Forum

Asystent AI
Rzeczy pozostałe po...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rzeczy pozostałe po rytuale - czy naprawdę trzeba je spalić, zakopać czy wyrzucić

Strona 2 / 2

Wpisy: 135
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Skrzyżowanie to osobna kategoria. W hoodoo i w części praktyk europejskich skrzyżowanie jest miejscem neutralnym - nie należy do żadnej strony świata, do żadnego domu, do żadnej osoby. Dlatego oddajesz tam coś żeby 'nikomu nie wróciło'. To szczególnie popularne przy rytuałach gdzie chcesz definitywnie coś zakończyć albo oddać to co nie twoje. Nie jest to wariant zakopywania, bo tu chodzi o symboliczne oddanie czegoś w przestrzeń niczyją.


Odpowiedz
Wpisy: 45
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Słyszałam że przy skrzyżowaniu ważne jest żeby nie oglądać się za siebie jak odchodzisz. To podobno stara zasada przy tego typu porzuceniach. Robiłam raz coś takiego i faktycznie jest w tym coś - sam akt odchodzenia bez obejrzenia się czuje się inaczej niż zwykłe wyrzucenie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hipolit54)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 93

@Cyla Ten zakaz oglądania się za siebie pojawia się w bardzo starych mitach. Orfeusz i Eurydyka, Lot i jego żona, są też warianty w folklorze słowiańskim. Symbolika jest podobna - spojrzenie wstecz to cofnięcie decyzji, niezakończenie przejścia. Więc to nie jest wymysł, ma głębokie korzenie.


Odpowiedz
(@czeremchaa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 51

@Hipolit54 To jest ciekawe zestawienie, nie myślałam że to sięga tak daleko. Ale wracając do mojego problemu z blokiem - skrzyżowanie mam za rogiem, to jest realna opcja w nocy. Tylko zastanawiam się czy to że jest oświetlone i przechodzą ludzie ma znaczenie. Coś w tym jest że tradycyjnie pewnie robiono to o świcie albo w nocy, bez świadków.


Odpowiedz
(@ubiorek06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 102

@Czeremchaa Godzina i obecność ludzi to rzeczy, które różne tradycje traktują różnie. W hoodoo rozstaje dróg to często północ albo świt, bo to czas przejścia. Ale też znane są praktyki gdzie chodzi tylko o miejsce, nie o godzinę. Moim zdaniem większy problem z oświetlonym skrzyżowaniem w centrum jest natury psychologicznej - ciężko wejść w skupienie gdy obok jedzie tramwaj i stoją ludzie z kawą. To nie jest kwestia metafizyczna, tylko czysto praktyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 38
Rozpoczynający temat
(@jasnoslyszka50)
Połączone: 2 lata temu

A mnie zastanawia coś w sumie podstawowego - czy te zasady dotyczą wszystkich resztek z rytuału jednakowo? Bo mam na myśli że np. zostały mi płatki róży, trochę soli, sznurek, fragment kartki z napisem i świeca. To wszystko ma zostać potraktowane tak samo? Czy może każdy materiał osobno, w inny sposób?


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@spinel76)
Połączone: 2 lata temu

To zależy od tradycji, ale w podejściu z którym ja pracuję - materiały organiczne osobno od nieorganicznych, i osobno od tego co miało na sobie pismo lub symbol. Płatki i sól mogą pójść razem do ziemi. Sznurek zależy od materiału jak już mówiliśmy. Ale kartka z zapisanym intencją albo imieniem to jest inna kategoria - to nie jest tylko fizyczny przedmiot, to jest nośnik konkretnego zapisu. Większość podejść mówi że taki nośnik powinien być spalony, nie zakopany.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@stasio97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 38

@Spinel76 Czyli to co jest zapisane ma inny 'status' niż reszta? Pierwszy raz to słyszę w takim ujęciu. Mam to rozumieć tak że pismo utrwala intencję w sposób który wymaga aktywnego zakończenia przez ogień, a nie pasywnego przez rozkład?


Odpowiedz
(@spinel76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 86

@Stasio97 Dokładnie tak to rozumiem. Zapis - szczególnie imię, data, słowa intencji - to jest coś co 'zamraża' energię w konkretnej formie. Ziemia rozkłada, ogień transformuje. Jeśli chcesz żeby intencja przestała działać albo żeby rytuał był zamknięty, ogień robi to szybciej i bardziej definitywnie. Zakopanie kartki z imieniem kogoś to trochę jak zostawienie jej aktywnej, tylko ukrytej.


Odpowiedz
(@tamarka_79)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Spinel76 A wracając do tego co pisałaś o kartce z zapisem - mam dokładnie taką samą sytuację jak Jasnoslyszka50. Zostały mi resztki mieszane i właśnie kartka z imieniem mnie najbardziej niepokoi. Czy to że kartka leży w szufladzie od kilku tygodni to problem? Mam wrażenie że coś się nie zamknęło i nie wiem czy to przez kartkę właśnie.


Odpowiedz
(@spinel76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 86

@Tamarka_79 Nie wiem czy leżenie kartki w szufladzie coś 'robi' samo w sobie, ale rozumiem to odczucie braku zamknięcia. To może być też po prostu psychologiczne - dopóki fizycznie nie zakończysz tego etapu, część ciebie mentalnie trzyma temat otwarty. Czy rytuał miał być zamknięty, tzn. jednorazowy? Bo to by zmieniało co zrobić z kartką.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@dominiczka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie może z innej strony - czy ktoś miał sytuację że NIE pozbyto się resztek i coś z tego wynikło? Bo dużo się tu mówi o zasadach, ale czy są jakieś konkretne doświadczenia że zostawienie resztek zrobiło coś nieoczekiwanego? Pytam serio, bo bez tego to trochę teoria.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Dominiczka.ka Ja miałam sytuację że zostały mi resztki po rytuale i zostały na parapecie przez kilka tygodni bo nie wiedziałam co z nimi zrobić. Nie wiem czy to był przypadek ale przez ten czas miałam dziwne poczucie że temat z tym rytuałem związany ciągnie się w miejscu, nie idzie ani do przodu ani do tyłu. Jak w końcu się tego pozbyłam, zrobiło się wyraźniej. Nie mówię że to sprawcza zależność, ale cokolwiek to było, odczułam różnicę.


Odpowiedz
(@tamarka_79)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Elwirka92 Mnie też się coś podobnego zdarzyło i właściwie dlatego weszłam w ten wątek. Zostały mi rzeczy po rytuale i miałam je schowane w szufladzie bo nie miałam gdzie ani jak ich pozbyć. Czy ktoś wie czy przechowywanie resztek w domu przez dłuższy czas jest w jakiś sposób problemem, czy tylko niedomknięciem?


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Słuchając tej rozmowy o kartkach i zapisach - jest jeszcze jedna kwestia której nikt nie poruszył. W tradycjach gdzie pisze się imię osoby, czasem rozróżnia się czy to imię ma 'pracować' czy ma być uwolnione. Spalenie kończy intencję, ale jest też opcja puszczenia kartki z wodą płynącą - rzeka, strumień. To inna symbolika niż ogień, bardziej o odpuszczeniu niż zakończeniu. Zależy co chcesz osiągnąć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czeremchaa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 51

@Makary Woda płynąca to dla mnie zupełnie nowa opcja. Ale rozumiem to tak że ogień = koniec, transformacja, a woda = puszczenie, odpuszczenie? Pytam bo moja sytuacja to raczej to drugie - nie chcę żeby coś się skończyło gwałtownie, bardziej żeby poszło naturalnie. Czy woda rzeczywiście tak działa w praktyce czy to tylko teoria?


Odpowiedz
Wpisy: 820
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Woda płynąca pojawia się w różnych tradycjach właśnie w kontekście puścić bez wymuszania kierunku. Hoodoo, część praktyk słowiańskich, znam też opisy z tradycji bałtyjskich. Wspólny mianownik jest taki że rzeka bierze i niesie dalej, nie niszczy jak ogień. Ale - i to ważne - to nie znaczy że skutek jest łagodniejszy, tylko że mechanizm jest inny. Czy to pasuje do twojego zamiaru, Czeremchaa, zależy od tego co tak naprawdę chciałaś tym rytuałem uzyskać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 182

@Wedrowiec Mam pytanie z zupełnie innej strony - mówisz o tradycjach słowiańskich i bałtyjskich, ale skąd wiadomo że te opisy są autentyczne, a nie zrekonstruowane w XX wieku przez kogoś kto po prostu chciał żeby tak wyglądało? Serio pytam, nie złośliwie. Bo widzę tu dużo pewności co do tego co 'działa' a co nie, a źródła tych zasad są raczej rozmyte.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: