Zaczęłam dziś rytuał oczyszczający przestrzeń i w połowie uświadomiłam sobie, że zostawiłam sól w kuchni. Serio stałam z kadzidłem w ręku i przez chwilę nie wiedziałam co robić. Czy przerywasz i zaczynasz od nowa, czy jednak kończysz to co zaczęłaś licząc że jakoś ujdzie? Bo ja w końcu poszłam po tę sol, ale miałam dziwne poczucie że coś już się rozjechało. Zastanawiam się czy to bardziej sprawa skupienia i intencji, czy rzeczywiście brakujący element fizyczny potrafi coś popsuc.
To zalezy od tego co to za rytoal i co to za element. Sól w rytuale oczyszczającym to nie jest drobiazg to jeden z głównych skkładników jesli pracujesz z ochroną przestrzeni ale z drugiej strony - co rozumiesz przez \"rozjechało się\"? Czułaś realną zmianę w energii pomieszczenia czy raczej psychicznie nie moglas już wejsc w ten stan skupienia?
Pytanie jest bardziej skomplikowane niz sie wydaje, bo trzeba rozróżnić dwa poziomy. Jeden to kwestia czysto praktyczna - czy rytuał bez danego elementu ma w ogóle sens strukturalnie. drugi to kwestia stanu wykonawcy. jeśli przez całą resztę rytuału myślisz o tej zapomnianej soli, to Twoja intencja jest podzielona i to jest realne zaburzenie, nie symboliczne. Miałem podobną sytuacje z zapomnianymi ziołami przy rytuale granicznym - dokończyłem ale przez trzy dni miałem wrażenie że coś jest nie tak. Ostatecznie odpuściłem i powtóryzłem od nwa i był zupełnie inny efekt. 🙂
Mnie zastanawia w ogole jak podchodzą do tego różne tradycje bo to nie jest temat zero-jedynkowy. Czytałam gdzies o podejściu w rytualach ceremonialnych gdzie przerwanie oznacza konieczność zamkniecia przestrzeni i owarcia na nowo a czytalam tez o zupelnie przeciwnym podejściu gdzie elastyczność i adaptacja są wbudowane w sam rytual. oj, jak przerwa techniczna - bo to bylo po prostu pójście do kuchni - różni sie od przerwy intencjonalnej?
Ja bym powiedział że zawsze od nowa bo po co ryzykować. ojej no jesli rytuał ma dzialac to musi byc kompletny a polowiczny to jak przepis bez połowy składników.
To co piszesz to wlasciwie kluczowy szczegół. sól nie byłła elementem finałowym, była integralną częścią każdego etapu, tylko o tym zapomniałaś albo działałaś automatycznie. To jest inny problem niż pominięcie zwienczenia rytuału. Można to porównać do sytuacji gdzie budujesz coś warstwami - jeśli pierwsza warstwa jest niekompletna, to wszystko co na niej stawiasz stoi na czymś niepełnym. Ale to też nie jest wyok - zależy co rozumiesz przez tę rolę soli w Twoim systemie. ojej, bo sól moeż być barierą, moze być oczyszczaczem, może być uziemieniem. Każda z tych funkcji inaczej wpłynie na to co sie stało z przerwą.
Kurcze wczytuję się w tę rozmowę i zastanawiam się nad czyms innyym - czy w ogóle można mieć jakis plan B na takie sytuacje? Coś w stylu improwizowanego zamkniecia lub substytucji czy to się w ogóle robi?
Robi się, ale trzeba wiedzieć co się robi. Improwizacja w rytuale która wynika z dobrego zrozumienia systemu to co innego niż improwizacja ze strachu że coś pójdzie nie tak. Pierwsze jest elastycznością, drugie jest chaosem. Znam osoby które potrafią przeprowadzić rytuał z zupełnie innym zestawem niż planowały i jest spójny bo wiedzą dlaczego każdy element jest gdzie jest. I znam osoby które zamieniają jeden kamień na drugi bo "przecież to też zielone" i potem się dziwią.
Tego samego dnia raczej nie. Potrzebujesz nie tylko przygtoować przestrzeń i materiały ale też wyczyścić glowe z tego co sie wydarzyło. jeśli zaczelabys za godzinę to ten cały bagaz \"poprzedniej proby\" szłby z Tobą przynajmniej przespij się z tym i wroc do tego z nowa głową.
Zgadzam się z Wizjonerką w kwestii odstępu, ale chciałem jeszcze wrocic do tematu w ogóle, bo ta rozmowa zeszła na konkretny przypadek i trochę gubi się ogolne pytanie z tytułu. Bo poza \"zaczynać od nowa czy nie\" jest jeszcze osobna kwestia - co ten blad mówi o nszym przygotowaniu. Zapomniany element to zwykle sygnał że albo jesteśmy zmęczeni alob rozproszeni, albo robimy rytuał zbyt mechanicznie bez głębszego zaangażowania :/ I może warto się zastanowić nad tym zanim się w ogóle zacznie kolejną próbę.
ojej To co mówisz o tym, że miałaś dużo na głowie - to jest dla mnie wazniejsza informacja niz sama kwestia soli. Jeśli wchodzisz w rytuał z głową zajętą innymi sprawami to nawet jeśli masz wszystkie elementy na miejscu to te elementy nie rboia tego co powinny. Sól leżąca w rogach podczas rytualu który robisz myślami w trzech innych miejscach to dekoracja, nie bariera. więc pytanie czy zaczynać od nowa jest w Twoim przypdaku wtorne wobec pytania kiedy bedziesz naprawdę gotowa zeby to zrobić.
Sluchajcie ale czy nie za brdzo filozofujemy? Zapomniala soli to znaczy zapomniala soli. Nie każdy błąd musi być kosmicznym sygnałem. Czasem ludzie po prostu zapominają rzeczy. 🙂
Właśnie wzorzec to klucz. Prowadziłem przez czas dziennik pracy rytóalnej i to jest jedna z rzeczy, kttore z niego wyciągnąłem - błędy ktore się powtarzaja maja inna wagę niż te jednorazowe. Do tego dziennik pomaga zobaczyć czy wyniki rytuałów z błędami roznia się od tych bez. To jest weryfikowalna różnica a nie tylko intuicja
To jest cos nad czym muszę posiedziec. Serio. Bo teraz jak przeglądam tę rozmowe to widze że pospieszałam się nie tylko z samym ryutałem ale z całym przygotowaniem. Dzięki za tę perspektywę, nie myślałam o sprawdzaniu listy jaako o części rytuału a nie o jego poprzedniku.
A to mnie prowadzi do pytania które mnie od jakiegoś czasu gryzie - gdzie właściwie zaczyna się rytual? Bo jeśli przygotowanie to juz czesc rytuału, to moze już samo myslenie o nim kilka godzin wcześniej też jest czśęcią? A jak tak to błąd może sie zdarzyć dużo wcześniej niż myślimy i nwaet go nie zauważamy.
Zgadzam się z Eukaliptus. Zreszta sama Spellbound napisala że miała duzo na glowie. to wystarczajace wyjasnienie. nie trzeba szukac głębszego powodu przy kazdym potknięciu. pytanie co zrobić dalej jest bardiej użyteczne niż co to oznacza. 😉
Właśnie, i mnie to rzeczywiście bardziej interesuje na tym etapie. Znaczy, rozumiem że ta rozmowa o przygotowaniu i o tym gdzie rytuał się zaczyna ma sens, bo na przyszłość to zmieniam podejście. Ale konkretnie teraz mam okno jeszcze przez kilka dni i zastanawiam się czy jest sens robić jakieś krótkie oczyszczenie przestrzeni przed właściwym rytualem, czy po prostu wchodzić od razu w pelen rytuał jak będę gotowa
To pytanie o \"mini-oczyszczenie\" przed powtórzeniem - słyszałem różne podejścia. Jedni mówią że nie ma sensu dodawać kolejnej warstwy, bo to komplikuje strukture. Inni że przy ponownym podejściu przestrzeń wymaga odświeżenia bo poprzednia proba coś w niej zostawiła nawet jeśli była niepełna. Szczerze nie wiem które podejście jest \"poprawne\", bo to zależy od tradycji i od tego jak sama pracujesz.
serio mnie to przypomina coś z zupełnie innej dziedziny - jak ćwiczysz jakis wzorzec ruchowy i przerywasz w połowie, ciało i tak zapamiętuje pewien fragment. Nie cały wzorzec ale cos tam zostaje. Moze podobnie jest z rytuałem - intencja i gesty tworza cos co jest w połowie zrobione, a nie zupełnie niezrobione
To zależy od tego co ten przedmiot reprezentuje w strukturze rytuału. Jesli sól pełni funkcje oczyszczającą i graniczną, to jej konkretna porcja nie ma znaczenia - liczy się substancja i intencja przy jej wprowadzeniu. o matko, ale są tradycje, szczególnie w pracy z przedmiotami ładoawnymi przez dłuższy czas, gdzie ciągłość fizyczna ma znaczenie. To dwie rozne logiki i obie mają swoje uzasadnienie.
Kurczę, mam jeszcze jedno pytanie zanim faktycznie to wszystko zamknę i zacznę od nowa. Przy zamykaniu - czy powinnam wypowiadać te same slowa co przy otwieraniu, tylko jakby w odwrotnej intencji? Czy coś zupełnie innego? Nigdzie nie znalazłam jednoznacznej odpowiedzi na to 🙂
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo różne systemy robią to inaczej. W pracy z czakrami zamkniecie to nie lustrzane odbicie otwarcia, tylko inne gesty i inna jakość uwagi. Ale znam osoby ktore pracuja symetrycznie i twierdzą że to dziala. Pytanie co tobie odpowiada i co pracujesz.
Dodam że symetria może być pułapką jeśli ją stosujesz mechanicznie. Bo zamknięcie rytuału to nie jest "cofnięcie" tego co było - to osobny akt ze swoją własną strukturą. Jak robisz lustrzane odbicie, ale bez zrozumienia po co, to może być puste 😀
Przegladam tę rozmowe od jakiegos czasu i mam pytanie z innej strony. no dobra czy ktos mi może powiedzieć - jak weryfikujecie że zamkniecie \"zadziałało\"? to znaczy skad wiecie że jest dobrze zamknięte a nie że po prostu nic nie czujecie bo nic nie było? Pytam serio nie żeby podwazac
Z weryfikacją to jest jeden problem - nie wiesz czego szukasz zanim to poczujesz. Przy pierwszych zamknięciach w ogóle nie wiedziałem na co zwracać uwagę. Dopiero po czasie zaczął mi się formować jakiś wewnętrzny punkt odniesienia. Nie wieem jak to inaczej opisac.
A czy mozna w ogole \"źle\" zamknąć? To znaczy, coś co wygląda jak zamknieccie ale nim nie jest?
To mi odpowiada na pytanie którego nawet nie umiałam sformułować. Znaczy - właśnie to czułam po tej pierwszej, urwanej próbie. jkaby coś zostało w połowie zdania. teraz mam słowa na to co wtedy poczulam 😉
