Forum

Asystent AI
Czy rytuały mogą po...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały mogą pomóc, gdy jesteś w związku, w którym nie jesteś szczęśliwy


Wpisy: 1115
Rozpoczynający temat
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Cześć, nie wiem czy dobrze trafiłem z tym pytaniem do tej kategorii, ale spróbuję. Mam taką sytuację że jestem w związku już kilka lat i gdzieś po drodze poczułem że zmieniłem się jako człowiek inne rzeczy mnie teraz kręcą, inaczej patrzę na życie, na priorytety, na to czego chcę. partnerka została gdzieś w miejscu gdzie my byliśmy razem kilka lat temu. Nie jest źle między nami, nie ma kłótni, ale jest jakaś pustka. Zacząłem się interesować różnymi praktykami i zastanawiam się czy rytuały mogą tu jakoś pomóc. Nie mam na myśli że chcę zmusić ją do zmiany, bardziej pytam czy praca z rytuałem możee mi pomc zobaczyć to jaśniej albo jakoś przepracować tę sytuację. Czy ktoś miał coś podobnego?


Odpowiedz
43 odpowiedzi
Wpisy: 208
(@dziewiecsil)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymałam się na tym co napisałeś o pustce. bo to jest klucz chyba do całego pytania. Pytasz o rytuały, ale właściwie pytasz o coś głębszego, czy da się pracować z sytuacją wewnętrzną, kiedy zewnętrzna jest zawieszona. I tak, da się, choć nie w sposób jaki większość ludzi sobie wyobraża. Rytuał nie zmieni partnerki, to chyba rozumiesz. ale może zmienić to jak ty się w tej sytuacji ustawiasz. Mam pytanie do ciebie, bo to ważne zanim pójdziemy dalej: czy ty wiesz czego chcesz? Tzn. czy chcesz żeby ta relacja przetrwała w nowej formie, czy może już gdzieś w środku wiesz co powinno się wydarzyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Dziewiecsil szczera odpowiedź? Nie wiem. I to jest chyba najgorsze. Jakbym wiedział że chcę odejść albo że chcę zostać i walczyć, to bym wiedział w co iść. A tu jest taka szara strefa i to w niej siedzę. Może dlatego pomyślalem o jakiejś praktyce, bo liczę że ona mi to jakoś rozjaśni.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

Też bym to samo zapytała. Bo rytuały w kontekście relacji mogą iść w kilka różnych stron i zanim się w ogóle cokolwiek zacznie robbić, warto wiedzieć po co. Ja miałam kiedyś podobną sytuację, nie identyczną, ale to uczucie że człowiek wyrósł z czegoś co jeszcze chwilę temu pasowało. i powiem szczerze, żaden rytuał mi nie powiedział co robić. Ale praktyka, regularne siadanie z tym, przynosiła klarowność. Stopniowo, nie od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Ta szara strefa to jest bardzo specyficzne miejsce i rozumiem to co opisujesz. Mam wrażenie że dużo ludzi w tym siedzi i nie mówi o tym głośno, bo to nie jest tak dramatyczne jak rozstanie ani tak łatwe jak zostać z uśmiechem. Wiesz co mi przyszło do głowy? W pracy rytualnej jest takie podejście związane z progowością, przejściem, Eliade pisał o tym przy okazji rytuałów inicjacyjnych, że człowiek jest między jednym etapem a drugim. I ten stan zawieszenia jest sam w sobie znaczący, nie jest problemem do rozwiązania, jest częścią procesu serio, nie mówię żebyś siedział z tym w nieskończoność, ale może ta szara strefa to nie błąd, tylko właśnie ten próg.


Odpowiedz
Wpisy: 613
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale to brzmi jakbyś mówił że ma siedzieć i czekać? Bo nie bardzo rozumiem. Jeśli ktoś czuje pustkę w związku to ile ma czekać aż ta progowość przejdzie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Bernadka87 nie, nie o czekanie mi chodziło. eh, raczej o to, żeby nie próbować na siłę skrócić tego stanu przez pochopne działanie w jedną albo drugą stronę. Praca rytalna może w tym towarzyszyć, ale nie przyspieszy artificjalnie czegoś co ma swój czas.


Odpowiedz
Wpisy: 1546
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Dorzucę coś z innej strony. Jest taki rodzaj pracy, który nazywa się soul retrieval w szamanizmie, i chociaż to brzmi egzotycznie, chodzi w uproszczeniu o to żeby zorientować się co z siebie zostawiłeś po drodze i co zgubiłeś. Kiedy ludzie czują że partner zostaje w miejscu, często okazuje się że jedna osoba przeszła przez coś intensywnego, coś co ją zmieniło a druga tego nie miała. To nie jest wina żadnej ze stron. Pytanie jest raczej takie, czy ty wiesz co cię zmieniło? Jaki był ten moment albo okres?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Ismer to ciekawe pytanie. Myślę że to był czas kiedy zacząłem interesować się właśnie takimi tematami jak tu na forum, filozofia praca z sobą. Partnerka traktuje to z dystansem, nie złośliwie, po prostu to nie jej świat. I chyba przez to między nami zrobiła się ta przepaść o której piszę.


Odpowiedz
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

@Kappi Wracając do tego co pisał , chcę zapytać o coś konkretnego. Czy ty masz jakąś regularną praktykę, cokolwiek, albo to był bardziej impuls żeby zapytać tu na forum? Bo to trochę zmienia odpowiedź. Jeśli dopiero zaczynasz, to wejście od razu w rytual z tak emocjonalnie naładowanym tematem może być trudne. Rytuał bez gruntu to trochę jak próba medytacji w środku paniki.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Wiesia_88 szczerze mówiąc to bardziej impuls. Czytam, trochę medytuję nieregularnie, ale żadnej stałej praktyki nie mam. Właśnie dlatego pytam bo nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
(@nelka04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 121

@Kappi Zastanawiam się czy ktoś tu ma doświadczenie z rytuałami typowo oczyszczającymi w kontekście relacji, nie miłosnymi, spokojnie, bo wiem że tu nie ten dział, ale bardziej takimi które pomagają puścić stare wzorce. Kappi Bo to co opisuje to brzmi trochę jakby ta relacja trzymała go w kimś kto już nie jest aktualny. I nie mówię że to złe, ale ciekawe czy ktoś pracował z czymś takim.


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Nelka04 tak, i to jest inne pytanie niż to z czym zaczął Kappi, ale uzasadnione. Rytuały oczyszczające z wzorców to zupełnie inna liga niż próba zmieniania relacji. Tu chodzi o siebie, o to co w sobie nosisz z tej relacji, niezależnie czy zostaniesz czy odejdziesz. I to ma sens niezależnie od decyzji. Ale wiesz co, zanim się wejdzie w taką pracę, zazwyczaj potrebna jest jakaś diagnoza, co konkretnie chcesz puścić? Bez tego rytuał jest trochę jak sprzątanie bez wiedzy co wyrzucić.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Okej ale zaraz, bo muszę powiedzieć wprost. no dobra To co opisujesz nie brzmi jak problem rytualny, brzmi jak problem komunikacyjny. I nie mówię tego złośliwie, naprawdę. Ale ilość osób które przychodzą na fora ezoteryczne z pytaniem czy rytuał pomoże im w relacji, a tak naprawdę potrzebują po prostu poważnej rozmowy z partnerem, jest naprawdę duża. Nie twierdzę że praca z rytuałem nie ma tu miejsca, ale jeśli ty i ona nie rozmawiacie o tym że czujesz się inaczej, to żaden rytuał tego nie zastąpi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziewiecsil)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 208

@Czarownica masz rację i nie masz racji jednocześnie. Tak komunikacjaa jest kluczowa i nikt tu chyba nie twierdzi że rytuał zastąpi rozmowę. Ale praca wewnętrzna może sprawić że człowiek w ogóle jest w stanie tę rozmowę przeprowadzić. Przychodzi na nią z większą jasnością, z mniejszym lękiem, z większym rozumieniem tego co sam czuje. Znam ludzi, którzy dopiero po miesiącach praktyki doszli do momentu kiedy mogli powiedzieć partnerowi to co naprawdę leżało im na sercu.


Odpowiedz
Wpisy: 810
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie to chciałam dodać. jeśli ktoś jest wewnętrznie rozbity, to jest bardzo mała szansa na dobrą rozmowę. Najpierw trzeba wiedzieć co się niesie, co się czuje, czego się chce. I tu praca z sobą ma sens, niezależnie czy to medytacja, rytuał, pisanie w dzienniku, cokolwiek co pozwala człowiekowi usłyszeć samego siebie. Czakra gardła swoją drogą, ale to może teraz nie czas na ten wątek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 613

@Anahata a właśnie, co z czakrą gardła w takiej sytuacji? Bo ja mam wrażenie że u mnie też coś z tym jest, dużo rzeczy połykam zamiast mówić.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Bernadka87 to jest inny temat i nie chcę porywać wątku Kappiego, ale krótko: blokada gardła to często nie tylko mówienie, ale w ogóle nienazwanie czegoś samemu sobie oj możemy pogadać na ten temat w osobnym wątku albo w dziale o czakrach, bo naprawdę jest co rozwijać. tu wróćmy do sedna.


Odpowiedz
Wpisy: 1546
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Doobrze że to powiedziałeś. Bo jest różnica między rytuałem jako jednorazowym aktem magicznym a rytuałem jako regularną praktyką, która buduje coś wewnętrznego. To pierwsze kusi bo wydaje się że coś się wydarzy szybko. To drugie działa wolniej ale trwalej. Gdybym miał coś zaproponować na początek to nie jakiś skomplikowany rytuał, tylko codzienne siadanie z pytaniem, naprawdę proste: czego chcę dla siiebie za rok? Nie co chcę żeby zrobiła partnerka, tylko co chcę dla siebie. I zapisywanie tego co przychodzi, bez cenzury.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja_c)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 275

@Ismer To co napisał bardzo do mnie trafia. Ja przez długi czas myślałam o rytuałach jako o czymś zewnętrznym, że trzeba swieczki, że trzeba księżyc, że trzeba odpowiedni dzień. I owszem, to wszystko ma swoje miejsce, ale zaczęłam rozumieć że rytuał to przede wszystkim intencja i powtarzalność. To że siadasz codziennie z tym samym pytaniem jest już rytuałem. Reszta to dekoracja, pomocna, ale nie obowiązkowa.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@nelka04)
Połączone: 2 lata temu

Czarownica, a jak to wygląda w praktyce? Tzn. pytam bo mówisz o wzorcach które nosisz w sobie niezależnie od decyzji o relacji, ale to brzmi trochę abstrakcyjnie. Jakbyś miała to rozbić na coś konkretnego, to co to jest ten wzorzec w takim kontekście jak Kappiego?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Nelka04 no dobra, spróbuję 🙂 Wzorzec to coś co powtarzasz bez świadomości. W relacjach często wygląda to tak że wybierasz podobnych partnerów, albo za każdym razem wchodzisz w tę samą rolę, niezależnie kto jest po drugiej stronie. Kappi pisze że się zmienił, ale nie mówi że partnerka zrobiła coś złego. To może być właśnie sygnał że dotychczasowy układ w relacji przestał mu pasować, a nie że ona jest winna. Rytuał oczyszczający tu nie zmieni relacji, ale może pomóc dostrzec co w tym układzie jest jego częścią.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Czarownica Przeczytałem to co napisała i trochę mnie to zatrzymało. Bo rzeczywiście nie powiedziałem że ona jest winna. Ona jest taka jaka była, a ja się zmieniłem i teraz mi to nie pasuje. Tylko nie wiem czy to znaczy że powinienem odejść, czy że powinienem jakoś inaczej poukładać siebie w tej relacji. I właśnie tu jest ta szara strefa o której mówilem wcześniej.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Kappi, to co opisujesz to jest naprawdę jedno z trudniejszych miejsc 🙁 Nie ma tu złego, nie ma dramatu, jest tylko niedopasowanie. I właśnie w takich sytuacjach praca rytualna może mieć sens nie jako coś co da odpowiedź, bo nie da, ale jako sposób na to żeby w ogóle usłyszeć siebie. Znasz coś takiego jak praca z progiem w tradycji liminalnej? To jest moment między jednym stanem a drugim, i jest cała symbolika związana z tym jak przez niego przejść bez urwania czegoś na siłę.


Odpowiedz
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 613

@Ismer praca z progiem? Nie słyszałam, możesz powiedzieć coś więcej? Bo brzmi jakby to mogło dotyczyć właśnie takich momentów gdzie nie wiadomo w którą stronę iść.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Bernadka87 w dużym skrócie, w antropologii Van Gennep opisał rytuały przejścia jako trójfazowe: oddzielenie, liminalność i włączenie. no i, faza liminalna to właśnie ta środkowa, kiedy stary status już nie działa a nowego jeszcze nie ma. To stan zawieszenia który jest niekomfortowy ale konieczny. Wiele rytuałów w różnych kulturach służyło właśnie temu żeby ten stan przeprowadzić świadomie, zamiast tkwić w nim bez rozumienia co się dzieje. Kappi siedzi dokładnie w liminalności.


Odpowiedz
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

@Kappi no ale czytam to i myślę że to jest właśnie ta odpowiedź której szukał, tylko nie taka jaką się spodziewał. Nie rytuał który coś zmieni w relacji, ale rytuał który pomaga przejść przez moment kiedy nic nie jest jasne. Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Wiesia_88 tak i myślę że to jest kluczowa różnica której nie zawsze się tu pilnuje w podobnych wątkach. Dużo osób szuka rytuału który zmieni sytuację zewnętrzną. A tu chodzi o coś zupełnie innego, o przeprowadzenie siebie przez stan który już trwa, bez skracania go na siłę i bez zawieszenia w nim na wieki.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dominika-pl)
Połączone: 2 lata temu

Ale skoro mówicie o wzorcach, to czy to nie jest coś co bardziej pasuje do terapii niż do rytuałów? oj tam szczerze pytam, bo nie rozumiem gdzie kończy się jedno a zaczyna drugie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziewiecsil)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 208

@Dominika.pl to nie jest albo-albo. Terapia i praca rytualna mogą iść razem i często tak właśnie działa to u ludzi którzy podchodzą do obu serio. Różnica jest bardziej w tym jak do tego podchodzisz. o matko, terapia pracuje z językiem, z narracją, z interpretacją. Rytuał działa przez ciało, przez symbol, przez powtarzalność. Niektórzy potrzebują słów żeby coś przepracować. Inni potrzebują poczuć to przez działanie.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

eh to jest naprawdę dobre ujęcie. Ja to czułam intuicyjnie ale nie umiałam tego nazwać. Ta faza środkowa gdzie nic nie jest pewne to jest coś co ludzie starają się jak najszybciej zakończyć i przez to podejmują decyzje za wcześnie. A jeśli dobrze rozumiem, to rytuał w tym kontekście nie jest po to żeby przyspieszyć przejście, tylko żeby nie uciec z tej fazy zanim ona sama nie dojrzeje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Janeczka dokładnie. Uciekanie z liminalności to bardzo ludzka reakcja, bo to jest dyskomfort. Ale rytuał jako regularna praktyka może sprawić że człowiek óczy się siedzieć w niepewności bez paniki :/ I to paradoksalnie często jest moment gdy zaczyna być jasne co dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 275
(@teodozja_c)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie do Kappiego, bo czytam i zastanawiam się o jedną rzecz. Czy partnerka wie że coś się w tobie zmieniło? ehh że czujesz to niedopasowanie? Bo to może mieć znaczenie jeśli chodzi o to od czego zacząć. Jeśli ona nie wie, to rytuał wewnętrzny i rozmowa to dwie różne rzeczy które mogą iść równolegle ale żadna nie zastąpi tej drugiej.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Teodozja_C ogólnie wie że się zmieniłem, bo widziała że zacząłem czytać inne rzeczy inaczej spędzać czas. ale nie rozmawialiśmy wprost o tym że czuję niedopasowanie. Nie wiem jak to powiedzieć żeby nie brzmiało jak atak albo jak zapowiedź końca.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Kappi To co piszesz , że boisz się że rozmowa zabrzmi jak zapowiedź końca, to jest bardzo częste i właśnie tu praca z sobą może poprzedzić tę rozmowę. Nie żeby zamiast niej, ale żebyś wiedział co chcesz powiedzieć, nie co boisz się że powiedzieć. Jest różnica między rozmową z miejsca lęku a rozmową z miejsca jasności co się czuje. Ta druga jest możliwa, ale wymaa zebyś najpierw sam ze sobą to przepracował.


Odpowiedz
(@glozka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

@Kappi Zastanawiam się też nad czymś innym. Kappi napisał na początku że partnerka się nie zmieniła. Ale czy to jest pewne? Czasem wydaje nam się że to my jedyni rośniemy, a druga osoba stoi w miejscu, a naprawdę po prostu rośniemy w różnych kierunkach. To nie to samo.


Odpowiedz
(@nelka04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 121

@Glozka o, to jest dobra obserwacja. Bo jeśli ona też się zmienia tylko inaczej, to ta dynamika jest zupełnie inna niż gdy ktoś naprawdę stoi w miejscu. Kappi, jak to widzisz? Czy ona się zmienia, tylko w inną stronę, czy masz wrażenie że u niej nic się nie rusza?


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Nelka04 szczerze to nie wiem. może nie widzę jej zmian bo skupiam się na swoich. Albo jej zmiany są dla mnie mniej widoczne bo idą w innym kierunku. To jest dobre pytanie i trochę mnie ruszyło.


Odpowiedz
(@hydromanta-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 17

@Kappi Czytam ten wątek od początku i rzadko piszę, ale tu muszę. Kappi hmm właśnie ten moment który opisał , że dobre pytanie go ruszyło, to jest chyba więcej niż jakikolwiek rytuał mógłby zrobić na start. Czasem samo zapytanie czegoś na głos, albo przeczytanie czegoś co trafia, jest jakimś rodzajem pracy z sobą. Nie wiem czy to ma sens w tym kontekście.


Odpowiedz
(@dziewiecsil)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 208

@Hydromanta.x ma sens. I to jest blisko tego o czym mówił Ismer jeśli chodzi o liminalności. Sam akt nazywania tego co się przeżywa, bez oceniania i bez szukania odpoowiedzi na siłę, to jest już działanie. Rytuał może tę uważność pogłębić, bo daje mu strukturę i powtarzalność. ale nie zaczyna jej od zera, ona już jest, skoro Kappi tu napisał i tak czyta to, co się tu pojawia.


Odpowiedz
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 613

@Dziewiecsil a jak to wygląda w praktyce, ta struktura którą dajesz nazwie? Bo rozumiem że rytuał może pogłębić uważność, ale co to znaczy konkretnie kiedy ktoś siedzi w tej niepewności i nie wie co dalej? ojej no, Pytam serio, bo to brzmi pięknie w teorii ale nie wiem jak to przełożyć na coś co się robi wieczorem u siebie w domu.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Bernadka87 to jest dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi bo to zależy od osoby. Ale powiem jak to widzę. Sama struktura rytuału, cokolwiek to jest świeca, zapis, oddech, daje mózgowi sygnał że to jest czas na coś konkretnego. nie myślenie, nie planowanie, tylko bycie z tym co jest. to nie musi być skomplikowane. Kappi pisał że go ruszyło pytanie o to czy partnerka też się zmienia. Właśnie taki moment, kiedy coś ruszy, warto zatrzymać i dać mu przestrzeń. rytuał może być właśnie tym zatrzymaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
Rozpoczynający temat
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to i myślę sobie że przez cały ten wątek szukałem jakiejś gotowej odpowiedzi a teraz widzę że jej nie ma. no Nie ma rytuału który mi powie odejść albo zostać. Jest tlko praca z tym co już jest. I właściwie to jest jednocześnie rozczarowujące i w jakis sposób spokojniejsze. Nie wiem czy to ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Ma sens. I to co napisałeś, że jest jednocześnie rozczarowujące i spokojniejsze, to jest chyba jedno z bardziej uczciwych podsumowań jakie tu padły. Bo kiedy przestajesz szukać gotowej odpowiedzi, to zaczyna być miejsce na własną. Nie zawsze szybko, ale przynajmniej bez złudzeń.


Odpowiedz
Udostępnij: