Forum

Asystent AI
Rytuały po stracie ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały po stracie bliskiej osoby - praktyki żałoby


Wpisy: 234
Rozpoczynający temat
(@anielka71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie wiem czy to jest odpowiednie miejsce na takie pytanie ale chyba nigdzie indziej nie zapytam. Straciłam niedawno mame i kompletnie nie wiem co ze soba robic. nie chodzi mi o zwykłe radzenie sobie z bolem, to osobna sprawa. chodzi o to ze czuje jakby cos zostalo niedokonczone. jakbym chciała jakoś.. uhonorować jej odejscie, ale nie tylko przez pogrzeb i te wszystkie formalnosci. czytałam trochę o rytuałach żałobnych w roznych kulturach i to mi dało do myslenia. nie wiem jednak od czego zacznac ani czy jest w ogole jakis odpowiedni moment na cos takiego. czy macie jakies doswiadczenia z czyms takim?


Odpowiedz
40 odpowiedzi
Wpisy: 1546
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Żałoba rytualnie to bardzo szeroki temat i zależy mocno od tego, co czujesz że jest potrzebne. Pytanie o odpowiedni moment jest zresztą kluczowe, bo wiele tradycji wyznacza konkretne okresy. wiesz co, w wielu słowiańskich zwyczajach mówi się o czterdziestym dniu po śmierci jako o czymś symbolicznym, kiedy dusza ostatecznie się żegna. ale to nie jest wymóg, tylko pewna rama. Zanim zaczniesz cokolwiek planować, mam jedno pytanie: czego ty konkretnie potrzebujesz? zamknięcia? połączenia? uczczenia? To naprawdę zmienia wszystko jeśli chodzi o dobór praktyki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rena-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Ismer trafnie to ujął, bo to fundamentalne pytanie. Dodam tylko że z mojego doświadczenia rytuały żałobne mają sens kiedy robi się je dla siebie, nie dla drugiej osoby. Znaczy: twoja mama już jest gdzie jest, a rytuał pomaga tobie przetworzyć to co się stało. Przynajmniej tak to przeżyłam. Nie mówię że nie ma w tym wymiaru połączenia, ale jeśli zaczniesz od pytania co jest mi potrzebne, to wszystko staje się bardziej klarowne.


Odpowiedz
Wpisy: 466
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Powiem szczerze, to jeden z tych tematów gdzie nie ma złotego przepisu i nie powinno być. no dobra, każda żałoba jest inna. widziałem sytuacje gdzie ktoś robił skomplikowane rytuały i nic to nie dawało, bo jeszcze nie był gotowy. i odwrotnie, czasem coś bardzo prostego, zapalona świeca, napisany list który się potem spala, działa lepiej niż cokolwiek bardziej zaplanowanego. ciekaw jestem, czy masz już jakiś pomysł co by dla ciebie miało sens, czy szukasz od zera?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anielka71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 234

@Heniek59 szczerze? szukam od zera. nie mam zadnego punktu odniesienia. znam tylko tradycje katolickie ktore odbyłam z rodzina, ale czuje ze to nie wszystko. jakby te zewnetrzne obrzedy były dla innych, a ja nadal stoję z tym sama. napisałes o liscie ktory sie spala, mozesz powiedziec wiecej? nie chodzi mi o instrukcje krok po kroku, bardziej sie zastanawiam o co w tym chodzi, bo nigdy nie myslałam o czyms takim.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

List który się spala to klasyczna technika uwalniania. Piszesz to co chcesz powiedzieć, czego żałujesz, za co chcesz podziękować, co chcesz wypuścić, i ogień symbolicznie to zabiera. Działa zresztą nie tylko w kontekście śmierci, ale przy żałobie ma szczególne znaczenie, bo daje poczucie że słowa faktycznie gdzieś dotarły. Niektórzy dobierają konkretny moment, zachód słońca albo pełnię, ale to naprawdę nie jest konieczne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Gozdzika zaraz zaraz, bo nie chcę żeby to brzmiało jak prosta instrukcja z internetu. To co opisujesz jest prawdziwe, ale pomijasz jeden ważny aspekt. Pisanie listu w żałobie ma sens kiedy człowiek jest gotowy na kontakt z tym co czuje. Robienie tego zbyt wcześnie, kiedy emocje są jeszcze bardzo surowe, może być przytłaczające. Nie mówię żeby czekać miesiącami, ale warto sprawdzić swój stan przed takim krokiem 😉 A do autorki tematu: czy to świeże, czy minęło już trochę czasu?


Odpowiedz
(@anielka71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 234

@Ismer kilka tygodni temu. nie wiem czy to mało czy dużo. czuje sie nieco spokojniej niz na poczatku ale ta pustka nadal jest. twoje pytanie jest dla mnie pomocne bo zaczełam sie zastanawiac czy przypadkiem nie szukam rytuału po to zeby nie siedziec z tym bolem tylko zeby go jakos ominac. moze tak jest?


Odpowiedz
Wpisy: 711
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co napisałas o omijaniu bolu to bardzo uczciwa obserwacja. rytuały moga byc dwojakie: moga byc wejsciem w emocje, takim kontenerem, albo moga byc proba ich zastapienia. roznice czujesz zazwyczaj w tym czy po rytuale jest ulga i kontakt z soba, czy tylko chwilowe odwrocenie uwagi a potem wszystko wraca ze zdwojoną siła. nie mowię ze musisz to wiedziec z gory ale sama swiadomosc tego pytania juz duzo mowi 😉


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@szafirowa00)
Połączone: 3 lata temu

Przepraszam że wchodzę ale mam pytanie trochę z innej strony. Czy takie rytuały żałobne mają jakieś realne zasady? Chodzi mi o to czy jest coś czego absolutnie nie powinno się robić, jakiś błąd który można popełnić? Pytam bo sama straciłam rok temu kogoś bliskiego i nawet nie pomyślałam żeby cokolwiek robić w tym kierunku. Trochę zazdroszczę tej świadomości że takie rzeczy w ogóle istnieją.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Szafirowa00 To zależy od tradycji, ale jeśli mówimy ogólnie, to jeden schemat który widzę jako ryzykowny to wywoływanie kontaktu ze zmarłym zbyt wcześnie i zbyt intensywnie, szczególnie przez osobę która jest w bardzo ostrym stanie żałoby. Nie dlatego że to niemożliwe, ale dlatego że człowiek może projektować własne niezamknięte emocje na wszystko co otrzymuje. To nie jest dobry grunt dla żadnego rodzaju kontaktu, niezależnie co sądzisz o samej możliwości takiego kontaktu. Natomiast jeśli chodzi o proste praktyki uczczenia, palenie świec, kwiaty, jedzenie które lubiła dana osoba postawione symbolicznie, to raczej nie ma tu czegoś co można zepsuć.


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Ismer to co napisał o stanie emocjonalnym jest kluczowe. Ja bym dodał jeszcze jeden element: intencję. Rytuał robiony z poczucia winy wygląda inaczej niż robiony z miłości, i daje inne efekty. Jeśli ktoś czuje że coś zostało niedopowiedziane, że był jakiś konflikt, że pożegnanie nie było pełne, warto najpierw to nazwać zanim cokolwiek zrobi rytualnie. Bo inaczej rytuał staje się plastrem na coś co wymaga czegoś głębszego.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@kachna)
Połączone: 2 lata temu

A propos poczucia winy, bo to mnie uderzyło. moja babcia odeszła dwa lata temu i byłam przy tym ale nie zdążyłam jej powiedziec pewnych rzeczy. Przez dlugi czas nie wiedziałam co z tym zrobic. w koncu napisałam te słowa na kartce, postawiłam jej zdjecie, zapaliłam swiece i po prostu powiedziałam to na glos. głupio powiedziec ale czułam ze cos sie rozluznilo. hmm nie wiem czy to był rytuał czy po prostu ludzka potrzeba, ale chyba to jest bez znaczenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rena-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Kachna to co opisujesz jest jak najbardziej rytuałem i właśnie o to chodzi. Rytuał nie musi mieć nazwy ani etykiety żeby działać. ehh, to co zrobiłaś miało wszystkie elementy: intencję, symbol, słowa i przestrzeń. Zresztą ta granica między rytuałem a ludzką potrzebą jest moim zdaniem sztuczna. Rytuały żałobne powstawały właśnie dlatego że ludzie mieli potrzebę, a potem zaczęli to porządkować. Najpierw była potrzeba, potem forma.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@egzorcysta)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie które może być trochę pod prąd. Rozumiem ten wątek z psychologicznego punktu widzenia, że rytuał pomaga osobie żyjącej przetworzyć stratę. Ale czy ktoś tutaj naprawdę wierzy że taki rytuał ma wpływ na samą duszę osoby która odeszła? Pytam serio, nie z przekąsem. Bo widzę tu dwa zupełnie różne podejścia i nikt tego nie nazywa wprost.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Egzorcysta uczciwe pytanie. Krótka odpowiedź: tak, wierzę w to. Dłuższa: to nie jest albo-albo. Dobry rytuał żałobny operuje na obu poziomach jednocześnie, wspiera osobę żyjącą i jednocześnie wysyła coś w kierunku tego co jest po drugiej stronie. Te rzeczy się nie wykluczają. Natomiast jeśli ktoś nie wierzy w żaden wymiar metafizyczny, rytuał nadal ma sens, tylko inaczej uzasadniony. I właśnie to jest siła tych praktyk: nie wymagają jednej jedynej interpretacji.


Odpowiedz
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Ismer no właśnie. Powiem wam, w tybetańskim buddyzmie przez 49 dni po śmierci robi się codzienne praktyki żeby wspierać duszę w przejściu, recytacje, ofiary, medytacje. to nie jest metafora, to jest traktowane absolutnie serio. W Meksyku Día de los Muertos ma podobną logikę, do bliskich można dotrzeć przez jedzenie, kwiaty, wspólną obecność. więc to co mówi Ismer o obu poziomach jest jak najbardziej żywe w konkretnych tradycjach, nie tylko w teorii.


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Swarog89 Tybetańska Księga Umarłych i te 49 dni to ciekawy kontekst, ale uważałbym z przenoszeniem tego jeden do jednego. To jest osadzone w bardzo konkretnej doktrynie o naturze świadomości po śmierci i o karmie, i bez tego tła może być stosowane bezrefleksyjnie. nie mówię że błędnie, ale warto rozumieć skąd dana tradycja pochodzi i dlaczego robi to co robi, a nie tylko kopiować formę. A do autorki: co ty w ogóle czujesz jeśli chodzi o wiarę w kontakt z osobą po śmierci? To naprawdę zmienia kontekst tego co może być dla ciebie odpowiednie.


Odpowiedz
(@anielka71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 234

@Heniek59 szczerze? nie wiem. przez całe zycie byłam wychowana w katolicyzmie, wiec jakos tak ze mama gdzies jest. ale nie mam pojecia czy to przekonanie jest naprawde moje czy tylko wyuczone. ostatnio zaczełam sie nad tym zastanawiac pierwszy raz w zyciu i to tez jest niekomfortowe. moze własnie dlatego ten rytuał mnie przyciaga, zeby jakoś to oswoic, choc nadal nie rozumiem co własciwie chce zrobic.


Odpowiedz
Wpisy: 711
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co napisałas na koncu jest ważniejsze niż cały poprzedni wątek. nie musisz wiedziec co chcesz zrobic żeby zacznac. czasem sam akt zatrzymania sie, przygotowania przestrzeni, zapalenia czegoś, przyniesienia jej ulubionego kwiatu, juz jest wystarczajacym rytuałem 🙂 bez teorii, bez tradycji, bez pewnosci. intencja wystarczy za forme jesli forma nie chce jeszcze przyjsc.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szafirowa00)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 79

@Edek_70 ale właśnie to mnie zastanawia. Piszesz o przynoszeniu kwiatu, zapaleniu świecy, prostych gestach. to już rytuał? Pytam szczerze bo miałam wrażenie że rytuał to coś bardziej... zorganizowanego. że musi być jakaś struktura, jakiś porządek. może się mylę.


Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Szafirowa00 właśnie o to chodzi, że ta granica jest płynna. rytuał nie potrzebuje ceremonialnej oprawy żeby nim być. ojej no, potrzebuje intencji i jakiejś powtarzalności. Jesli co wieczor przez miesiac zapalasz swiece i siedzisz chwile z mysla o tej osobie, to jest rytuał. forma jest drugorzedna.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@kachna)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie bo mi to siedzi w głowie od jakiegos czasu. Czy robienie rytuału żałobnego samemu, bez żadnego nauczyciela ani tradycji, ma sens? bo ja to robiłam sama i nie wiedziałam czy robie to dobrze. skad człowiek w ogole ma wiedziec?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Kachna to zależy co rozumiesz przez dobrze. Jeśli masz na myśli techniczną poprawność według jakiejś tradycji, to bez przewodnika czy tekstu źródłowego faktycznie ciężko to ocenić. ale jeśli pytasz czy coś zrobionego samodzielnie, z czystą intencją i skupieniem, może być skuteczne, to odpowiedź brzmi: tak. mam jednak do ciebie pytanie, po tym jak to zrobiłaś, co poczułaś? Bo to jest zwykle najlepszy wskaźnik.


Odpowiedz
(@kachna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 49

@Ismer poczułam jakis rodzaj spokoju. nie radosci, nie ze bol znikł, ale ze jakos... mogłam odetchnac. nie wiem jak to opisac inaczej.


Odpowiedz
(@rena-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Kachna właśnie to jest odpowiedź na twoje pytanie o to czy robiłaś dobrze. Spokój po rytuale to nie jest małe słowo. To znak że coś w tobie zostało uwolnione, albo przynajmniej ruszone.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dorzucę coś, bo mnie ten wątek z samodzielnym robieniem rytuałów trochę niepokoi. W tradycjach szamańskich bardzo mocno podkreśla się że praca z duszami zmarłych wymaga przygotowania, bo możesz nieświadomie przywiązać duszę zamiast jej pomóc w odejściu. szczególnie jeśli samemu jest się w silnej żałobie, bo tęsknota może zakłócać intencję. wiem że to brzmi poważnie ale to nie straszenie, po prostu pewna ostrożność jest wskazana.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Swarog89 poczekaj, bo to jest teza wymagająca doprecyzowania. Co rozumiesz przez przywiązanie duszy? To pojęcie funkcjonuje bardzo różnie w różnych tradycjach i bez kontekstu brzmi jak straszak a nie pomocna informacja. skąd to czerpiesz, z konkretnej tradycji szamańskiej, z jakiejś linii przekazu, czy to bardziej twój własny wniosek?


Odpowiedz
(@swarog89)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Heniek59 z kilku źródeł, między innymi z prac Sandry Ingerman i z tego co wiem o praktykach syberyjskich. Ale masz rację że nie sprecyzowałem. chodzi o to że jeśli rytuał jest zdominowany przez prośbę zostań, nie odchodź, chcę cię tu czuć, to może to nie służyć procesowi przejścia, cokolwiek to przejście oznacza w danej kosmologii. to nie jest straszenie, bardziej przestroga przed robieniem rytuałów bardziej dla siebie niż dla tego co dobre dla obu stron.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@egzorcysta)
Połączone: 2 lata temu

No i tu mamy problem. Bo jak ktoś jest w żałobie, to naturalnie chce żeby ta osoba została. tęsknota jest automatyczna, nie da się jej wyłączyć na czas rytuału. więc co, ludzie w ostrym bólu po stracie mają po prostu nic nie robić, bo ich intencja nie jest wystarczająco czysta? To jest trochę abstrakcyjne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Egzorcysta zgadzam się z twoją wątpliwością, ale jest pewna różnica między tęsknotą a intencją rytuału. Tęsknota jest obecna, to oczywiste, i nikt nie mówi żeby jej nie było. Intencja rytuału to jednak coś co można próbować świadomie ukierunkować. Różnica między chcę cię tu zatrzymać a chcę ci powiedzieć to co musiałem i puścić jest realna, nawet jeśli przy obu towarzyszy ten sam ból.


Odpowiedz
(@anielka71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 234

@Ismer wiesz co, czytam to wszystko i mam wrazenie ze gdzies miedzy waszymi odpowiedziami jest cos waznego dla mnie. to co napisałes o roznicy miedzy tesknota a intencja. ja caly czas myslałam ze moje emocje to przeszkoda. ze musze najpierw przestac tak bardzo plakac zanim zrobie cokolwiek. a moze to nie jest tak?


Odpowiedz
Wpisy: 711
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co napisałas jest bardzo celne. emocje w rytuałach żałobnych nie sa przeszkoda, sa czescia rytuału. ehh, grecki kult chtoniczny, shiwa w kulturze żydowskiej, wiele tradycji afrykańskich, wszedzie widac ten sam motyw: lament jest właczony w ceremonie, nie mimo niej. płakanie przy grobie to nie błąd, to jego centralny element.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie. I tu mam małe ale, bo często słyszę że żałoba ma się skończyć po jakimś czasie, że trzeba wrócić do życia. A rytuały mogą być formą przedłużania kontaktu ze stratą w zdrowy sposób. Niekoniecznie codziennie, ale przy ważnych datach, rocznica śmierci, urodziny tej osoby, takie momenty.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szafirowa00)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 79

@Gozdzika a to nie jest przypadkiem to samo co przywiązywanie? Bo Swarog wcześniej właśnie o tym pisał, że wracanie do kontaktu może być dla duszy problematyczne. Trochę mnie tu zgubiłaś, bo nie wiem teraz czy regularne wracanie do tego tematu jest dobre czy nie.


Odpowiedz
(@rena-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Szafirowa00 to są dwie różne rzeczy i dobrze że pytasz. Rytuał przy rocznicy urodzin to nie to samo co codzienne wywoływanie obecności z pozycji nie mogę bez ciebie żyć. ehh, pierwsze to upamiętnienie, drugie to coś co można by nazwać emocjonalnym uwiązaniem i to bardziej dla siebie niż dla tej osoby. Intencja naprawdę robi różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@kachna)
Połączone: 2 lata temu

Ale skad wiadomo co jest upamietnieniem a co juz tym złym uwiazaniem? to wydaje mi sie bardzo subiektywne. ja przez pol roku rozmawiałam codziennie ze zdjeciem babci i nie wiem czy to było dobre czy zle, po prostu tego potrzebowałam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Kachna myślę że to co opisujesz nie jest żadnym błędem. Rozmowa ze zdjęciem to praktyka znana w różnych kulturach, włącznie ze współczesną psychologią żałoby, tak zwany continuing bonds czyli podtrzymywanie więzi. Badania Klass, Silverman i Nickman z lat 90. pokazały że zdrowa żałoba wcale nie polega na przecięciu więzi ze zmarłym, ale na jej transformacji. Więc to co robiłaś ma solidne oparcie, nie tylko duchowe ale i psychologiczne.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@egzorcysta)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe bo to trochę podważa cały ten wątek o ostrożności i nieprzywiązywaniu. jesli psychologia mowi ze utrzymywanie więzi jest okej, a pewne tradycje mowia ze to może zaszkodzic duszy, to mamy sprzecznosc. jak to pogodzic?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Egzorcysta to nie sprzeczność, tylko różnica poziomów analizy. Psychologia patrzy na to co dzieje się z osobą żyjącą i jej dobrostanem. Tradycje duchowe patrzą również na to co dzieje się po drugiej stronie. Oba podejścia mogą być jednocześnie trafne bo dotyczą różnych aspektów tej samej sytuacji. Rytuał może być zdrowy dla ciebie i jednocześnie nie przeszkadzać w tym co dzieje się z duszą. Kluczem jest intencja i to czy rytuał jest formą kontaktu czy formą zatrzymania.


Odpowiedz
(@egzorcysta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 66

@Ismer no dobra, ale to różnica poziomów analizy brzmi trochę jak eleganckie omijanie problemu. Jeśli psychologia mowi że utrzymywanie więzi jest zdrowe dla żyjącego, a tradycja duchowa mowi że może to zatrzymywać duszę, to w praktyce co mamy robić 🙂 bo żyjący człowiek nie może jednocześnie zdrowo żałować i nie utrzymywać kontaktu. nie da się tego rozdzielić w realnym życiu, to nie jest eksperyment kontrolowany.


Odpowiedz
Udostępnij: