Forum

Asystent AI
Czy rytuały mogą po...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały mogą pomóc, gdy życie wymyka się spod kontroli


Wpisy: 191
Rozpoczynający temat
(@gracja90)
Połączone: 8 miesięcy temu

Nie wiem jak to ująć inaczej niż wprost - mam wrażenie że ostatnie miesiące lecą mi przez palce i nie mam na nic wpływu. Praca, sprawy rodzinne, wszystko się jakoś kręci ale bez mojego udziału, jakby ktoś inny prowadził moje życie. Pomyślałam o rytuałach właśnie dlatego że słyszałam że pomagają odzyskać jakiś... punkt oparcia? Nie wiem czy to właściwe słowo. Czy ktos miał podobne doświadczenie i faktycznie rytuały coś zmieniły - nie w sensie magicznym, ale właśnie w sensie poczucia że jednak mam na coś wpływ?


Odpowiedz
40 odpowiedzi
Wpisy: 296
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co opisujesz brzmi znajomo. Ja przez długi czas myślałem że rytuał musi coś robić - musi przyciągać, odpychać, zmieniać energię wokół. I pewnie robi, nie twierdzę że nie. Ale pierwszy efekt który zauważyłem był inny - to był efekt na mnie samym. Zanim cokolwiek zmieniło się na zewnątrz, zaczęło się zmieniać to jak ja stałem wobec własnego życia. rytuał wymusza zatrzymanie. Dosłownie - siadasz, robisz coś w określonej kolejności powtaarzasz. I to już jest decyzja. Twoja. Nikt jej za ciebie nie podejmuje.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@ceniek)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z tym co Runolog napisał o zatrzymaniu, ale chciałem dodać jedno zastrzeżenie - bo nie każdy rytuał działa tak samo na każdą osobę i nie zawsze to kwestia samej struktury działania. Mnie osobiście bardziej stabilizowały rytały związane z konkretnym celem niż te "ogólne". Jak robiłem coś pod konkretną intencję, to ta intencja mnie organizowała - musiałem wiedzieć czego chcę, przynajmniej w przybliżeniu. a to samo w sobie jest dużym krokiem jak masz poczucie chaosu. Ciekawi mnie natomiast co Ty Gracja, masz na myśli przez "wymykanie spod kontroli" - bo to może być dużo różnych rzeczy i od tego zależy co mogłoby pomóc.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Ceniek Pytanie o intencję jest ważne, bo bez tego rytuał może być po prostu gestem bez zakotwiczenia. Ale zastanawiam się czy Gracja nie jest na etapie kiedy ona sama jeszcze nie wie czego chce, tylko wie że coś jest nie tak. I z mojego doświadczenia - to jest właśnie moment kiedy prostszy rytuał może mieć sens. Nie pod konkretną intencję, ale taki który po prostu tworzy powtarzalność. Świeczka o tej samej porze, herbata, chwila ciszy. To brzmi banalnie, ale regularność sama w sobie komunikuje ciału i głowie że jesteś tu i teraz i że coś od ciebie zależy.


Odpowiedz
(@gracja90)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Ceniek Trudno mi to precyzyjnie opisać ale spróbuję. To nie jest tak że coś się wali. Wszystko funkcjonuje. Po prostu mam wrażenie że reaguję na rzeczy zamiast je inicjować. Wstaję, robię co trzeba, idę spać. i tak w kółko. nie podejmuję żadnych własnych decyzji bo nie mam nawet przestrzeni żeby się zatrzymać i coś zaplanować. Więc jak piszesz o intencji, to właśnie tu jest mój problem - nie wiem nawet od czego zacząć żeby tę intencję sformułować.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

To co opisuje Gracja to coś co w psychologii określa się jako poczucie zewnętrznej lokalizacji kontroli - przekonanie że siły zewnętrzne decydują o tym co się dzieje w twoim życiu. I to nie jest tylko odczucie, to realnie wpływa na to jak działamy, bo przestajemy inicjować. Rytuały od strony antropologicznej są właśnie jednym ze sposobów na odwrócenie tego - i to nie jest moje odkrycie, pisał o tym m.in. Victor Turner w kontekście rytuałów przejścia. Ale tu nie chodzi o wielkie przejście życiowe, chodzi o małe codzienne akty sprawczości. Zrób coś sam, z wyboru w określonym czasie i miejscu. To jest deklaracja wobec siebie że istniejesz jako podmiot, nie tylko jako punkt w cudzych planach.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@mieszko59)
Połączone: 1 rok temu

Nie do końca rozumiem - czyli mówicie że rytuał pomaga nie dlatego że "działa magicznie" ale że po prostu zmusza do działania? to trochę jak z plannerami i habitami, nie? mój brat robi sobie codzienny "reset" wieczorem, zanim zaśnie - ale to nie jest nic ezotereycznego, po prostu sprawdza czy zrobił to co chciał i planuje na jutro. Ciekawi mnie gdzie jest granica między rytuałem a zwykłą rutyną.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Granica jest mniej wyraźna niż się wydaje. Rutyna staje się rytuałem kiedy nadajesz jej znaczenie. Twój brat mógłby robić dokładnie to samo i jeśli traktuje to jak "zamknięcie dnia" - z jakimś sensem z intencją sprawdzenia czegoś - to już jet bliżej rytuału niż zwykłego nawyku. to co odróżnia rytuał od rutyny to właśnie ta warstwa symboliczna albo intencyjna. Nie musi być ezoteryczna. Może być całkowicie świecka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pochwist)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 29

@Malinowa No ale wtedy każde mycie zębów mogłoby być rytuałem jeśli ktoś to tak nazwie, nie? no Mam wrażenie że tu się trochę naciąga definicję. Bo rytuał kojarzy mi się z czymś bardziej... umyślnym. z jakimś celem który jest poza samą czynnością.


Odpowiedz
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Pochwist Właśnie. I to jest ta różnica. Mycie zębów ma cel wewnątrz siebie - czyste zęby. Rytuał ma cel poza sobą. Jak zapalasz świeczkę żeby "otworzyć czas tylko dla siebie", to ta świeczka nie jest po to żeby dać światło. to jset gest który oznacza coś więcej. Mycie zębów możesz robić rozmawiając przez telefon. Rytuału nie zrobisz na autopilota, bo wtedy po prostu nie działa - nie dla ciebie, bo nie byłeś obecny.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@sylvana_j)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę dyskusję i mam pytanie może trochę z boku - czy to znaczy że efekt rytuału jest głównie psychologiczny? Pytam bez złośliwości, naprawdę chcę zrozumieć. Bo jeśli tak, to czy nie wystarczyłoby po prostu... pójść na terapię albo zacząć medytować? Co daje rytuał czego tamto nie daje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Sylvana_J To jest szczere pytanie i dobre. Myślę że nie ma tu jednej odpowiedzi, ale powiem jak ja to rozumiem. Medytacja jest bardziej "wewnątrz" - obserwujesz co jest. Rytuał jest "na zewnątrz" - robisz coś, tworzysz coś, wchodzisz w interakcję z przestrzenią. Dla niektórych osób to jest kluczowe. dla tych którzy żyją bardzo "w głowie" rytuał daje ciału coś do roboty i przez to przekaz dociera inaczej. Czy to psychologiczne? Pewnie tak. Ale czy to znaczy że mniej prawdziwe? Nie sądzę.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@zanetta76)
Połączone: 2 lata temu

Mnie zastanawia co konkretnie robić jak się jest w tym miejscu co Gracja opisuje. Theoretical to rozumiem, ale jak wygląda ten pierwszy krok? Bo widziałam różne propozycje ryuałów "na poczucie kontroli" i część z nich jest dosyć rozbudowana - ołtarzyk odpowiednia faza księżyca, konkretne rośliny. I to wszystko fajnie, ale jak ktoś ledwo zipie psychicznie to nie zasiądzie do rozbudowanej ceremonii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gracja90)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Zanetta76 Dokładnie to jest mój problem. Czytałam różne rzcezy i albo są za proste żeby miały dla mnie znaczenie, albo tak rozbudowane że samo myślenie o przygotowaniu mnie przytłacza. Szukam czegoś pośredniego ale nie wiem jak to znaleźć 😀


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@ceniek)
Połączone: 2 lata temu

Skoro już padło pytanie o konkretny pierwszy krok - u mnie zaczęło się od rytuału wieczornego z runami, ale nie dlatego że runy są "lepsze", tylko że dawały mi coś fizycznego do trzyymania w rękach. losowałem jedną runę na kolejny dzień i przez chwilę siedziałem z pytaniem - co ta runa mówi o tym co mnie czeka albo o tym co chcę zrobić. brzmi prosto i jest proste. Ale wymuszało że każdy wieczór kończyłem z jakąś intencją na jutro. nie planem, nie listą zadań tylko intencją. I to wystarczyło żeby poczuć że jutro jakoś od mnie zależy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@diaspor70)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 42

@Ceniek Losowałeś runę każdego dnia? A co robiłeś jak wylosowałeś coś negatywnego, jak Hagalaz albo Thurisaz? bo to mnie zawsze blokuje przy takich praktykach - że zamiast czuć sprawczość, zaczynam się bać co "przepowiednia" przyniesie.


Odpowiedz
(@ceniek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 97

@Diaspor70 Właśnie dlatego przestałem myśleć o runach jako przepowiedni, a zacząłem traktować je jak pytanie. Hagalaz nie mówi mi "będzie źle", tylko pyta "co zrobisz z tym co jest poza twoją kontrolą?". To zmienia całą dynamikę. Nagle to ty decydujesz jak się do runy odnieść, a nie ona decyduje za ciebie. Ale przyznam że zajęło mi trochę czasu żeby tak na to patrzeć na początku też panicznie sprawdzałem znaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wchodzę tu bo temat jest ciekawy i widzę że dyskusja idzie w dobrym kierunku, ale chcę dodać jedną rzecz której jeszcze nie było. Rytuał przywraca poczucie kontroli między innymi dlatego że ma granice - wisz kiedy się zaczyna i kiedy kończy. W życiu które się "wymyka" granice są rozmyte, nie wiesz gdzie kończy się jeden problem a zaczyna drugi, jeden dzień wlewa się w drugi. Rytuał jest wyraźnie zaznaczonym fragmentem czasu który należy tylko do tego co robisz. I tego nie da się osiągnąć samą medytacją, bo medytacja nie ma tej samej zewnętrznej struktury. Otwierasz, zamykasz. To jest ważne.


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@antaresaa)
Połączone: 1 rok temu

No i jeszcze sprawa energetyczna, bo nikt o tym nie wspomniał - rytuał oczyszcza przestrzeń wokół ciebie i to też daje poczucie że coś się zmienia. Jak poczujesz że twoja przestrzeń jest oczyszczona, to od razu inaczej się w niej funkcjonuje. Polecam zacząć od oczyszczania szałwią, to zawsze pomaga przy poczuciu chaosu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Antaresaa Muszę się tu zatrzymać, bo oczyszczanie szałwią jako "zawsze pomaga" to duże uproszczenie. Smudging pochodzi z konkretnych tradycji rdzennych Ameryki i przenoszenie go w całości bez kontekstu bywa problematyczne - nie mówię że to złe sposób, tylko że "zawsze pomaga" to nie jest rzetelne sformułowanie. A dla osoby która szuka stabilizacji i sprawczości ważniejsze jest żeby rytuał był spójny z jej własnym systemem wartości i miał dla niej osobisty sens, niż żeby był zapożyczony z tradycji której nie rozumie. Gracja, masz jakieś skojarzenia, symbole, rzeczy które już coś dla ciebie znaczą? To byłby lepszy punkt wyjścia.


Odpowiedz
(@gracja90)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Malinowa To dobre pytanie i trochę mnie zaskoczyło. Nigdy tak nie myślałam o rytuałach - że mogą wyrastać z czegoś co już mam, a nie że muszę zapożyczyć gotowy schemat. Mam parę rzeczy które lubię - herbata o poranku, zapalanie świeczki wieczorem jak jest ciemno. Robiłam to zawsze intuicyjnie ale bez żadnego "zamiaru". Myślisz że to wystarczy żeby zbudować coś z tym co już jest?


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@zanetta76)
Połączone: 2 lata temu

Gracja, to co piszesz o herbacie i świeczce - to jest naprawdę dobry punkt startowy. Znacznie lepszy niż gotowy schemat z internetu, bo to jest twoje. Ale mam pytanie - mówisz że lubisz te rzeczy, ale czy robisz je świadomie, tzn. zatrzymujesz się przy tym czy robisz to "w tle" podczas przeglądania telefonu albo myślenia o czymś innym?


Odpowiedz
Wpisy: 191
Rozpoczynający temat
(@gracja90)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zaneetta - kurde, dobre pytanie. Szczerze? W tle. Herbata stygnie a ja nawet nie wiem kiedy. To chyba jest część problemu, bo nawet te rzeczy które robię dla siebie robię bez obecności.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

I właśnie to jest różnica między rytuałem a nawykiem. Nawyk można wykonać automatycznie. rytuał wymaga żebyś była tam gdzie jesteś. Nie dlatego że "tak trzeba" ale dlatego że inaczej nie ma sensu. Zastanawiam się czy dla ciebie pierwszym krokiem nie powinno być po prostu wypicie jednej herbaty dziennie bez telefonu. Nic więcej. Tylko to.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@pochwist)
Połączone: 2 lata temu

Ale to brzmi jak uważność, nie jak rytuał. gdzie jest granica? Serio pytam, bo coraz bardziej mi się te pojęcia mieszają w tej dyskusji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Pochwist Granica jest w intencji którą nadajesz tej chwili. Uważność to obserwacja stanu. Rytuał to działanie z określonym kierunkiem. Można pić herbatę uwaznie i to będzie uważność. Można pić herbatę i powiedzieć sobie "te kilka minut należy tylko do mnie, to jest mój czas, moja decyzja" - i to staje się czymś innym bo definiujesz coś względem siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dobra, ale żeby nie było że tylko filozofujemy - wróćmy na chwilę do pytania Gracji o coś pośredniego. Bo ona ma rację że między "zamknij oczy i odetchnij" a "rozłóż ołtarzyk z pięcioma elementami" jest bardzo dużo miejsca. Jeden konkret który mogę podać z własnego doświadczenia: pisanie intencji na papierze i spalenie go. Banalnie prosto brzmi, ale efekt jest zaskakująco wyraźny. Piszesz jedną rzecz której chcesz się pozbyć albo którą chcesz puścić, piszesz to dokładnie i spalasz. Nie musisz wierzyć w żadną metafizykę żeby to zadziałało - sam akt fizycznego zniszczenia słów robi coś z głową.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@diaspor70)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 42

@Nekromanta58 Robiłam coś podobnego i powiem szczerze że miałam dziwne uczucie - jakbym robiła teatr dla siebie samej. Nie wiedziałam czy naprawdę w to wierzę czy udaję. Czy to przeszkadza? Czy rytuał "działa" nawet jeśli część ciebie patrzy na to z dystansem?


Odpowiedz
(@ceniek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 97

@Diaspor70 To uczucie teatru znam bardzo dobrze i myślę że jest z nim jedno nieporozumienie. Zakładamy że rytuał wymaga stuprocentowego przekonania. A nie wymaga. Wymaga tylko że wchodzisz w to i nie przerywasz. Ta obserwująca część ciebie może być - to jest normalne. Dopiero po jakimś casie ona przestaje komentować, bo widzi że coś się faktycznie zmienia.


Odpowiedz
(@sylvana_j)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 65

@Ceniek A to co mówi ma jakieś uzasadnienie poza intuicją? Bo brzmi sensownie, ale zastanawiam się skąd wiadomo że ta "obserwująca część" po czasie milknie - czy to kwestia przyzwyczajenia mózgu do danej czynności?


Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Sylvana_J Jest tu pewna neuropsychologiczna podbudowa. mózg kategoryzuje czynności jako "wymagające zasobów" albo "automatyczne". Kiedy coś nowego robisz z uwagą, aktywna jest kora przedczołowa - i właśnie stamtąd pochodzi ten wewnętrzny komentarz, to analityczne "ale czy to ma sens". Przy regularnym powtarzaniu danej czynności z tym samym kontekstem emocjonalnym, mózg tworzy swego rodzaju skrót - wchodzisz w stan szybciej, z mniejszym oporem. To nie jest wiara, to jest dosłownie plastyczność neuronalna. Dlatego regularność w rytuale ma sens nie mistyczny, ale zupełnie fizjologiczny.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@mieszko59)
Połączone: 1 rok temu

Hej, wchodzę z bocznej - mój brat o którym wspominałem wcześniej mówił że jak zaczął swój wieczorny reset to pierwsze dwa tygodnie czuł się głupiio. Potem przestał. eee więc chyba potwierdza to co piszecie. ale mam inne pytanie - czy rytuał który ktoś ci zasugeruje może działać tak samo jak ten który sam wymyślisz? Czy ta "własność" jest ważna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Mieszko59 Myślę że własność jest ważna, ale nie dlatego że "twój rytuał jest magiczniejszy". Chodzi o to że kiedy sam go tworzysz, to od początku jest w nim twoja wola, twój wybór. Zapożyczony schemat może być tak samo skuteczny, ale musisz go jakoś przyswoić - zaadaptować, zmienić detale, sprawić że jest twój. Kiedy Gracja mówi o herbacie i świeczce, to właśnie to - ona już ma swój materiał, tylko nie wiedziała że może to zbudować.


Odpowiedz
Wpisy: 191
Rozpoczynający temat
(@gracja90)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam to i coś mi klikło. Przez cały czas szukałam czegoś gotowego bo zakładałam że moje rzeczy są za małe albo za zwykłe. A tu mówicie że niekoniecznie tak jest. Ale teraz mam praktyczne pytanie - czy wystarczy że powiem sobie "ta herbata jest moja"? Czy trzeba do tego czegoś więcej?


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Więcej nie musi znaczyć lepiej. Możesz zacząć od jednego zdania które wypowiadasz cicho albo w myślach, zanim wypijesz pierwszy łyk. Jednego. Coś w stylu "to jest mój czas". Nie modlitwa, nie zaklęcie, po prostu oświadczenie dla siebie samej. I nic nie rób w tym czasie, tylko pij tę herbatę. Zobaczymy co będzie po dwóch tygodniach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pochwist)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 29

@Elwirka92 "Zobaczymy" - tak mówisz do Gracji czy sugerujesz że ona powinna to przetestować i wrócić z wynikami? Bo to byłoby ciekawe, szczerze. no i, jakieś forum gdzie ludzie faktycznie wracają i piszą czy coś zmieniło się po rytuale?


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@nekromanta58)
Połączone: 9 miesięcy temu

Na zachodnich forach o magii praktycznej takie "update" po rytuale są całkiem popularne. Tu rzadziej, ale to dobry pomysł. Gracja, jakbyś chciała wrócić po paru tygodniach z tym co poczułaś albo czego nie poczułaś, to myślę że byłoby wartościowe dla całej tej dyskusji.


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@diaspor70)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze jedno pytanie do tej herbaty jako rytuału - w jakiej porze dnia to robi różnicę? Bo widzę że Gracja mówiła o porannej. ehh, zastanawiam się czy rytuał poranny i wieczorny działają inaczej na poczucie sprawczości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Diaspor70 Z tego co obserwuję na własnym przykładzie - rytual poranny bardziej nastawia na działanie, ustawiasz nim kierunek dnia. Wieczorny bardziej zamyka, pozwala odciąć się od tego co było. Oba są sensowne, ale mają inną funkcję. Przy poczuciu utraty kontroli poranki mogą dzialać mocniej bo zaczynasz dzień od czegoś co zrobiłaś celowo.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@zanetta76)
Połączone: 2 lata temu

A co jeśli ktoś ma chaos poranny, dzieci, praca, wszystko naraz i te kilka minut jest po prostu niemożliwe do wyegzekwowania? Pytam bo to jest mój problem. Zawsze planuję wieczór, bo rano to fikcja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Zanetta76 To jest bardzo realne ograniczenie i myślę że dużo osób je ma, tylko rzadko się o tym mówi jeśli chodzi o rytuałów - bo wyobrażenie rytuału jest zazwyczaj spokojne, z herbatą i świeczką, a życie jest głośnne. no wieczorny rytuał zamykający ma swoją wartość, szczególnie jeśli masz problem z wyłączaniem się po intensywnym dniu. Może nawet jest lepszy dla kogoś kto czuje że dni mu uciekają - bo zatrzymujesz się i mówisz "dzień się skończył, to co zrobiłam, to moje".


Odpowiedz
Udostępnij: