Forum

Asystent AI
Wpływ innych osób n...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wpływ innych osób na rytuał miłosny - czy mogą go osłabić?

Strona 1 / 2

Wpisy: 58
Rozpoczynający temat
(@henryka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zastanawiam się nad czymś, co od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie. Robię pewien rytuał od kilku tygodni i mam wrażenie, że coś go blokuje. Nie wiem, czy to moje myśli, czy może ktoś z zewnątrz. Czytałam gdzieś, że jeśli osoba, na którą kierujesz rytuał, ma kogoś bliskiego, kto aktywnie jej nie życzy związku z tobą albo w jakiś sposób ją trzyma przy sobie emocjonalnie, to ta więź może działać jak zakłócenie. Czy ktoś miał podobne odczucia? Że niby robisz wszystko jak trzeba, a coś jakby odpycha?


Odpowiedz
119 odpowiedzi
Wpisy: 70
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie jeden z tych tematów, gdzie ciężko powiedzieć cokolwiek jednoznacznie. Sama się nad tym zastanawiałam nieraz. Moim zdaniem nie chodzi tylko o to, że ktoś aktywnie blokuje, bo większość ludzi nie robi żadnej magii obronnej świadomie. Ale emocje są emocjami. Jeśli ktoś mocno trzyma się drugiej osoby, nawet zupełnie nieświadomie, to ta osoba niejako żyje w tym polu. I pytanie, czy twój zamiar w ogóle ma gdzie wejść.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@porewit)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale zaraz, zaraz. Jak to nieświadomie blokuje? Czyli każda babcia, która kocha wnuczka, mogłaby przypadkowo psuć jakiś rytuał skierowany do niego? Serio? Bo to brzmi trochę absurdalnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Porewit To zależy, jak na to patrzysz. W tarologie mówimy o energii kart, ale też o energii wokół pytania. Jeśli ktoś jest bardzo silnie zakorzeniony w życiu innej osoby, ta osoba ma wokół siebie coś w rodzaju warstwy ochronnej, tyle że nie z intencją ochrony, tylko z samego natężenia związku emocjonalnego. Czy to blokuje rytuał? Nie powiedziałbym, że blokuje, ale może komplikować odbiór. To jak próba zadzwonienia na linię, która jest non stop zajęta.


Odpowiedz
(@porewit)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 74

@Ambrozy Dobra, to rozumiem jako metaforę. Ale co w takim razie z kimś, kto świadomie chce przeszkodzić? Powiedzmy, że eks partnera chce z powrotem, robi swoje rytuały, a ty robisz swoje. Co wtedy wygrywa?


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@rumianek79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Właśnie to jest ciekawe pytanie, bo mam wrażenie, że to nie jest kwestia tego, czyj rytuał jest 'silniejszy'. Raczej chodzi o to, kto jest bliżej tej osoby emocjonalnie w danym momencie, kto ma z nią realną więź tu i teraz, nie tylko przez intencję z dystansu.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Rumianek, ale dodałabym jeszcze jedną rzecz. Sama miałam kiedyś sytuację, gdzie robiłam rytuał i zupełnie go nie czułam. Kompletna cisza. Dopiero po czasie okazało się, że osoba, o którą chodziło, była wtedy w bardzo intensywnej relacji z kimś innym, nie romantycznej, rodzinnej. Jakiś poważny kryzys w domu. I zastanawiam się, czy ta osoba nie była po prostu energetycznie zajęta czymś zupełnie innym. Nie wiem, czy to blokada, czy po prostu zły moment.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@henryka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 58

@Feniksa55 To mnie zastanawia, bo u mnie jest podobna sytuacja. Osoba, na którą kieruję rytuał, ma teraz sporo na głowie w rodzinie. I może właśnie o to chodzi, że jej uwaga jest zupełnie gdzie indziej. Jak rozpoznałaś, że to był ten powód, a nie coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze? Nie rozpoznałam od razu. Dopiero jak wszystko się uspokoiło u tej osoby i sytuacja rodzinna się wyjaśniła, to coś drgnęło. Nie twierdzę, że to był jedyny powód, ale zbieżność czasowa była wyraźna.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Ale tu wchodzi jeszcze jeden wątek. Czy w ogóle da się odróżnić blokadę zewnętrzną od własnych blokad wewnętrznych? Bo mam wrażenie, że często przypisujemy opór zewnętrznym siłom, a tymczasem sami w siebie nie wierzymy wystarczająco. I ta nasza własna wątpliwość potrafi zdezorganizować całość lepiej niż jakakolwiek 'konkurencja' z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

To jest świetny punkt, Zielarkaa. W pracy z kartami to widać bardzo wyraźnie. Kiedy klient pyta o miłość i sam nie wierzy, że mu się ona należy, pytanie jest zamazane jeszcze zanim zacznę rozkładać układ. To nie jest kwestia pozytywnego myślenia, bardziej fundamentalne przekonanie o własnej wartości w tej sferze.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Okej, ale żeby nie filozofować bez końca, bo mnie interesuje konkret. Czy jest jakiś sposób, żeby sprawdzić przed rytuałem, czy coś nie będzie zakłócać? Albo podczas? Bo jeśli robiłem coś przez tydzień i to nie działa, to wolę wiedzieć, dlaczego, zanim zacznę od nowa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rumianek79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 524

@Wahadlarz73 Wiele osób używa do tego wahadła przed samym rytuałem, żeby sprawdzić gotowość, czy moment jest dobry. Nie wiem, na ile to konkret, który szukasz, ale to przynajmniej daje jakiś sygnał zwrotny. Sama robię krótkie rozeznanie, zanim zaczynam cokolwiek poważniejszego.


Odpowiedz
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Rumianek79 I to faktycznie działa? Pytam serio, bo wydaje mi się, że wahadło powie mi to, co chcę usłyszeć.


Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 440

@Wahadlarz73 wtrącę się, bo to pytanie o wahadło mnie zatrzymało. Myślę, że ryzyko, o którym mówisz, jest realne. Ale to nie jest problem z wahadłem, tylko z intencją pytającego. Jeśli ktoś desperacko chce usłyszeć 'tak', to podświadomie skieruje odpowiedź w tę stronę. Podobnie zresztą jak z każdą inną formą wróżbiarstwa. Dlatego niektórzy zalecają, żeby pytanie o własną sytuację miłosną zadawać przez kogoś drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę z innej strony, ale mam pytanie do całej tej dyskusji. Zakładacie, że energia lub intencja 'kogoś innego' może coś zakłócić. Ale na czym to w ogóle bazuje? Skąd wiadomo, że tak to działa, a nie że po prostu rytuały czasem działają, a czasem nie i szukamy wyjaśnień?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Benedyk To uczciwe pytanie. I nie powiem ci, że jest na to twardy dowód. Ale z doświadczenia, i nie tylko mojego, wychodzi pewna powtarzalność. Kiedy opis sytuacji zawiera silną, aktualną więź osoby trzeciej, wyniki pracy rytualnej są inne niż kiedy takiej więzi nie ma. Czy to korelacja, czy przyczyna? Tego nie wiem. Ale ten wzorzec pojawia się za często, żeby go całkowicie zignorować.


Odpowiedz
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Benedyk ja bym to ujęła jeszcze inaczej. Nawet jeśli odrzucisz całą warstwę 'energetyczną', to zostaje psychologia. Robisz rytuał z myślą o konkretnej osobie. Jeśli wiesz lub czujesz, że ta osoba jest teraz pod silnym wpływem kogoś innego, to twoja własna pewność jest niższa. I ta niższa pewność naprawdę wpływa na to, jak prowadzisz rytuał, jak się koncentrujesz, z jaką intencją wchodzisz. To już samo w sobie wyjaśnia część zjawiska.


Odpowiedz
(@henryka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 58

@Zielarkaa właściwie to, co mówisz, trochę mnie uspokaja. Bo jeśli chodzi o własne nastawienie, to można nad tym pracować. A jeśli chodzi o czyjąś babcię robiącą nieświadome blokady, to nie wiem, co z tym zrobić.:)


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę dyskusję od początku i mam podobny dylemat co Henryka. Ale nikt jeszcze nie powiedział wprost, czy jest jakiś sposób, żeby wzmocnić rytuał pod kątem właśnie tych zewnętrznych zakłóceń. Czy robi się coś przed, żeby się przed tym zabezpieczyć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Rozyczka77 To zależy, co rozumiesz przez wzmocnienie pod kątem zakłóceń. Są osoby, które robią coś w rodzaju wstępnego oczyszczenia przestrzeni i siebie przed właściwym rytuałem. Nie żeby zablokować kogoś konkretnego, ale żeby po prostu zredukować szum. Wypalenie kadzidła, chwila ciszy, intencjonalne skupienie. To nie jest tarcza przeciwko babci wnuczka, ale przynajmniej wychodzisz z czystszego punktu startowego.


Odpowiedz
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Ambrozy A to oczyszczenie przestrzeni to przed każdym razem, czy wystarczy raz na początku serii? Bo jeśli robię coś przez kilka dni z rzędu, to czy za każdym razem od nowa?


Odpowiedz
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Wahadlarz73 Większość podejść, z którymi się spotkałem, mówi, że każda sesja to nowy punkt wejścia. Poprzednia praca nie znika, ale każde kolejne podejście ma swój własny kontekst. Jeśli masz czas i możliwość, lepiej za każdym razem. Jeśli nie, to przynajmniej na początku i na końcu całego cyklu.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Okej, ale to mnie trochę niepokoi, bo żeby robić pełne oczyszczenie za każdym razem, to się robi z jednego rytuału cały projekt. Czy nie ma czegoś prostszego, co po prostu stawia jakiś bufor? Pytam, bo nie zawsze mam warunki na rozbudowane przygotowania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 524

@Rozyczka77 U mnie to jest czasem dosłownie pięć minut z solą i świecą przed właściwym działaniem. Nie musi być ceremonialne. Chodzi bardziej o sygnał dla siebie, że teraz wchodzisz w inny tryb uwagi, odcinasz się od reszty dnia. Nie wiem, czy to blokuje jakieś zewnętrzne zakłócenia, ale na pewno zmienia moją własną jakość skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, sól to dobre przypomnienie. Czytałam kiedyś o technice tworzenia kręgu solnego przed rytuałem, żeby oddzielić przestrzeń roboczą od wszystkiego innego. Nie wiem na ile to działa na inne osoby z zewnątrz, ale pewnie bardziej chodzi o wytworzenie granicy psychologicznej dla samego wykonującego. Choć różnie to bywa opisywane.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Feniksa55 I znowu wychodzi to samo, co Zielarkaa mówiła wcześniej, że to psychologia. Krąg solny jako sygnał dla umysłu, że teraz dzieje się coś innego. Mam pytanie, czy ktoś tutaj rzeczywiście doświadczył czegoś, co brzmiałoby jak zewnętrzna blokada i nie dało się tego wytłumaczyć własnym stanem? Szukam jakiegoś przykładu, który by mnie przekonał, że to nie jest zawsze tylko my sami.


Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 440

@Benedyk Ja mam taki przypadek, ale to nie z rytuału miłosnego, tylko ogólnie z pracy energetycznej. Pracowałam kiedyś z kimś na odległość, osoba o tym nie wiedziała, i wyraźnie czułam jakiś opór, który nie pasował do mojego własnego stanu. Byłam wtedy spokojna, skupiona, wszystko szło dobrze, a potem jakby coś blokowało sygnał. Okazało się, że ta osoba miała wtedy przy sobie kogoś bardzo bliskiego, kto jej towarzyszył cały czas. Przypadek? Możliwe. Ale pasowało to do tego, co się działo.


Odpowiedz
(@porewit)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 74

@Dobrusia.2 Ale jak to 'blokowało sygnał'? Poczułaś opór fizycznie, czy to było raczej takie przeczucie, że coś nie gra? Bo te opisy zawsze brzmią dla mnie bardzo subiektywnie i zastanawiam się, jak odróżnić prawdziwy opór od własnego momentu słabszej koncentracji.


Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 440

@Porewit Subiektywnie, oczywiście. Nie mam na to żadnego przyrządu pomiarowego. Ale to było inne od zwykłej chwili nieuwagi, bardziej jakby ciągłe odbijanie od czegoś zamiast jednorazowego ugrzęźnięcia. Nie twierdzę, że wiem, co to było, po prostu opisuję, jak to odebrałam.


Odpowiedz
Wpisy: 58
Rozpoczynający temat
(@henryka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do tego, co Rozyczka pytała o zabezpieczenie przed zakłóceniami, bo mnie też to interesuje. Wspomniałaś o kręgu solnym, Feniksa, ale czy jest coś, co można by robić konkretnie pod kątem sytuacji, gdy ta druga osoba jest po prostu bardzo zajęta lub otoczona innymi ludźmi? Bo w moim przypadku chyba nie chodzi o kogoś, kto aktywnie przeszkadza, tylko o to, że ta osoba jest po prostu niedostępna emocjonalnie w tym momencie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Henryka to jest chyba najczęstszy scenariusz i o ile mi wiadomo, odpowiedzią nie jest wzmacnianie rytualnego uderzenia, tylko raczej zmiana czasu działania. Jeśli ktoś jest niedostępny, to może sens jest w tym, żeby poczekać na okno, kiedy ta osoba będzie bardziej otwarta, mniej w trybie przetrwania. Część tradycji rytualnych właśnie dlatego kładzie nacisk na odpowiedni moment, nie tylko na technikę.


Odpowiedz
(@gucio)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 21

@Zielarkaa A jak się rozpoznaje to okno? Mówisz o odpowiednim momencie, ale to brzmi jak coś, co trzeba po prostu wyczuć. Czy są jakieś konkretne wskazówki, np. fazy księżyca albo coś takiego?


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 524

@Gucio Fazy księżyca to jeden z popularniejszych wskaźników, nowiu używa się do nowych początków, a pełni do wzmacniania tego, co już się dzieje. Ale szczerze mówiąc, w kontekście tej rozmowy, faza księżyca to tylko jeden z elementów. Jeśli ta osoba jest niedostępna emocjonalnie, to nawet najlepsza data niewiele zmieni.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@meliska)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to jest kluczowe. Widziałam sporo opisów rytuałów, gdzie całe przygotowanie koncentrowało się na sobie, oczyszczenie, skupienie, data, a zupełnie ignorowało to, co dzieje się po drugiej stronie. A przecież rytuał miłosny to nie jest monolog, to praca z połączeniem. Jeśli jedno z ogniw jest zajęte czymś innym, to sam rytuał może być technicznie pięknie wykonany i nic nie da.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Meliska Zgadzam się, ale powiedziałabym to trochę ostrożniej. Rytuał miłosny nie jest jak rozmowa telefoniczna, gdzie oboje musicie być przy aparacie w tym samym momencie. Raczej jak list, który możesz wysłać nawet jeśli adresat śpi, pytanie tylko kiedy i czy go odbierze. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Feniksa55 No i właśnie przy tej metaforze listu, czy jest coś, co zwiększa szansę, że ten list nie wyląduje w spamie, żeby zostać przy porównaniu? Bo właśnie o to mi chodzi, nie o to żeby wymusić odbiór, tylko żeby nie zostać zignorowanym przez sam szum.


Odpowiedz
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Wahadlarz73 To dobre pytanie i myślę, że odpowiedź leży w jakości intencji, nie w intensywności działania. Nie chodzi o wysłanie głośniejszego sygnału, tylko o wysłanie bardziej spójnego. Kiedy intencja jest jasna, bez warstw własnych lęków, bez desperacji, to przechodzi inaczej. Przynajmniej tak wynika z tego, co obserwuję przy rozkładach kart dla osób pytających o rytuały. Tam, gdzie pytanie jest czyste, odpowiedź jest wyraźna.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale czysta intencja to jedno. Wracam do oryginalnego pytania z tytułu wątku, bo mi umknęło w tym wszystkim. Czy inna osoba, konkretnie ktoś z zewnątrz, może świadomie osłabić cudzy rytuał? Nie nieświadomie przez obecność, nie przez to, że adresat jest zajęty, ale celowo. Czy ktoś ma jakiś przykład czegoś takiego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Benedyk To już wchodzi na terytorium odpinania i kontrpracy rytualnej, które istnieje jako praktyka w kilku tradycjach. Hoodoo, niektóre nurty wicca czy tradycje bałkańskie mają coś w rodzaju technik kasowania cudzej pracy. Czy to działa? Nie wiem, nie próbowałam. Ale sam fakt, że to istnieje jako odrębna dziedzina, sugeruje, że przynajmniej praktycy tych tradycji traktowali to poważnie.


Odpowiedz
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Zielarkaa No dobrze, ale to mnie nie odpowiada do końca. Mówisz o tradycjach, które mają techniki kasowania cudzej pracy, ale czy to znaczy, że ktoś może to robić nieświadomie? Bo jedno to celowe działanie kogoś, kto wie co robi, a drugie to pytanie, czy zwykły człowiek bez żadnej praktyki może po prostu zepsuć efekt samym swoim nastawieniem do tej drugiej osoby.


Odpowiedz
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Benedyk Nieświadomie to zupełnie inna kategoria. Celowe kasowanie wymaga wiedzy i intencji. Natomiast nieświadome wpływanie to raczej efekt tego, co Dobrusia opisywała jako opór, coś, co pojawia się samo, bo osoba ma silne emocje, zajętość, blokadę własną. Nie sądzę, żeby to było to samo co aktywna kontrpraca. Ale to moje zdanie, nie wiem na sto procent.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@porewit)
Połączone: 12 miesięcy temu

Dobra, ale to trochę zmienia obraz całej tej rozmowy. Jeśli nieświadome działanie może wpłynąć na rytuał, to właściwie każdy, kto ma jakiś emocjonalny związek z adresatem, może być problemem? Rodzeństwo, były partner, zazdrosna przyjaciółka? To brzmi jak scenariusz, gdzie człowiek otoczony jest przez same zmienne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 524

@Porewit Właśnie to mnie zawsze zastanawia w tych dyskusjach. Z jednej strony mówi się, że rytuał jest wzmocnieniem intencji, z drugiej, że jego skuteczność zależy od tylu zewnętrznych czynników, że trudno cokolwiek kontrolować. Czy w takim razie nie łatwiej po prostu skupić się na tym, co w zasięgu, czyli na sobie?


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@meliska)
Połączone: 1 rok temu

Ale właśnie tu jest ta różnica, o której mówiłam wcześniej. Rytuał miłosny to nie jest praca wyłącznie na siebie. Jeśli jest adresat, to siłą rzeczy wchodzisz w przestrzeń, gdzie masz tylko częściową kontrolę. I to nie jest wada, to jest natura takiej pracy. Trzeba to po prostu przyjąć do wiadomości, a nie szukać sposobu na ominięcie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Meliska Tak, ale to trochę zbyt spokojne podejście jak na kogoś, kto ma konkretny problem. Henryka pytała o coś praktycznego, nie o filozofię. Czy jest coś, co naprawdę można zrobić, gdy czujesz, że coś blokuje, niezależnie od tego, czy to zewnętrzne czy wewnętrzne?


Odpowiedz
Wpisy: 58
Rozpoczynający temat
(@henryka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie, dokładnie o to mi chodzi. Nie szukam gwarancji, tylko czegoś, co ma sens jako reakcja na taką sytuację. Bo czytam tę rozmowę od początku i rozumiem, że to złożone, ale nadal nie wiem, co zrobić praktycznie, gdy już mam poczucie, że coś nie działa tak jak powinno.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Henryka to jest dobre pytanie i myślę, że warto tu rozróżnić dwie rzeczy. Jedno to diagnostyka, jak ocenić, czy w ogóle coś nie działa. Drugie to reakcja. Bo często to, co wydaje się brakiem efektu, to po prostu za krótki czas albo zła ocena punktu startowego. Zanim się reaguje, warto się zapytać, po czym właściwie wiem, że nie działa.


Odpowiedz
(@henryka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 58

@Ambrozy No to jest pytanie, które mi nigdy jakoś tak wyraźnie nie stanęło przed oczami. Nie wiem do końca, po czym oceniam. Chyba po braku zmian w zachowaniu tej osoby, ale rozumiem, że to też nie jest prosty wskaźnik.


Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 440

@Ambrozy A co jeśli sygnały są, ale niejednoznaczne? Osoba raz zachowuje się tak, raz inaczej, raz jest jakiś kontakt, raz cisza. Czy to znaczy, że coś działa połowicznie, czy raczej, że nie ma to związku z rytuałem i po prostu człowiek jest niestały?


Odpowiedz
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Dobrusia.2 Szczerze? Nie da się tego rozróżnić wyłącznie po zachowaniu tej osoby. Ludzie są niestali z miliona różnych powodów i przypisywanie każdej zmiany efektowi rytuału to pułapka, w którą łatwo wpaść. Jedyny sensowny punkt odniesienia to własna intencja i jakość pracy, a nie zewnętrzne sygnały.


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@gucio)
Połączone: 2 lata temu

Ale to trochę bez wyjścia, nie? Że niby rób rytuał, ale nie oczekuj, że zobaczysz efekt, bo i tak nie wiesz, czy to rytuał czy przypadek. Jak wtedy w ogóle ocenić, czy to co robisz ma sens?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Gucio To nie jest bez wyjścia, tylko uczciwe. Magia nie jest testowalna w takim sensie jak eksperyment naukowy, bo nie ma grupy kontrolnej. Możesz porównywać tylko swoje własne stany przed i po, a nie zachowanie innej osoby. Przynajmniej tyle masz pod kontrolą.


Odpowiedz
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Zielarkaa wracam jeszcze do tego, co mówiłaś o kontrpracy rytualnej w hoodoo i tradycjach bałkańskich, bo to mnie ciekawi. Czy masz jakieś konkretniejsze przykłady tego, jak to wygląda? Nie żebym chciał to stosować, po prostu zastanawiam się, czy to jest coś skomplikowanego, czy można to zrobić przypadkowo przez zwykłe działanie.


Odpowiedz
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Benedyk Przypadkowo raczej nie, bo te techniki wymagają świadomości, że gdzieś jest aktywna praca i intencji jej przerwania. W hoodoo na przykład istnieje coś, co nazywa się uncrossing, które służy do zdejmowania cudzych zaklęć, ale to działa w obie strony, zdejmujesz to, co na tobie, nie na cudzej intencji. Żeby aktywnie blokować czyjś rytuał, trzeba wiedzieć, że istnieje, co go dotyczy i mieć własną praktykę. To nie jest przypadkowe.


Odpowiedz
(@porewit)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 74

@Zielarkaa Dobra, czyli to trochę uspokajające. Że ktoś przypadkowy z otoczenia nie zepsuje efektu przez samo bycie w pobliżu. Ale co z kimś, kto jest bezpośrednio zainteresowany wynikiem, na przykład rywalem, który instynktownie czuje, że coś się dzieje, nawet jeśli nie zna słowa rytuał?


Odpowiedz
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Porewit To jest ciekawy scenariusz, ale nie wiem, czy instynkt wystarczy do blokowania czegokolwiek. Instynkt to emocja, emocja to energia, ale żeby cokolwiek robić z cudzą pracą rytualną, chyba potrzeba jednak jakiegoś ukierunkowania. Sama zazdrość czy niepokój to nie blokada, to po prostu szum w tle.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@meliska)
Połączone: 1 rok temu

Szum w tle to akurat może być problemem samym w sobie, niekoniecznie jako sabotaż, ale jako czynnik, który utrudnia odczytanie efektów. Jeśli w tej samej przestrzeni energetycznej działa kilka silnych emocji kilku osób, to i tak masz środowisko, które nie jest neutralne.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Meliska Ale to oznacza, że właściwie każda sytuacja, gdzie jest więcej niż dwie osoby zainteresowane wynikiem, jest z góry skazana na komplikacje? To dosyć przygnębiające, jeśli tak.


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 524

@Wahadlarz73 Nie skazana, tylko bardziej złożona. Komplikacja nie znaczy niemożliwe, tylko wymaga większej uważności po swojej stronie. Przynajmniej tak to rozumiem po wszystkim, co tu zostało powiedziane. Pytanie, czy można jakoś wzmocnić własną pracę tak, żeby mniej zależała od zewnętrznego szumu, bo chyba o to Henryce chodziło od początku.


Odpowiedz
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Rumianek79 Dobre pytanie. Generalnie nie ma jednej techniki, która by działała jak tarcza niezależnie od okoliczności. Ale jeśli chodzi o wzmacnianie własnej pracy w taki sposób, żeby zewnętrzne emocje miały mniejszy wpływ, to w kilku tradycjach stosuje się coś, co można by nazwać zamknięciem przestrzeni roboczej. W praktyce chodzi o to, żeby rytuał był wykonany w możliwie czystym środowisku i zakończony czymś, co symbolicznie odcina go od dalszego wpływu zewnętrznego. Nie wiem, czy to działa, ale logika za tym jest przynajmniej spójna.


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 524

@Zielarkaa A co konkretnie rozumiesz przez zamknięcie? Fizycznie, symbolicznie, coś do powiedzenia, jakiś gest? Pytam, bo zawsze kończyłam rytuały trochę...po prostu. Gasiłam świecę i tyle. Teraz się zastanawiam, czy to w ogóle ma znaczenie.


Odpowiedz
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Rumianek79 kwestia zamknięcia rytuału to temat, który naprawdę rzadko pojawia się w tych rozmowach, a moim zdaniem jest niedoceniany. W tarota na przykład mamy odpowiedniki: rozkład zaczyna się z konkretną intencją i kończy się jej rozwiązaniem, a nie po prostu przerwaniem. W rytuałach miłosnych brak zamknięcia może zostawiać coś otwartego, co potem jest podatne na zakłócenia z zewnątrz. Ale jak to dokładnie wyglądało u ciebie? Bo kontekst ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 58
Rozpoczynający temat
(@henryka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja też tak robiłam, gaszenie świecy i koniec. Nikt mi nie powiedział, że to jest istotne. Czy to znaczy, że poprzednie próby mogły być z tego powodu mniej skuteczne? Albo, że są po prostu otwarte gdzieś w przestrzeni?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rumianek79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 524

@Henryka to co Dobrusia mówi jest dla mnie ważne, bo wracamy do początku. pytałaś o to, co może osłabić rytuał. I może jedną z odpowiedzi jest: własna wiara w to, że coś go osłabia. To nie jest żadna filozofia, to jest po prostu mechanizm, który znam z własnego doświadczenia z afirmacjami. Kiedy zaczęłam wątpić, przestawały działać.


Odpowiedz
(@henryka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 58

@Rumianek79 To jest chyba najbardziej przydatna rzecz, jaką usłyszałam w tej rozmowie. Bo rzeczywiście, jak zaczynam podejrzewać, że ktoś mi 'przeszkadza', to skupiam się na tym, a nie na samym celu. I może to jest właśnie problem, że przestaję pracować na wynik, a zaczynam pracować na strach.


Odpowiedz
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

Mam wrażenie, że ta rozmowa dochodzi do ciekawego miejsca. Zaczęliśmy od pytania, czy inni mogą osłabić rytuał, a teraz rozmawiamy głównie o tym, że osłabia się go samemu. To nie jest ta sama rzecz, ale jakoś połączona. Może to jest właśnie odpowiedź na to, co Henryka chciała wiedzieć na początku?


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@meliska)
Połączone: 1 rok temu

Nie wpadałabym w panikę z tego powodu. Zamknięcie jest ważne, ale brak formalnego zamknięcia nie oznacza automatycznie, że coś zostało zaburzone. Ważniejsze jest to, co działo się z twoją intencją w czasie całego rytuału, nie to, jak go zakończyłaś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Meliska No ale właśnie to jest pytanie, o które od dłuższego czasu krecę się w tym watku. Skąd Henryka ma wiedzieć, co działo się z jej intencją? Jak to w ogóle sprawdzić? Mówimy o wewnętrznym stanie, który trudno zmierzyc, a potem stwierdzamy, że to kluczowe. To trochę koło.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to samo myślę. Im dłużej czytam tę rozmowę, tym bardziej mam wrażenie, że nie ma żadnego sposobu, żeby wiedzieć, czy coś działa czy nie. Skoro efektów nie można przypisać rytuałowi, zamknięcia nie można sprawdzić, intencji nie można zmierzyć, to po co w ogóle rozmawiamy o tym, co może osłabiać rytuał?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Wahadlarz73 Bo to nie jest system zero-jedynkowy. Rozmawiamy o tym, jakie czynniki wchodzą w grę, nie o tym, żeby mieć pewność. Podobnie jak w medycynie niekonwencjonalnej, ludzie mają różne doświadczenia i porównują je. To nie jest nauka, ale też nie jest bezsensowne.


Odpowiedz
(@gucio)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 21

@Zielarkaa Dobra, to zadam pytanie inaczej. Jeśli ktoś wykonał rytuał bez zamknięcia, bo nie wiedział, że to ważne, to czy w ogóle warto robić go od nowa? Czy można jakoś 'domknąć' coś, co zostało otwarte wcześniej?


Odpowiedz
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Gucio To zależy od tego, ile czasu minęło i czy intencja nadal jest aktywna. Jeśli jesteś w tym samym miejscu emocjonalnym, ten sam cel, ta sama osoba, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wrócić do tematu i tym razem zakończyć go świadomie. Ale to nie jest naprawa czegoś zepsutego, raczej kontynuacja.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, mam trochę inne pytanie. Wszyscy mówimy o tym, że zewnętrzne osoby mogą wpływać na rytuał, ale ile z tego to rzeczywisty wpływ energetyczny, a ile to po prostu nasze przekonania na ten temat? Serio pytam, nie złośliwie. Bo mam wrażenie, że czasem przykładamy zbyt dużo uwagi do potencjalnych przeszkód i sami sobie tworzymy problem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@porewit)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 74

@Benedyk A to nie jest właśnie kwestia, o której mówił wcześniej Ambrozy? Że pułapką jest przypisywanie zbyt dużego znaczenia zewnętrznym sygnałom? Może to samo dotyczy przeszkód. Im więcej o nich myślisz, tym realniejsze się stają, nawet jeśli na początku były tylko pomysłem.


Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 440

@Benedyk Myślę, że to jest uczciwy zarzut i chyba każdy powinien go sobie zadać. Ale jednocześnie, nawet jeśli część z tego to przekonanie, przekonanie też robi różnicę. Jeśli ktoś jest mocno przekonany, że rytuał jest zablokowany, to ta przekonanie wpłynie na jego zachowanie, a to zachowanie wpłynie na sytuację. Więc w efekcie staje się realne.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@meliska)
Połączone: 1 rok temu

Ale tu znowu jest pułapka, bo nie można też ignorować realnych czynników zewnętrznych tylko dlatego, że myślenie o nich jest szkodliwe. Jeśli naprawdę jest ktoś, kto aktywnie pracuje w kontrze, ignorowanie tego przez 'pozytywne myślenie' chyba nie wystarczy, nie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Meliska Tylko jak to ocenić? Wczesniej Zielarkaa mówiła, że aktywna kontrpraca wymaga świadomości i intencji, więc nie każdy 'ktoś z otoczenia' jest automatycznie zagrożeniem. Skad masz wiedzieć, że masz do czynienia z kimś, kto naprawdę działa, a nie tylko z własnym niepokojem?


Odpowiedz
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Feniksa55 Właśnie dlatego mówiłam o diagnostyce jako osobnym kroku. Jeśli masz podejrzenie, że coś jest aktywnie blokowane, to zanim zaczniesz szukać źródła na zewnątrz, sprawdź własny stan. Zazwyczaj, kiedy sama byłam niestabilna emocjonalnie, miałam tendencję do szukania przyczyn poza sobą. I często się myliłam.


Odpowiedz
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Zielarkaa A jak sprawdzasz własny stan w takim sensie? Masz jakiś konkretny sposób czy to bardziej intuicyjne?


Odpowiedz
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Wahadlarz73 Różnie to bywa. Czasem sięgam po wahadło, żeby sprawdzić, czy w ogóle jestem w stanie skupić się na intencji, czy mój umysł jest zbyt rozproszony. Ale szczerze, częściej po prostu obserwuję siebie przez kilka dni. Jeśli wracam do rytuału z niepokojem zamiast ze spokojem, to dla mnie sygnał, że coś jest nie tak ze mną, nie z rytuałem.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

To co powiedział wcześniej Benedyk, a potem podchwyciła Dobrusia, trochę mi daje do myślenia o tym, jak w ogóle rozumiemy 'osłabienie' rytuału. Bo zakładamy, że jest jakiś stan idealny, pełna moc, pełna intencja, zero zakłóceń, i że wszystko poniżej to porażka. A może to nie tak działa? Może każdy rytuał jest jakimś przybliżeniem i pytanie nie brzmi 'czy był idealny', tylko 'czy był wystarczający'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Benedyk To jest ciekawe przejście, ale skad mamy wiedzieć, kiedy był 'wystarczający'? Bo przecież nie mamy punktu odniesienia. Jeśli nic się nie dzieje, to nie wiesz, czy rytuał był za słaby, czy po prostu efekty jeszcze nie przyszły, czy w ogóle nie zadziałał.


Odpowiedz
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Feniksa55 To jest właśnie problem, który pojawia się w wielu tradycjach, nie tylko w magii. W tarota mamy podobny dylemat: kiedy karta pokazuje przeszkodę, to nie zawsze wiadomo, czy to przeszkoda do ominięcia, czy do zaakceptowania. Brak efektu nie jest dowodem porażki, ale też nie jest dowodem sukcesu. To jest inherentna nieoznaczoność.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: