to jest coś co wyłazi dopiero jak masz jakiś materiał porównawczy. Problem w tym że wiekszosc ludzi nie notuje, więc potem nie mają się do czego odnieść i każde doświadczenie zostaje osobną wyspą.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: