Skrzyżowanie to osobna kategoria. W hoodoo i w części praktyk europejskich skrzyżowanie jest miejscem neutralnym - nie należy do żadnej strony świata, do żadnego domu, do żadnej osoby. Dlatego oddajesz tam coś żeby 'nikomu nie wróciło'. To szczególnie popularne przy rytuałach gdzie chcesz definitywnie coś zakończyć albo oddać to co nie twoje. Nie jest to wariant zakopywania, bo tu chodzi o symboliczne oddanie czegoś w przestrzeń niczyją.
Słyszałam że przy skrzyżowaniu ważne jest żeby nie oglądać się za siebie jak odchodzisz. To podobno stara zasada przy tego typu porzuceniach. Robiłam raz coś takiego i faktycznie jest w tym coś - sam akt odchodzenia bez obejrzenia się czuje się inaczej niż zwykłe wyrzucenie.
A mnie zastanawia coś w sumie podstawowego - czy te zasady dotyczą wszystkich resztek z rytuału jednakowo? Bo mam na myśli że np. zostały mi płatki róży, trochę soli, sznurek, fragment kartki z napisem i świeca. To wszystko ma zostać potraktowane tak samo? Czy może każdy materiał osobno, w inny sposób?
To zależy od tradycji, ale w podejściu z którym ja pracuję - materiały organiczne osobno od nieorganicznych, i osobno od tego co miało na sobie pismo lub symbol. Płatki i sól mogą pójść razem do ziemi. Sznurek zależy od materiału jak już mówiliśmy. Ale kartka z zapisanym intencją albo imieniem to jest inna kategoria - to nie jest tylko fizyczny przedmiot, to jest nośnik konkretnego zapisu. Większość podejść mówi że taki nośnik powinien być spalony, nie zakopany.
Czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie może z innej strony - czy ktoś miał sytuację że NIE pozbyto się resztek i coś z tego wynikło? Bo dużo się tu mówi o zasadach, ale czy są jakieś konkretne doświadczenia że zostawienie resztek zrobiło coś nieoczekiwanego? Pytam serio, bo bez tego to trochę teoria.
Słuchając tej rozmowy o kartkach i zapisach - jest jeszcze jedna kwestia której nikt nie poruszył. W tradycjach gdzie pisze się imię osoby, czasem rozróżnia się czy to imię ma 'pracować' czy ma być uwolnione. Spalenie kończy intencję, ale jest też opcja puszczenia kartki z wodą płynącą - rzeka, strumień. To inna symbolika niż ogień, bardziej o odpuszczeniu niż zakończeniu. Zależy co chcesz osiągnąć.
Woda płynąca pojawia się w różnych tradycjach właśnie w kontekście puścić bez wymuszania kierunku. Hoodoo, część praktyk słowiańskich, znam też opisy z tradycji bałtyjskich. Wspólny mianownik jest taki że rzeka bierze i niesie dalej, nie niszczy jak ogień. Ale - i to ważne - to nie znaczy że skutek jest łagodniejszy, tylko że mechanizm jest inny. Czy to pasuje do twojego zamiaru, Czeremchaa, zależy od tego co tak naprawdę chciałaś tym rytuałem uzyskać.
