Wczytuje się w tę rozmowę i mam takie poczucie, że troche wszyscy zakladamy że Wiesia wie co czuje tylko nie umie tego opisać a co jesli po prostu jest teraz w takim miejscu, że nie wie czego potrzebuje? I moze dlatego rytuał nie daje efektu bo ona sama nie ma teraz kontaktu z tym co potrzebuje 🙂
Przepraszam że wejdę z boku, ale zastanawiam sie nad czymś prostym. wiesia, czy w ogole lubilas ten rytual? Mam na mysli, czy byl taki moment gdy robilas go z przyjemnością czy od zawsze byl bardziej z obowiazku? no ale Bo może to też cos mówi o tym co sie teraz dzieje.
Balbinka, to dziwne pytanie i jednocześnie dobre. Na początku to był wysiłek, potem stał sie czymś co po prostu lubię meić w dniu. Nie był z obowiązku ale nie wiem czy z przyjemności w dosłownym sensie. Bardziej że czułam się gorzej bez niego niż dobrze z nim. eh Teraz nie czuję ani lepiej, ani gorzej. I to jest może najbardziej dezorientujące
to co opisujesz czyli że nie czujesz ani lepiej ani gorzej, może być objawem dwóch zupełnie różnych rzeczy. Albo odrętwienia emocjonalnego, które sprawi że nic nie będzie działać bo nie ma gdzie trafiać, albo że po prostu zmieniłaś się na tyle że potrzebujesz czegoś innego. Jak rozróżnić jedno od drugiego? jak się czujesz poza rytuałem, w zwykłych momentach dnia?
Jest cos w tym co opisuje Wiesia co mnie skłaia do pewnej ostrożności. Mówi o pustce, o tym że nic nie działa że nie wie czego potrzebuje. To może być faza przejścia jak tutaj sugerujemy, ale może też być po prostu zmeczenie albo coś co warto omówić z kims spoza tej rozmowy. Nie mówię że to jedno wyklucza drugie ale warto mieć to z tyłu głowy.
Wajedlota ma racje, że warto to rozdzielić. Ale Jowitka też. Mnie bardziej interesuje jedno konkretne pytanie do Wiesi, czy probowalas przez ostatni czas robić rytual inaczej niż zwykle? Zmienić kolejność porę cokolwiek? Albo swiadomie go odpuścić na kilka dni żeby zobaczyć co się dzieje bez niego?
To co opisujesz, że nie czujesz roznicy bez niego, to chyba jest najważniejsza informacja w całej tej rozmowie. bo to nie znaczy że rytuał przestal działać. to może znaczyć że sie rozlaczylas z tym czemu sluzyl. i pytanie czy to jest coś do naprawienia czy może właśnie sygnał że pora na coś innego.
Ale co to znaczy rozłączyć się z czemu służył? Jak sie to czuje? Mam na myśli czy jst jakis konkretny znak że tak właśnie jest a nie że po prostu rytuał jest nieaktualny?
A może zamiast szukac czy to rozłączenie czy zmeczenie czy czas na zmiane po prostu zapytac inaczej. Wiesia, czego teraz brakuje ci w tym rytuale? nie tego co dawniej dawal, ale co chciałabyś żeby byl teraz?
To co Wiesia opisuje na końcu że czuje jakby mówła do siebie, jest dla mnie kluczem do całej tej rozmowy. Bo przez lata rytuał działał właśnie dlatego, że było poczucie kontaktu, czegoś po drugiej stronie, nieważne jak to nazwiesz. I teraz tego nie ma. Pytanie czy to jest kwestia stanu wewnętrznego Wiesi, czy może rytuał po prostu wyczerpał swoją formę i potrzebuje czegoś nowego żeby znowu otworzyć ten kanał. serio, znam osoby które w pewnym momencie musiały dosłownie rozebrać swój rytuał na części i zbudowac go od nowa, nie dlaatego że coś zrobiły źle, ale dlatego że się rozwinęły i stara forma przestała im odpowiadać. Wiesia, czy masz jakieś skojarzenie z tym że to moze być właśnie ta sytuacja?
