Forum

Asystent AI
Co robić, gdy rytua...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić, gdy rytuał zwiększa stres, zamiast go zmniejszać

Strona 2 / 3

Wpisy: 213
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Dziennik zmieniał moje podejście do kilku rzeczy i zgadzam się z Kryształem. Ale mam pytanie, bo to mnie dotyczyło przez długi czas. Co jeśli nie wiesz co zapisać? znaczy, czujesz coś, ale nie masz słów. Ja przez jakiś czas zostawiałam puste strony bo nie umiałam tego nazwać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Witchling80 To też jest informacja. Puste strony albo jedno słowo mówią więcej niż byśmy chciały. Znam to. Przez długi czas moje zapiski wyglądały jak "byłam, zrobiłam, czułam coś dziwnego koniec". I dopiero z perspektywy czasu widać że to "dziwne" powtarzało się po tych samych elementach. Nie musisz tego rozumieć od razu, wystarczy że jest ślad.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Czyli dziennik nie po to żeby analizować na bieżąco, ale żby móc spojrzeć wstecz. To ma sens. Myślałam że chodzi o to żeby każdy wpis był jakimś wnioskiem, a to za dużo presji.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@iwetka84)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę, bo czytałam całą tę rozmowę i mam pytanie które mnie nurtuje od dawna. Czy to możliwe że niektórzy ludzie po prostu nie "działają" z rytuałami, tzn. że ta forma nie jest dla nich, nawet przy spokojnych warunkach i prostej formie? Nie żeby to był błąd, ale po prostu nie każdy musi to robić tak samo?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Iwetka84 To jest sensowne pytanie. myslę że tak, i że to jest rzadziej omawiane. Rytuał jako forma działa na pewien rodzaj percepcji i jeśli ktoś jest bardzo analityczny, trudno mu wyjść z trybu obserwatora. Nie znaczy to że nie może mieć żadnej praktyki, ale być może potrzebuje innej struktury, bardziej opartej na słowie ruchu, muzyce, czymś co angażuje inaczej. Forma jest tylko formą.


Odpowiedz
(@radgost)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Jarylo To ciekawe co mówi , bo ja właśnie chyba jestem tym analitykiem i każdy rytuał który próbowałem rozbierałem na części zamiast po prostu być. Zastanawiam się czy afirmacje albo sam medytacyjny oddech nie byłby dla mnie lepszym punktem wejścia, bo to jest mniej "teatralne" i nie czuję że muszę w coś wierzyć żeby to działało.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Radgost Afirmacje i oddech są ritualem, tylko bardziej przezroczystym. Ta granica jest bardzo płynna. Pytanie nie brzmi "czy to jest rytuał" ale "czy to działa na mnie". I dla kogoś kto myśli analitycznie, forma która nie wymaga zawieszenia nieufności jest faktycznie lepszym wejściem. Możesz do reszty dochodzić albo nie, oba wyjścia są okej.


Odpowiedz
Wpisy: 27
Rozpoczynający temat
(@oksanka88)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, wróćmy na chwilę do mojego pierwotnego pytania, bo trochę mi umknęło w tym wszystkim. eee, mam wrażenie że wielu z was mówi żeby uprościć, obserwować, zapisywać. ale nikt nie powiedział wprost co zrobić kiedy jestem w środku rytuału i czuję że się spina. Zatrzymać się? Dokończyć? Wyjść z tego jakoś?


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Na to pytanie naprawdę nie ma jednej reguły. Ale jeśli mam powiedzieć co ja robię, to mam wewnętrzny sygnał stopu, który opisałabym jako moment kiedy forma zaczyna być przeciwko mnie, a nie ze mną. Jeśli czuję że walczę z rytualem zamiast w nim być, kończę spokojnie, nie nagle, nie z frustracją. Spokojne zamknięcie jest lepsze niż forsowanie do końca. Ale to mósi być świadoma decyzja, nie ucieczka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 547

@Dumortieryt94 Ten twój wewnętrzny sygnał stopu, walczę z rytualem zamiast być w nim, to dobre określenie. Ja to czuję podobnie, ale zastanawiam się czy to jest coś co człowiek wypracowuje po czasie, czy można to mieć od początku? Bo Oksanka pyta co robić w środku, a to sugeruje że jeszcze tego nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 27
Rozpoczynający temat
(@oksanka88)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie, nie mam tego sygnału. Albo mam, ale go nie słyszę, bo za dużo myślę o tym czy robię wszystko dobrze. To jest chyba mój główny problem w ogóle, nie tylko przy rytuałach 😉


Odpowiedz
Wpisy: 802
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co mówi Oksanka to jest coś z czym się spotkałem u siebie i mam wrażenie że to nie jest sprawa doświadczenia z rytuałami, tylko w ogóle kwestia tego jak ktoś funkcjonuje. Są ludzie którzy mają naturalne przeczucie stopu i tacy którzy muszą się nauczyć go słuchać. U mnie trwało to długo zanim przestałem kontynuować coś co już dawno przestało mi służyć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiedunia67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Feliks62 Ale jak się tego nauczyć? Bo mówisz że trwało to długo, ale co konkretnie robiłeś żeby to zmienić? Czy to samo przyszło?


Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Wiedunia67 Nie samo. Głównie przez to że zacząłem kończyć rzeczy i obserwować co się dzieje potem. Jeśli po zakończeniu rytuału byłem spokoniejszy niż w trakcie, to znaczyło że decyzja była dobra. I z czasem zacząłem to pamiętać na przyszłość, że można skończyć i to nie jest porażka.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@radgost)
Połączone: 1 rok temu

To jest ciekawy punkt, że zakończenie rytuału nie jest porażką. Wydaje mi się że dla wielu z nas jest jakieś niepisane poczucie że trzeba dotrwać do końca, jakby przerwanie było równoznaczne ze złym zamiarem albo brakiem szacunku dla samego rytuału. Skąd to w ogóle pochodzi?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Radgost To pochodzi z różnych miejsc jednocześnie. Część z tradycji w którycch rytuał jest zobowiązaniem wobec sił zewnętrznych i przerwanie go ma konsekwencje. Część z ludzkiej psychologii, niedokończone działanie zostawia napięcie, to efekt Zeigarnik, mózg wraca do przerwanego zadania. ale to drugie nie znaczy że trzea kontynuować, tylko że trzeba jakoś zamknąć intencję nawet jeśli forma się urywa.


Odpowiedz
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Jarylo Poczekaj, co to znaczy zamknąć intencję jeśli forma się urywa? Czy masz na myśli powiedzenie czegoś zatrzymanie się, czy coś zupełnie innego?


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Gienia90 Na przykład świadome powiedzenie sobie że kończę, ale intencja pozostaje, albo krótkie zamknięcie przestrzeni jeśli ktoś ją otwierał. eh Cokolwiek co daje sygnał że to był świadomy wybór, a nie chaotyczne przerwanie. Forma zależy od tradycji i od człowieka, ale chodzi o to żeby nie zostawiać czegoś w połowie bez żadnej refleksji.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z Jarylem i dodam że to zamknięcie intencji może być bardzo proste. Nawet jedno zdanie wypowiedziane na głos albo w myśli. Nie musi być rozbudowane. Problem polega na tym że kiedy ktoś przerywa z poczucia paniki albo przytłoczenia rzadko myśli o zamkniciu czegokolwiek, po prostu wychodzi z sytuacji. I dlatego potemm zostaje taki niedosyt albo niepokój.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Miałam dokładnie tak kilka razy. Przerywałam i potem przez resztę dnia czułam że coś jest niedokończone, ale nie wiedziałam co z tym zrobić. Nikt mi nie powiedział że można wrócić do tego po czasie i po prostu zamknąć, bez powtarzania całości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 547

@Witchling80 Można wrócić i to jest normalne. Ja robiłam to kilkakrotnie, wracałam po kilku godzinach albo następnego dnia, siadałam spokojnie i kończyłam intencję tam gdzie ją zostawiłam. Nie ma potrzeby zaczynać od nowa jeśli samo zamknięcie było pominięte.


Odpowiedz
Wpisy: 27
Rozpoczynający temat
(@oksanka88)
Połączone: 2 lata temu

To jest dla mnie nowe. Myślałam że jak nie skończyłam rytuału, to znaczy że go zepsułam i trzeba go powtórzyć od początku. A tu mówicie że wystarczy wrócić do samego zamknięcia. To zmienia trochę moje podejście do tych sytuacji kiedy rezygnowałam w połowie.


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Oksanka, dokładnie tak. Rytuał to nie jest skrypt który musi być wykonany co do litery żeby zadziałał. Intencja jest ważniejsza niż forma i jeśli intencja była czysta, przerwa jej nie niszczy. Zniszczyć może chaos emocjonalny w trakcie, ale samo przerwanie i spokojne wyjście nie.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@zanetta76)
Połączone: 2 lata temu

Ale skąd wiedzieć czy wychodzi się spokojnie czy chaotycznie 🙂 Bo w środku kryzysu to człowiek nie czuje spokoju, czuje że musi uciec. Czy ta różnica ma znaczenie dla efektu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Zanetta76 Ma, ale nie tak jak myślisz. Wyjście z poczucia paniki jest informacją, że coś w rytuale nie grało, albo w zewnętrznych warunkach, albo w stanie wewnętrznym. To jest sygnał do refleksji, nie do karania siebie. Kwestia nie brzi czy wyszłam chaotycznie, ale co ten chaos mi mówił.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

I to jest chyba sedno całego wątku, który Oksanka otworzyła. Napięcie w rytuale nie jest samo w sobie złe ani dobre, ono jest informacją. Pytanie co z tą informacją robisz. Większość z nas ucieka od napięcia zamiast je przeczytać, bo nikt nie uczył nas że można w nim zostać przez chwilę i zapytać co to jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iwetka84)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 63

@Krysztal Ale jak zostać w napięciu przez chwilę jeśli ono narasta? To nie jest takie proste jak powiedzieć zostań i przeczytaj. Ja jak czuję wzrost napięcia to pierwsza myśl jest żeby to zatrzymać, nie żeby obserwować.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Iwetka84 Masz rację że to nie jest proste i nie chciałem tego uprościć. Chodzi o bardzo krótki moment przed decyzją o ucieczce, sekundę dwie w której można zapytać siebie co konkretnie czuję i gdzie. o matko, nie trzeba w tym trwać długo. Chodzi tylko o to żeby nie reagować automatycznie, tylko dać sobie jeden oddech przed ruchem.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Jeden oddech to brzmi osiągalnie. myślę że mogłabym spróbować tyle. Cała reszta, zostań, obserwuj, nie uciekaj, to za dużo kiedy się jest w środku czegoś trudnego. Ale jeden oddech przed decyzją, to mogę zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Ten jeden oddech to naprawdę działa, potwierdzam. Ja przez długi czas myślałam że to zbyt proste żeby miało sens, ale właśnie na tym polega różnica między zatrzymaniem się a reakcją automatyczną. Mózg w panice działa szybciej niż świadomość, więc ten jeden wdech to dosłownie czas na to żeby świadomość nadgoniła.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@zanetta76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Cynamonka A co jeśli nawet jeden oddech jest za dużo? mam na myśli sytuacje kiedy napięcie narasta tak gwałtownie że zanim zdążę pomyśleć o oddechu, już jestem poza rytuałem? Dosłownie zrywałam się z miejsca zanim cokolwiek zdążyłam poczuć świadomie.


Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Zanetta76 To co opisujesz to może być reakcja nerwu błędnego, nie tylko sprawa rytualnej wrażliwości. ciało przechodzi w tryb ucieczki i robi to szybciej niż umysł zdąży zarejestrować decyzję. To nie jest wina rytuału ani ciebie, to jest fizjologia. Pytanie czy coś poprzedzało te momenty, jakiś konkretny element rytuału, zapach, dźwięk, cisza?


Odpowiedz
(@zanetta76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Dumortieryt94 Teraz jak o tym myślę, to zawsze było po ciszy. Kiedy przestawałam mówić albo czytać i zostawała sama cisza, to właśnie wtedy coś we mnie się uruchamiało. Nie wiedziałam że to może być coś konkretnego.


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Zanetta76 Cisza jako wyzwalacz to jest coś o czym rzadko się mówi, a jest całkiem powszechne. są tradycje które celowo pracują z ciszą jako elementem aktywnym, nie przerwą między działaniami. Jeśli ktoś nie jest do tego przyzwyczajony, cialo może interpretować ciszę jako pustkę albo zagrożenie zamiast jako przestrzeń. Czy te rytuały miały dużo ciszy jako element zamierzony, czy cisza pojawiała się raczej przypadkowo?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Jarylo no to co mówi o ciszy jako elemencie aktywnym jest ważne. Dodałbym że cisza w rytuale działa inaczej niż cisza w codziennym życiu, bo jest świadoma i intencjonalna. Dla kogoś kto nie pracował z nią wcześniej to może być pierwszy kontakt z czymś co nie ma nazwy w słowniku codzienności. stąd właśnie to poczucie że coś się uruchamia, bo dosłownnie się uruchamia, tylko nie w złym kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@witchling80)
Połączone: 1 rok temu

Nigdy nie myślałam o ciszy w ten sposób. Dla mnie zawsze była po prostu przerwą. Ale teraz jak czytam co piszecie, zastanawiam się czy moje problemy z skupieniem podczsa rytuałów nie wynikają właśnie z tego że nie wiedziałam co z tą ciszą zrobić. Jakbym jej nie umiała wypełnić, więc wypełniała ją głowa losowymi myślami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Witchling80 Dokładnie tak samo u mnie. Cisza w rytuale to był dla mnie sygnał że robię coś nie tak, że może coś pominęłam albo powinnam coś powiedzieć, i zaczynałam panikować. Czy można się nauczyć siedzieć w tej ciszy bez poczucia że trzeba ją czymś zapełnić 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Można, ale to jest osobna praktyka i zajmuje czas. ehh, cisza w rytuale jest dla wielu osób pierwszym momentem kiedy zostają sam na sam ze sobą bez żadnej aktywności, bez mówienia, bez czytania, bez ruchu. Dla kogoś kto nie medytuje i nie siada regularnie w spokoju, to może być dosłownie pierwsza taka chwila w ciągu całego dnia. Oczywiście że ciało reaguje.


Odpowiedz
Wpisy: 165
(@radgost)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Ludwinia trochę mnie zatrzymuje. Jeśli cisza w rytuale jest pierwszą ciszą w ciągu dnia, to może problem nie leży w rytuale w ogóle tylko w tym że zaczynamy go bez żadnego wejścia? Jakbyśmy wchodzili od razu na głęboką wodę bez rozgrzewki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Radgost Dokładnie to odkryłem po długim czasie. Zaczynałem rytuały od razu, bo myślałem że sama intencja wystarczy. A potem się dziwiłem że jestem w środku spiętym. no i kilka minut siedzenia przed, bez żadnego celu, tylko żeby ciało wiedziało że zmienia się tryb, zrobiło większą różnicę niż cokolwiek co zmieniałem w samym rytuale.


Odpowiedz
Wpisy: 27
Rozpoczynający temat
(@oksanka88)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie to czego mi brakowało. Nikt mi nie mówił żeby przed rytuałem po prostu posiedzieć. ehh, myślałam że rytuał sam w sobie powinien wprowadzać w stan spokoju, a tu wychodzi że on nie jest od wchodzenia w spokój, tylko od działania w spokoju. To jest zupełnie inne podejście.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@iwetka84)
Połączone: 10 miesięcy temu

o matko, oksanka, masz rację że to różnica. Ale mam pytanie do Feliksa, te kilka minut przed, to co wtedy robisz konkretnie? Bo "siedzenie bez celu" brzmi prosto, ale jak usiądę bez celu to zaczyna mi chodzić po głowie lista zakupów i co mam do zrobienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Iwetka84 Lista zakupów to jest norma, dosłownie norma. Nie chodzi o to żeby głowa była pusta, tylko żeby ciało przestawiło się z trybu działania. Ja zazwyczaj oddycham trochę wolniej niż normalnie i nie robię żadnych ruchów celowych. To tyle. no ale, Głowa może gadać co chce, byleby ręce i nogi siedziały.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Dodam do tego co mówi Feliks że to co opisuje ma nawet swoją nazwę w badaniach nad stresem, przestawienie układu nerwowego z sympatycznego na przywspółczulny. Wolniejszy oddech aktywuje nerw błędny i dosłownie zmienia fizykę ciała. To nie jest magia w sensie przekonania, to jest biologia. Więc jeśli ktoś zaczyna rytuał bez tego przestawienia, wchodzi w niego z aktywnym trybem walki lub ucieczki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Dumortieryt94 I to wyjaśnia dlaczego rytuały wykonywane wieczorem często idą lepiej niż te robione rano albo w środku dnia po pracy. Nie dlatego że pora jest magicznie inna, tylko dlatego że wieczorem ciało jest już naturalne w trybie wyciszenia 🙁 Przynajmniej u osób które nie mają problemów ze snem.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

Hm, ale ja robię rytuały rano i mi idzie lepiej niż wieczorem. wieczorem jestem za bardzo zmęczona i nie mam skupienia. Więc pora chyba nie jest dla wszystkich taka sama i zależy od indywidualnego rytmu, nie od jakiegoś ogólnego schematu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 547

@Syriana67 To ma sens, chronotyp ma znaczenie. Jeśli ktoś jest naturalnym rannym ptakiem, rano jest bardziej w rytmie uważności. Wieczorne zmęczenie nie jest tym samym co wieczorne wyciszenie. ważne żeby nie mylić zmęczenia ze spokojem, to są zupełnie różne stany choć na pierwszy rzut oka wyglądają podobnie.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@wiedunia67)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, bo ja kilka razy robiłam rytuały zmęczona i myślałam że to dobrze, że jestem spokojniejsza. A tu wychodzi że byłam tylko za słaba żeby odczuć napięcie, a nie naprawdę spokojna 😉 Czy to znaczy że takie rytuały nie zadziałały?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Wiedunia67 Trudno powiedzieć że nie zadziałały, bo intencja mogła być czysta nawet przy zmęczeniu. Ale stan ciała i umysłu wpływa na to jak głęboko się wchodzi w pracę rytualną. Zmęczone ciało jest mniej reaktywne, więc sygnały kture normalnie by się pojawiły, mogą być stłumione. To nie jest automatycznie złe, ale daje inny rodzaj doświadczenia niż praca z uwagą i energią.


Odpowiedz
(@wiedunia67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Jarylo No dobrze, ale jak to rozróżnić w trakcie? Zmęczenie od spokoju? Bo jak siedzę po całym dniu i robię rytuał, to nie mam jak ocenić czy jestem spokojna czy po prostu padnięta.


Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Wiedunia67 Ja mam jeden prosty test który wymyśliłem przez przypadek. pzed rytuałem pytam się siebie czy dałbym radę teraz usiąść i przez dwie minuty nie robić nic. jeśli sama myśl o tym mnie irytuje, to jestem za zmęczony. no dobra, jeśli brzmi neutralnie, to jest ok. To oczywiście subiektywne, ale u mnie działa.


Odpowiedz
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Feliks62 Ojej, to jest naprawdę prosty sposób. Ja bym na to nie wpadła. Muszę spróbować, bo u mnie problem jest chyba właśnie taki że siadam do rytuału bo jest wieczór i wydaje mi się że to dobra pora, a nie dlatego że naprawdę jestem gotowa. Dziękuję za to, poważnie.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

To jest jedno z trudniejszych pytań jakie można sobie zadać przy pracy rytualnej. Dla mnie marker był taki: jak byłam zmęczona, to po rytuale czułłam się tak samo albo gorzej. Jak byłam spokojnie wyciszona, to coś się lekko przesuwało, nie koniecznie spektakularnie, ale coś. Ale nie wiem czy to jest zasada czy tylko moje doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Przy okazji tego zmęczenie kontrra spokój, wrzucę coś co może pomóc albo skomplikować, zależy jak kto na to spojrzy. W badaniach nad allostatycznym obciążeniem ciała widać że chroniczne zmęczenie podnosi poziom kortyzolu nawet w momentach które subiektywnie odbieramy jako spokojne. czyli można czuć się spokojnie, a ciało i tak jest w trybie stresu. to trochę odpowiada na pytanie Wieduni, że samo subiektywne odczucie nie zawsze wystarczy jako wskaźnik.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@radgost)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 165

@Dumortieryt94 I to jest punkt gdzie robi się naprawdę ciekawie, bo wraca pytanie Oksanki z początku wątku, że rytuał zamiast zmniejszać stres, go zwiększa. może w części przypadków ciało jest już na tyle naładowane tym kortyzalem, że rytuał nie ma szans przebić się przez tę warstwę, nawet jak robimy wszystko technicznie poprawnie?


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Radgost Tak, i to jest coś o czym się rzadko mówi wprost. Rytuał nie jest resetem dla przeciążonego układu nerwowego, to nie jest jego funkcja. Jeżeeli ktoś przychodzi do rytuału z ciałem które od tygodnia nie miało normalnej regeneracji, to napięcie które pojawia się w trakcie mże być po prostu tym co tam zawsze było, a rytuał tylko tworzy warunki do tego żeby to poczuć, zamiast zagłuszyć.


Odpowiedz
Wpisy: 27
Rozpoczynający temat
(@oksanka88)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to i zaczynam myśleć że mój problem z początku mógł być dokładnie tym. Że to napięcie nie było nowe, tylko pierwszy raz miałam wystarczająco dużo ciszy żeby je poczuć. I wzięłam to za oznakę że rytuał nie działa albo że robię coś źle, a może to było pierwsze prawdziwe poczucie co jest naprawdę.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: