No dobra, princeton PEAR to jest ciekawy trop ale trzeba uważać bo te badania były wielokrotnie krytykowane za metodologie. Nie mowie że nic nie pokazuja ale żeby na nich budować teorie o synchronizacji rytuałów to trzeba być ostrożnym z drugiej strony to są jedne z niewielu prób naukowego podejścia do tego tematu więc calkowite odrzucenie tez głupie
Mam pytanie trochę z boku, ale mi to siedzi od jakiegos czasu w tej rozmowie. Mówicie o synchronizacji w czasie jakko o zmiennej, ale nikt nie powiedział co zrobić jeśli obie osoby chcą ją osiągnąć a mają utrudnienia techniczne, na przykład są w roznych strefach czasowych i jedna ma obowiązki których nie może przestawić. czy jest sens robić rytual z przesunięciem o godzine w tej samej dobie, czy to już przestaje miec sens?
oj tam, a może to jest wlasnie odpowiedz na to pytanie? Ze swiadomosc tego co robi druga osoba, nawet bez fizycznej synchronizacji zegarowej, robi wiecej niz sama godzina. Mentalnie jesteś z kimś w tym samym miejscu bo wiesz że to właśnie teraz. Przynajmniej ze swojej strony.
Obserwuje tę rozmoe od dawna i mam jedno pytanie które mi nie daje spokoju. Jak to się ma do sytuacji kiedy nie ma drugiej osoby w ogole tylko ktos wykonuje rytual w intencji kogos innego bez jego wiedzy? Bo tam nie ma synchronizacji, nie ma wspolnej intencji, jest tylko jeden wykonawca z intencją skierowana na zewnatrz. czy to jest w ogole porownywalny przypadek?
Hmm, dobrze że Kingusia to rozróżniła bo faktycznie to inna rozmowa. Odnosząc się do tego co Hyzop powiedziała o świadomości, to mi się laczy z czymś co gdzieś czytałem o rytuale jako strukturze uwagi. Nie chodzi o to zeby mechanicznie wykonac czynnoścci w tej samej chwili, tylko żeby uwaga obu osób spotkała się w tym samym punkcie. Gdozina to tylko koordynata świadomość tego co dieje się po drugiej stronie to cos więcej
To co Trzygłow napisal o strukturze uwagi to mnie zatrzymalo. Bo jak to rozumieć w praktyce? Że samo skupienie uwagi w tym samym kierunku już tworzy jakiś most niezależnie od godziny zegarowej?
Augur to ladna metafora z tą linia. Ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem czy mówisz że sama wielosc osób robi roznice czy że ta wielość plus synchronizacja w czasie? wiesz co, bo to jednak dwie rozne tezy
Obie naraz, ale hierarchicznie. wielość bez synchronizacji to kumulacja, synchronizacja bez wielości to intensyfikacja. razem to coś trzeciego. Przynajmniej tak to widzę na podstawie tego co obserwowałem przy pracy grupowej.
Słuchajcie, ale ja mam opór do tej metafory z linią. Dwa punkty tworzą linię tylko jeśli są w jakimś układzie odniesienia. Dwie osoby robiące ten sam rytuał daleko od siebie, bez kontaktu, bez wspólnego układu, to co konkretnie je łączy żeby tworzyły coś razem? 🙂
no mam wrażenie że ta rozmowa cały czas oscyluje między dwiema ramami i nie decydujemy się na żadną. Albo rozmawiamy o subiektywnym doświadczeniu uczestników albo o jakimś obiektywnym efekcie zewnętrznym. Serafinka właśnie pyta o to drugie a Jasiek odpowiada warunkowo. Może warto to rozdzielić?
Tak mnie chodziło o efekt na coś poza mna. ale teraz zastanawiam sie czy to w ogóle jest rozdzielalne. jeśli mój stan w trakcie rytualu jest mocniejszy dlatego że wiem że ktoś robi to samo to przecieżż ten mocniejszy stan wplywa na to co wysylam. wiec posrednio wraca do efektu zewnętrznego.
To co Trzygłow opisuje to jest pętla sprzężenia zwrotnego i w bioenergetyce to jest dokładnie ten mechanizm którego szukamy w pracy grupowej. Stan uczestnika nie jest oddzielony od efektu on jest częścią procesu generowania tego efektu. Dlatego praca nad stanem to nie jest miękka otoczka tylko rdzeń działania.
To jest pytanie na które nie ma odpowiedzi w obrębie jednego paradygmatu. Jeśli zostaniesz w ramach konwencjonalnej fizyki, nie ma mechanizmu. Jeśli wyjdziesz poza, masz kilka kandydatow splatanie kwantowe, pole morficzne Sheldrake'a, tradycyjne koncepcje eteru. Żadne nie jest udowodnione ale każde coś proponuje. I właśnie dlatego ta rozmowa jest ciekawa, bo zahacza o granicę.
Odnosząc się do tego, co powiedział Trzygłow kilka postów temu, że posrednio wróciło do efektu zewnetrznego przez pętlę stanu. to mi się wydaje najciekawszym watkiem w tym wszystkim. Czy ktokolwiek probowal celowo manipulować swoim stanem przed rtuałem i sprawdzać czy to przekłada się na coś mierzalnego? Mam na myśli jakikolwiek parametr niekoniecznie naukowy
ehh, a mi się nagle nasuneło pytanie zupełnie z innej strony. Mówiliśmy dużo o tym co się dzieje gdy dwie osoby działają razem świadomie. Ale co jesli dwie osoy robią ten sam rytual w tym samym czasie zupełnie niezależnie bez wiedzy o sobie?
