Ostatnio zastanawiam się nad czymś, co chyba dla wielu z nas jest trochę niewygodnym pytaniem. Rytuały miłosne - czy w ogóle mają jeszcze jakiś sens, skoro dosłownie każdy teraz siedzi na Tinderze, Bumble albo jakimś innym serwisie i po prostu swajpuje? Rozumiem, że intencja i energia za rytuałem to jedno, ale z drugiej strony coraz częściej słyszę od znajomych, że 'po co ci te świeczki, wejdź na aplikację'. I szczerze, nie wiem co im odpowiedzieć. Bo sama czuję, że to nie jest tak prosto porównywalne, ale nie umiem tego dobrze uargumentować. Czy wy w ogóle myśleliście o tym, jak te dwie rzeczy się mają do siebie?
To ciekawe pytanie, bo ja akurat ostatnio rozmawiałem z kimś, kto twierdził, że zrobił rytuał na przyciągnięcie miłości i dosłownie w tym samym tygodniu dostał dopasowanie z kimś, z kim teraz jest od roku. I on sam nie wiedział co o tym myśleć - czy to zbieg okoliczności, czy rytuał 'otworzył' coś w nim samym. Może właśnie o to chodzi? Że aplikacja to powierzchnia, a rytuał działa na poziomie gotowości wewnętrznej?
No właśnie, i tu zaczyna się ten odwieczny problem z dyskusjami o rytuałach miłosnych - ludzie chcą przypisać skutek konkretnemu działaniu, a tymczasem nigdy nie wiadomo co tak naprawdę zadziałało. Ale żeby nie odbiegać od tematu: moim zdaniem rytuały miłosne w kontekście aplikacji randkowych to nie są dwa oddzielne światy. Pamiętam jak robiłam kiedyś rytuał z różową świecą i różą - klasyka Venusyjska - i nie chodziło o to, żeby ktoś zadzwonił, tylko żeby ja sama przestała blokować. Aplikacja bez tego przepracowania to była dla mnie ściana.
Przepraszam że się tu wtrącam, ale nie do końca rozumiem co znaczy 'blokować'? Tzn. mówicie o jakimś bloku energetycznym czy bardziej o psychologii? Bo ja słyszałam różnie - jedni mówią że rytuał zmienia energię wokół ciebie, inni że to po prostu autosugestia. Sama jestem na początku tej drogi i trochę mi się miesza co jest czym.
A ja mam pytanie bo mnie to nurtuje od dawna - czy robiac rytuał miłosny mozna jednoczesnie uzywac apliakcji? tzn. czy jedno drugiemu nie przeszkadza? bo gdzies czytałam ze nie powinno sie 'rozpraszac intencji' ale nie wiem czy to prawda czy nie
Mam trochę inne zdanie niż Gonia. Nie chodzi o zakaz, ale o to, że jeśli robisz rytuał a potem kompulsywnie przeglądasz aplikację z lęku, to ta energia lęku po prostu nadpisuje to co ustawiłaś rytuałem. To nie jest reguła magiczna tylko obserwacja. Widziałam to u siebie - robiłam rytuały kiedy byłam w trybie desperacji i nic z tego nie wychodziło. Potem zrobiłam to samo będąc spokojniejsza i efekty były inne.
Chcę dorzucić coś z innej strony, bo dyskusja idzie w kierunku skuteczności a mnie bardziej interesuje co się zmieniło w samej naturze rytuałów miłosnych gdy pojawiły się aplikacje. Historycznie rytuały miłosne były często robione w konkretnych warunkach - pełnia, odpowiedni dzień tygodnia, Venus jako planeta. To nie było abstrakcyjne 'przyciągnij kogoś' tylko bardzo precyzyjne: konkretna osoba, konkretna intencja, konkretny czas. Dziś większość ludzi robi rytuały ogólne, bo aplikacje nauczyły nas myśleć o miłości jako o zasobie do przeszukania, nie o konkretnym połączeniu. Ciekawe czy to zmienia rezultaty.
Słucham tej dyskusji i myślę o czymś innym - Saturn w Rybach i Venus w tranzytach ostatnio robią ciekawe rzeczy jeśli chodzi o relacje i to co obserwuję u ludzi w moim otoczeniu to jakiś dziwny reset podejścia do miłości w ogóle. Może dlatego to pytanie teraz tak mocno wybrzmiewa? Że aplikacje vs rytuały to tylko jeden aspekt szerszej zmiany?
Mam pytanie do Czesi bo wspomniałaś o etyce rytuałów na konkretną osobę - czy wy w ogóle rozmawiacie o tym na tym forum? Bo to jest dla mnie największy znak zapytania. Jak ktoś robi rytuał 'żeby X mnie pokochał', to co się wtedy właściwie dzieje? Czytałam różne podejścia i nie mam jasności.
Wracając do tematu aplikacji - zastanawiam się czy ktoś z was używał konkretnych przedmiotów w rytuałach pod kątem właśnie randkowania online? Bo słyszałam o praktykach gdzie ładuje się energetycznie telefon albo samą aplikację, żeby przyciągać odpowiednie dopasowania. Brzmi trochę absurdalnie jak to mówię głośno, ale skoro robimy rytuały z listami życzeń i fotografiami to czemu nie?
Czytam tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie które mi się kręci w głowie - czy wy czujecie że rytuały miłosne mają sens niezależnie od tego co potem zrobisz, czy raczej że muszą iść w parze z jakimś działaniem w realu? Bo dla mnie to jest sedno tego co tu piszecie i chciałabym żebyście to podsumowali, choć rozumiem że to złożone.
Na pytanie Amuletki odpowiem tak: kolejność nie jest tu żadną sztywną regułą. Rytuał intencji możesz robić na każdym etapie, bo intencja nie jest przywiązana do konkretnego momentu. Jeśli masz konto od roku i czujesz że utknęłaś, rytuał oczyszczenia i re-ustawienia intencji ma sens dokładnie tak samo jak na początku.
Przepraszam że wchodzę, ale właśnie próbuję to ogarnąć - bo wy mówicie o rytuałach jakby były różne rodzaje. Jakiś który zmienia ciebie i jakiś który zmienia świat zewnętrzny. A skąd wiadomo który robisz? Czy to jest z góry ustalone przez sam rytuał czy przez intencję którą wnosisz?
Dorzucę tu coś - w tradycji hoodoo (co prawda nie każdemu tu pasuje kontekstowo) to rozróżnienie jest całkiem precyzyjnie opisane. Jest coś co nazywa się 'come to me work' i coś co jest 'self-love work' i praktycy traktują to jako fundamentalnie różne rzeczy z różnymi etykami. To nie jest jakieś ezoteryczne wymyślanie - to są opisane tradycje z konkretną logiką.
Mam wrażenie że ta dyskusja krąży cały czas wokół pytania 'czy rytuał zastępuje działanie' a tymczasem nikt nie powiedział wprost: aplikacje randkowe to jedno z niewielu miejsc gdzie masz dosłownie sekundy na zrobienie wrażenia. Zdjęcie, bio, pierwsze zdanie wiadomości. Czy ktoś z was łączył pracę energetyczną bezpośrednio z tym - tzn. np. pisanie bio w konkretnym czasie księżycowym albo coś w tym stylu?
Właśnie o tym wspominałam wcześniej! Sama pisałam bio podczas pełni z konkretną intencją i do dziś nie wiem czy to cokolwiek zmieniło, bo nie mam z czym porównać. Ale logika jest spójna - jeśli wkładasz intencję w obiekty i przestrzeń, to czemu nie w tekst który piszesz? Słowa mają wagę.
Słucham was i myślę o czymś co może być off-topic, ale mam nadzieję że nie - czy ktoś pracował z przedmiotami magicznymi stricte pod kątem randkowania online? Tzn. nie 'ogólnie na miłość' ale konkretnie na to żeby lepiej oceniać dopasowanie, nie złapać się na kogoś manipulacyjnego itp. Bo to mi się wydaje bardziej przydatne niż przyciąganie kogokolwiek.
To pytanie Dionizego zostało trochę bez odpowiedzi - czy regularność wzmacnia czy rozmywa? Ja mam tu swoje zdanie, ale ciekawa jestem co inni myślą. Bo sama przez jakiś czas trzymałam kamień przy telefonie kiedy przeglądałam profile i na początku to działało mobilizująco, tzn. byłam uważniejsza. Ale po tygodniu przestałam zwracać na niego uwagę i leżał tak po prostu obok. Czy to znaczy że rytuał się zużył czy że go zinternalizowałam?
To rozróżnienie między magią a psychologią to jest jeden z tych wiecznych sporów których chyba nie rozstrzygniemy na tym forum 🙂 ale mam wrażenie że w kontekście aplikacji randkowych to pytanie jest szczególnie ostre. Bo aplikacja jest zaprojektowana żeby wyłączyć twoje naturalne mechanizmy oceny - skrolowanie, infinite scroll, gamifikacja. Jeśli kamień przywraca ci te mechanizmy, to robi coś realnego. Niezależnie od tego jak to nazwiemy.
Ja nie robię czegoś co bym nazwała rytuałem przed każdym wejściem, ale mam coś w rodzaju intencji oddechu - trzy oddechy z konkretną myślą zanim kliknę ikonę. To brzmi banalnie, ale zmienia stan w jakim wchodzę w tę przestrzeń. Szczerze to przyszło mi samo po tym jak zaczęłam pracować z piątą czakrą, bo zorientowałam się że apka aktywuje jakiś kompulsywny wzorzec szukania akceptacji i chciałam to przeciąć na wejściu.
Przepraszam że wchodzę w ten wątek, ale właśnie siedzę i czytam od początku i mam pytanie może podstawowe - te rytuały które wymieniacie, z kamieniami, z oddechem, z pełnią, to są rzeczy które sami wymyślacie czy one mają jakieś konkretne źródło? Bo czytałam o różnych tradycjach i nie wiem jak to odróżnić od czegoś co po prostu ktoś sobie wymyślił i wrzucił na instagrama.
W afirmacji różnica by była taka: zamiast 'przyciągam odpowiednią osobę' możesz powiedzieć 'jestem gotowa na spotkanie z kimś kto jest gotowy na spotkanie ze mną'. To brzmi prawie identycznie ale energetycznie jest inne - zdejmujesz z siebie ciężar bycia magnesem i wchodzisz w sytuację obustronną. W rytuale też możesz to odzwierciedlić - dwie świece które zbliżają się do siebie zamiast jednej która przyciąga.
Goniu, ja to rozumiem trochę inaczej - rytuał nie jest dla konkretnej osoby po drugiej stronie ekranu, tylko dla ciebie i twojej gotowości. Jeśli zrobisz rytuał spotkania zanim zaczniesz używać apki, to kiedy ta właściwa osoba się pojawi w stosie kart (przepraszam za tarotowy żargon) będziesz w innym stanie niż gdybyś scrollowała na autopilocie o północy. Nie wiem czy to magia czy nie, ale zmienia sposób w jaki patrzysz.
Słucham tego i myślę sobie że może aplikacje randkowe to jest trochę jak praca z taliją przed rozkładem. Też nie wiesz co wyciągniesz, też jest losowość, ale możesz się do tego przygotować, uspokoić, postawić intencję. Nie wiem czy to dobra analogia.
Dobra, to wracam jeszcze do tego labradorytu bo skończyłam na połowie myśli. Chodzi mi o to, że on nie działa jak 'daj mi właściwą osobę', tylko jak coś co wycisza ten szum decyzyjny. A w aplikacjach randkowych ten szum jest wszędzie - zdjęcia, opisy, to czy ktoś ma ładny uśmiech na fotce. Labradoryt przy tym po prostu pomaga mi się zatrzymać i poczuć czy coś jest nie tak, zanim zacznę pisać.
Słucham tej rozmowy o kamieniach i mam mieszane uczucia. Nie że kwestionuję, bo sama używam, ale mi się wydaje że przy aplikacjach chodzi o coś innego niż intuicja przy wyborze profilu. Aplikacja cię uczy wybierać szybko, robisz to automatycznie po kilku minutach. I żaden kamień nie zatrzyma tego mechanizmu jeśli nie masz wcześniej jakiejś intencji, prawda? Kamień jest dodatkiem, nie punktem wyjścia.
Wracam do tego co Gonia pisała kilka postów wcześniej o robieniu rytuału spotkania zanim w ogóle wiadomo z kim. Mnie to nie wydaje się niestabilne - raczej odwrotnie. W astrologii mamy pojęcie 'czasu sprzyjającego' i tam też nie wiesz konkretnie co przyjdzie, tylko stwarzasz warunki. Wenus direct, trygon z Jowiszem - to nie wskazuje na konkretną osobę, wskazuje na okno. I rytuał działa podobnie.
