Forum

Asystent AI
Czy kłótnie między ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy kłótnie między domownikami wpływają na rytuały

Strona 1 / 2

Wpisy: 390
Rozpoczynający temat
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie, bo ostatnio siedzę nad tym i nie mogę dojść do ładu. W domu mamy ciągłe napięcia miedzy domownikami, dosłownie co chwila coś wybucha. I zastanawiam się, czy to w ogóle ma sens robić cokolwiek rytualnie w takich warunkach. Znaczy, nie chodzi mi tylko o skupienie, bo to oczywiste, że trudniej. Bardziiej interesuje mnie, czy sama ta negatywna energa srodowiska coś blokuje, czy to bardziej kwestia intencji i stanu osoby, która rytuał wykonuje. bo słyszałam różne teorie i nie wiem, co o tym myśleć


Odpowiedz
91 odpowiedzi
Wpisy: 598
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

To zależy co rozumiesz przez \"blokuje\". Bo jeśli chodzi o to, że rytuał w ogóle nie zadziała, to bym tak nie stawiała sprawy. Ale środowisko domowe naprawdę ma znaczenie. Nie bez powodu w tradycjach słowiańskich, ale też na przykład w Hoodoo, przed jakimkolwiek dzialaniem oczyszczało się przestrzeń, a nie tylko siebie. Konflikty zostawiaja w pomieszczeniach coś co niektorzy nazywają ładunkiem emocjonalnym, inni po prostu złą atmosferą. Efekt jest podobny bez względu na nazwę. pytanie mam do ciebie inne - czy te konflikty są cały czas czy falują?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Irenka_92 Falują, ale ostatnio raczej są cały czas. Jakiś miesiąc takiego ciaglego stanu. Jeden domownik ma dużo złości, druga osoba reaguje wycofaniem i tak to chodzi w kółko. Ja staram się nie wchodzić w to, ale nie ma opcji, żeby tego nie czuć w przestrzeni.


Odpowiedz
(@sugilitka51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Dziedzilia Słyszałam o koncepcji, że przestrzeń, w której regularnie dochodzi do silnych emocji, po prostu odzwierciedla to z powrotem. Coś w rodzaju sprzężenia zwrotnego. Nie twierdzę że to pewne, ale mnie to układa w głowie. Dziedzilia a czy próbowałaś może robić rytuały poza domem? Albo czyscic przestrzeń najpierw, a potem działać?


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Sugilitka51 Próbowałam kadzić, sole himalajskie w rogach, to standardowe rzeczy. Na chwilę jest lepiej, a potem wraca. ehh, i tak w kółko. Poza domem nie próbowałam, bo szczerze, nie mam gdzie, nie mam jakiegoś miejsca, ktore czułabym jako swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Też o to chciałam zapytac, bo to dość istotne. Bo jedno to dom, w którym się ciągle kłócą, a drugie to taki gdzie przez jakiś czas jest napiecie po konkretnym zdarzeniu. Z mojego doświadczenia to są dwei różne sytuacje energetycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@heliodor)
Połączone: 2 lata temu

Coś w tym jest. Czytałam kieydś o badaniach nad tzw. residual energy w kontekscie psychologii środowiskowej, to nie jest nawet stricte ezoteryka. Chodzi o to, że chroniczne napiecia w zamkniętej przestrzeni faktycznie wpływają na stan psychofizyczny wszystkich domowników, a to przekłada sie na jakość każdej intencjonalnej praktyki. Rytuał nie istnieje w próżni, wykonujemy go my, w konkretnym miejscu, w konkretnym stanie. I tutaj dochodzimy do sedna - czy jestes w stanie choćby na chwilę wejść w odpowiedni stan, zanim zaczniesz, mimo tego co sie dzieje dookoła?


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

No nie wiem a czy to w ogole mozliwe zeby wejść w taki stan kiedy za ścianą ktos trzaska drzwiami? Serio pytam, bo mi sie to wydaje bardzo trudne. Rozumiem teorie ale praktycznie jak to ma wyglądać? 😉


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Możliwe, ale wymaga dużo więecj pracy niż w spokojnym otoczeniu. I nie chodzi o to, żeby udawać, że konfliktu nie ma. raczej o to, żeby świadomie odciąć się od bieżącego szumu przed samym rytuałem. Tylko że to jest naprawdę wyczerpujące robić za każdym razem. Więc pytanie do osoby zaczynajacej temat jest takie - co konkretnie probujesz robić? Bo od tego dużo zależy co w tej sytuacji miałoby sens.


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@fasolka)
Połączone: 1 rok temu

Mam podobnie w domu i tez to czuje. Ostatnio próbowałam zapalic swiece i posiedzieć spokojnie i serio po pieciu minutach weszla mama i zaczęło się od nowa. Nie wiem czy to przypadek czy wlasnie to, że jakieś dzialanie wygenerowało reakcje. Moze to glupie co mowie ale czy ktos mial takie odczucie, że jak próbuje cokolwiek zrobić, to srodowisko jakby odpowiada?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Fasolka Nie głupie, to jest dość znany mechanizm opisywany w różnych tradycjach. Niektórzy mowia, że kazda próba oczyszczenia czy zmiany energetycznej prowokuje opór, szczególnie jeśli ta negatywna dynamika trwa dlugo i zdążyła się utrwalić. W praktyce wygląda to tak jak opisujesz nagle ktoś wchodzi, coś się dzieje, skupienie pryska. tylko że to może być też zwwykla psychologia, kiedy jesteśmy napieci, jesteśmy bardziej czujni na zakłócenia i każde z nich wydaje się większe.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@heliodor)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, i to jest chyba kluczowe. Jesli źródło napiecia, czyli sami ludzie i ich relacje, nie zmienia się, to oczyszczanie przestrzeni działa jak mycie okna podczas ulewy. Możesz myć ile chcesz. Nie twierdzę, że to bez sensu, bo może dawać chwilowe ulgi i jakiś efekt. Ale nie zastąpi pracy z samą dynamika między domownikami.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@wandka_b)
Połączone: 2 lata temu

A to nie jest tak, że rytualy właaśnie maja pomagać w zmienianiu takiej dynamiki? Bo ja zawsze myslalam że to po to to jest. Że jak zrobisz coś intencjonalnie, to sytuacja zaczyna się zmieniac.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heliodor)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 120

@Wandka_B Mogą pomagać, ale nie zastąpią realnych działań po stronie ludzi, którzy biorą udział w konflikcie. rytuał może wzmocnić intencję, pomóc wejść w odpowiedni stan wewnętrzny, stworzyć symboliczny punkt zwrotny. tylko że jeśli po rytuale wszyscy wracają do tego samego schematu zachowan, to efekt będzie krótki. To nie jest tak, że rytuał działa zamiast rozmowy, przeprosiny albo jakiejś decyzji.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To mnie zastanawia bo słyszałam o rytuałach ktore są właśnie po to, żeby uregulowac relacje w domu. W tradycji slowianskiej chyba byly takie działania związane z domem i gospodarstwem, nie tylko z jednostka. Czy coś takiego miałoby tu zastosowanie? Nie znam się za bardzo na tych tradycjach, ale wydaje mi sie że inaczej podchodzono do domu jako całości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Glicynia Tak, i to jest ciekawy wątek. W starszych tradycjach dom był traktowany jako żywy organizm, miał swojego ducha opiekuńczego, a dbanie o harmonie w nim bylo sprawą zbiorową, nie jednostkową. Problem polega na tym że takie rytuały zakładały, że wszyscy domownicy przynajmniej czesciowo uczesttniczą lub przynajmniej nie przeszkadzają. jeśli jedna osoba chce pracować energetycznie, a pozostałe tego nie robią albo nawet nie wiedzą, że to się dzieje, to jest zupełnie inna sytuacja.


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

I chyba to jest właśnie ten problem tutaj, prawda? Że reszta domowników pewnie nie ma pojeccia ani ochoty na jakiekolwiek dzialania. Więc jedna osoba próbuje zrobić cos sama w srodowisku ktore jej aktywniie nie sprzyja. 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale czy to znaczy, że w ogóle nie warto próbować? Bo tak można powiedzieć o wielu sytuacjach życiowych. działasz sam, środowisko nie sprzyja. Mnie bardziej ciekawi, czy jest jakis sposób na zbudowanie sobie takiej bańki, dosłownie kacika czy miejsca w domu gdzie ta ogólna atmosfera ma mniejszy wpływ. Słyszałam o tworzeniu czegoś w rodzaju osobnej przestrzeni intencjonalnej w ramach jednego pomieszczenia. 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 232

@Dobrusia.2 Tak to ma sens. W tradycji wielu kultur mamy coś w rodzaju wyodrębnionego miejsca sakralnego nawet bardzo małego. oj, wyznaczona przestrzen, ołtarzyk, konkretny kąt, regularnie czyszczony i ładowany tylko intencjami tej jednej osoby. Taka przestrzeń może zacząć żyć własnym rytmem, niezależnie od reszty domu. Tylko że to wymaga konsekwencji i czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 390
Rozpoczynający temat
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To brzmi wykonalnie. ehh, mam maly pokój i jest kąt, do którego nikt poza mną nie zagląda. zastanawiam się czy byłoby sensowne zacząć od wyznaczenia właśnie tego miejsca, zanim w ogóle wrócę do jakichkolwiek rytuałów. Taak kolejność wydaje mi się logiczna ale nie wiem czy nie myślę za prosto.


Odpowiedz
Wpisy: 390
Rozpoczynający temat
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, to spróbuję zacząć od tego kąta. Mam tam akurat małą półkę, którą moge oprużnić. Tylko zasttanawiam się, czy samo wyznaczenie miejsca to coś, co wymaga jakiegoś konkretnego działania na początku czy po prostu zaczynam z nim pracowac i to się buduej z czasem? Bo nie chcę przekombinować. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Myślę, że jedno nie wyklucza drugiego. jakieś proste działanie inicjujące ma sens, żeby przestrzeń nie była tylko półką z rzeczami, ale miała dla ciebie konkretne znaczenie. Nie musi byc rozbudowane. Czasem wystarczy kilka minut skupienia świadomość intencji, moze kadzidło. Ale z drugiej strony to ty wiesz najlepiej, co dla ciebie działa jako gest otwierający 😀


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Irenka_92 A czy to nie jest tak, że każde miejsce wymaga też jakiegoś regularnego podtrzymywania? Bo słyszałam że nie wystarczy raz wyznaczyć i zapomnieć ale nie wiem, co to konkretnie znaczy w praktyce. czy chodzi o regularne rytuały w tym miejscu, czy saamo w sobie przebywanie tam już to robi?


Odpowiedz
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 232

@Glicynia Zależy od podejścia. W niektórych tradycjach samo regularne przebywanie i skupienie już buduje charakter miejsca. W innych nacisk kładzie się na konkretne działania podtrzymujace, cos w rodzaju cotygodniowego czyszczenia czy odnowienia intencji. Nie ma jednej odpowiedzi, ale jeśli mamy do czynienia z domem gdzie na co dzień energia jest mocno zaburzona, to sama obecność raczej nie wystarczy. trzeba aktywnie dbać.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@heliodor)
Połączone: 2 lata temu

Zostanę przy tym co powiedziałam wcześniej. Nawet najlepiej utrzymana przestrzeń sakralna nie działa jak szczelna bańka kiedy za ścianą cały czas cos sie wre. Może dawać chwilowe ukojenie, może pomagać wejść w stan skupienia, ale jeśli po wyjściu z tego kąta wracamy do tego samego chaosu, to pytanie, co tak naprawde staramy się osiągnąć. serio nie kwestionuję sensu tego miejsca, ale mam wrażenie, że rozmawiamy o leczeniu objawów.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wandka_b)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 77

@Heliodor No ale co innego mialaby zrobic w tej sytuacji? Nie każdy ma wpływ na to czy inni w domu się kłócą. Troche to brzmi jak mówienie, że rytualy dzialaja tylko jak wszystko juz jest ok


Odpowiedz
(@heliodor)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 120

@Wandka_B Nie o to mi chodziło. Chodzi o świadomość, czego szukamy w danym działaniu. Jeśli chodzi o wewnętrzny punkt oparcia dla siebie, to jak najbardziej. Jeśli oczekujemy, że wyznaczony kąt zmieni dynamikę domową to już inne pytanie. Nie mówię, że jedno jest bez sensu, tylko że warto wiedzieć, po co to robimy.


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To rozróżnienie jest wazne, bo chyba duzo osob zaczyna od tycch samych dzialan, ale z zupelnie rónżymi oczekiwaniami. I potem jedni mówią, że cos dziala inni że nie, i nikt tak naprawdę nie porównuje jabłek z jablkami. Mam racje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sugilitka51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Kornelia No właśnie, i dlatego tak ważne jest, żeby na początku zadać sobie pytanie, czego w ogóle oczekuję. Bo jak Heliodor mowi, jeśli chcesz mieć miejsce, gdzie możesz na chwile odetchnąć i cos zrobić dla siebie, to jest jeden cel. A jeśli chcesz wplynac na innych domowników, to zupełnie inna historia i inne działania.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

A czy ktooś próbował robić coś nakierowanego na harmonię w całym domu, nie tylko w swoim kącie? Nie mówię o tym, żeby ciiągać domowników do rytuałów, tylko o czymś co działa niejako w tle. Słyszałam o różnych praktykach ochronnych dla całego domu, ale nie wiem, czy w sytuacji ciągłych konfliktów to ma jakikolwiek sens.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Dobrusia.2 Są takie praktyki roznie nazywane w zależności od tradycji. Coś w rodzaju pracy ze śpiącym domem albo intencji puszczonej w przestrzeń bez angazowania innych ludzi. Problem jest taki, że jeśli konflikty maja swoje źródło w konkretnych osobach i ich relacjach to żadna zewnętrzna interwencja nie zmieni tego trwale. Moze cos uśmierzyć, może oczyścić po konkretnym wybuchu, ale nie zlikwiduje przyczyny 😀 Czy próbowałaś kiedyś czegoś takiego i co zaobserwowałaś?


Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Irenka_92 Próbowałam, ale w innej sytuacji, nie takiej chronicznej. U mnie byl jeden naprawdę ciezki okres, kilka tygodni bardzo gęstej atmosfery, i kadzenie połączone z konkretną intencją chyba trochę pomogło, ale nie jestem pewa, czy to kadzidło czy to, że sama sytuacja zaczęła sie wygaszać. Trudno to rozdzielić. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@fasolka)
Połączone: 1 rok temu

eh, właśnie o to chodzi, że nigdy nie wiadomo co zadziałało. U mnie podobnie, jak coś sie poprawia, to nie wiem czy to przez moje działania, czy samo w sobie. A jak jest gorzej, to zaczynnam sie zastanawiac, czy nie przeszkadzam sobie sama czyms co robie


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@heliodor)
Połączone: 2 lata temu

To jest chyba jeden z trudniejszych aspektów tego całego tematu, bak możliwości weryfikacji. w metodologii naukowej powiedzielibyśmy, że nie da się odizolować zmiennej. W praktyce możemy obserwować, co robimy i co się dzieje, ale nigdy nie mamy pewności co do związku przyczynowego. i nie mówię, że to argument przeciwko rytuałom, ale mówię, że warto być uczciwy wobec siebie w tym co do tego robimy.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wczytuje się w tę rozmowę i mam jedno pytanie do Dziedzilii. Czy rozwazalas, zanim zaczniesz budować ten kąt, jakiś etap wstępnego oczyszczenia swojego pokoju? Mam na myśli cos prostego, bez wielkich ceremonii ale z wyraźną intencją zamknięcia tego co było. Kamień turmalin cazrny lub obsydian w tym miejscu tez robi swoje jako coś co pochłania to co już nagromadziło się w przestrzeni. Pytam bo jak coś budujesz od zera, to dobrze zacząć na czystej powierzchni.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Witchling80 Obsydian mam, ale ley gdzieś schowany. Faktycznie o tym nie myslałam, zeby najpierw cokolwiek wyczyścić, zakładałam, że zaczną od nowa 🙂 Może to jest błąd. A to oczyszczenie robisz jednorazowo czy powtarzasz przez kilka dni?


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

U mnie zazwyczaj rozkladam to na kilka dni, szczególnie jeśli przestrzeń ma za sobą długi czas zaniedbania albo trudną energię. Jeden dzień na fizyczne posprzątanie i wyciągnięcie wszystkiego, drugi na kadzenie, trzeci na ustawienie i pierwsze skupienie. nie twierdzę, że tak musi być, ale mi ta stopniowość pomaga, bo mam wrażenie że wtedy bardziej świadomie wchodzę w każdy etap. Z obsydianem uważałabym, żeby go regularnie czyścić bo pochłania naprawdę dużo i może się nasycić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 232

@Witchling80 Zgadzam się co do oczyszczania kamieni, to wazne. Ale dorzucę, że sama stopniowość, o której mówisz ma też psychologiczne uzasadnienie. To nie jest tylko kwestia energii w przestrzeni, ale też twojego nastawienia. kiedy robisz coś etapami i świadomie, twój umysł też się przygotowuje. I w sytuacji, którą tu opisuje Dziedzilia, to może być nawet ważniejsze niż sam rytual


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@sigilka-1)
Połączone: 2 lata temu

Obserwuję ten watek od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że coraz bardziej schodzimy w strone pytania o to, co tak naprawde robi rytuał czy cos zmienia na zewnątrz, czy tylko w nas. I chyba nie ma jednej odpowiedzi ale ciekawi mnie jak wy sami do tego podchodzicie. Dla mnie to dwa różne poziomy i oba są ważne ale z rozznych powodów


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 417

@Sigilka.1 Dobre pytanie i troche zaskakuje że nikt tego tak wprost nie nazwał wczesniej. bo jesli to dziaał głównie na poziomie naszego wlasnego stanu to ma sens nawet w badzo trudnym otoczeniu. A jeśli miałoby zmieniać cos na zewnątrz to chyba faktycznie napotyka na wiekszy opór w tkaiej sytuacji jak ta opisana w tym wątku. 😉


Odpowiedz
(@sigilka-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 27

@Kornelia Właśnie i to mnie tez zastanawia. Bo jesli to działa głównie na poziomie naszeego wewnętrznego stanu, to w sumie konflikt w domu nie blokuje rytuału jako takiego tylko nam utrudnia do niego dojście. czy to nie jest właśnie sedno calej tej rozmowy?


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale czy te dwa poziomy da się w ogóle tak ostro rozdzielić? Jak jestem roztrzęsiona po kłótni, to moj wewnętrzny stan jest częścią tej zewnęrznej sytuacji. Nie wiem, czy da się powiedzieć, że rytuał działa na mnie niezależnie od tego, co dzieje się wokół.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 232

@Dobrusia.2 Właśnie o to chodzi, że to nie jest rozdzielne 😉 W praktyce bioenergoterapeutycznej mwói się o polu, które jest wspólne dla wszystkich w danej przestrzeni. Nikt nie funkcjonuje w bańce. Twoj stan jest częściowo stanem miejsca i odwrotnie. Ale to nie znaczy, że nie można nic zrobic tylko że trzeba mieć realistyczne oczekiwania co do tego, co jesteś w stanie zmienić samodzielnie.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@wandka_b)
Połączone: 2 lata temu

ehh, No to jak mam to rozumieć w praktyce? Realistyczne oczekiwania to znaczy co? Że robie rytual, czuje się lepiej przez godzine a potem wracam do tej samej atmosfery i wszystko wraca?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heliodor)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 120

@Wandka_B Niekoniecznie tylko przez godzinę, ale tak mniej więcej chodzi o skalę. ehh, Jeśli stałe napięcie w domu trwa od miesięcy, to żaden rytuał nie resetuje tego w jedną noc. Natomiast to, co widzę po czasie pracy, to że regularne praktyki stopniowo zmieniaja to jak ty reagujesz na te konflikty. A twoja reakcja to już coś, na co masz wpływ.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Heliodor Szczerze, to mi nie przeszkadza że rozmowa poszla szerzej. Chyba potrzebowałam zrozumieć, dlaczego coś nie działa, zanim zaczne znowu próbować. Heliodor To, co mówi o własnej reakcji jako o czymś, na co mam wpływ, to mi cos daje. Nie oczekuję, że dom się zmieni przez zapaloną świeczkę.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@grazynka_03)
Połączone: 4 tygodnie temu

Hmm, ale jak długo to ma trwać? Bo obserwuję ten wątek i mam wrazenie, że odpowiedz jest zawsze taka sama: rob i czekaj rób i czekaj. A jesli ktos jest już wykończony tą atmosferą i nie ma czasu na tygodnie eksperymentow?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Grazynka_03 A co byłoby dla ciebie satysfakcjonującą odpowiedzią? Pytam serio bo czasem jak ktoś jest naprawdę wykończony sytuacją, to żadna odpowiedź nie jest wystarczająca, bo problem leży poza rytuałami.


Odpowiedz
(@grazynka_03)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 170

@Irenka_92 Nie wiem mooze cos konkretnego do zrobienia a nie tylko filozofia na temat tego, jak to działa. rozumiem, że to skomplikowane ale Dziedzilia zapytala o cos konkretnego i mam wrazenie, że rozmowa bardziej kręci się wokol teorii


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

I to chyba jest uczciwe podejscie. Natomiast mam pytanie do Dziedzilii czy próbowałaś w ogóel rozmawiac z tymi innymi osobami w domu o tej atmosferze? Nie o rytualach po prostu o tym że jest ciężko? no ale Bo zastanawiam sie czy rytuały maja zastępoować tę rozmowę czy iść obok niej.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Kornelia Rozmawiałam, niejednokrotnie. To nie jest sprawa braku rozmów. Część konfliktow jeest między innymi domownikami i ja tam jestem jakby z boku. nie mam na to bezposredniego wpływu.


Odpowiedz
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Dziedzilia, a jak wygląda twój pokoj, gdzie chcesz robić ten kąt? Pytam, bo jeśli napięcie jest w całym domu, a ty zamykasz się w pokoju, to samo zamknięcie drzwi robi duzo. Fizycznie i nie tylko. Dzwieki, głosy, poczucie bezpieczeństwa, to wszystko ma znaczenie przy próbie skupienia.


Odpowiedz
(@dziedzilia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 390

@Witchling80 Mam swój pokój, tak. I zamykam drzwi 🙂 no ale, ale przez ściany słyszę, szczególnie jak jest glosniej. Więc to skupienie faktycznie bywa urywane. Zastanawiałam się, czy puszczac jakąś muzykę w tle, żeby zagłuszać, ale nie wiem, czy to nie zaburza samego rytuału.


Odpowiedz
(@wandka_b)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 77

@Dziedzilia Ale jak ktoś nie ma chwil spokoju w domu? Dziedzilia mówiła że konflikty są bez przerwy :/ Gdzie szukać tej chwili do zakotwiczenia czegokolwiek?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: